Widok
Kierat 2005
Tegoroczny Kierat odbywal sie ekstremalnych warunkach. Padajacy przez pierwsze 7 godzin deszcz i woda splywajaca z pól, płynąca każdą droga, kałuże nie do ominiecia przez caly czas trwania maratonu. Mozna tu bylo spotkac wielu 'harpaganowcow". Najlepszy biegacz zaliczyl trasę ponizej 16 godzin. Ja wrocilem do bazy po 27 godzinach. Super warunki i organizacja. Andrzej Sochon zadbal o wszystko. Warto bylo przyjechac (i ukonczyc maraton). Krzysztof Wiktorowski
Zaliczenie tego maratonu to czysty przypadek. Kiedy na kolejnym 11 punkcie (74 km) mialem juz wszystkiego kompletnie dosyc i fizycznie i psychicznie, najkrótszą drogą do mety okazała sie droga przez kolejne punkty 12, 13 i 14. Organizatorzy przezornie opuscili te punkty i nie moglem liczyc na ich pomoc w powrocie do bazy.
Ja zaś gratuluję wszystkim, którzy zdecydowali się wystartować w warunkach pogodowych, które określić można jednym słowem: PODŁE. Ze 148 startujących tylko kilka nie osiągnęło kulminacyjnego punktu maratonu, Mogielicy i zdecydowały o tym przeważnie problemy natury zdrowotnej, a nie brak samozaparcia. Chylę czoła przed tymi, którzy doszli do mety, bo trasa z założniu łatwa nie była, a pogoda podniosła poprzeczkę tak wysoko, że poważnie rozważałem wstrzymanie startu, obawiając się o bezpieczeństwo zawodników. Tych, którzy byli i tych, którzy nie byli zapraszam serdecznie na kieratową stronę http://kierat.webpark.pl , gdzie jest już kilka interesujących relacji z trasy oraz trochę fotek (będzie więcej).
Pozdrawiam.
Do zobaczenia na jesiennym Harpaganie
Andrzej
Pozdrawiam.
Do zobaczenia na jesiennym Harpaganie
Andrzej
mlodek napisał(a):
> Ostatnio wędrowałem parę dni przez Beskid Wyspowy i byłem także
> na Mogielicy, gdzie na drzewie wisi kartka PK3 KIERAT 2005 oraz
> resztki pieczątki czy czegoś podobnego....
Oj nieładnie Jędruś, nieładnie - punkty nie zdjęte las zaśmiecają ....
Pozdr
> Ostatnio wędrowałem parę dni przez Beskid Wyspowy i byłem także
> na Mogielicy, gdzie na drzewie wisi kartka PK3 KIERAT 2005 oraz
> resztki pieczątki czy czegoś podobnego....
Oj nieładnie Jędruś, nieładnie - punkty nie zdjęte las zaśmiecają ....
Pozdr
----
"Time is nature's way of keeping everything from happening at once"
{Woody Allen}
"Time is nature's way of keeping everything from happening at once"
{Woody Allen}
Przyznaję, że resztki kilku najbardziej niedostępnych punktów mogły zostać, choć nie powinny. Niestety nie zdążyłem tak jak przed rokiem osobiście oblecieć całej trasy, bo do późnej nocy z soboty na niedzielę zbieraliśmy w bazie uczestników, a w poniedziałek musieliśmy już być w pracy (ja w Warszawie, Tomek w Gdyni). Ustaliłem z miejscowymi przyjaciółmi, że przy najbliższej okazji zdejmą resztki trasy, ale widać o Mogielicy im się zapomniało (albo nie wzięli ze sobą śrubokręcika). Wstyd mi za nich, ale obiecuję, że podczas wrześniowego deptania Beskidów sprawdzę te parę miejsc, których w czerwcu osobiście nie zlustrowałem.
Pozdrawiam i życzę miłych wędrówek w końcówce wakacji. Na moje muszę niestety zaczekać do września.
Pozdrawiam i życzę miłych wędrówek w końcówce wakacji. Na moje muszę niestety zaczekać do września.
pozdrowienia dlawszystkich Kieratowiczów.
Kierat2005 to mój pierwszy tego typu marsz, nigdy tak długo nie szedłem, chociaż po górach robię sporo kilometrów. Szedłem 23h, oficjalnie mam zaliczone 63km, ale biorąc pod uwagę totalne błądzenie, zwłaszcza w nocy na Mogielnicy, przeszedłem jakieś 80km. Dostałęm w "dupę" jak nigdy i zakochałem się w tym. Od tego czasu śledzę inne tego typu imprezy i przygotowuję się do kolejnych startów. Harpagan jest dla mnie kolejnym wyzwaniem. Jeśli tylko jeszcze są miejsca, będę na nim.
Do zobaczenia na trasie. :)
Kierat2005 to mój pierwszy tego typu marsz, nigdy tak długo nie szedłem, chociaż po górach robię sporo kilometrów. Szedłem 23h, oficjalnie mam zaliczone 63km, ale biorąc pod uwagę totalne błądzenie, zwłaszcza w nocy na Mogielnicy, przeszedłem jakieś 80km. Dostałęm w "dupę" jak nigdy i zakochałem się w tym. Od tego czasu śledzę inne tego typu imprezy i przygotowuję się do kolejnych startów. Harpagan jest dla mnie kolejnym wyzwaniem. Jeśli tylko jeszcze są miejsca, będę na nim.
Do zobaczenia na trasie. :)
pozdrawiam wszystkich