Widok

Nie polecamy.

Przychodnia weterynaryjna J. Bodziak Temat dostępny też na forum:
Nie polecamy. Pani Bodziak nie sprawdziła płci naszej kotki i dopiero w trakcie zupełnie niepotrzebnej operacji za 200 zł raczyła zadzwonić z informacją, że mamy kota, nie kotkę, i to wykastrowanego.
Zwierzaka wzięliśmy z ulicy, mieliśmy prawo nie wiedzieć, jakiej jest płci. Na dodatek zostaliśmy poinformowani, że to właściciel powinien sprawdzić płeć kota.
Skrajnie nieprofesjonalne zachowanie ze strony kogoś, kto mianuje się weterynarzem i co jak co, ale płeć zwierzęcia powinien potrafić określić i zrobić to, nim weźmie zwierzę na stół i zoperuje.
Pani Bodziak zarobiła na nas 150 złotych (dostaliśmy zniżkę na pocieszenie) i zostaliśmy z niepotrzebnie zoperowanym kotkiem. Więcej się tam nie pojawimy. Chodzimy teraz do innego weterynarza, który na wstępie sprawdził płeć zwierzaka.
Moja ocena
obsługa: 3
 
oferta: -
 
jakość usług: 1
 
podejście do zwierząt: -
 
pomoc merytoryczna: -
 
przystępność cen: 4
 
ocena ogólna: 1
 
2.2

* maksymalna ocena 6

popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
Nie zgadzam się z opinią autora M+J. Będąc na poczekalni byłem świadkiem rozmowy z Panią Doktor. Właściciele kotka poznali płec kota u INNEGO weterynarza a nie u naszej Pani Doktor!!! Umówili się na zabieg sterylizacji będąc przekonanym że to koteczka, więc nie rozumiem czemu oskarżają niewinną Osobę.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
Lekarz PRZED przystąpieniem do zabiegu sterylizacji/kastracji powinien sprawdzić płeć zwierzaka. I nie ma tu znaczenia, że Państwo M+J umówili się na zabieg sterylizacji myśląc, że mają koteczkę (nawet, gdyby taką informację uzyskali wcześniej od innego weta).
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry