Widok
Bardzo miłe miejsce. Ładny, kameralny wystrój, bez przepychu, klimatu dodają zdjęcia na ścianach, czysto. Obsługa jest nieco jeszcze zagubiona, ale to dopiero początek restauracji, kelnerzy z czasem z pewnością nabiorą doświadczenia. Bardzo dobrze, że obsługa to Gruzini, dodaje to również klimatu. Jedzenie bardzo smaczne. Rewelacyjne przyprawy, bardzo szybko podane. Zupy bardzo syte, przepyszne chinkali z mięsem, soczyste, wypływa dużo rosołu. Obłędne wypieki, ciepły tradycyjny chlebek, chaczapuri zabrałam ze sobą na wynos i było naprawdę godne polecenia. Fenowani również bardzo dobre.
Ogółem szczerze polecam te miejsce dla osób, które są ciekawe nowych smaków, aromatycznych przypraw, polecam dla osób, które nie lubią przepychu w lokalach. Bądźmy wyrozumiali dla osób, które zaczynają pracę w gastronomii, praca kelnera w nowym miejscu naprawdę nie jest prosta. Miejsce ma potencjał. Na pewno tu wrócę :-)
Ogółem szczerze polecam te miejsce dla osób, które są ciekawe nowych smaków, aromatycznych przypraw, polecam dla osób, które nie lubią przepychu w lokalach. Bądźmy wyrozumiali dla osób, które zaczynają pracę w gastronomii, praca kelnera w nowym miejscu naprawdę nie jest prosta. Miejsce ma potencjał. Na pewno tu wrócę :-)
Niby fajnie ale nie. Strasznie male porcyjki. Zamamowilam gulasz i podano mi go w malutkiej miseczce - doslownie kilka (sześć?) Kawaleczkow miesa, w tym polowa to tłuszcz. Maz zamowil szaszlyk z cieleciny. Na talerzu znalazlo sie 7 kawaleczkow cielecych (czy aby na pewno?) Z czego kazdy mial chrzastke. Szaszlyk 40zl... serio? Plusem jest pieczywo - naprawde bardzo smaczne. Niestety obsluga jest dosyc chaotyczna, w lokalu jest bardzo ciasno.
Desery - za lada stoja desery ale nie podpisane. Probowalam dowiedziec sie co to jest, z czym ale wlasciciel stwierdzil ze wlasciwie ciezko to opisac, bo to sa produkty gruzinskie i nie ma polskich odpowiednikow. Niby wyjasnil ale malo rzeczowo. Trzeba bylo probowac w ciemno :D
Desery - za lada stoja desery ale nie podpisane. Probowalam dowiedziec sie co to jest, z czym ale wlasciciel stwierdzil ze wlasciwie ciezko to opisac, bo to sa produkty gruzinskie i nie ma polskich odpowiednikow. Niby wyjasnil ale malo rzeczowo. Trzeba bylo probowac w ciemno :D
Tutaj lokalizacja na mapie: https://www.openstreetmap.org/search?query=mała%20gruzja%2C%20miszewo
Hmm - liczyliśmy na coś ciekawego. Jeśli chodzi o jedzenie to menu dosyć skąpe. Te gruzińskie bułki nie są złe, ale to ni to pizza ni to ... no właśnie ... Oczywiście kwestia smaku. Nas nie urzekło, chociaż na raz to smaczne. Niestety z daniami mięsnymi sobie nie radzą. Mój szaszłyk był w części surowy i mega tłusty. Jeśli chodzi o samo miejsce to nie jest kameralnie, a kafle na ścianach w zestawieniu z paskudnymi krzesłami sprawiają mało interesujące wrażenie. Po zjedzeniu nikt nie przychodzi zapytać czy coś jeszcze podać lub w celu zabrania talerzy. Trzeba podejść samemu. Zamieszanie jakby mieli 100 stolików - nie ogarniają tego. Taką bułę lepiej chyba zjeść w domu chociaż wolę standardową pizze. To jednak rzecz gustu. Szkoda, że się nie przyłożyli do tego bo pomysł był fajny.
Tak przy okazji odniosę się do wystroju.
W Brzeźnie jest knajpka "Topas Rybka". Dopóki Geslerowa miała pieczę po kuchennych rewolucjach, to na stolikach, zamiast obrusów były szare arkusze papieru. Papier ma to do siebie, że każda tłusta plamka wymuszała jego zmianę. Geslerowa już tam nie zagląda, więc uznano szary papier za niepotrzebny wydatek. Na stolikach zagościły ceraty, które przecierane mokrą szmatą dostarczają klientom dodatkowych doznań wzrokowych w postaci tłustych mazaji. Już tam nie chodzę.
W Brzeźnie jest knajpka "Topas Rybka". Dopóki Geslerowa miała pieczę po kuchennych rewolucjach, to na stolikach, zamiast obrusów były szare arkusze papieru. Papier ma to do siebie, że każda tłusta plamka wymuszała jego zmianę. Geslerowa już tam nie zagląda, więc uznano szary papier za niepotrzebny wydatek. Na stolikach zagościły ceraty, które przecierane mokrą szmatą dostarczają klientom dodatkowych doznań wzrokowych w postaci tłustych mazaji. Już tam nie chodzę.
Mam wrażenie, że bardzo łatwo krytykuje się będąc anonimem, często w tak brzydki sposób że przykro się czyta takie wylewanie własnych frustracji publicznie.. knajpa jest nowa myśle ze warto im dać czas na rozruszanie się. Byłam tam w tygodniu z rodzina bo w weekend otwarcia widziałam ze drzwi się nie zamykają od ilości ludzi, wiec nie dziwie się ze ich to trochę przytłoczyło na starcie. Byliśmy w czwórkę plus dziecko. Wszyscy zjedliśmy bardzo dobrze i choć trochę dłużej czekaliśmy na niektóre dania były tego warte. Pierożki najlepsze jakie jadłam, zupa pyszna, a wypieki zabraliśmy również ze sobą do domu, następnego dnia chleb nadal był pyszny. Jeżeli chodzi o wystrój to jak będę sama restauracje otwierała to urządzę sobie jak chce, nie przeszkadza mi gruziński wystrój bo nie po to chodzę do restauracji żeby oglądać kafle lub krzesła.. zjadłam naprawdę dobrze a to chyba o to chodzi.
Nie nie jestem związany z restauracją. Faktem jest że cokolwiek by się nie otworzyło cokolwiek człowiek by nie zrobił itd znajdzie się banda cwiercmozgow którym wszystko nie pasuje. To jest naprawdę żenujące. Nazbierało się patarctwo z całej Polski i świeca pseudo inteligencja...... Wszystko im nie pasuje. Jak tak jest źle to wypiżdzac stąd do swojego ogródka.