Widok
bardzo dobrze oglądało mi się ten film, Dorociński to myślę,, że najlepszy Wokulski, jakiego dotychczas widziałam, Łęcka też, ale to Pan Marcin 'zrobił całą robotę"; ponadto świetni: Konrad (dawno go nie widziałam grającego), Damięcki, Kulesza i Komorowska (szczególne brawa dla tej Pani); Borysa Szyca też się nie da zapomnieć.. brawo, brawo, brawo!!!!
Wierna adaptacja powieści, ale ...
obsada ról za duże pieniądze nie zawsze daje najlepszy efekt. Czy Rzecki grany przez Kondrata wzbudza ciepło najsympatyczniejszego bohatera powieści Prusa? To raczej pozbawiony ducha staruszek (a w powieści jest niewiele starszy od Wokulskiego, "stary" w sensie poglądów - epigona bonapartyzmu i powstańczego romantyzmu). A hrabia Łęcki - czy to musiał być taki klaun zagrany przez Seweryna zamiast żyjącego w chmurach utracjusza? Jak dobrze, że te niedostatki przykryły świetne role Agaty Kuleszy (pani Meliton), Marii Dębskiej (Kazia Wąsowska - ach, ten zaślepiony Wokulski), Mai Komorowskiej (naprawdę pełna ciepła księżna Zasławska). Ale także Kamila Urzędowska potrafiła ukazać także pozytywne strony Izabeli Łęckiej - to nie jest tak jednostronna wredna s.... jak w serialu z lat 70.
Bardzo dobry film. Warto.
Z cyklu Trochę Kultury jeszcze nikomu nie zaszkodziło ️️
1. Film LALKA.
Bywają wielkie zbrodnie na świecie, ale chyba największą jest zabić miłość.
To mój ulubiony cytat z "Lalki", która opowiada historię nieszczęśliwej romantycznej miłości Stanisława Wokulskiego do Izabeli Łęckiej, a więc tytułowej lalki. A jaką jest Łęcka, czyli "lalka"? Pusta... bez treści i na dodatek fałszywa. Może zawsze taka była, a może to efekt środowiska, w którym żyje. Czy to może skończyć się dobrze? Każdy kto miał choć raz złamane serce, wie, że nie... Filmowa ekranizacja w reż. Macieja Kawalskiego książki Bolesława Prusa pt. "Lalka" to jeden z polskich filmów, który w niczym nie odstępuje produkcjom z Hollywood czy Europy Zachodniej. Doskonale zrobiony pod względem technicznym, świetna gra aktorska. Trudno chyba lepiej zekranizować "Lalkę". Wady? Czas trwania - film jest zdecydowanie za długi, co w pewnym momencie zaczyna męczyć. Bez 40 minut oglądałoby się zdecydowanie przyjemniej. Zepsuta jest scena słynnego pożegnania na dworcu - tu Wokulski niemal goni pociąg machając ręką do "lalki" i się w nią wpatrując maślanymi oczami, co jest bez sensu, bo to powinna być scena pokazana tak samo jak w słynnym serialu z PRL ekranizującym "Lalkę", gdzie ukazano to zupełnie inaczej - przecież w pociągu dotarło do niego jak pustym i zepsutym człowiekiem jest Łęcka...i ostatnie słowa wypowiedziane do niej po angielsku stanowiły wyraz tej konstatacji. Końcówka filmu odstaje od reszty, tak jakby była doklejona na szybko i jest już niestety w polskim romantycznym stylu à la "Chrystus Narodów". Właściwie jest bez sensu. Co ciekawe - nie pamiętam zakończenia książki, ale wydaje mi się, że było inne (przeczytam ją ponownie, bo ostatnio było to wiele lat temu).
Trochę też brakuje jakiegoś charakterystycznego utworu muzycznego i po projekcji nie jest się w stanie przypomnieć choćby jednej piosenki. Ale i tak całościowo 8 na 10 pkt.
1. Film LALKA.
Bywają wielkie zbrodnie na świecie, ale chyba największą jest zabić miłość.
To mój ulubiony cytat z "Lalki", która opowiada historię nieszczęśliwej romantycznej miłości Stanisława Wokulskiego do Izabeli Łęckiej, a więc tytułowej lalki. A jaką jest Łęcka, czyli "lalka"? Pusta... bez treści i na dodatek fałszywa. Może zawsze taka była, a może to efekt środowiska, w którym żyje. Czy to może skończyć się dobrze? Każdy kto miał choć raz złamane serce, wie, że nie... Filmowa ekranizacja w reż. Macieja Kawalskiego książki Bolesława Prusa pt. "Lalka" to jeden z polskich filmów, który w niczym nie odstępuje produkcjom z Hollywood czy Europy Zachodniej. Doskonale zrobiony pod względem technicznym, świetna gra aktorska. Trudno chyba lepiej zekranizować "Lalkę". Wady? Czas trwania - film jest zdecydowanie za długi, co w pewnym momencie zaczyna męczyć. Bez 40 minut oglądałoby się zdecydowanie przyjemniej. Zepsuta jest scena słynnego pożegnania na dworcu - tu Wokulski niemal goni pociąg machając ręką do "lalki" i się w nią wpatrując maślanymi oczami, co jest bez sensu, bo to powinna być scena pokazana tak samo jak w słynnym serialu z PRL ekranizującym "Lalkę", gdzie ukazano to zupełnie inaczej - przecież w pociągu dotarło do niego jak pustym i zepsutym człowiekiem jest Łęcka...i ostatnie słowa wypowiedziane do niej po angielsku stanowiły wyraz tej konstatacji. Końcówka filmu odstaje od reszty, tak jakby była doklejona na szybko i jest już niestety w polskim romantycznym stylu à la "Chrystus Narodów". Właściwie jest bez sensu. Co ciekawe - nie pamiętam zakończenia książki, ale wydaje mi się, że było inne (przeczytam ją ponownie, bo ostatnio było to wiele lat temu).
Trochę też brakuje jakiegoś charakterystycznego utworu muzycznego i po projekcji nie jest się w stanie przypomnieć choćby jednej piosenki. Ale i tak całościowo 8 na 10 pkt.