Re: Lojalność
Zupełnie brak mi pomysłu z jakiego powodu człowiek cierpiący na dużą niezależność intelektualną przypadł Ci do gustu :))))
Walczą wszyscy ze wszystkimi, a w brudnej walce wykorzystują...
rozwiń
Zupełnie brak mi pomysłu z jakiego powodu człowiek cierpiący na dużą niezależność intelektualną przypadł Ci do gustu :))))
Walczą wszyscy ze wszystkimi, a w brudnej walce wykorzystują broń chemiczną nie tylko przciw sobie. Gdy cywile, a zwłaszcza dzieci zaczynają ginąć zwyczajnie przekraczane są granice ludzkiej przyzwoitości. Oglądanie zdjęć wywoływało koszmarne uczucia. Większym bestialstwem było jedynie opanowanie szkoły w Biesłanie.
W sumie takiej reakcji spodziwałam się po Tobie, co do JPII. Umyślnie pominęłam Matkę Teresę, częściowo też z powodu własnych przemyśleń i wiedzy. Uważam jednak, że w rachunku zysków i strat przeważają te pierwsze, a to działa in plus. Wydaje mi się, że całkowite oderwanie życia społecznego od polityki w obecnym świecie nie jest możliwe. Osobiste spotkanie z kimś często zmienia perspektywę, a z pewnością łagodzi, ociepla wzajemne relacje. To są te szarości :)
Jeśli prześledzimy historię trudno nie zauważyć tego drobiazgu jakim są środki ostateczne. Czasem przekonania są równie silne jak osoba je wygłaszająca. Jeżeli ich przeciwnik, któremu z tym jest nie po drodze ma tę świadomość dochodzi do przekonania, że najszybszym i najskuteczniejszym sposobem jest usunięcie człowieka. Razem z nim unicestwia się często wszystko, co stanowi zagrożenie. Dodatkowo wzbudza się strach w pozostałych.
Człowiek jest najgorszym z gatunków. Zwierzęta zabijają wyłącznie z głodu, ludzie potrafią dla przyjemności. Dobrze, że jednak nie wszyscy mogą mieć nieograniczoną władzę.
W tej hierarchii ten u podstawy piramidy jest w najgorszej sytuacji- ma obowiązek wykonywać polecenia z którymi może się nie zgadza. Najczęściej załamują się psychicznie ci pociągający za spust, jednostki znajdujące się na szczycie do końca mają przekonanie o słuszności swoich decyzji i działań. Wśród oskarżonych w procesach w Norymberdze nieliczni wyrazili skruchę...
To, że nie lubię czegoś w określomej formie, nie oznacza, że muszę z tego całkowicie zrezygnować. I innych tego pozbawiać... wyrządzając im tym szkodę.
Przypomniał mi się film Uciekająca panna młoda, w którym bohaterka nie wiedziała jakie jaja lubi najbardziej. Ba... nawet nie wiedziała, że którychś nie lubi :)
Tak... tak... wciśnij mnie do jednej szuflady z Adolfem :D No co za.... Po pierwsze z natury jestem raczej uczynna, po drugie lubię ludzi na tyle, żeby nie pozbawiać ich tego co kochają. Zapewniam Cię, że przeżyłabym bez posuwania się do rozwiązań ostatecznych. Psy mi nie przeszkadzają, bardziej nie sprzątający po nich właściciele ;)
Skoro jednak masz takie pomysły, z pewnością pozamykałbyś wszystkie psiaki :)
zobacz wątek