Widok
Nie wiem, czy jesteś tępawa (nie mam zamiaru się nad tym zastawiać) i nie wiem dokładnie jaki był Twój przypadek...domniemam, że zaparkowałaś przy drodze publicznej, tyle ze nie pod swoim blokiem tylko gdzie dalej, gdzie być może jakiś Twój "przemiły" sąsiad ciągle parkuje....tak jak wcześniej napisałem, nie popieram tego typu akcji...ale też nie parkuję w miejscach, które wyglądają na niepubliczne i za zagospodarowanie tych miejsc ktoś zapłacił.
Ale to było publiczne miejsce, wiem na 100 % że nikt tam miejsca Nawet gdyby chciał, to wykupic nie może. Poza tym specjalnie tego nie zrobiłam, nie raz już jak pod moim blokiem nie było miejsca to tam stawiałam i nigdy nie było żadnego problemu, zresztą sąsiedzi znaja się przynajmniej z widzenia. Jestem wk...... bo niezasłużyłam na ta cholerna nalepkę.
"...które wyglądają na niepubliczne..."
A jakie kryteria stosujesz do rozróżniania takich miejsc?
Miejsca niepubliczne to znajdujące się za budynkami podwórka z jednym wjazdem? Czy może miejsca niepubliczne to chodniki wzdłuż budynków?
Większość istniejących wspólnot mieszkaniowych wykupuje grunt tylko i wyłącznie w obrysie budynku. Podwórko pozostaje wtedy własnością miasta i wspólnota nie ma prawa komukolwiek ograniczać możliwości wjazdu i parkowania. Identyczna sytuacja jest na starszych osiedlach. A jeżeli faktycznie teren przy budynku jest prywatny to właściciel umieszcza czytelne oznakowanie o tym informujące (choćby po to aby mieć podstawę do interwencji służb porządkowych). Natomiast na osiedlach wybudowanych niedawno deweloper jest najczęściej właścicielem terenu i każe sobie słono płacić za możliwość parkowania. We wjeździe na takie osiedla stoją szlabany.
A jakie kryteria stosujesz do rozróżniania takich miejsc?
Miejsca niepubliczne to znajdujące się za budynkami podwórka z jednym wjazdem? Czy może miejsca niepubliczne to chodniki wzdłuż budynków?
Większość istniejących wspólnot mieszkaniowych wykupuje grunt tylko i wyłącznie w obrysie budynku. Podwórko pozostaje wtedy własnością miasta i wspólnota nie ma prawa komukolwiek ograniczać możliwości wjazdu i parkowania. Identyczna sytuacja jest na starszych osiedlach. A jeżeli faktycznie teren przy budynku jest prywatny to właściciel umieszcza czytelne oznakowanie o tym informujące (choćby po to aby mieć podstawę do interwencji służb porządkowych). Natomiast na osiedlach wybudowanych niedawno deweloper jest najczęściej właścicielem terenu i każe sobie słono płacić za możliwość parkowania. We wjeździe na takie osiedla stoją szlabany.
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem
...jakie kryteria?...np. wąska droga będąca dojazdem do parkingu na tyłach budynku bez dalszego przejazdu.
Może teraz większość wspólnot robi tak jak piszesz, ale nie moja...zapłaciłem za wyłożenie parkingu kostką oraz zapłaciłem za użytkowanie dwóch miejsc parkingowych. Poza tym poza hossą, we Wrzeszczu nie słyszałem, żeby developer kazał komuś płacić za wjazd na osiedle....po zakończeniu inwestycji dev. przekazuje teren wspólnocie i po sprawie....od wspólnoty zależy jak gospodaruje ternem...i raczej na sobie nie będzie wymuszała opłat za parkowanie.
Poza tym KD może nie do końca w oczywisty sposób precyzuje co jest drogą publiczną a co jest droga wewnętrzną...dojazd na parking usytuowany pod blokiem zwykle nie jest drogą publiczną a wielu uważa mylnie, ze jak nie ma znaków to jest to skrzyżowanie równorzędne i próbuje na takich wyjazdach wymuszać pierwszeństwo.
Może teraz większość wspólnot robi tak jak piszesz, ale nie moja...zapłaciłem za wyłożenie parkingu kostką oraz zapłaciłem za użytkowanie dwóch miejsc parkingowych. Poza tym poza hossą, we Wrzeszczu nie słyszałem, żeby developer kazał komuś płacić za wjazd na osiedle....po zakończeniu inwestycji dev. przekazuje teren wspólnocie i po sprawie....od wspólnoty zależy jak gospodaruje ternem...i raczej na sobie nie będzie wymuszała opłat za parkowanie.
Poza tym KD może nie do końca w oczywisty sposób precyzuje co jest drogą publiczną a co jest droga wewnętrzną...dojazd na parking usytuowany pod blokiem zwykle nie jest drogą publiczną a wielu uważa mylnie, ze jak nie ma znaków to jest to skrzyżowanie równorzędne i próbuje na takich wyjazdach wymuszać pierwszeństwo.
Cross.jak sie ma pretensje do kierowcow ktorzyzle parkuja to poczekaj na niego i mu zwróć uwage.a nie nakleic naklejke i pojść sobie.Przypominam ze w ten sposob niszczysz mienie czyjeś.Mandat nalezy sie kierowcy ktory utrudnil-zaparkowal nie prawidlowo uniemożliwiajać przejscie innym(napewno nie nalezy mu sie karny kitas za bledne parkowanie poza chodnikiem-bo co niby ci on przeszkadza.Zas ty dostaniesz albo po mordzie albo sprawe do sadu za zniszczenie auta.Jesli ciebie dorwie.TAKA RADA JAK CI PRZESZKADZA ZLE ZAPAKOWANE AUTO NA CHODNIKU TO ZADZWON DO STRAZY MIEJSKIEJ,PO TO ONI SA.a nie jak tchorz naklejeczki przyklejasz jak dzieciak.masz odwage przykleic miej odwage zadzwonic.
Czy ja gdziekolwiek w tym wątku napisałem że mam jakiekolwiek pretensje do kogokolwiek albo że komukolwiek nakleiłem cokolwiek na samochód czy że chociażby takie naklejanie popieram?
jhh proponuję naukę czytania ze zrozumieniem.
A co do dzwonienia w takich sprawach na Policję bądź Straż Miejską to nie lada sztuką jest dodzwonienie się a doczekanie się reakcji to już w ogóle cud.
Więc może oklejanie takimi naklejkami samochodów zaparkowanych tak że utrudniają życie wszystkim pozostałym uczestnikom ruchu (tak kierowcom jak i rowerzystom czy pieszym) nie jest do końca złym pomysłem.
Poza tym słyszałem że nalepki nie niszczą auta tylko ich usunięcie jest dość czasochłonne.
jhh proponuję naukę czytania ze zrozumieniem.
A co do dzwonienia w takich sprawach na Policję bądź Straż Miejską to nie lada sztuką jest dodzwonienie się a doczekanie się reakcji to już w ogóle cud.
Więc może oklejanie takimi naklejkami samochodów zaparkowanych tak że utrudniają życie wszystkim pozostałym uczestnikom ruchu (tak kierowcom jak i rowerzystom czy pieszym) nie jest do końca złym pomysłem.
Poza tym słyszałem że nalepki nie niszczą auta tylko ich usunięcie jest dość czasochłonne.
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem