Widok
To nie komedia.
Nie przepadam za komediami ale na Króla się wybrałem po obejrzeniu zajawki, która wydała mi się zabawna. Jednak jakież było moje rozczarowanie kiedy okazało się, że w zajawce upchnięto prawie wszystkie zabawne sceny z filmu (więcej ich nie było). W dodatku kompilacja tych scen wydała mi się dużo bardziej zabawna niż te same sceny oglądane w filmie. To nie jest komedia, producent celowo wprowadził nas w błąd. Wg mnie to film refleksyjny (cokolwiek miałoby to oznaczać) z kilkoma zabawnymi elementami. Niestety tak naprawdę nie wiem co autor miał na myśli ... . Może za cienki jestem na takie kino :( .
Skorzystam jednak z okazji i ponowie mój apel z innego komentarza. Może w końcu to coś da.
Drodzy kinomani proszę Was nie żryjcie w kinie! W kinie nie jesteście sami ani nie jesteście w domu. Pamiętajcie że wolność Waszego obżarstwa jest ograniczona czułością uszu współoglądaczy. Ja przychodzę do kina na film. Często wcześniej odwiedzam KFC czy innego subwaya. Niestety często, zdecydowanie za często całą przyjemność z oglądania odbierają mi odgłosy żarcia. Głośne siorbanie (choć wiadomo że napój skończył się juz 30 min. wcześniej), gryzienie z otwartymi ustami chipsów, popcornu i innych nachosów, drapanie pazurami po kartonowych pudełkach z popcornem, szeleszczenie opakowaniami i wykładanie kopyt na oparcia pustych foteli z rzędu wcześniej. Po seansie i zapaleniu światła dopiero widać jaki chlew zostaje w kinie.
Dziwne ale na "Królu życia" nikt mi nie przeszkadzał. Może to zasługa szczątkowej frekwencji (poniżej 10 osób na sali). Na maratonie Hobbita też była kulturka a przecież widzów zdecydowanie więcej. Może jednak nie wszystko stracone :) ?
Skorzystam jednak z okazji i ponowie mój apel z innego komentarza. Może w końcu to coś da.
Drodzy kinomani proszę Was nie żryjcie w kinie! W kinie nie jesteście sami ani nie jesteście w domu. Pamiętajcie że wolność Waszego obżarstwa jest ograniczona czułością uszu współoglądaczy. Ja przychodzę do kina na film. Często wcześniej odwiedzam KFC czy innego subwaya. Niestety często, zdecydowanie za często całą przyjemność z oglądania odbierają mi odgłosy żarcia. Głośne siorbanie (choć wiadomo że napój skończył się juz 30 min. wcześniej), gryzienie z otwartymi ustami chipsów, popcornu i innych nachosów, drapanie pazurami po kartonowych pudełkach z popcornem, szeleszczenie opakowaniami i wykładanie kopyt na oparcia pustych foteli z rzędu wcześniej. Po seansie i zapaleniu światła dopiero widać jaki chlew zostaje w kinie.
Dziwne ale na "Królu życia" nikt mi nie przeszkadzał. Może to zasługa szczątkowej frekwencji (poniżej 10 osób na sali). Na maratonie Hobbita też była kulturka a przecież widzów zdecydowanie więcej. Może jednak nie wszystko stracone :) ?
też też anty Narcyz
Coż jak zadufany i zgorzkniały to pewnie jestem także pijakiem i złodziejem bo każdy pijak to złodziej itd. itp. etc. etc. Marnujesz się komentując moją opinię. Zdecydowanie lepiej prowadzić prywatną klinikę psychiatryczną i stawiać pacjentom diagnozy na odległość korespondencyjnie.