Re: Lojalność
Zgodzę się z podążaniem za prawdą, ale już przy czynieniu dobra nie stawiałabym znaku równości.
Można być człowiekim uczciwym i ulegać porywom serca z pobudek czysto podatkowych :)
rozwiń
Zgodzę się z podążaniem za prawdą, ale już przy czynieniu dobra nie stawiałabym znaku równości.
Można być człowiekim uczciwym i ulegać porywom serca z pobudek czysto podatkowych :)
Przykład ze strażnikiem uważam za nietrafiony. Przyczyna- sytuacja możliwa jedynie w stanie wojny, państwie totalitarnym, a te rządzą się innymi prawami. Tu można mówić o relatywizmie moralnym. Szczęśliwie nie musimy dokonywać tego typu wyborów.
I jakoś tak mi płatny morderca pod tę kategorię podchodzi :D
Lojalność zakłada akceptacje zasad społecznych niezależnie od ich wartości moralnej
Prawa ulegają kodyfikacji właśnie ze względu na pewną wartość moralną. Mają na celu wyznaczanie standardów postępowania osobom z zachwianym postrzeganiem świata.
W przypadku chorej mamy w szpitalu... Odwiedzenie osoby chorej, nawet dla pracoholika, nie jest tak trudne jak się wydaje. Mimo wyznaczonych godzin odwiedzający wpuszczani są zawsze kiedy nie koliduje to z obchodem lub badaniami. Personel medyczny jest bardzo elastyczny. Można wszystko pogodzić... Oczywiście mam na myśli odwiedziny, nie przesiadywanie przy łóżku godzinami. Choremu to w niczym nie pomaga, a wręcz męczy.
Z pracy bez wiedzy szefa nie wymykałabym się. A jeśli juą za jego zgodą wyszłabym i otrzymałabym za to zapłatę- odpracowałabym. Nie teoretyzuję.
zobacz wątek