~allma
89.72.205.*
(15 lat temu) 24 marca 2011 o 17:44
Czytam i nie wierzę, monter mebli ocenia stolarzy i salony meblowe. Jakiś inny pisze, że fronty zamówi tam, korpusy jeszcze gdzieś i kuchnia gotowa.
Nie wierzę, że ludzie to czytają a ja w dodatku odpisuję. Czasami każdego najdzie taka potrzeba zwłaszcza po spotkaniu z klientem, który poucza stolarza, że mdf to materiał lepszy od drewna bo się nie paczy.
Mili Państwo. Wartość wywodów monterów i składaczy jest żadna. Wykonują to co ktoś wcześniej przygotował, najczęściej jak klocki lego i nie mają pojęcia o technologii. Nie jest w stanie ocenić jakości powierzchni lakierowanej bo nigdy tego nie robił. Dla niego lakier nitro i poliuretan na wyrobie to to samo. Nie ma pojęcia co to izolant i po co się stosuje, czym jest podkład wypełniający itd.
Jeśli tego nie wie to jaką ma wartość Jego zapewnienie o porządnym produkcie? Bo ładnie wygląda?
Dla stolarza zasadniczą różnicą będzie nie tylko takie rozróżnienie ale i różnice w jakości lakierów poliuretanowych. Może mieszanka poliuretanu z akrylem, może poliestrowy?
Używa ich od lat, robił próby, wydał na to sporo pieniędzy i jeśli klient nie wkurzy Jego kretyńskimi porównaniami ze sklepami z tanimi meblami lub składaczem użyje właściwego.
Stolarz będzie widział potrzebę zastosowania innego lakieru na stół, innego na fronty. Wie, że można uzyskać biały połysk różnymi tańszymi sposobami, to nie problem, ostatnio zaobserwowane wynalazki to biała emalia nitro lub oklejona płyta wiórowa a na niej lakier :). Problemem jest jakość i trwałość.
Stolarz zauważy różnicę między modyfikowanym fornirem na dwóch warstwach fizeliny (chętnie używanym z uwagi na cenę przez duże fabryki i producentów z Elbląga) a produktem naturalnym. Zada sobie pytanie czy 0,4 mm forniru to jeszcze drewno czy już śmieć. Chciałby zaproponować nieporównywalnie trwalsze rozwiązania, np krawędziowanie litym drewnem ale klient porównuje ceny i chętnie słucha monterów i znajomych dla których wydatek tysiąca czy więcej złotych to rozbój :)
To tylko przykłady rozważań stolarza o których nie ma pojęcia monter, projektant w salonie lub klient szukający okazji cenowej: "kupiłam kuchnię w fornirze za połowę ceny, którą proponował ten stolarz" hurra.
Wiedza klienta kończy się na wyborze rodzaju frontów, zawiasów i szuflad. Usłyszy blum i słusznie uważa wybór za prawidłowy. Tyle, że i tu są różnice jakości. Pomija okucia, istnienia których sobie nie uświadamia a tutaj nawet poważni producenci pozwalają sobie na folgowanie. Najczęściej stosowana listwa do zawieszania szafek górnych kosztuje 10 razy mniej od porządnej. Warto zaoszczędzić a że taką tanią listwę można na dłoni owinąć? cóż szafki czasami spadają. Dalej?
SALON CZY STOLARZ?
Meble wytwarzają stolarze. Nie salony ani garaże ani nawet monterzy z kolosalnym doświadczeniem.
Stolarze niekiedy mają ekspozycję, salony i garaże nie mają stolarni.
Ekspozycję producenta jak i stolarza bez salonu łatwo odróżnić od firm handlowych sprzedających cudzy wytwór.
Dla pierwszych nie ma problemu nietypowych wymiarów, kształtów. Nie jest kłopotem wykonać z materiału który widzieliśmy u znajomych np. we Francji. W razie pomyłki, uszkodzeń nie musimy czekać kilka tygodni. Chcemy dopasować meble do istniejących - nie ma problemu.
Meble wykonane przez stolarza mogą mieć maksymalnie zindywidualizowany charakter.
Stolarze prócz dłut używają także laptopów i programów do projektowania.
W salonach handlujących cudzym wyrobem oferują to co proponuje producent. Określoną kolekcję meblową. Materiał i forma jest ograniczona w wyborze. Samo to nie musi być wadą jeśli trafia w nasz gust.
Salony handlowe mogą mieć za to inną wadę. Prowadzą je firmy, które poza ceną producenta dołożą swoją marżę. Kilkadziesiąt procent.
Czy to co widzimy w salonie będzie tym co stanie u nas? Niekoniecznie. Widzimy zwykle kilka mebli. Wybieramy inne rozwiązanie, które dać może inny efekt w naszym konkretnym przypadku. Niektóre ekspozycje mają kilka lat, przez ten czas mogło się wiele zmienić. Firmy też oszczędzają. Wiele zależy od jakości montażu a tu rotacje bywają znaczne. Ekspozycja daje złudzenie, że wiemy co kupujemy.
Jeszcze jedno. Wielu klientów robi tajemnicę z kwoty pieniędzy jaką zamierza i może przeznaczyć na meble. Jednocześnie określa swoje wymagania nierealnie dla zasobów. Nie chce słuchać o alternatywnych wyrobach dających zrównoważoną jakościowo kuchnię. Woli szukać tak długo, aż znajdzie upragniony wybór.
Udało się znaleść najtaniej? Najczęściej niestety nie. Kupiliśmy po prostu zdecydowanie niższą jakość choć na pozór może wyglądać ok.
Nie da się oszukać kursu euro. Znaleźliśmy wytwórcę używającego materiałów od których odwraca się fachowiec.
Trudny wybór, meble na zamówienie. Chyba lepiej jednak kupić w IKEA lub Komandorze. Tam przynajmniej jest gwarancja na 25 lat lub dożywotnia :)
14
1