Widok

Lekki rower trekkingowy - jaki?

Witam,

Poszukuję nowego lekkiego(gdyby był do 13 kg to byłoby ekstra, bo póki co widziałam same po 18kg i więcej) roweru trekkingowego dla kobiety. Będzie on wykorzystywany na trasy w mieście po ścieżkachrowerwych, jak i wypady za miasto(szosa, leśne ścieżki), oraz na zakupy.
Koszt: do 3 tysięcy.

Oglądałam już pełno rowerów w sieci lecz wszystkie są za ciężkie. Osoba dla której go potrzebuje często jeździ rowerem po zakupy, nosi po schodach itd. więc główne kryterium to właśnie by był lekki i trwały na 100 lat i jeden dzień dłużej :)

Jeśli możecie polecić konkretną marke+model lub sklep rowerowy na terenie trójmiasta i okolic do którego mogłabym się udać by mi doradzili, to piszcie. Z góry dziękuję :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Ja pokonuję wzniesienia ponad 30%. Życzę powodzenia na trekkingu z takim przełożeniem, geometrią, oponami.
Trekking to nieudana hybryda szosówki i roweru górskiego. Cięższy niż góral, amortyzator - atrapa, geometria dla emeryta - niezwrotny, wysoki, koła mało sztywne, opony za wąskie na nasze krawężniki, dziury, szkła na drogach.
Uniwersalny jest tylko rower górski - lekki, solidny, choć może nieco wolniejszy, ale niekoniecznie bo powyżej 30kmh istotne stają się opory powietrza, a trekkingi nie słyną ze sportowej pozycji.
Większość rowerów górskich do 3 tys. zł ma mocowania do bagażnika i błotników.
Na lżejszy teren łagodny bieżnik i nieco węższe opony, dla niższych koło 26 cali lub 650b, dla tych ponad 180 cm 29cali.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
Może i masz różne rowery, ale mylisz przyczyny i skutki, wyciągasz błędne wnioski.

1. Lekkość podjeżdżania jest zależna od:
-masy roweru - chyba oczywiste
-przełożenie - w góralach przeważnie dają mniejsze zębatki niż w trekkingach, ale to jest element łatwo wymienialny i nie determinuje przeznaczenia roweru, koło ma wpływ na przełożenie, nie jest jednak kluczowy dla przeciętnej osoby
-geometria roweru - stabilność na stromych podjazdach, rozmiar koła ma częściowy wpływ

2. Na zwrotność ma przede wszystkim wpływ geometria roweru, rozmiar koła jedynie ułatwia lub utrudnia zaprojektowanie jej. Wsadzając do crossa kółka 24" nie sprawimy, że rower będzie zwinniejszy.
Są 26" z gorszą zwrotnością niż 29" i na odwrót. Można wyciągać jakąś średnią i faktycznie dla mniejszych kół łatwiej skonstruować odpowiednią ramę.
Z punktu widzenia przeciętnej osoby te różnice nie mają znaczenia, bo to nie takie warunki jazdy, żeby cokolwiek wyszło. Ba stabilniejszy rower może być preferowany za łatwość prowadzenia.

3. Średnica koła wprost determinuje opory toczne. Zajrzyj do wzorów to się dowiesz. Im większa tym opory mniejsze.

Nie znasz historii. Początki górali to raczej zjazdy niż typowe XC. Rowery były budowane na podstawie tego co było. Dlaczego 26" się przyjęło? Trzeba trochę pogrzebać, żeby mieć dokładne informacje. Na moje czynnikiem była wytrzymałość i sztywność koła. Być może dostępność części do zbudowania.

Podsumowując, obecnie rozmiar koła w danym rowerze jest w głównej mierze podyktowany standardem i historią, ostatnio także marketingiem. Standard w 26" może za kilka lat być domeną najtańszych rowerów, bo spora część znaczących producentów przerzuciła się na 29" oraz 27,5". Nie płacz, ale mała kicha umiera ;)
Rozmiar koła (w rozsądnych zakresach np. 26-29") nie determinuje w prosty sposób właściwości roweru. Na każdym kole można zbudować świetny rower, a także totalną kiszkę. Kluczem jest połączenie właściwości w ideał.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jedyna zaleta 26 pod górkę jest taka, że przy tych samych zębatkach z przodu i z tyłu efektywne przełożenia są miększe. Obecnie stosowane są zębatki z tyłu ok 35, z przodu 24, czyli dla koła 28" mamy na tzw. 1-1, przy kadencji 70 (zwykłej, nie wolnej dla nietrenującego) prędkość 6 km/h. Poniżej 5 km/h zaczynają sie problemy z równowagą. Wiekszość tych pchających na Jaśkówce nie usiłuje (nie umie) zmienić przerzutek na 1-1 we właściwym momencie, bo:
a) przed górką to na takich przełożeniach sie jedzie za wolno - prawie stoi
b) na górce to już nie ma siły i się zsiada.
Oczywiście nie mówię o ludziach chorych, starych powyżej 70. Normalny 60-latek powinien wjechać na Jaśkówkę powoli, nie mecząc się więcej niż po płaskim - po prostu powinien jechać na miękkich przełożeniach i POWOLI (bo nie ma siły, jest stary, brak mu oddechu przy szybkim pedałowaniu) i CIĄGLE, bo system jazdy nacisnąc -pojechać bez pedałowania, aż sie zwolni - znów nacisnąć drugą nogą - nie sprawdza się pod żadną górkę. Nie ma to nic wspólnego z wielkością kół.

3. http://home.agh.edu.pl/~wslosar/dziewioty.html
Ma znaczenie przy szybszej jeździe, przy gorszej nawierzchni. Opory toczenia przy jeździe rekreacyjnej, tub transportowej bez zmeczenia głównie zależą od dobrych osi i wielkości bieżnika. Opony w mieście powinny być GŁADKIE jak na wyścigówce (z ew. odprowadzeniem wody deszczowej). Gruby bieżnik górala na chodniku, DDR, czy ulicy wyłącznie przeszkadza (a góral bez grubego bieżnika traci swój górski charakter, czy to na kołach 26, czy 29)

W góralach zostały wymyślone koła o szerokich oponach i grubym bieżniku ze względu na rodzaj nawierzchni, a nie jej nachylenie. Do podjeżdżania jest stosunek zębatek. oczywiście, jesli mamy do dyspozycji tylko wybrane zębatki, to zmniejszając koło zmniejszamy przełożenie, ale:
- od czasu wynalezienia górali zębatki z tyłu we wszystkich rowerach poszybowały niebotycznie - w trekingowych 30 i więcej, nawet w szosówce mam 28, z czego Ryszard Szurkowski by się pewnie uśmiał. Z przodu tak samo (może poza szosą) małe zębatki są naprawdę małe i nie trzeba nadrabiać zmniejszaniem kół, co najlepiej widać po postawie Gary Fishera, który mtb wymyślił, a teraz mu sie przestawiło na 29" :)

Co nie oznacza, że zabraniam komukolwiek jeździć na małych kółkach. Do łask wracają składaki (dzięki temu, że można do maleńkich kółek dobrać twardsze przełożenia) i cały czas popularnością cieszą się 26" (bo można na nie wsiąść już za młodu, gdy nie ma się odpowiedniego wzrostu)
Na pewno masz swoje powody, żeby chętniej jeździć na góralu, ale te, które wyłuszczyłeś, są szalenie subiektywne.
Pozdrawiam
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
1. Może każdy rower pokona wzgórza morenowe ale rowerzyści mają z tym większy problem. Codziennie wjeżdżam Jaśkową Doliną na Morenę i widzę, że są osoby wprowadzające rowery zwłaszcza te z kołami 28.
2. Jadąc po ścieżkach zdarzają się różne sytuacje i zwrotność jest bardzo przydatna. Sugerujesz że rower na kołach 28 jest tak samo zwrotny jak rower na 26 ?
3. Chętnie się dowiem dlaczego mniejsze koła gorzej się toczą. Czyli proponujesz szosę starszej kobiecie ? Bo tego dotyczy ten temat.
4. Do miasta 26 są idealne. Z większymi kołami na płaskim nie ma problemu ale wjeżdżając pod górkę już tak fajnie nie jest dlatego właśnie zostały wymyślone górale.

Jak już pisałem mam szosówkę, trekinga i górla więc doskonale wiem jakie każdy z nich ma wady i zalety.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
Bardzo zgrabny rowerek crossowy (15,5 kg):
http://www.unibike.pl/flashldseq.html
albo troche ciezszy trkkingowy (17,2 kg)
http://www.unibike.pl/visionlds.html
Obydwa po 1 499,00zł
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
kolega "autor" ma rower przełajowy na kołach z oponami 35mm. No to ja mam taki rower, tylko nazywam go trekkingowy :)
Szosówka na szosę to 23, albo 25. Na oponach 35 da się jechać w lekkim lesie, piasku i czym tam jeszcze. Za młodu miałem typowe dla tych czasów opony 27x1 1/4 z gładkim bieżnikiem (rowki wzdłuż opony) i też jeździło się po lasach i to z obciążeniem.

W zeszłym roku na oponach 23 myślałem, że z Pomieczyńskiej Huty do Sianowa jakoś dojadę asfaltem, a tam była droga leśna i to nie było przyjemne. Kilka takich wpadek zaliczyłem: Grzybno-Szarłata, Staniszewo-Lewino, Dzierżążno-Babi dół, czy Czaple w kierunku na Budowlanych.

Ale 35 to do lasu jest w sam raz, beż żadnych głupich amortyzatorów :)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
Nie wiem czy jechałem dokładnie tą trasą, o której piszesz, ale starałem się jechać jak najbliżej brzegu. Jedno drzewo zwalone omijałem jadąc pod górkę, a jedno przechodziłem z rowerem na ramieniu.... tylko nie wiem czy piszemy o tych samych. Tak czy inaczej faktem jest, że sporo tam korzeni, czasem ciężko się jechało, jednak nie na tyle aby łamać koła... na oponach 700x35 dało radę. A nawet było na tyle fajnie, że mam zamiar przejechać się tam jeszcze raz.... a może nawet nie jeden raz :) To jest fajne miejsce do trenowania. Można ścigać się z własnym czasem. Chyba, że już są jakieś oficjalne wyniki przejazdu "dookoła Otomina"? Kierunek przeciwny do ruchu wskazówek zegara.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
1. Wzgórza morenowe pokona każdy rower bez większego problemu. Nie ma skał itp. Ogólnie to jest sam piach, więc i bardzo niskie przekładnie są zupełnie zbędne.
2. Co ty masz z tą zwrotnością? Małym palcem kręcisz kierownicą czy co? Jak ustawię odpowiednio koło to zawracam spokojnie na przekroju samej ścieżki rowerowej o standardowej szerokości. O wiele istotniejszy jest kąt natarcia sztycy.
3. Koła 26 calowe NIE SĄ wystarczająco duże do szybkiej jazdy. Za to o wiele gorzej się toczą. Nie zdarza się aby mnie ktoś na "traktorze" wyprzedzał. Różnica w garażowaniu wynosi zaledwie co najwyżej 5% jeśli chodzi o gabaryty całego roweru. I proszę nie chrzań. Byle szosa jest o potęgę lżejsza od jakiegokolwiek górala.
4. Co ty masz z tymi kołami? Im mniejsze tym lepsze? Bzdura. Po prostu się nie znasz.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 4
Zakazu nie ma, ale nie sadze abys chcial jechac szosówką po trasie na ktorej full pracuje pełnym skokiem
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A jest jakiś ustawowy zakaz jazdy szosówką po czymkolwiek innym niż asfalcie? Bo technicznie nie ma problemu.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Może moda ale według mnie "górale" się najzwyczajniej sprawdzają i są najbardziej uniwersalne.
1. W gdańsku gór faktycznie nie ma ale są wzgórza morenowe, więc rower górski ma swoje uzasadnienie.
2. Amortyzowany przedni widelec, wzmocnione koło i gruba opona sprawdzają się na ścieżkach rowerowych przy pokonywaniu krawężników, których nie brakuje.
3. Koła 26 cali są wystarczające duże żeby szybko jechać a jednocześnie rower jest bardzo zwrotny, czego nie można powiedzieć o rowerach z kołami 28. Mniejsze koła powodują że cały rower jest mniejszy, czyli łatwiej go przenosić i "garażować"
4. Dla kobiety rower nie musi wyglądać jak typowy góral może się nazywać rowerem miejskim i udawać "holendra" ale ważne żeby miał koła 26 cali.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Cos wydaje mi się, ze nie jechałeś trawesem blisko brzegu.
Musiałbys zejść przy zwalonym drzewie na południowym końcu jeziora.
100 metrów dalej sa dwie wyrwy w trawersie dlugie na prawie metr, dosc mala predkosc tam jest wiec ciezko przeskoczyc tak, aby tylne kolo nie uderzyło.
W polowie długosci jeziora jest kolejne zwalone drzewo z objazdem przez wyrwe o głebokosci na pół koła.
Z przełajówki 4 razy na dlugosci 500m musiałbys zejsc, no chyba ze technika jazdy u Ciebie jest perfekcyjna.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Właśnie w poprzedni weekend jechałem przełajówką naokoło jeziora Otomin i dało radę. Owszem, zszedłem dwa razy, ale na krótko. W każdym bądź razie nie straciłem ani kół, ani ramy :)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Szosowka nie da rady, bo asfaltu jest tam może z 2km.
Przełajowką też byłoby cięzko, szczególnie brzegiem jeziora otominskiego, gdzie są korzenie wystające na 20cm, a sama sciezka ma 30cm szerokosci.
Jak juz sie wjedzie pod górę, na ogół jest też w dół. Na trasach które wybieram, przełajówka straciłaby kola i rame w takim miejscu :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie do jakichś Gerd czy Gertrud się tutaj odnosimy a do normalnych polskich kobiet.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Głupia reklama ci wmówiła że szosówka pod to co ty nazywasz górą nie wjeżdża czy co?.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jadąc w miare płaskim terenem kowale, jankowo, bakowo, otomin, goplanska, stezycka, jabloniowa, warszawska, wiezycka, bergiela, jaworzniakow, kowale jest ponad 250 metrów pod górę i tylez samo w dół.
A dystans to zalediwe 20 km.
Średnio jest cały czas 2,5% pod góre lub w dół, a teren niby płaski, w całości na górnym tarasie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie gadaj, niektóre panie mają dolne kończyny wyjątkowo długie, dłuższe od naszych męskich, a niektóre, niestety wręcz przeciwnie. To samo z rękami. zmienność osobnicza w ramach płci jest w tym względzie dużo większa, niż różnice średnich. Mała różnica avg, duże sigma w każdym genderowym przypadku :)
Bike fitting przeprowadza się u nas w sklepie poprzez zajęcie miejsca na siodełku i stwierdzenie "ten jest ok", albo "eeee, kolor nieładny".
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
To co podałeś, to asfalty i te górki najlepiej pokonywać szosówką :)
Ale masz oczywiście rację, że do TPK najlepszy lekki góral, pedały spd i zima na siłce :)
Niestety, zdanie "tu nie ma gór" też jest prawdziwe. Górny taras to 150 mnpm, czyli jednorazowy podjazd ogranicza się do mniej niż 120m (granica lasu to jakieś 30m).
Dalsze wycieczki po Kaszubach też są raczej niewymagające dla ambitnych amatorów (nie mówię o sobie, samo Wejherowo-N.Dwór Wejherowski daje mi w kość, a na 20 m podjazdu Tokary - Czeczewo schodzę do 15 km/h) i zawodników.
Dlatego u nas kolarze nie trenują, bo tu nie ma gór.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Oj są tu góry. Vide rakoczego od strony niedzwiednika lub od carefour. Slowackiego po góre, asfalt przez las w strone słowackiego, reja... Mozna tak wymieniać bez liku samych ulic kilkadziesiąt.
Jesli wjedziesz do TPK, to masz praktycznie beskid niski.
Bez problmu znajdzieszmiejsca gdzie na 200 metrach masz spadek terenu o 50m i to jeszcze po korzeniach.
Dobry sztywniak MTB waży 8kg, czyli połowe trekinga.
Dobry goral o skoku 150/150 to waga ponizej 13 kg i powiedz mi o jakiej nieporęcznosci piszesz?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry