Widok
Ktoś mi to wytłumaczy?
Bo naprawdę nie rozumiem... Ale bez śmieszków proszę, jakiś logiczny powód musi przecież być!
więcej
więcej
Wy, kierowcy, tym bardziej.
Poruszam się pieszo, często tez spacerujemy z sąsiadką na wózku inwalidzkim. Nigdy rower nie zmusił mnie do zjeżdżania na ulice, by go okrążyć, bo zastawił chodnik. Nigdy rower jadący chodnikiem za mna na nas nie zatrąbił. Nigdy rowerzysta nie wymachiwał na mnie łapami, żebym mu na chodniku zrobiła miejsce, bo musi mnie minąć żeby wyjechać przez przejście na asfalt.
dokładnie, też tak jeżdżę jak nikogo nie ma na chodniku z tego samego powodu - w tym przypadku gość skorzystał z takiej możliwości a przed dojazdem do skrzyżowania obejrzał się czy nie ma za nim innego rowerzysty aby powrócić na swój pas. podobnie jak kierowcy omijają leżących policjantów DDR jak nie ma w okolicy rowerzysty - patrz Aleja Wojska Polskiego
Ty koleś nie ośmieszaj się. Akurat więcej jest zdecydowanie antyrowerowych pieniaczy samochodowych,
do których ja się nie zaliczam.
Ja jestem autkowym egoistą, co tęskni za latami 80, gdy na drogach w PL było pustawo, a w Trójmieście dystans Gdynia - Gdańsk pokonywało się samochodem zdecydowanie szybciej niż obecnie. Wtedy wielu moich rówieśników nie miało aut, teraz mają. Nie mam nic przeciwko temu, aby jednak wrócili z powrotem do "zbiorkomu". Tam ich miejsce, jak również ich dzieci i wnuków.
Zatem im więcej ludzi wysiądzie z samochodów na rowery czy do "zbiorkomu", to tym lepiej dla mnie jako kierowcy auta.
Ja jestem autkowym egoistą, co tęskni za latami 80, gdy na drogach w PL było pustawo, a w Trójmieście dystans Gdynia - Gdańsk pokonywało się samochodem zdecydowanie szybciej niż obecnie. Wtedy wielu moich rówieśników nie miało aut, teraz mają. Nie mam nic przeciwko temu, aby jednak wrócili z powrotem do "zbiorkomu". Tam ich miejsce, jak również ich dzieci i wnuków.
Zatem im więcej ludzi wysiądzie z samochodów na rowery czy do "zbiorkomu", to tym lepiej dla mnie jako kierowcy auta.