Widok

Nie polecam

Za nieterminowość i nierzetelność
Moja ocena
Lotnik kategoria: Deweloperzy
obsługa: 1
 
oferta: 3
 
jakość: 3
 
terminowość: 1
 
przystępność cen: 3
 
ocena ogólna: 1
 
2.0

* maksymalna ocena 6

popieram tę opinię 13 nie zgadzam się z tą opinią 5

Mozesz podac co nieco szczegolow?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Również kupiłem dom od Lotnika w 2016 roku. Nie polecam, problemy z domem, niedziałająca wentylacja, krzywo osadzone okna. Terminy również opóźnione o kilkanaście miesięcy (co powoduje problemy w bankach i płacenie kar...). Cena atrakcyjna, ale jakość i obsługa na poziomie zerowym.
popieram tę opinię 14 nie zgadzam się z tą opinią 5

Również mam tą przyjemność mieszkać w domu wybudowanym przez LOTNIK.
Nie polecam ich osobom które się zastanawiają nad współpracą z nimi. Wszystko było dobrze do pewnego momentu. Teraz kiedy mieszkamy i zgłaszamy powstałe usterki i niedociągnięcia, to wola współpracy jest praktycznie zerowa.
Jesteśmy zbywani i traktowani jak zło konieczne. Wentylacja w domach na całym osiedlu nie działa prawidłowo, próbują półśrodkami robić jakieś przeróbki, ale nadal nie jest tak jak powinno. Sporo można by wymieniać.
popieram tę opinię 15 nie zgadzam się z tą opinią 4

Mam nieszczęście mieć "dom", wybudowany przez tą firmę. Embarassed

Problemy związane z budową zaczęły się na etapie podpisania umowy. Teraz, ŻAŁUJĘ, ŻE NIE NOSIŁEM ZE SOBĄ DYKTAFONU, bo to o czym z egzaltacją i szczerością w oczach zapewniał “Pan Prezes” okazywało się moim złym zrozumieniem jego słów i jakąś nieprawidłowością, zaledwie kilka miesięcy później.

W czasie budowy, wszędzie (nawet dla takiego laika jak ja) same niedoróbki, beton mieszany pół na pół z kamieniami polnymi, krzywe ściany i podłogi, nieszczelne okna, zastosowanie materiałów wewnętrznych - na zewnątrz (podbitka). Chodziło o jak najtańsze materiały.
Żadnej hydroizolacji, okna mocowane bezpośrednio do muru, wszędzie pianka i silikon. W każdej dziurze poukrywane puszki po piwie i flaszki. Robotnicy walili wódę na potęgę.

Teraz jak dom już stoi i jest zasiedlony, mam ochotę się wyprowadzić i go sprzedać. Do dziś nie ma żadnej dokumentacji wykonawczej, odbiorczej i gwarancyjnej.

Dodatkowo ogromna ilość usterek: cieknące drzwi i okna, nie działająca podłogówka, cały dom jest jednym gigantycznym mostkiem termicznym (sypialnia i łazienka zimą temperatura nie przekracza 17 stopni), cały dach służy jako grzejnik powietrza zewnętrznego, pokoje z oknami połaciowymi zalewa z nieszczelności woda,
Na dachu zamontowane jest kilkanaście grzybków, przez które wentylacja zamiast wyciągać to dmucha! W pomieszczeniu kotłowni (tam gdzie jest GAZ!!!) też!
Okna są bez uszczelek. Podłogi na parterze są lodowate - brak izolacji fundamentów, cieknące i krzywe rynny, najtańsze i najgorsze materiały.

Wtedy cieszyłem się jak głupi, że dom rośnie, a ja nie muszę się uczyć jak go budować bo budują "profesjonaliści".
Teraz wiem, że to był błąd. Powinienem od rana do wieczora siedzieć na forach budowlanych albo wynająć dodatkowo kogoś, kto się na tym zna.

Oprócz tego, kwestia finansowa. Lotnicy robili zebranie mieszkańców tylko po to by zakomunikować, że trzeba dopłacić (i to wcale nie mało): to za ziemię, to za drogę, to za kostkę brukową, to za to i za tamto.... Mieli nam zrobić chodnik, kasę wzięli a chodnika nie ma i nie będzie.

Dzisiaj powiem szczerze: TRZYMAŁ BYM SIĘ OD NICH Z DALEKA! Ani tanio, ani dobrze....

Żadnej nawet woli naprawy niedociągnięć i niedoróbek na gwarancji. A jeżeli już to naprawa za pomocą druciarstwa - zamiast przeprojektowania wentylacji, która nie ciągnie a dmucha, wstawiają na dachach rury z obrotówkami.

Ciekaw jestem, czy prezes tej całej spółdzielni, miałby odwagę przejść się po dotąd wybudowanych domkach, odwiedzić lokatorów i zadać kilka pytań:
- no jak się Wam żyje? - zadowoleni jesteście? - czy spełniliśmy Wasze oczekiwania? - czy już usunęliśmy wszystkie niedoróbki?

Ciekaw jestem, bardzo w ilu zaproszono by go na kawę a w ilu po prostu dostał by po ryju za bezczelność.

P.S. Ta śliska kanalia potrafi jeszcze powiedzieć w oczy zrozpaczonemu z powodu ilości usterek lokatorowi: "No niech już się ta gwarancja skończy".

Dno, muł i wodorosty!
popieram tę opinię 18 nie zgadzam się z tą opinią 3
do góry