Widok
Miłosz - ocena
Tragiczny kontakt z klientem, brak konkretnych informacji co do wykonywanej pracy, tylko nawijanie makaronu na uszy, że "działają i tak przez ponad miesiąc przy naprawie usterki jednego elementu, który został uszkodzony przez mechaników podczas diagnostyki. Koszta naprawy rosną bez powiadomienia o tym klienta. Panowie może i mają wiedzę serwisową, ale są niesłowni, tylko wymyślają kolejne wymówki na swoje usprawiedliwienie.
W dodatku nieprofesjonalnie zabezpieczone i poprowadzone wiązki elektryczne, były w peszlach a są w taśmie oraz brakujące śruby :))
Nie polecam.
W dodatku nieprofesjonalnie zabezpieczone i poprowadzone wiązki elektryczne, były w peszlach a są w taśmie oraz brakujące śruby :))
Nie polecam.
wypowiedź zmoderowana ( 2026-01-09 10:40:30)
Odpowiedź obiektu
Rzadko udzielam się publicznie na forach i w opiniach, jednak w tej sytuacji muszę odnieść się do zarzutów i bronić dobrego imienia firmy MOTRIO RENO ART Gdańsk.
Samochód został oddany do warsztatu z realną usterką wypadania zapłonu. Nie był pojazdem w pełni sprawnym, skoro wymagał diagnostyki. Problem istniał już w momencie przyjęcia auta, mimo że pojazd odpalał i poruszał się o własnych siłach.
Na początkowym etapie diagnostyki nie było możliwe jednoznaczne wskazanie źródła problemu. Dopiero po dalszych testach ustalono, że przyczyną był wadliwy sterownik silnika oraz nieprawidłowe, niefabryczne oprogramowanie podnoszące moc, o czym klient był informowany. Wypadanie zapłonu było objawem istniejącym wcześniej, a jego przyczyną okazało się wadliwe oprogramowanie ingerujące w sterownik silnika, wgrane przed przyjazdem do serwisu. Nie zgadzam się z tezą, że usterka ECU powstała z winy warsztatu.
Na bardzo wczesnym etapie, bez wiedzy o skali uszkodzeń, informowałem o możliwym koszcie związanym wyłącznie z wgraniem oprogramowania. W trakcie prac okazało się jednak, że sterownik jest fizycznie uszkodzony i samo wgranie softu było niemożliwe. Kwota 500 zł dotyczyła wyłącznie próby wgrania oprogramowania. Konieczność naprawy sterownika oraz użycia specjalistycznych części spowodowała wzrost kosztów, o czym klient został poinformowany i wyraził zgodę na dalsze działania. Zgoda na naprawę została udzielona po przedstawieniu sytuacji i bez niej prace nie byłyby kontynuowane.
Czas naprawy wynikał z braku kluczowego elementu na rynku europejskim. Część została sprowadzona z Indii, co znacząco wydłużyło cały proces. Klient był o tym informowany i zaakceptował czas oczekiwania. Kontakt był utrzymywany, a w okresie oczekiwania na przesyłkę z zagranicy nie było nowych informacji technicznych do przekazania. Po otrzymaniu części naprawa została wykonana niezwłocznie.
Po naprawie wykonano pełną diagnostykę oraz jazdy próbne przez dwóch niezależnych diagnostów. Nie stwierdzono nieprawidłowej pracy silnika ani wypadania zapłonu. W wyniku uszkodzenia sterownika nie było technicznej możliwości odzyskania zmodyfikowanej mapy silnika. Dodatkowo to właśnie to oprogramowanie było źródłem problemu.
Stan instalacji elektrycznej pojazdu wskazywał na wcześniejsze ingerencje osób trzecich. Warsztat nie odpowiada za wcześniejsze modyfikacje wykonane poza serwisem. W kwestii brakującej śruby mocującej sterownik przyznaję, że mogło dojść do przeoczenia i za ten błąd przepraszam.
W serwisie stosujemy standardowe zabezpieczenia wnętrza pojazdu. Warsztat nie jest miejscem sterylnym, jednak w przypadku zgłoszenia zabrudzenia zostałoby ono usunięte niezwłocznie. Klient otrzymał paragon zgodnie z obowiązującymi przepisami. Sprawa miała charakter niestandardowy, co utrudniało jednoznaczne określenie kosztów na samym początku.
Klient korzystał z auta zastępczego przez około miesiąc całkowicie bezpłatnie. Naszym celem było doprowadzenie sprawy do końca i oddanie klientowi sprawnego samochodu, co zostało zrealizowane. Alternatywą było skierowanie sprawy do ubezpieczyciela oraz rzeczoznawcy, co znacząco wydłużyłoby cały proces.
Na koniec informuję, że rozpowszechnianie nieprawdziwych i jednostronnych informacji narusza moje dobra osobiste, w szczególności dobre imię i renomę prowadzonej przeze mnie firmy. W związku z tym rozpocząłem działania prawne mające na celu ochronę mojego dobrego imienia oraz dochodzenie odpowiedzialności za wyrządzone szkody.
Samochód został oddany do warsztatu z realną usterką wypadania zapłonu. Nie był pojazdem w pełni sprawnym, skoro wymagał diagnostyki. Problem istniał już w momencie przyjęcia auta, mimo że pojazd odpalał i poruszał się o własnych siłach.
Na początkowym etapie diagnostyki nie było możliwe jednoznaczne wskazanie źródła problemu. Dopiero po dalszych testach ustalono, że przyczyną był wadliwy sterownik silnika oraz nieprawidłowe, niefabryczne oprogramowanie podnoszące moc, o czym klient był informowany. Wypadanie zapłonu było objawem istniejącym wcześniej, a jego przyczyną okazało się wadliwe oprogramowanie ingerujące w sterownik silnika, wgrane przed przyjazdem do serwisu. Nie zgadzam się z tezą, że usterka ECU powstała z winy warsztatu.
Na bardzo wczesnym etapie, bez wiedzy o skali uszkodzeń, informowałem o możliwym koszcie związanym wyłącznie z wgraniem oprogramowania. W trakcie prac okazało się jednak, że sterownik jest fizycznie uszkodzony i samo wgranie softu było niemożliwe. Kwota 500 zł dotyczyła wyłącznie próby wgrania oprogramowania. Konieczność naprawy sterownika oraz użycia specjalistycznych części spowodowała wzrost kosztów, o czym klient został poinformowany i wyraził zgodę na dalsze działania. Zgoda na naprawę została udzielona po przedstawieniu sytuacji i bez niej prace nie byłyby kontynuowane.
Czas naprawy wynikał z braku kluczowego elementu na rynku europejskim. Część została sprowadzona z Indii, co znacząco wydłużyło cały proces. Klient był o tym informowany i zaakceptował czas oczekiwania. Kontakt był utrzymywany, a w okresie oczekiwania na przesyłkę z zagranicy nie było nowych informacji technicznych do przekazania. Po otrzymaniu części naprawa została wykonana niezwłocznie.
Po naprawie wykonano pełną diagnostykę oraz jazdy próbne przez dwóch niezależnych diagnostów. Nie stwierdzono nieprawidłowej pracy silnika ani wypadania zapłonu. W wyniku uszkodzenia sterownika nie było technicznej możliwości odzyskania zmodyfikowanej mapy silnika. Dodatkowo to właśnie to oprogramowanie było źródłem problemu.
Stan instalacji elektrycznej pojazdu wskazywał na wcześniejsze ingerencje osób trzecich. Warsztat nie odpowiada za wcześniejsze modyfikacje wykonane poza serwisem. W kwestii brakującej śruby mocującej sterownik przyznaję, że mogło dojść do przeoczenia i za ten błąd przepraszam.
W serwisie stosujemy standardowe zabezpieczenia wnętrza pojazdu. Warsztat nie jest miejscem sterylnym, jednak w przypadku zgłoszenia zabrudzenia zostałoby ono usunięte niezwłocznie. Klient otrzymał paragon zgodnie z obowiązującymi przepisami. Sprawa miała charakter niestandardowy, co utrudniało jednoznaczne określenie kosztów na samym początku.
Klient korzystał z auta zastępczego przez około miesiąc całkowicie bezpłatnie. Naszym celem było doprowadzenie sprawy do końca i oddanie klientowi sprawnego samochodu, co zostało zrealizowane. Alternatywą było skierowanie sprawy do ubezpieczyciela oraz rzeczoznawcy, co znacząco wydłużyłoby cały proces.
Na koniec informuję, że rozpowszechnianie nieprawdziwych i jednostronnych informacji narusza moje dobra osobiste, w szczególności dobre imię i renomę prowadzonej przeze mnie firmy. W związku z tym rozpocząłem działania prawne mające na celu ochronę mojego dobrego imienia oraz dochodzenie odpowiedzialności za wyrządzone szkody.
wypowiedź zmoderowana (obiekt z panelu, 2026-01-09 10:40:30)