Widok
Nie potrzebujemy kultury rowerowej. Rozmowa z Mikaelem Colville-Andersenem
Opinie do artykułu: Nie potrzebujemy kultury rowerowej. Rozmowa z Mikaelem Colville-Andersenem.
O arogancji przestrzeni we współczesnym mieście i o tym, dlaczego miasto powinno być zbudowane jak gąbka opowiada pochodzący z Kopenhagi Mikael Colville-Andersen, jeden z gości niedawnego Kongresu Mobilności Aktywnej.
Mówią, że jesteś papieżem rowerzystów...
Mikael Colville-Andersen: - Ależ ja w ogóle nie jestem rowerzystą! Nie ubieram się w spandex i nie identyfikuję z rowerem. Jestem zwykłym człowiekiem, który po prostu używa roweru.
Podczas wykładu opowiadałeś ...
O arogancji przestrzeni we współczesnym mieście i o tym, dlaczego miasto powinno być zbudowane jak gąbka opowiada pochodzący z Kopenhagi Mikael Colville-Andersen, jeden z gości niedawnego Kongresu Mobilności Aktywnej.
Mówią, że jesteś papieżem rowerzystów...
Mikael Colville-Andersen: - Ależ ja w ogóle nie jestem rowerzystą! Nie ubieram się w spandex i nie identyfikuję z rowerem. Jestem zwykłym człowiekiem, który po prostu używa roweru.
Podczas wykładu opowiadałeś ...
Oj tam oj tam
Sam mam kolarzówkę i nie wiem skąd ten jad u Ciebie. Każdy jeździ czym lubi. Jeden ma fatbike, drugi zjazdówkę do downhillu, trzeci damke bo mu wygodnie, czwarty caferacera z koszem i bagażnikiem, a jeszcze inny ostre koło.
Więc nie marnj tu czasu tylko weź słownik i jak chcesz po czymś pojechać to przynajmniej zrób to poprawną polszczyzną ... bo się ośmieszasz i udowadniasz, że zamiast się uczyć to zjadałeś własne smarki pod łąwką w szkole.
Więc nie marnj tu czasu tylko weź słownik i jak chcesz po czymś pojechać to przynajmniej zrób to poprawną polszczyzną ... bo się ośmieszasz i udowadniasz, że zamiast się uczyć to zjadałeś własne smarki pod łąwką w szkole.
Taki bogacz z ciebie jak ze mnie prezydent
Mój rower jest pewnie droższy od twojego starego rzęcha sprowadzanego z Niemiec, bo oczywiście polakówów nie stać na samochód. Ostatnio w jednej z dyskusji ktoś napisał, że nie stać go na dobre opony do samochodu, że paliwo drogie... Rykłam śmiechem. Trzeba być debilem, żeby kupować samochód, jak kogoś nie stać. Sorry, ale samochód to można nabyć nawet za 500-1000 zł, a i nie trudno dostać coś za 1500-3000 zł. Przecież to są śmieszne pieniądze XD Komplet dobrych opon samochodowych kosztuje 500-600 zł. Tyle to ja wydaje na komplet do swojego roweru, więc weźcie mnie nie rozśmieszajcie. Więcej mi idzie elektronikę, części wymienne, ubranie i akcesoria do roweru niż przecietny Kowalski wydaje na swój gruchot. Dlaczego? Bo uważam, że w mieście rower jest bardziej efektowniejszym środkiem transportu niż samochód. I tyle. Jak mądrze powiedział facet z wywiadu, nie trzeba tu żadnej ideologii. To że kogoś stać na samochód, nie oznacza ten samochód musi posiadać. Równie dobrze może posiadać rower za 30-60 tysięcy. Równie dobrze też może mieć damkę za 1500, bo woli wydać na podróże do egzotycznych krajów. Bo ile jest Polaków, którzy pojechali na Bahamy, do Japonii, Islandii czy gdzieś indziej? Niewiele, bo ich nie stać, a każdy grosz wkładają w samochód, potem narzekając, że nawet wyjazd nad Bałtyk jest za drogi XD
On tego nie zrozumie bo w jego lodówce jedzie pojawia się automagicznie, po prostu otwiera i jest to co mama z tatą przywieźli samochodem do którego on nie ma żadnego wstępu bo go nie stać nawet na kurs prawa jazdy czy jakikolwiek tańszy samochód. No to przychodzi na Trójmiasto i wylewa swój żal bo taka jest postawa kogoś kto nie ogarnia - jak on nie może to inni też nie będą mogli. Bardzo to w zgodzie z tym co dziś wkłada się dzieciakom do głowy w szkołach.
samochodziarz i rowerzysta
Dlaczego zakładasz, że jeżeli ktoś porusza się rowerem to nie posiada samochodu, nie opłaca OC/AC, nie tankuje paliwa i nie wykonuje pozostałych czynności zwiazanych z utrzymaniem pojazdu?
Kurcze więszośc ludzi traktuje wszystko zerojedynkowo. Masz rower to nie masz samochodu, a to nie musi być prawdą. Jeżeli mogę to korzystam z roweru, aby dojechać do pracy bądź załatwić jakieś sprawy w mieście. Natomiast jak nie mogę to korzystam z samochodu i rocznie wyrabiam ok 20 tyś km. W obu przypdakach szanuje prawa innych uczestnikow ruchu i tak powinien robić każdy.
Jako rowerzysta wkurza mnie jak kierowcy samochodów bez wyobraźni utrudniają życie rowerzystom. Natomiast będąc kierowcą nie mogę pojąć dlaczego niektórzy cykliści myślą, że są nieśmiertelni i nie biorą pod uwagę, że w aucie masz strefy w których nic nie widać.
Zacznijmy się szanować i postawmy się czasem w sytuacji drugiego uczestnika ruchu. Myślenie pomaga i pomaga zachować zdrowie i życie innych.
Kurcze więszośc ludzi traktuje wszystko zerojedynkowo. Masz rower to nie masz samochodu, a to nie musi być prawdą. Jeżeli mogę to korzystam z roweru, aby dojechać do pracy bądź załatwić jakieś sprawy w mieście. Natomiast jak nie mogę to korzystam z samochodu i rocznie wyrabiam ok 20 tyś km. W obu przypdakach szanuje prawa innych uczestnikow ruchu i tak powinien robić każdy.
Jako rowerzysta wkurza mnie jak kierowcy samochodów bez wyobraźni utrudniają życie rowerzystom. Natomiast będąc kierowcą nie mogę pojąć dlaczego niektórzy cykliści myślą, że są nieśmiertelni i nie biorą pod uwagę, że w aucie masz strefy w których nic nie widać.
Zacznijmy się szanować i postawmy się czasem w sytuacji drugiego uczestnika ruchu. Myślenie pomaga i pomaga zachować zdrowie i życie innych.
Wlasnie rowet to nie zadna ideolagia tylko tani srodek do przemieszczania sie..
..to nie ideologia wy cholerni ped**arze wbijcie sobie to do tych opietych w obcisle majty d*pek rowet to tani sposob na przemieszczanie sie.Do tego malo komfortowy slowem byle jaki wiec skonczcie piep**yc wy glupia sekto rowerowa ubierajcie sie w normalne rzeczy to moze i jadra z czasem wam odrosna wy metroseksualne frajerzy.I to kobieta wam to mowi co za wstyd
a w samochodach:
dłubanie w nosie, telefonowanie (pod różną postacią), prtzekleństwa: co robisz baranie, ty złamasie (to te najłagodniejsze), puszczanie gazów, obmacywanie pasażerek (czasem pasażerów), wyrzucanie przez okno odpadów, zatrzymywanie się w lesie aby zrobić kupkę i siku lub tylko jedno, pokazywanie obraźliwych gestów palcami, plucie przez otwarte okno (dobrze że nie zamknięte), wjeżdżanie na każdy trawnik, na chodnik i inne, zajeżdżanie innym ddrogi, wpychanie się na grubość lakieru, trąbienie na innych, przekraczanie dopuszczalnych prędkości, itp. itd.
I to jest kultura? No to aż strach pomyśleć co nią nie jest.
I to jest kultura? No to aż strach pomyśleć co nią nie jest.
Street
Kompromis i wyważenie potrzeb występuje w każdym - złożonym projektowaniu. Projektowanie miast jest sztuką interdyscyplinarną. Zakładanie w pierwszym punkcie, że wszystkim rządzi rower to już nie urbanistyka. To patologia. Aktualnie ok połowa ludności Polski to wyż demograficzny lat 50 tych. Teraz są w wieku ok 60 lat. Za chwilę nie wsiądą na rower bo taka jest biologia i takie statystyki NFZ. A tu miasto przeprojektowują nam na obowiązkowe rowery +30 km/h oraz samochody poniżej 30 km/h. Niech sobie będą ścieżki rowerowe w okolicach rekreacyjnych. I tyle.
Rozumiem, nie podzielam. Pewnie dlatego, że w mieście - póki co - wszystkim rządzi samochód;)
Pytam w zamian: czy jesteś w stanie zrozumieć, że lada chwila 'przy coraz większym natłoku ludzi i pojazdów' ruch samochodowy o prędkości 30 km/h będzie w miastach luksusem dostępnym co najwyżej w niedzielę? Albo w nocy.
Alternatywą jest rower (nawet elektryczny, nie przeszkadza mi to) i komunikacja miejska - irytująco awaryjna, droga i niepunktualna. Ale jakoś się turla, na moje szczęście;)
Bezsensem jest natomiast homo podobno sapiens podjeżdżający autem do sklepu oddalonego 500 (w porywach) m od domu czy np. 4 osoby pracujące w tym samym miejscu, w tych samych godzinach i dojeżdżające... każda osobno.
I tak dalej.
Ps. Minus nie ode mnie.
Alternatywą jest rower (nawet elektryczny, nie przeszkadza mi to) i komunikacja miejska - irytująco awaryjna, droga i niepunktualna. Ale jakoś się turla, na moje szczęście;)
Bezsensem jest natomiast homo podobno sapiens podjeżdżający autem do sklepu oddalonego 500 (w porywach) m od domu czy np. 4 osoby pracujące w tym samym miejscu, w tych samych godzinach i dojeżdżające... każda osobno.
I tak dalej.
Ps. Minus nie ode mnie.
Nawet jak ktoś samochodem jedzie do sklepu te 500 metrów to jaki jest jego udział w zakorkowaniu danej trasy? No jaki? No żaden bo co to za odcinek trasy? Żaden! Jak masz cztery osoby z różnych miejscowości które pracują w tym samym budynku to jak oni mieliby się automagicznie skompresować do jednego auta? Tu trochę wychodzi patologia poruszania się wszędzie tylko rowerem - człowiek nie ma pojęcia iż życie jest bardziej skomplikowane niżeli jego rama od roweru i śmiem przypuszczać że rowerem to chyba wielu singli zasuwa. To jakaś zemsta ma być za 500+ i dopłaty do kredytów dla rodzin?
Ja jeżdżę rowerem i samochodem
Dla mnie to jest bzdura. Kwestia zaciasnych majtek zachodzących na głowę u niektórych. Jestem za dalszym rozwijaniem infrastruktury rowerowej, ale prezentowanie tego jako musimy i jedynej alternatywy to nonsens. W artykule powyżej facet napisał, że rower to nie filozofia tylko jeden z wielu sposobów poruszania się. Tyle i aż tyle. Wróciłem z Kopenhagi 4 dni temu i to jest inny wymiar komunikacji, ale też zupełnie inne miasto. Jestem przeciw bezmyślnemu kopiowaniu zachodnich wzorców bo się tam sprawdziły. Inaczej tam wygląda demografia i uwarunkowania kulturowe. Może w trójmieście dojdziemy do takiego modelu a może nawet dalej, ale jak na razie to radzę trochę pokory i refleksji.
Street
Jazda samochodem po mieście to nie przyjemność, a konieczność. Wynika z obowiązków pracowniczych, rodzinnych i stałego deficytu czasu. W Trójmieście całkowicie rozłożono komunikację miejską. Niejaki pan (już stp.) Szczyt wymyślił przesiadki i węzły przesiadkowe i to nadal trwa. Wystarczy zapytać ludzi jak przedłużyły się czasy dojazdu, a tramwaje i autobusy są coraz lepsze i niezawodne. Wszystko co było do zatkania zostało zatkane, za rok zatka się komunikacja dookoła centrum Radunia. Dzisiaj wyjazd z centrum budowlanego w Oliwie trwa ok 30 minut - piesi dostali przejście do biura. Chcesz płyty ładować na rower?
Rower nie uratuje komunikacji i transportu w mieście, nie bądźcie tak naiwni. A kultura rowerowa też by się przydała. Każdy pieszy czy kierowca wie o co chodzi.
Rower nie uratuje komunikacji i transportu w mieście, nie bądźcie tak naiwni. A kultura rowerowa też by się przydała. Każdy pieszy czy kierowca wie o co chodzi.
Może w mieście
Przejedź się na wieś - tam stare babcie czy dziadki na rowerach popylają bo chodzenie to większy wysiłek. Wiadomo - jak się nie wsiada na rower to i po pięćdziesiątce będzie problem i strach jechać, ale jak jeździsz cały czas to po prostu jeździsz - na ogół przestajesz jak masz również duże problemy z poruszaniem się na piechotę (ew problemy z błędnikiem). Rowery są dobre na dystansie poniżej 5km. Jakby jeszcze zimy u nas lżejsze były...
A jeśli chodzi o samochodową "konieczność" - to problemem jest bardziej brak mobilności - ludzie kupują dom czy mieszkanie i później 30 km do roboty jadą. Szkoda że nie ma u nas mody przenoszenia się w okolicę w której się pracuje (o ile oczywiście jest taka możliwość). Ew np mieszkania firmowe w okolicy.
A jeśli chodzi o samochodową "konieczność" - to problemem jest bardziej brak mobilności - ludzie kupują dom czy mieszkanie i później 30 km do roboty jadą. Szkoda że nie ma u nas mody przenoszenia się w okolicę w której się pracuje (o ile oczywiście jest taka możliwość). Ew np mieszkania firmowe w okolicy.
Na ulicy? a potem że znowu na chodniku.
co ty bredzisz. Najlepsze są te samochody stojące gdziekolwiek: trawniki, ścieżki rowerowe, lasy, najlepiej wjechaliby do sklepu i do kościoła. Znaki zakazu? E tam, jakby ich nie było.
hehe. a jak się czasem kłócą o miejsca postojowe, np. zimą. Wesoło wtedy jest. ;)
hehe. a jak się czasem kłócą o miejsca postojowe, np. zimą. Wesoło wtedy jest. ;)
Po taki ch.... żeby budyń że szczurem mieli ładne statystyki i kolorowe wykresiki przejdź się człowieku na ulicę Pucka w Gdyni tak idiotycznie zaprojektowanej drogi rowerowej nie widziałem nigdzie. Ja osobiście widząc takie knoty mam wrażenie że ktoś kpi że mnie i to w sposób wyjątkowo bezczelny. Ścieżka która urywa się w połowie drogi biegnie raz jedna raz druga strona i kończy się w polu. Typowe zepchniecie roweru w jezdni i utrudnienie mu jazdy dla wygody kogo tych paru samochodów na krzyż?
ale po ch.. mam przejeżdżać z lewej na prawa i za 200 m znowu?Dlaczego do Unruga nie można dojechać?Jaki sens jest jechac tym czymś skoro i tak trzeba znowu zjechać na jezdnię choć idiota który to zbudował nie wymyślił normalnego zjazdu na jezdnię?Ja mam być debilu stratny na czasie i narażać siebie na potrącenia na pseudo przejazdach rowerowych czy szukac którędy mogę jechac bo jakiś popapraniec miał do wydania unijna kasę i zrobił to na odwal.Pytanie do ciebie idioto dlaczego samochodem tak nie jeździsz co palancie?Dlaczego nie musisz co 200m przejeżdżać z jednej na drugą stronę pod kątem prostym?Wytłumacz idioto
I są niebezpieczni. Kiedyś rowerzysta wjechał w przystanek i zabił kilka osób. Inny nie wyrobił na zakręcie - w czołowym zderzeniu zginęła rodzina. Inny gnał jak wariat naćpany, i wypadł ze ścieżki rowerowej prosto na ulicę, zabijając kierowcę spokojnie jadącego samochodu....
Koszmar ci rowerzyści. Koszmar po prostu.
Koszmar ci rowerzyści. Koszmar po prostu.
hah
"Rowerzyści to najbardziej roszczeniowi grupa na ulicy"
Nie licząc kierowców. Kultura na poziomie ujemnym. Przestrzeganie przepisów? Najpierw musieliby je znać. Czerwone czy zielone? bez różnicy. Zasuwanie po chodniku, drodze rowerowej, trawniku czy przeciwległym pasie, byle zaoszczędzić 30s.. Żarówki w oświetleniu i kierunkowskazach oszczędzają nagminnie.
No i ciągle im za mało dróg a te które są są zawsze za wąskie. Zbudujesz 2 pasmową? Za mało, dodasz kolejny pas? Za mało, nie ważne że nie ma gdzie upchnąć więcej. Najlepiej byłoby zrównać miasto z ziemią i zastąpić wszystko jednym wielkim asfaltowym placem. Nie rozumieją że to oni są korkiem w którym stoją.
Nie licząc kierowców. Kultura na poziomie ujemnym. Przestrzeganie przepisów? Najpierw musieliby je znać. Czerwone czy zielone? bez różnicy. Zasuwanie po chodniku, drodze rowerowej, trawniku czy przeciwległym pasie, byle zaoszczędzić 30s.. Żarówki w oświetleniu i kierunkowskazach oszczędzają nagminnie.
No i ciągle im za mało dróg a te które są są zawsze za wąskie. Zbudujesz 2 pasmową? Za mało, dodasz kolejny pas? Za mało, nie ważne że nie ma gdzie upchnąć więcej. Najlepiej byłoby zrównać miasto z ziemią i zastąpić wszystko jednym wielkim asfaltowym placem. Nie rozumieją że to oni są korkiem w którym stoją.
Czerwone czy zielone bez różnicy. I o to chodzi!
"Czerwone czy zielone bez różnicy." - i o to właśnie chodzi! W ruchu zdominowanym przez rowery przepisów poptrzeba zdecydowanie mniej! Paryż wręcz usankcjonował przejeżdżanie na czerwoym świetle przez rowery. We Francji nie ma "zielonej strzałki". Jest tylko dla rowerów znak, że można jechać prosto (jak światla to tylko przejście dla pieszych) albo skręcić w prawo ( (na niektórych skrzyżowaniach).
w taki sposób można określić każdą grupę poruszającą się w mieście,
np: kierowcy - zero kultury, ciągle pijani, powodujący najwięcej wypadków, największa liczba zgonów z udziałem kierowców, zajmujący najwięcej miejsca na drogach w mieście, oczywiście najwięcej wymagają i zatruwają powietrze najbardziej.
A teraz piesi: wbiegający na jezdnie, wchodzący na drogi rowerowe itp itd....
Pie***enie od rzeczy to właśnie Pana/Pani komentarz
np: kierowcy - zero kultury, ciągle pijani, powodujący najwięcej wypadków, największa liczba zgonów z udziałem kierowców, zajmujący najwięcej miejsca na drogach w mieście, oczywiście najwięcej wymagają i zatruwają powietrze najbardziej.
A teraz piesi: wbiegający na jezdnie, wchodzący na drogi rowerowe itp itd....
Pie***enie od rzeczy to właśnie Pana/Pani komentarz
Brawo! Świetny artykuł.
Mówi o tym, o czym chce się krzyczeć. I tak każdy to widzi.
Ciekawi mnie kiedy miasto się zapcha samochodami. Bo i tak już więcej się nie zmieści. Nie ma miejsca.
Czyli co? Zmniejszamy przepustowość dla kierowców sdamochodów i otwieramy przepustowość dla ludzi. Inaczej mówiąc: zostawcie buraki dswoje dizle pod swoją oborą w Żukowie.
I do miasta kolejką/autobusem/tramwajem/rowerem.
Nie ma cudów, domy nie są z gumy, nie zwężą się
Ciekawi mnie kiedy miasto się zapcha samochodami. Bo i tak już więcej się nie zmieści. Nie ma miejsca.
Czyli co? Zmniejszamy przepustowość dla kierowców sdamochodów i otwieramy przepustowość dla ludzi. Inaczej mówiąc: zostawcie buraki dswoje dizle pod swoją oborą w Żukowie.
I do miasta kolejką/autobusem/tramwajem/rowerem.
Nie ma cudów, domy nie są z gumy, nie zwężą się
To jest brzydko ujęte sedno problemu.
Albo nas stać mieszkać w centrum miasta i nie martwimy się o dojazd, albo mieszkamy nieco dalej i korzystamy z komunikacji.
Innej drogi nie ma. Musimy mieć jeszcze świadomość tego, że używając w dojazdach do pracy do centrów miast prywatnych pojazdów blokujemy ruch tym którzy prowadząc pojazdy pracują.
Innej drogi nie ma. Musimy mieć jeszcze świadomość tego, że używając w dojazdach do pracy do centrów miast prywatnych pojazdów blokujemy ruch tym którzy prowadząc pojazdy pracują.
problem jest głębszy.
centra są drogie więc ludzie kupują domki na przdmieściach. Ale tam jest prymitywna administracja. Przykład: Banino. Dynamiczny rozwój tanich osiedli, ale brak dróg. W kierunku Wrzeszcza- jedna droga, Lotnicza. Ostatnio totalnie zapchana. Ale to dopiero początek./ W krótkim czasie zostanie oddanych do użytku drugie tyle mieszkań/domków.
z Banina jest około 20 km do centrum, na rower za daleko. Kolejką źle bo jeździ co godzinę i rzadzeij (a miała jeździć PKM co 15 minut). I co ? Tylko samochód. Niestety,
Ale sam problem: dlaczego budują w Baninie domy i tam się osiedlają? Bo problemem jest kasa.Za kilka lat ci ludzie się trochę dorobią i uciekną z tej wiochy. Bo tam rządzi zrzeszenie kaszubsko-buraczane, czyli klika typów, którzy chcą tylko sprzedać działki. A burmistrz pozwala bo to jego koledzy. I lecą jak ciepłe bułeczki. A przyszłość ich nie interesuje.
Nie interesuje ich komunikacja, pociąg, ścieżki rowerowe, parkingi przy PKM, itp. itd.
Ich interesuje to aby koledzy deweloperzy szybko i tanio zabudowali byłe pola.
Ludzie muszą się oddolnie organizować bo im sitwa lokalsów wszystko zniszczy do końca ich życia. Nie od odwrócenia później gdy jest zły plan zagospodarowania i brak planów na komunikację.
z Banina jest około 20 km do centrum, na rower za daleko. Kolejką źle bo jeździ co godzinę i rzadzeij (a miała jeździć PKM co 15 minut). I co ? Tylko samochód. Niestety,
Ale sam problem: dlaczego budują w Baninie domy i tam się osiedlają? Bo problemem jest kasa.Za kilka lat ci ludzie się trochę dorobią i uciekną z tej wiochy. Bo tam rządzi zrzeszenie kaszubsko-buraczane, czyli klika typów, którzy chcą tylko sprzedać działki. A burmistrz pozwala bo to jego koledzy. I lecą jak ciepłe bułeczki. A przyszłość ich nie interesuje.
Nie interesuje ich komunikacja, pociąg, ścieżki rowerowe, parkingi przy PKM, itp. itd.
Ich interesuje to aby koledzy deweloperzy szybko i tanio zabudowali byłe pola.
Ludzie muszą się oddolnie organizować bo im sitwa lokalsów wszystko zniszczy do końca ich życia. Nie od odwrócenia później gdy jest zły plan zagospodarowania i brak planów na komunikację.
Szkoda że ograniczasz problem osiedli do sitwy lokalsów. Cały swiat ma problem z sitwami, włącznie z każdym bogatym krajem. Sęk w tym że tam gdzie się ujada, echo powraca.
Lepiej dbać o własne interesy i mówić razem o wspólnych dobrach.
Tu gdzie mieszkam gdy jestem za granicą w końcu policja przestała zatrzymywać rowerzystów którzy jeżdżą chodnikiem. Uf!
Jeszcze nigdy rower nie zabił pieszego, ani nie poturbował.
W końcu to skapowali - miasto i policja!
W końcu!!!
Lepiej dbać o własne interesy i mówić razem o wspólnych dobrach.
Tu gdzie mieszkam gdy jestem za granicą w końcu policja przestała zatrzymywać rowerzystów którzy jeżdżą chodnikiem. Uf!
Jeszcze nigdy rower nie zabił pieszego, ani nie poturbował.
W końcu to skapowali - miasto i policja!
W końcu!!!
Ano
bywa i tak. Rower nikogo nie ucywilizuje, ale jego wartość w sytuacji, gdy dusimy się w zakorkowanych miastach jest nie do przecenienia. Trzeba brać przykład ze Skandynawii, tampo prostu widzi się problem szerzej i próbuje zaradzić. Komunikacja miejska jest w 3mieście fatalnie zorganizowana, przepustowość dróg beznadziejna, parkingi zabierają za dużo przestrzeni i jest ich i tak za mało, miejsca postojowe zamieniają centra w auto-szroty (pierdyliard aut stojących gdzie popadnie i jak popadnie). To jest chore.
Dlatego ten gościu ma rację i fajnie, że nie dorabia do tego filozofii, nawet nie wspomina że to żeby być fit/eko/zdrowo/trendy. Nie. To zwyczajne wybrnięcie z komunikacyjno-urbanistycznej katastrofy. Bo to katastrofa jest (widzę ją codziennie na sopockiej/ malczaka).
Rower może całkowicie odmienić planowanie przestrzenne, mieć wpłw właśnie na całokształt. Nie zastąpi komunikacji zbiorowej (która jest koniecznością samą w sobie, ale nasi włodarze w d*pie to mają), nie będzie alternatywą dla dalekich przedmieść, ale... korki mają swoje źródło w centrach miast, w lokalizacjach poszatkowanych niedrożnymi, pełnymi świateł, traktami w pobliżu centrum, w dzielnicach handlowych, biznesowych. Tutaj powinno się rozwijać komunikacjębliskiego zasięgu. Tanią, efektywną, opartą także na rowerze miejskim (ze wspólnym abonamentemna usługi transportowe). De facto najlepiej gdyby oprzeć wszystko na karcie miejskiej, która byłaby biletem na transport publiczny oraz do placówek kulturalnych). Opłata abonamentowa, elastyczna (bez zobowiązań, ze swobodnym wyborem okresu), maksymalnie przystępna (efekt skali - każdy mieszkaniec byłby zachęcany do użytkowania, na starcie otrzymywał okres próbny gratis) i już.
Rower miejski pozwoli przemieszczać się z miejsca docelowego do przystanku i odwrotnie, do oddalonego od centrum parkingu, do miejsc żywienia, miejsc kultury, może być także w niektórych profesjach narzędziem pracy (nie tylko poczta/kurierzy).
Dlatego ten gościu ma rację i fajnie, że nie dorabia do tego filozofii, nawet nie wspomina że to żeby być fit/eko/zdrowo/trendy. Nie. To zwyczajne wybrnięcie z komunikacyjno-urbanistycznej katastrofy. Bo to katastrofa jest (widzę ją codziennie na sopockiej/ malczaka).
Rower może całkowicie odmienić planowanie przestrzenne, mieć wpłw właśnie na całokształt. Nie zastąpi komunikacji zbiorowej (która jest koniecznością samą w sobie, ale nasi włodarze w d*pie to mają), nie będzie alternatywą dla dalekich przedmieść, ale... korki mają swoje źródło w centrach miast, w lokalizacjach poszatkowanych niedrożnymi, pełnymi świateł, traktami w pobliżu centrum, w dzielnicach handlowych, biznesowych. Tutaj powinno się rozwijać komunikacjębliskiego zasięgu. Tanią, efektywną, opartą także na rowerze miejskim (ze wspólnym abonamentemna usługi transportowe). De facto najlepiej gdyby oprzeć wszystko na karcie miejskiej, która byłaby biletem na transport publiczny oraz do placówek kulturalnych). Opłata abonamentowa, elastyczna (bez zobowiązań, ze swobodnym wyborem okresu), maksymalnie przystępna (efekt skali - każdy mieszkaniec byłby zachęcany do użytkowania, na starcie otrzymywał okres próbny gratis) i już.
Rower miejski pozwoli przemieszczać się z miejsca docelowego do przystanku i odwrotnie, do oddalonego od centrum parkingu, do miejsc żywienia, miejsc kultury, może być także w niektórych profesjach narzędziem pracy (nie tylko poczta/kurierzy).
nie zauważasz jednego
Ludzie chcą jeździć samochodami, bo tak im jest wygodniej. I tego się nie da zakwestionować, że w warunkach trójmiejskich lepiej odstać tę godzinę w korku, niż dymać np. z centrum Gdyni do Karwin albo na Dąbrowę czy Chwarzno rowerem przy temperaturze 7 st. i zacinającym deszczu, tudzież deszczu ze śniegiem. O komunikacji zbiorowej nie wspominam - już wolałbym iść piechotą niż wsiąść do autobusu w godzinach szczytu.
Samochodów jest zdecydowanie za dużo, bo są za tanie, kiedyś własne auto było luksusem, dzisiaj dwa a nawet trzy i więcej w rodzinie to norma. No i kwestie urbanistyczne - na głównej nitce z Gdańska do Gdyni problemów z korkami prawie nie ma - w godzinach szczytu trzeba poczekać te 2-3 zmiany świateł w newralgicznych miejscach i tyle, no chyba, że jest jakiś dzwon, albo ekstremalne warunki pogodowe. Korki są natomiast na dojazdówkach na drugi taras, za obwodnicę, ale to wynika z takiej a nie innej polityki urbanistycznej - pozwala się deweloperom budować całe osiedla za miastem nie patrząc na konsekwencje komunikacyjne, pozwala się budować centra biznesowe - jak w Oliwie, nie egzekwując zapewnienia wystarczającej ilości miejsc parkingowych.
Samochodów jest zdecydowanie za dużo, bo są za tanie, kiedyś własne auto było luksusem, dzisiaj dwa a nawet trzy i więcej w rodzinie to norma. No i kwestie urbanistyczne - na głównej nitce z Gdańska do Gdyni problemów z korkami prawie nie ma - w godzinach szczytu trzeba poczekać te 2-3 zmiany świateł w newralgicznych miejscach i tyle, no chyba, że jest jakiś dzwon, albo ekstremalne warunki pogodowe. Korki są natomiast na dojazdówkach na drugi taras, za obwodnicę, ale to wynika z takiej a nie innej polityki urbanistycznej - pozwala się deweloperom budować całe osiedla za miastem nie patrząc na konsekwencje komunikacyjne, pozwala się budować centra biznesowe - jak w Oliwie, nie egzekwując zapewnienia wystarczającej ilości miejsc parkingowych.
do z700:
Ludzie chca MIEĆ samochód (a nie nim jeździć), bo im tę potrzebę wcisnęli do głów ludzie od reklamy. Wystarczy posłuchać reklam samochodów: można dostać zajadowze śmiechu, ile patosu, kiczu, ściemy. A wszystko po to by mieć pojazd jadący 5kmh w korku na Spacerowej...
Sprzedasz jeden samochod i masz więcej forsy, niż byś sprzedał wiele wiele innych towarów. Zważ, że alternatywy komunikacyjne nie są tak mocno reklamowane.
Choć tu coś się zmienia, a popularny tekst że "moj rower jest droższy niż twój szrot" jest tego chorym objawem. Na spcerniaku rowerowym nad morzem, przy plaży, jest dziś więcej "górali" niż na Krupowkch. Znajomy Niemiec bardzo się zdziwił oglądając filmik z naszego Wielkiego Przejazdu Rowerowego, jak niewiele naszych rowerów ma... błotniki. Jeszcze bardziej sie zdziwił, jak mu pokzalem film z Przejazdu Mikołajów. Wielu miało brązowe zadki od zimowego błota.
Bo rower też zaczyna służyć INNYM celom niż A-Bizm (pojęcie Mikaela Andersena, czyli prosty, wygodny, bezpieczny przejazd z A do B, bez celow reprezentacyjnych i innych ukrytych celów) trochę jak samochod. To jest chore, ale moźe w tym szaleństwoe jest metoda? Katarem zwalczamy Cholerę?
Ludzie chca MIEĆ samochód (a nie nim jeździć), bo im tę potrzebę wcisnęli do głów ludzie od reklamy. Wystarczy posłuchać reklam samochodów: można dostać zajadowze śmiechu, ile patosu, kiczu, ściemy. A wszystko po to by mieć pojazd jadący 5kmh w korku na Spacerowej...
Sprzedasz jeden samochod i masz więcej forsy, niż byś sprzedał wiele wiele innych towarów. Zważ, że alternatywy komunikacyjne nie są tak mocno reklamowane.
Choć tu coś się zmienia, a popularny tekst że "moj rower jest droższy niż twój szrot" jest tego chorym objawem. Na spcerniaku rowerowym nad morzem, przy plaży, jest dziś więcej "górali" niż na Krupowkch. Znajomy Niemiec bardzo się zdziwił oglądając filmik z naszego Wielkiego Przejazdu Rowerowego, jak niewiele naszych rowerów ma... błotniki. Jeszcze bardziej sie zdziwił, jak mu pokzalem film z Przejazdu Mikołajów. Wielu miało brązowe zadki od zimowego błota.
Bo rower też zaczyna służyć INNYM celom niż A-Bizm (pojęcie Mikaela Andersena, czyli prosty, wygodny, bezpieczny przejazd z A do B, bez celow reprezentacyjnych i innych ukrytych celów) trochę jak samochod. To jest chore, ale moźe w tym szaleństwoe jest metoda? Katarem zwalczamy Cholerę?
tx: za dużo ideologii
Owszem, nie da się przecenić roli marketingu i reklamy, natomiast ja bym tutaj raczej widział chęć kupowania coraz to nowych samochodów jako konsekwencję, a nie kształtowanie potrzeby posiadania auta w ogóle. I tu jest problem niestety muszę przyznać - im częściej auto się wymienia, tym więcej jest używanych pojazdów na rynku, a im większa podaż to wiadomo - cena spada. I tu jest pies pogrzebany - samochody stały się za bardzo dostępne. W relatywnie biednym kraju jak Polska, jeżdżący samochód kupuje się za 2-3 średnie krajowe!
Osobiście jestem zadeklarowanym wrogiem wszelkiego fiskalizmu i każdy podatek uważam za coś negatywnego, ale w tym przypadku model duński, gdzie podatek od zakupu pojazdu stanowi jego równowartość jest chyba jedynym rozwiązaniem.
Nie da się bowiem zmusić koncernów do nie reklamowania swoich produktów, nie da się również ich zmusić do produkowania trwalszych pojazdów, aby tak jak kiedyś auto po przejechaniu 300000 km wciąż nadawało się do jazdy.
Natomiast nie ulega wątpliwości, że auto jest po prostu wygodniejsze, jest to zaklinanie rzeczywistości w imię jakiejś ideologii. Najlepsze jest to, że każdy piewca rowerowej religii tutaj wie podświadomie, że wypisuje kocopały.
Osobiście jestem zadeklarowanym wrogiem wszelkiego fiskalizmu i każdy podatek uważam za coś negatywnego, ale w tym przypadku model duński, gdzie podatek od zakupu pojazdu stanowi jego równowartość jest chyba jedynym rozwiązaniem.
Nie da się bowiem zmusić koncernów do nie reklamowania swoich produktów, nie da się również ich zmusić do produkowania trwalszych pojazdów, aby tak jak kiedyś auto po przejechaniu 300000 km wciąż nadawało się do jazdy.
Natomiast nie ulega wątpliwości, że auto jest po prostu wygodniejsze, jest to zaklinanie rzeczywistości w imię jakiejś ideologii. Najlepsze jest to, że każdy piewca rowerowej religii tutaj wie podświadomie, że wypisuje kocopały.
Jestem ciekaw, gdzie to bywasz za granicą, expacie? Też tam chcę! :-)
Ciekawe, czy dotrzesz choć do kilku ludzi. Może, masz klarowny przekaz, zazdroszczę. Tylko że populacja docelowa nie przeczyta tekstu dłuższego niż pięć słów.
Tym innym chcę uświadomić, że choć na rowerze zimno, leje, wieje i czasem jakiś motobuc wymusi pierwszeństwo, to w sytuacji Arcykorka, nic nie jest szybsze niż rower, a nawet chodzik jest szybszy niż samochód. Dawniej jeżdziłem karetką, wtedy nie było jeszcze tak źle jak teraz, ale i tak raz wiozłem dzieciaka wyłowionego w Nogacie do Gdańska do szpitala wojewódzkiego i choć zdołaliśmy go dostarczyć na Izbę Przyjęć żywego, to i tak było dla niego za późno, nigdy nie trafił na oiom, na tej izbie umarł. niefajnie, nie? Elbląska od zawsze się zatykała.
Nie chcę to postulować karetek reanimacyjnych na rowerach, więc niech mi tu żaden "z trudem czytający, ale świetnie piszący" nic nie usiłuje wciskać. Uświadomcie sobie, że jedyny policjant, który zdążył dotrzeć do Charlie Hebdo na czas, ale na miejscu, pozbawiony wsparcia, POLEGŁ (on naprawdę poległ, a nie "zbrzoził się helowo" jak sami wiecie kto) był na rowerze. (Do reszty pasztetu, był też byłym migrantem i muzułmaninem, bo życie czasem z nas kpi.)
Ciekawe, czy dotrzesz choć do kilku ludzi. Może, masz klarowny przekaz, zazdroszczę. Tylko że populacja docelowa nie przeczyta tekstu dłuższego niż pięć słów.
Tym innym chcę uświadomić, że choć na rowerze zimno, leje, wieje i czasem jakiś motobuc wymusi pierwszeństwo, to w sytuacji Arcykorka, nic nie jest szybsze niż rower, a nawet chodzik jest szybszy niż samochód. Dawniej jeżdziłem karetką, wtedy nie było jeszcze tak źle jak teraz, ale i tak raz wiozłem dzieciaka wyłowionego w Nogacie do Gdańska do szpitala wojewódzkiego i choć zdołaliśmy go dostarczyć na Izbę Przyjęć żywego, to i tak było dla niego za późno, nigdy nie trafił na oiom, na tej izbie umarł. niefajnie, nie? Elbląska od zawsze się zatykała.
Nie chcę to postulować karetek reanimacyjnych na rowerach, więc niech mi tu żaden "z trudem czytający, ale świetnie piszący" nic nie usiłuje wciskać. Uświadomcie sobie, że jedyny policjant, który zdążył dotrzeć do Charlie Hebdo na czas, ale na miejscu, pozbawiony wsparcia, POLEGŁ (on naprawdę poległ, a nie "zbrzoził się helowo" jak sami wiecie kto) był na rowerze. (Do reszty pasztetu, był też byłym migrantem i muzułmaninem, bo życie czasem z nas kpi.)
Dewelop
Miasto zapycha się samochodami bo nie buduje nowych dróg na miarę XXI wieku. Ostatnie, istotne dla Gdańska inwestycje pochodzą z lat 70 tych ub. wieku. Tymczasem wzdłuż ciągle tej samej osi Gdańsk-Gdynia buduje się nowe miejsca zamieszkania, pracy i handlu dla tysięcy ludzi. Bez ładu i składu. W Chinach już by stało trzecie piętro miejskiej autostrady oraz piąta linia metra.
pełna zgoda
Ale wtedy też policzmy dokładnie, panie WolnyRynek, ile kosztuje utrzymanie dróg dla samochodów. Jaki jest ich koszt alternatywny (jakoś tam, gdzie prywatne pieniądze budują, to drogi są wąskie, z niedużą przepustowością i blisko zabudowy pierzejowej, aby na parterach działały sklepy).
Od razu przypomne ignorantom - 0 (słownie: ZERO) trafia do budżetu miejskiego z akcyzy zawartej w paliwie.
Od razu przypomne ignorantom - 0 (słownie: ZERO) trafia do budżetu miejskiego z akcyzy zawartej w paliwie.
Nie. Miasto się zapycha bo nie starcza miejsca.
Dawno udowodnione matematycznie.
zresztą co tu odowadniać. przecież wiadomo że na powierzchni N metrów kwadratowych nie zmieści się N^2 metrów kwadratowych samochodów. Wyobraź sobie (na przykład) że w Tokio nie ma metra tylko są samochody. No stanie wszystko po kilku minutach.
Proste jak drut.
wniosek: ograniczamy wjazd samochodów do centrów miast. Nie ma innej możliwości.
zresztą co tu odowadniać. przecież wiadomo że na powierzchni N metrów kwadratowych nie zmieści się N^2 metrów kwadratowych samochodów. Wyobraź sobie (na przykład) że w Tokio nie ma metra tylko są samochody. No stanie wszystko po kilku minutach.
Proste jak drut.
wniosek: ograniczamy wjazd samochodów do centrów miast. Nie ma innej możliwości.
ma rację w jednym punkcie: rower ma służyć do przemieszczania się
wg pana kiedyś piesi i cykliści razem na jednej ulicy się mieścili i poruszali, furmanki też automobile dopiero się pojawiały
Skoro samochody wygrały z rowerami to niech sobie rowery dalej współgrają z pieszymi i niech się tak jak to było 200 lat temu poruszają po jednym chodniku....ulice są dla samochodów i tyle
Skoro samochody wygrały z rowerami to niech sobie rowery dalej współgrają z pieszymi i niech się tak jak to było 200 lat temu poruszają po jednym chodniku....ulice są dla samochodów i tyle
Wróćmy do epoki kamienia łupanego
100 lat temu wszyscy chodzilismy piechota lub koniem/wozem konnym. Stacje kolejowe były budowane na granicach miasta. Nie da się zatrzymac postępu i nikt nie chce się cofać. Receptą na lepsze wykorzystanie przepustowości jezdni będzie budowa skrzyżowań bezkolizyjnych. Skrzyżowania z sygnalizacją świetlną tylko ten róch zmniejszają.
Rowerów jak najwięcej - ale nie zatrzymamy postępu i samochodó wbędzie coraz więcej. Nie wybudujemy przecież w Gdańsku metra, więc ssamochodów będzie przybywać.
Rowerów jak najwięcej - ale nie zatrzymamy postępu i samochodó wbędzie coraz więcej. Nie wybudujemy przecież w Gdańsku metra, więc ssamochodów będzie przybywać.
Czyli postęp mierzymy w ilości samochodów? W takim razie miasta zachodniej Europy nie dorastają nam do pięt. Postęp będzie wtedy jak odrzucimy potrzebę posiadania czegoś żeby połechtać swoje ego i spojrzymy na rower/samochód etc jak na zwykłe narzędzia służące do przemieszczania się. Na razie mamy kult samochodu, kierowcy uważają się za ludzi sukcesu bo stać ich na 4 kółka, a cała reszta to plebs którego na to nie stać.
Troszkę przesadzasz... Jeżdżę codzinnie samochodem i nie uważam się za człowieka sukcesu bo stać mnie na 4 kułka.
Obecnie nawet uczeniowe szkół ponadgimnazjalnych jeżdzą samochodami. Samochód może mieć obecnie każdy kto tylko chce. Mam w pracy praktykantów - studentów - ony tez jeżdża samochodami...
Rozumiem że mając na myśli "W takim razie miasta zachodniej Europy nie dorastają nam do pięt. " masz na myśli miasta skandynawskie. Przejechałem samochodem osobowym Skandynawię i podziwiam kulturę jazdy. Jesli chodzi o samą jazdę w miastach to najgorzej wsponinam Geteborg, mnustwo ulic jednokierunkowcyh i bez nawigacji prawie nie można wyjechac z miasta. Jeśli to miara postępu to wolę ten gdański... Sztokholm mało samochodów, wjazd płatny, jazda to przyjemność. Super jezdziło mi się w Helsinkach czy Lahti. Jazda w Kopenhadze to przyjemność. Mogłbym jeszcze wymieniać ale po co. :-)
Obecnie nawet uczeniowe szkół ponadgimnazjalnych jeżdzą samochodami. Samochód może mieć obecnie każdy kto tylko chce. Mam w pracy praktykantów - studentów - ony tez jeżdża samochodami...
Rozumiem że mając na myśli "W takim razie miasta zachodniej Europy nie dorastają nam do pięt. " masz na myśli miasta skandynawskie. Przejechałem samochodem osobowym Skandynawię i podziwiam kulturę jazdy. Jesli chodzi o samą jazdę w miastach to najgorzej wsponinam Geteborg, mnustwo ulic jednokierunkowcyh i bez nawigacji prawie nie można wyjechac z miasta. Jeśli to miara postępu to wolę ten gdański... Sztokholm mało samochodów, wjazd płatny, jazda to przyjemność. Super jezdziło mi się w Helsinkach czy Lahti. Jazda w Kopenhadze to przyjemność. Mogłbym jeszcze wymieniać ale po co. :-)
Niestety tak nie jest
Zważywszy, ile w tej jednej dyskusji durnych komentarzy, że na rowerach jeżdżą tylko ci, których nie stać na samochód, to jednak w Polsce wciąż krąży błędne przeświadczenie o tym, że samochód = luksus. To mnie naprawdę śmieszy, bo ludzie przypominają zombie z wypranymi mózgami, mimo że wystarczy jedno spojrzenie za okno. Ostatnio rozglądałam się za elektryczną hulajnogą, gdyż przez nawał samochodów, często nawet rowerem nie da się jak wcisnąć :( Ceny są różne, 1,5-8 tyś. Ludzie się wielce dziwili, jak to można tyle wydać, skoro za tę cenę można mieć dobry samochód czy skuter. Wiele osób zwyczajnie nie ogarnia, że istnieją fajniejsze i efektywniejsze sposoby przemieszczania się po mieście. Bywa, że samochód jest niezbędny, ale to tyczy się głównie ludzi spoza miasta. Ja mieszkam w samym centrum, więc przez większość czasu nie używam nawet roweru, bo mam wszystko pod nosem - apteki, piekarnie, supermarkety, dyskonty, kościoły, poczty, kioski, kluby, bary, kina. Do wyboru, do koloru w odległości kilku do kilkudziesięciu metrów. Dopiero jak trzeba gdzieś dalej, ale wtedy wystarczy rower lub komunikacja miejska. Najbardziej smutne jest to, że przez samochody w centrum nie da się żyć. Nie ma dnia, by nie marzyło mi się mieszkanie poza miastem lub gdzieś na peryferiach. I to jest ślepa pułapka, która zauważono w bardziej rozgarniętych krajach. Wzrost ruchu ulicznego powoduje wysiedlenie miasta, a to powoduje wzrost ruchu, bo ludzie spoza miasta muszą zostać się do miasta. Gdyby było odwrotnie, miasto by prosperowało - byłoby mało ludzi dojeżdżających i nie byłoby potrzeby przemieszczania się samochodem, bo wszystko byłoby pod nosem.
Czy tak trudno o normalność?
Zgadzam się z, wydaje się oczywistym, stanowiskiem traktującym rower jako zwykły środek do przemieszczania się, w przeciwieństwie do wmawianego i przypisywanego rowerzystom nieprawdziwego poglądu o niemal nadprzyrodzonej wyższości roweru nad resztą komunikacyjnego świata. Uważam, że rower powinien mieć faktyczne pełnoprawny dostęp do infrastruktury drogowej i nie powinien być spychany na jej peryferia, tak jak to nieraz chcą korzystający wyłącznie z samochodów. Jestem czasem pieszym, czasem rowerzystą, a czasem kierowcą i zdaję sobie też sprawę z tego, że trzeba też zachować zdrowy rozsądek i nie wszędzie rower ma rację bytu., Na przykład, do ruchu na samochodowych autostradach nie powinien być dopuszczony, ale w miastach powinien być traktowany jako pełnoprawny środek lokomocji z możliwymi ułatwieniami korzystania z niego.
Może ten tekst wbije coś do głów tych, którzy wszędzie widzą ideologię. Rower to zwykłe narzędzie, przedmiot służący do poruszania się. Nie stoi za nim żadna ideologia, nikt tego nie finansuje, nie ma żadnego spisku żydokomuny. Po prostu nie każdy widzi potrzebę posiadania samochodu i stania w korku 2-3 godziny dziennie i wkurzania się na korki/brak parkingów/pieszych/rowerzystów/cały świat. Zwykły pragmatyzm. Tego powinni uczyć w gimnazjum/liceum ludzi wchodzących w dorosłość - dobieranie środku transportu dopasowanego do celu podróży. Przestańmy traktować ten kawałek blachy zwany samochodem jako symbol dobrobytu, to tylko narzędzie - czasem przydatne, ale czasem całkowicie zbędne i problematyczne - tak właśnie jest w centrum miasta.
Wszystko się zmienia
Kiedyś status to było mieć auto, aktualnie w dużych aglomeracjach brak auta określa wyższy status. Dla przykładu Berlin brak auto wyższy status bo stać Cię na mieszkanie w samym centrum. Jeśli chces gdzieś pojechać wynajmujesz auto na weekend ceny za wynajem „śmieszne” niestety Polska przez komunę musimy poczekać bo unas się uważa ze ktoś to ma auto to ma wyższy status śmiech :) Szczególnie ze auto to dzisaj śmieszne pieniądze
A czyja to wina? Skoro w wielu miastach ulice przebudowuje się, aby było więcej miejsca na samochody, zamiast inwestować w rozbudowę tak, aby wszystko było na wyciągnięcie ręki i nie trzeba byłoby jechać gdziekolwiek? W Berlinie nie ma potrzeby organizowania sobie na własne życzenie wycieczek nie wiadomo gdzie.
Taniej nie mieć auta na zachodzie w mieście.
Dodaj jeszcze śmieszny koszt np. ubera. Raz na tydzień wystarczy by zabrać się z zakupami. Do tego ceny OC i podatków na auta są bardzo przegięte np. w DE/UK. Auto w mieście na zachodzie = spory koszt miejsca postojowego, wyższe OC do tego auto musi być max 10 letnie by spełniało normy spalin.
Polacy na drodze
A ja tu z innej strony, dziś jest niedziela 8.10 , dziś wstyd mi za to że jestem Polakiem wstyd i hańba, na Gdańskiej Zaspie w okolicy lidla taka sytuacja, jedziesz sobie spokojnie autem, bo wiadomo są progi zwalniające dwa czy ileś tam bo Budyń zamiast naprawić drogę woli stawiać progi ale to na inną historię, jedziesz sobie, przepuszczasz pieszych na pasach , są dzieci , są wózki dziecięce, ale nie debil jadący w VW transporter ( niebieski , niestety blach nie pamiętam) siedzi ci na zderzaku, siedzi uparcie, śpieszy się , bo w tym kraju to każdemu się spieszy, potem ciebie wyprzedza i złośliwie hamuje , otwiera drzwi żeby postraszyć ?! że wyjdzie i co ? pobije Cie, pewnie tak, ... to tyle , ludzie w Polsce weźcie wy się opamiętajcie, to jest debilizm , wsiadacie za kierownice i wtedy z was wychodzi, wychodzi brak kultury , wychodzi cebula
mówi z sensem
Nie zgadzam sie tylko w jednym (przynajmniej w naszych gdańskich warunkach). Rower elektryczny nie jest wcale jakoś wyczuwalnie szybszy. Z górki wszystkie są równe. Pod górkę tylko jest jakaś różnica a i to nie zawsze. Mnie na Łostowickiej mimo, że mam elektryka nie raz pod górę wyprzedza rowerzysta lepiej zaprawiony w boju. Nie widzę tu żadnych zagrożeń związanych z różnicą prędkości. Oczywiście mam na myśli legalnie chodzące elektryki 250W , blokada na 25km/h. Na takie trójmiejskie górki polecam elektryka dla starszych i dla tych co nie chcą do pracy zajechać spoceni.
Bardzo mądre słowa
Miło się czyta kogoś kto wie o czym mówi.
Niestety u nas nadal się buduje jak w połowie XX wieku - miasta dla samochodów, co jest absurdem.
To co miało sens jak w Polsce były 2mln pojazdów (z czego 500 tys prywatnych samochodów osobowych) , nie ma sensu dziś kiedy wszyscy chcą mieć samochód i jeździć nim od drzwi do drzwi.
Z miast należy usunąć parkingi i wielopasmowe drogi.
Niestety u nas nadal się buduje jak w połowie XX wieku - miasta dla samochodów, co jest absurdem.
To co miało sens jak w Polsce były 2mln pojazdów (z czego 500 tys prywatnych samochodów osobowych) , nie ma sensu dziś kiedy wszyscy chcą mieć samochód i jeździć nim od drzwi do drzwi.
Z miast należy usunąć parkingi i wielopasmowe drogi.
Kazdy kto przynajmniej kilka lat mieszkał w kraju zachodnim wie dokladnie to samo co on mówił.
Ciekawe ze publikują wywiad którego sami nie rozumieją i sami krytykowali.Rower to przede wszystkim komunikacja ,dla typowego buraka w blachosmrodzie to jest niedopomyslenia by jechać rowerem w garniturze .A kady na rowerze to biedak .Nieda sie bo sie spoci i bedzie smierdział,ale bo ze gdańsk ma takie góry ze bez roweru elektrycznego nie podjedziesz ,tak faworyzowane na portalu skrytykował bardzo dokladnie.
Idealnie pokazuje ze jesteśmy zaściankiem europy bo nigdzie niema tyle starego złomu zatruwajacego miasto co unas.I tak roszczeniowej grupy która korkuje miasto i ma pretensje do wszystkich wokoło tylko nie do siebie.
Idealnie pokazuje ze jesteśmy zaściankiem europy bo nigdzie niema tyle starego złomu zatruwajacego miasto co unas.I tak roszczeniowej grupy która korkuje miasto i ma pretensje do wszystkich wokoło tylko nie do siebie.
Pieszym więcej kultury!
Jeżdżę na rowerze od kilku dobrych lat, rower służy mi do przemieszczania się codziennie pomiędzy miastami, i irytują mnie piesi, tak piesi!!! Mimo że to artykuł o rowerzystach... Po przeczytaniu paru pierwszych zdań, stwierdziłem że nie dalej co męczyć oczu... Ludzie!!! Patrzcie się przechodząc przez ścieżki rowerowe (nie piszę tu o przejściu na ścieżce rowerowej, bo przed nimi osobiście zwalniam), tak samo jak robicie to na drodze bez sygnalizacji swietlnej, a nie wychodzicie nagle tak oooo z d***y!!! Po czym macie jeszcze wielkie pretensje że jeździmy jak wariaci!!! PRZEPRASZAM!!! Owszem, jeżdżę szybko i staram się ogarniac co się dzieje dookoła, ale czy na zwykłą drogę, tam gdzie jeżdżą auta, wychodzicie równie śmiało jak na ścieżkę rowerową nie spoglądając czy coś nie nadjeżdża? PIESI NA CHODNIKI!!!
Do kąta marsz, tam się wypłacz i jak ci przejdzie to wróć. To że masz drogę jakakolwiek nie uprawnia cię do tego by jeździć po ludziach. Gdybys miał coś takiego jak prawo jazdy to wiedziałbyś że piesi nie znają się na ruchu drogowym i to ty masz czasem myśleć za pieszego i przewidywać to co pieszy może zrobić.
"piesi nie znają się na ruchu drogowym"
Wiesz co za parę lat zrozumiesz że nieznajomość prawa szkodzi ;)
Oby odbyło się to akurat dla ciebie bezboleśnie, bo zdarza się że olśnienie przychodzi za kratkami.
np. taki to art. KK:
Art. 177. Spowodowanie wypadku
§ 1. Kto, naruszając, chociażby nieumyślnie, zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, powoduje nieumyślnie wypadek, w którym inna osoba odniosła obrażenia ciała określone w art. 157 inne uszkodzenie ciała - średni i lekki uszczerbek na zdrowiu, § 1,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Jeżeli następstwem wypadku jest śmierć innej osoby albo ciężki uszczerbek na jej zdrowiu, sprawca
podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
§ 3. Jeżeli pokrzywdzonym jest wyłącznie osoba najbliższa, ściganie przestępstwa określonego w § 1 następuje na jej wniosek.
Oby odbyło się to akurat dla ciebie bezboleśnie, bo zdarza się że olśnienie przychodzi za kratkami.
np. taki to art. KK:
Art. 177. Spowodowanie wypadku
§ 1. Kto, naruszając, chociażby nieumyślnie, zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, powoduje nieumyślnie wypadek, w którym inna osoba odniosła obrażenia ciała określone w art. 157 inne uszkodzenie ciała - średni i lekki uszczerbek na zdrowiu, § 1,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Jeżeli następstwem wypadku jest śmierć innej osoby albo ciężki uszczerbek na jej zdrowiu, sprawca
podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
§ 3. Jeżeli pokrzywdzonym jest wyłącznie osoba najbliższa, ściganie przestępstwa określonego w § 1 następuje na jej wniosek.
Tak jak przejscia na ziemne niepowinny byc głosowane w BO tylko sie je wprowadza bez głosowania!
Ostatnio na portalu podali ze jeszcze za wcześnie na przejścia naziemne i taka rewolucje w Polsce .bo mieszkańcy muszą do tego dojrzeć.To sie pytam kiedy jak nie teraz?????
Przejscia naziemne nie powinny byc w BO tylko bez głosowania realizowane podobnie jak drogi rowerowe!! I nikogo sie niepytac czy mu sie to podoba bo to jest niezbedne i koniecznosc!!!
Kiedy bedą realizowane kiedy mieszkacy czy janusze w blachosmrodach dojrzeją ajk sie ciągle robi im ułatwienia!
Czyli za 20 lat dorównamy europie zachodniej z lat 80 :)
Przejscia naziemne nie powinny byc w BO tylko bez głosowania realizowane podobnie jak drogi rowerowe!! I nikogo sie niepytac czy mu sie to podoba bo to jest niezbedne i koniecznosc!!!
Kiedy bedą realizowane kiedy mieszkacy czy janusze w blachosmrodach dojrzeją ajk sie ciągle robi im ułatwienia!
Czyli za 20 lat dorównamy europie zachodniej z lat 80 :)
Zgadzam się i zupełnie nie rozumiemiem dlaczego rowerzysci nie muszą mieć prawa jazdy, OC, przeglądów czy prędkościomierza albo świateł. To są uczestnicy ruchu drogowego czy nie? Bo z obecnych zasad wynika że oni są tak trochę uczestnikiem ruchu drogowego ale nie do końca i to jest totalny bezsens bo to nie jest bezpieczne dla żadnej ze stron.
Ludzie opanujcie się, co wy gadacie, samochód to zuo? Jak można być tak ślepym i bezrozumnym żeby nie rozumieć funkcji samochodu. Chcecie ludzi po zakupy na rowerach wysyłać? A dzieci do przedszkoli i szkół też mają same na rowerze jeździć bo jakaś garstka socjopatów bez kasy, których nie stać nawet na używanego golfa tak chce? Jesteście nienormalni. Główny problem tego miasta i każdego innego dotyczy pracy i miejsca zamieszkania. Nie wyobrażam sobie jeździć po 15 km do pracy na rowerze w jedną stronę w zimę kiedy ostro pada śnieg. Idźcie z takimi problemami gdzieś do psychologa a nie wyzywacie się na innych chcąc ich zmusić do jazdy konkretnym środkiem transportu w tym przypadku rowerem. Rower to na ścieżkę rowerową nad morze albo do lasu a od miasta wara chyba że zrobicie sobie prawo jazdy.
I będę tak za każdym razem co praca zmieniał miejsce zamieszkania w tym również szkoły dzieciakom. Oleju trochę by się przydało ci wlać do głowy bo widzisz tylko swoją kierownicę i nic ponadto. Czyli idąc twoim tokiem rozumowania jeżeli ja mam pracę w Gdańsku a moja żona w Gdynii to mamy żyć osobno na dwa mieszkania? Was obcisłogaciowcy charakteryzuje elementarny brak podstaw logiki i dlatego powinno się was zmusić do posiadania prawa jazdy to będziecie wtedy rozumieli ruch na drodze i nie będziecie takim zagrozeniem dla ruchu drogowego i pieszych jak jesteście obecnie.
Nie chodzi o to, że każdy ma zrezygnować z samochodu. Chodzi o to, że mają z niego zrezygnować ci, którzy go nie potrzebują, a takich jest na pęczki. Serio trzeba jechać kilometr samochodem do pracy? Albo po bułki do sklepu? To jest właśnie problem. Wygodnictwo i ograniczenie umysłowe ludzi, którzy sami na własne życzenie tworzą sobie tragiczną sytuację w mieście i obwiniają wszystkich na około tylko nie siebie.
Ty rozumiesz że porównałeś koszt mieszkania w centrum czyli około 3/4 miliona złotych do kosztu samochodu kilkuletniego którego koszt to około 20-30 tyś złotych i twierdzisz że jestem biedny bo powinno mnie być stać na te chatę w centrum? Was centralnie porąbało, chodzilidcie w ogóle do szkoły jakiejkolwiek? Krzty logiki tu nie ma.
Mądrego to i przyjemnie posłuchać
Przydałby się ktoś taki przy planowaniu rozwoju Trójmiasta.
Jakoś nie słyszałem, żeby ktoś w Trójmieście uznawał, że mamy za dużo turystów i próbował to jakoś ogarnąć. A widać że w Trójmieście "sprawy poszły zdecydowanie za daleko" bo nie stać nas na nowe mieszkania w centrum, które budowane są teraz do zarabiania na turystach. Dla zwykłych mieszkańców buduje się na obrzeżach, również przy wypisku śmieci albo 40 m od obwodnicy.
I może dlatego typową ulicą, wymyśloną przez amerykanów, może jeździć maksymalnie 1300 pojazdów na godzinę. A naszą najbardziej popularną w raportach drogowych Aleją Kazimierza Jagiellończyka musi jeździć nawet 8000 samochodów na godzinę (jeśli akurat nic się nie wydarzy).
Jakoś nie słyszałem, żeby ktoś w Trójmieście uznawał, że mamy za dużo turystów i próbował to jakoś ogarnąć. A widać że w Trójmieście "sprawy poszły zdecydowanie za daleko" bo nie stać nas na nowe mieszkania w centrum, które budowane są teraz do zarabiania na turystach. Dla zwykłych mieszkańców buduje się na obrzeżach, również przy wypisku śmieci albo 40 m od obwodnicy.
I może dlatego typową ulicą, wymyśloną przez amerykanów, może jeździć maksymalnie 1300 pojazdów na godzinę. A naszą najbardziej popularną w raportach drogowych Aleją Kazimierza Jagiellończyka musi jeździć nawet 8000 samochodów na godzinę (jeśli akurat nic się nie wydarzy).
A może by tak skasować wszystkie drogi rowerowe, poszerzyć jezdnie i zrobić na nich pasy dla rowerzystów a rowerzystów wysłać na kurs prawa ruchu drogowego, do tego przeglądy, OC, światła, kierunkowskazy i tablice rejestracyjne? To by wówczas dało jedno: pieszy w 100% byłby oddzielony od ruchu samochodów, rowerów i motorów. Taki pas byłby jak buspas (motopas) - tylko rowery i motory. Do tego również rower byłby w końcu prawowitym uczestnikiem ruchu drogowego a nie to co dziś - trochę po ulicy, trochę ścieżką rowerową albo chodnikiem jak tak bardziej pasuje albo nikt akuratnie nie idzie.
Zrównoważony rozwój
Idea nader światła, by oddać ulice pieszym, jednak z uwagi na koncentrację zakładów pracy, ludzie muszą pokonywać duże odległości do pracy. Człowiek musi mieć czas na życie. Pracując 8 godzin poza swoim życiem, zgadzamy się na oddanie 1-2 godzin dziennie na dotarcie do pracy i powrót. Więcej się nie da, bo trzeba spać, być matką i ojcem, znaleźć czas na kulturę, znajomych zakupy, naukę itp. Żeby człowiek bez samochodu pokonał w pół godziny 20km z domu do pracy, trzeba naprawdę sprawnej komunikacji miejskiej. Tak, jak w biurowcach są windy tak w dużym mieście muszą być tramwaje, koleje miejskie, autobusy i usługi położone blisko miejsca zamieszkania. Ostatecznie i to rozwiązanie ma swoje granice, więc trzeba tak zorganizować życie, żeby miasta nie przekraczały określonej wielkości i żeby mniejsze ośrodki miały szanse rozwoju. Gdyby ludzie z Żukowa, Kartuz, Pruszcza itp. mieli dobrą pracę na miejscu, nie jeździliby do Gdańska.
Kiedyś istniał drobny przemysł w małych miejscowościach, ale przegrał ze skoncentrowanym wielkim kapitałem. Może zakazać działalności podmiotom zatrudniającym powyżej np. 1000 osób w jednym mieście i operującym kapitałem powyżej X miliardów zł? Nie można w jednej klatce trzymać słonia i stada owiec, bo w końcu którąś zgniecie.
Kiedyś istniał drobny przemysł w małych miejscowościach, ale przegrał ze skoncentrowanym wielkim kapitałem. Może zakazać działalności podmiotom zatrudniającym powyżej np. 1000 osób w jednym mieście i operującym kapitałem powyżej X miliardów zł? Nie można w jednej klatce trzymać słonia i stada owiec, bo w końcu którąś zgniecie.
próbujesz udawać człowieka zdolnego do refleksji i nieźle ci to idzie.
zauważ, że nadal w środowisku gospodarczym dominują małe firmy, znaczenia nabierają usługi, a większość firm usługowych to właśnie małe firmy.
W mieście odległość praca- dom rzadko przekracza 5 km, a na taką odległość rower ma przewagę nad samochodem prywatnym. Wystarczy rozwinąć system powiązań przejazdów rowerem z przejazdami SKM i w Trójmieście większość mieszkańców będzie się mogła obejść bez samochodu.
Zakazami próbowano zarządzać gospodarką w okresie realnego socjalizmu - inaczej mówiąc słusznie minionego ustroju.
Skup uwagę na realnych alternatywach: polecam libertariański paternalizm - za to dostaje się Nobla z ekonomii.
W mieście odległość praca- dom rzadko przekracza 5 km, a na taką odległość rower ma przewagę nad samochodem prywatnym. Wystarczy rozwinąć system powiązań przejazdów rowerem z przejazdami SKM i w Trójmieście większość mieszkańców będzie się mogła obejść bez samochodu.
Zakazami próbowano zarządzać gospodarką w okresie realnego socjalizmu - inaczej mówiąc słusznie minionego ustroju.
Skup uwagę na realnych alternatywach: polecam libertariański paternalizm - za to dostaje się Nobla z ekonomii.
wielkość firmy i ruch
Małe firmy to pestka, jeśli chodzi o zatrudnienie, w porównaniu z korporacjami i budżetówką. Małe firmy mają teraz bardzo trudno a ich znaczenie spada. Jak ktoś prowadzi firmę, to zazwyczaj jeździ do klientów i generuje jeszcze większy ruch samochodowy niż standardowy pracownik.
rowery towarowe
Ten obrazek z rowerami towarowymi i barką to ciekawa koncepcja. Będąc szefem firmy transportowej, ile zapłacilibyście człowiekowi pociągowemu, za dzienny przewóz 1000 kg towaru, w ciągu 8 godz, na łączną odległość np. 50 km? Alternatywa to dostawczak (paliwo, opłaty) + kierowca, którzy załatwiają całość w godzinę.
Do kogo ta mowa u nas dostawca musi wjechać pod same drzwi a włodarze miasta spełnia te dzikie kaprysy robiąc opuszczane słupki
Kto z ZDiZ wydał zgodę tej wielgaśnej ciężarówce co dowozi zaopatrzenie (niechybnie niszcząc przy okazji nawierzchnie) do sklepu francuskiej sieci znajdującego się na rogu ulic Długa i Lektykarska ???
Biedaki cebulaki z biednego południa
Przykro mi że nie stać was na mieszkanie w dzielnicy na pasie nadmorskim tylko codziennie jak te mągoły stoicie w korku w jedną i drugą stronę by dojechać do swego urwidołka. Zjada was zazdrość bo możemy jeździć rowerem do pracy, na zakupy nad morze czy inne wydarzenia, które nigdy nie będą miały miejsca na biednym południu bo zwyczajnie nie ma tam infrastruktury do zorganizowania czegokolwiek poza wąchania smrodu z Szadółek.
Fajny wywiad. Niestety transport trzeba planować.
A to się nigdy nie wydarzyło w Trójmieście - jest to zlepek miast, transportów, bez jakiejkolwiek wizji rozwoju. Wypadkowa różnych nacisków i konfliktów interesów - mieszkańcami akurat nikt sobie głowy nie zawraca. Dlatego (a także z uwagi na klimat), myślę że nie ma możliwości wprowadzenia alternatywnego środka transportu do samochodu.
ale bzdury
Zapraszam hipstera w rurkach w styczniu, przy 10cm śniegu i -15stopni aby rowerkiem bujnął się o 7 rano z żabianki do złotej karczmy do roboty. I taka drobna uwaga: Pieszy na drodze zawsze był zawalidrogą. Dla koni, konnych pojazdów czy samochodów. Historia cywilizacji to historia transportu ludzi i towarów w czasie i masie nieosiągalnym dla pojedynczego człowieka. Co do transportu wodnego: Zapraszam do wioseł. Człowiek na galerach akurat się sprawdzał, przynajmniej przez jakiś czas, zanim nie zastąpiły go maszyny i częściowo żagle.
Z Żabianki na Złotą Karczmę? To kiedy tam wybudowali ścieżkę rowerową przez ten mroczny lasek? Ograniczyli tam chociaż prędkość dla samochodów, chociażby ciężarowych?
-15 to nie rower tylko ZTM lub SKM.
Ale przykład świetny na to, że dojazd "ekologiczny" z punktu A (Żabianka) do punktu B (Złota Karczma) to brak jakiegokolwiek rozwiązania alternatywnego dla samochodu. No urzędasy, do dzieła!
-15 to nie rower tylko ZTM lub SKM.
Ale przykład świetny na to, że dojazd "ekologiczny" z punktu A (Żabianka) do punktu B (Złota Karczma) to brak jakiegokolwiek rozwiązania alternatywnego dla samochodu. No urzędasy, do dzieła!
Agresywna postac
W kilku miejscach sie zgadzam z tym Panem, ale w zdecydowanej wiekszosci plynie z niego jad , brak empatii I brak poszanowania do alternatywnych rozwiazan.
Liczy ze ulica z samochodami maniejsza przepustowosc od ulicy z pieszymi czy rowerzystami. I to jest koniec refleksji tego Pana, a gdzie czas? Mam isc do pracy 4h 20 km, liczy ze biznesmen chcacy otworzyc zaklad pracy przyjedzie na rowerze? Spocony lub w deszczu?
Ulice w ksztalcie U, a kiedykolwiek w zyciu zadal sobie pytanie skad taka zmiana, zeozumial argumenty zanim podjal decyzje o formulowaniu odwroconego U ?
Kompletnie nieasertywna postac, pelna agresji ... oby nigdy nie dostal wladzy.
Liczy ze ulica z samochodami maniejsza przepustowosc od ulicy z pieszymi czy rowerzystami. I to jest koniec refleksji tego Pana, a gdzie czas? Mam isc do pracy 4h 20 km, liczy ze biznesmen chcacy otworzyc zaklad pracy przyjedzie na rowerze? Spocony lub w deszczu?
Ulice w ksztalcie U, a kiedykolwiek w zyciu zadal sobie pytanie skad taka zmiana, zeozumial argumenty zanim podjal decyzje o formulowaniu odwroconego U ?
Kompletnie nieasertywna postac, pelna agresji ... oby nigdy nie dostal wladzy.
d*pa prawda
Zakupy wieś robi w budyniogrodzie. Drogi rozwalają deweloperzy budujący dla słoików. Korki robią zdezorientowane słoiki gtc, twe, gka... Ale tych z GD masz sporo. Oni tu płacą podatki. Btw, z ich akcyzy masz drogi za miastem, którymi przywożą ci chleb i wódkę do żabki. A rowerzyści tylko mają roszczenia i chcą ddr-ów, którymi i tak nikt nie jeździ.
Można
Rowerem można się poruszać. Na niewielkie odległości.
Niestety, jak ktoś mieszka na wsi, albo na jednym końcu miasta, a pracuje na drugim, to korzystanie z roweru jest nieco uciążliwe. Przejechać rano 15 km w jedną stronę (obwodnicą) jest dość ciężkie. Nie wciskajcie ludziom na siłę rowerów. Kto może ten nimi jeździ. Nie pozbędziecie się dzięki nim samochodów, bo nikt, kto robi zakupy na cały tydzień nie pojedzie po nie rowerem. Nawet dojazd z Ujeściska do Brzeźna na plażę rowerem byłby dość ciężki i nie mówię teraz o przewożeniu popularnych ostatnio parawanów.
Dochodzi do tego jeszcze fakt, że zarówno wśród rowerzystów jak i kierowców są idioci nie znający przepisów.
ROWEROM jako zastępcom samochodów MÓWIĘ NIE.
Niestety, jak ktoś mieszka na wsi, albo na jednym końcu miasta, a pracuje na drugim, to korzystanie z roweru jest nieco uciążliwe. Przejechać rano 15 km w jedną stronę (obwodnicą) jest dość ciężkie. Nie wciskajcie ludziom na siłę rowerów. Kto może ten nimi jeździ. Nie pozbędziecie się dzięki nim samochodów, bo nikt, kto robi zakupy na cały tydzień nie pojedzie po nie rowerem. Nawet dojazd z Ujeściska do Brzeźna na plażę rowerem byłby dość ciężki i nie mówię teraz o przewożeniu popularnych ostatnio parawanów.
Dochodzi do tego jeszcze fakt, że zarówno wśród rowerzystów jak i kierowców są idioci nie znający przepisów.
ROWEROM jako zastępcom samochodów MÓWIĘ NIE.
dla gościa nieświadomie uzależnionego od samochodu każdy odcinek wydaje się za długi na rower
Kto komu co wciska na siłę?
Jak nie potrafisz zrozumieć perswazji i sensownych argumentów, nie włączaj się do dyskusji.
Rower klasyczny na odległość do 5 km w mieście jest szybszy niż samochód.
Rower wspomagany elektrycznie załatwia sprawę na większe odległości przejeżdżane codziennie do pracy samochodem.
W Trójmieście jest bardzo duży potencjał rozwoju systemu rower+SKM/PKM + rower publiczny.
Porozmawiamy o tym za dwa lata, jak wreszcie taki system powstanie w przyszłym roku.
Jak nie potrafisz zrozumieć perswazji i sensownych argumentów, nie włączaj się do dyskusji.
Rower klasyczny na odległość do 5 km w mieście jest szybszy niż samochód.
Rower wspomagany elektrycznie załatwia sprawę na większe odległości przejeżdżane codziennie do pracy samochodem.
W Trójmieście jest bardzo duży potencjał rozwoju systemu rower+SKM/PKM + rower publiczny.
Porozmawiamy o tym za dwa lata, jak wreszcie taki system powstanie w przyszłym roku.
swietny artykul, ale to jakby uczyc indian jesc widelcem
w Polsce nie jest jeszcze ten poziom rozwoju spoleczenstwa co w Skandynawii. Dopiero sie z trudem buduje ostatnie 2 dekady. Wciaz jest mentalnosc wiejska: moj d*p* i moj interes jest najwaznijeszy na swiecie. Ale jeszcze pokolenie-dwa i sadze ze zajda zmiany. Chyba ze wiejski elektorat dalej bedzie bardziej karnie glosowal
Częsta jazda na rowerze sprzyja impotencji u mężczyzn, sugerują badania opublikowane przez The Journal of Sexual Medicine.
Dr Marsha K. Guess z Yale School of Medicine tłumaczy, że u mężczyzn podczas jazdy rowerem dochodzi do ucisku nerwów oraz naczyń krwionośnych prostaty, co sprzyja zaburzeniom erekcji. We wcześniejszych badaniach dr Steven M. Schrader z National Institute for Occupational Safety and Health zauważył, że często występują one u policjantów patrolujących dzielnice miast rowerami.
Dr Marsha K. Guess z Yale School of Medicine tłumaczy, że u mężczyzn podczas jazdy rowerem dochodzi do ucisku nerwów oraz naczyń krwionośnych prostaty, co sprzyja zaburzeniom erekcji. We wcześniejszych badaniach dr Steven M. Schrader z National Institute for Occupational Safety and Health zauważył, że często występują one u policjantów patrolujących dzielnice miast rowerami.
"jakby indian uczyć jeść widelcem" (koment. powyżej)
Dobre. Tyle, że widelcem jeść się nie da, za to do jedzenia niezbędny jest nóż. O tym wie każdy, kto popatrzy na warunki życia indian. Do widelca potrzebny jest stół, talerz, nóż i kilka innych. Podobnie jest z rowerami. To, czy samochód jest potrzebny zależy od warunków życia. Za komuny dzieci chodziły do szkół na osiedlu zgodnie z rejonizacją. Dziś wożone są na drugi koniec miasta. Zakupy robiło się w osiedlowym sam-ie, w którym zaopatrzenie było jak wszędzie. Dziś duże osiedla mają fresza lub żabkę, więc po zakupy trzeba dymać kilometry... Za komuny jechało się do jednej roboty na 8godz. (w Kopenhadze jest tak nadal), teraz po pracy jedziemy zarobić żeby spiąć budżet i mieć kasę na spłatę kredytu. Itede itepe.
Reasumując. Jak ktoś nauczy żyć i pracować mieszkańców Kopenhagi w Gdańsku za średnią krajową, to pogadamy.
Reasumując. Jak ktoś nauczy żyć i pracować mieszkańców Kopenhagi w Gdańsku za średnią krajową, to pogadamy.
W zasadzie
pełno regularnie smędzenia o korkach, o drogach, o parkowaniu itd, a ja po prostu mieszkam w centrum, nie mam auta, bo nie potrzebuję, pełno kasy zostaje w kieszeni. Na wakacje pociągiem, samolotem, albo ew pożyczę auto, bo mamy jedno w całej rodzinie i jak najbardziej wystarczy.
Zamiast starać się usprawnić ruch pojedynczych osób w osobnych samochodach miasto powinno wydawać wszystkie te pieniądze, żeby usprawnić komunikację zbiorową.
Z biegiem lat kolejni, świeżo upieczeni kierowcy będą się dłużej zastanawiać, czy w ogóle opłaca się mieć im auto, jak wiadomym będzie, że nie ma gdzie zaparkować, a w korku trzeba stać codziennie min 30 minut w każdą stronę.
Tymczasem ja sobie dojeżdżam na rowerze wszędzie w dokładnie przewidzianym czasie, pod same drzwi i za zerowy (w porównaniu do kosztów utrzymania auta) koszt.
Zamiast starać się usprawnić ruch pojedynczych osób w osobnych samochodach miasto powinno wydawać wszystkie te pieniądze, żeby usprawnić komunikację zbiorową.
Z biegiem lat kolejni, świeżo upieczeni kierowcy będą się dłużej zastanawiać, czy w ogóle opłaca się mieć im auto, jak wiadomym będzie, że nie ma gdzie zaparkować, a w korku trzeba stać codziennie min 30 minut w każdą stronę.
Tymczasem ja sobie dojeżdżam na rowerze wszędzie w dokładnie przewidzianym czasie, pod same drzwi i za zerowy (w porównaniu do kosztów utrzymania auta) koszt.
Każde ograniczenie sprawia, że mniej będzie chętnych
do korzystania z rowerów czy komunikacji. Ale też samochodów. Tych ostatnich jest za dużo, więc tu ograniczenia i dodatkowe opłaty są konieczne. A w przypadku pieszych, pasażerów komunikacji zbiorowej i rowerzystów - wręcz przeciwnie.
Wolisz, żebym kupił sobie auto, chociaż nie potrzebuję, i jeździł nim codziennie, wszędzie, tak jak większość posiadaczy aut? Dokładał się do rosnących korków i zapychania miejsc parkingowych? Czy zaczniesz myśleć i przestaniesz pisać bzdury?
Wolisz, żebym kupił sobie auto, chociaż nie potrzebuję, i jeździł nim codziennie, wszędzie, tak jak większość posiadaczy aut? Dokładał się do rosnących korków i zapychania miejsc parkingowych? Czy zaczniesz myśleć i przestaniesz pisać bzdury?
nie wszystkie podróże muszą być realizowane autem
nie ma takiej potrzeby, żeby w każde miejsce jeździć autem, tak samo jak nie trzeba codziennie jeździć do pracy własnym autem, albo do centrum na spacer czy obiad itp. Można pojechać autobusem lub tramwajem w weekend np. a później nie martwić się miejsce parkingowe.
chyba, że się kupiło mieszkanie za obwodnicą, a teraz faktycznie wybór ma się marny. To jest oznaka słabego planowania i braku wyobraźni. Mam znajomego, który mieszkał w centrum, teraz mieszka za lotniskiem. Kiedy mieliśmy do siebie 15 minut "z buta" widywaliśmy się regularnie. Teraz każde spotkanie to wielkie planowanie, a codzienność bez auta jest nierealna. No, ale ma te parę metrów kwadratowych więcej i może sobie kosić trawę:)
Reasumując: jeśli do codziennego życia potrzebujesz samochodu, to znaczy, że mieszkasz na za du pi u.
chyba, że się kupiło mieszkanie za obwodnicą, a teraz faktycznie wybór ma się marny. To jest oznaka słabego planowania i braku wyobraźni. Mam znajomego, który mieszkał w centrum, teraz mieszka za lotniskiem. Kiedy mieliśmy do siebie 15 minut "z buta" widywaliśmy się regularnie. Teraz każde spotkanie to wielkie planowanie, a codzienność bez auta jest nierealna. No, ale ma te parę metrów kwadratowych więcej i może sobie kosić trawę:)
Reasumując: jeśli do codziennego życia potrzebujesz samochodu, to znaczy, że mieszkasz na za du pi u.
Uwielbiam jeździć rowerem. O niektórych tezach głoszonych przez autora mówię od lat.
Ale rower ma granice, klimatyczne. Odradzam jazdę rowerem w temperaturze poniżej 10 stopni plus. Z kolei komunikacja publiczna, gdy pojazdy są w zimie przegrzane, sprzyja rozprzestrzenianiu zakażeń wirusowych i epidemii grypy. Nie ma dobrych, uniwersalnych rozwiązań.
Ale rower ma granice, klimatyczne. Odradzam jazdę rowerem w temperaturze poniżej 10 stopni plus. Z kolei komunikacja publiczna, gdy pojazdy są w zimie przegrzane, sprzyja rozprzestrzenianiu zakażeń wirusowych i epidemii grypy. Nie ma dobrych, uniwersalnych rozwiązań.
Ciekawe
, bo ja jeżdżę na rowerze wyczynowo i, przede wszystkim, w celach komunikacyjnych przez cały rok i uważam, że najlepiej jeździ się w temperaturze ok 10 stopni. Nawet grubo poniżej zera jest lepiej, niż w okolicach 0, kiedy jest chlapa. Trzeba tylko wiedzieć, jak się ubrać i można jeździć cały rok bez problemu. Deszcz też nie stanowi problemu, bo nie pamiętam, kiedy złapał mnie jakiś naprawdę mocny, przeważnie kropi ew. mży, ale to też zbyt rzadko, żeby się tym przejmować.
wszystko się da
ale nie powiesz, że jazda przy 5 stopniach z zacinającym deszczem w mordę była przyjemna. jak jest kijowa pogoda, to już wolę trenażer, owszem, bielizna termiczna, trzy warstwy technicznej odzieży, czapka pod kask, pokrowce na buty, rękawice z wind stopperem i można jechać, tylko czy to jest takie fajne?
Poza plusami są i minusy
Naprawdę nie mam nic przeciwko poruszaniu się rowerem jednak trzeba zdawać sobie sprawę, że będzie to odpowiedni środek transportu zawsze i dla wszystkich.
1. Rower nada się jeśli mieszkamy stosunkowo blisko miejsca pracy (do 10-15km)
2. Gdy nie obowiązuje nas drees code w pracy
3. Gdy pada pojawia się problem
4. Brak odpowiedniej ilości pryszniców w miejscach pracy (o ile w ogóle są)
5. Problem z przewożeniem większej ilości rzeczy np gdy do pracy musimy za brać laptopa dokumenty plus ciuchy na przebranie po.
6. Czas jaki musimy na to poświecić bo to nie tylko dojazd ale też przebranie sie prysznic itd.
Trzeba zrozumieć, że największa liczbą osób pracujących w miastach to tzw pracownicy biurowi którzy musza brać te wszystkie rzeczy pod uwagę.
1. Rower nada się jeśli mieszkamy stosunkowo blisko miejsca pracy (do 10-15km)
2. Gdy nie obowiązuje nas drees code w pracy
3. Gdy pada pojawia się problem
4. Brak odpowiedniej ilości pryszniców w miejscach pracy (o ile w ogóle są)
5. Problem z przewożeniem większej ilości rzeczy np gdy do pracy musimy za brać laptopa dokumenty plus ciuchy na przebranie po.
6. Czas jaki musimy na to poświecić bo to nie tylko dojazd ale też przebranie sie prysznic itd.
Trzeba zrozumieć, że największa liczbą osób pracujących w miastach to tzw pracownicy biurowi którzy musza brać te wszystkie rzeczy pod uwagę.
Piszesz ale tak naprawdę nie wiesz o czym
Widać, że nie używasz roweru na dojazdy do pracy.
1. Tak naprawdę nie dystans decyduje tylko infrastruktura i ukształtowanie terenu.
2. Można się w pracy przebrać ale szafka na ubranie bardzo się przydaje. Jak ktoś chce to da radę i bez szafki.
3. Nie ma większego problemu z deszczem, peleryna i stuptuty załatwiają sprawę.
4. Prysznic to luksus tak naprawdę wystarczy umywalka.
5. Rzeczy pakujesz do plecaka albo montujesz sobie bagażnik, jest dużo różnych modeli.
6. Poświęcasz czas na dojazd ale masz z głowy siłownie czy fitness i to za darmo.
Czyli zyskujesz zdrowie i ładną sylwetkę a oszczędzasz czas i pieniądze na fitness.
1. Tak naprawdę nie dystans decyduje tylko infrastruktura i ukształtowanie terenu.
2. Można się w pracy przebrać ale szafka na ubranie bardzo się przydaje. Jak ktoś chce to da radę i bez szafki.
3. Nie ma większego problemu z deszczem, peleryna i stuptuty załatwiają sprawę.
4. Prysznic to luksus tak naprawdę wystarczy umywalka.
5. Rzeczy pakujesz do plecaka albo montujesz sobie bagażnik, jest dużo różnych modeli.
6. Poświęcasz czas na dojazd ale masz z głowy siłownie czy fitness i to za darmo.
Czyli zyskujesz zdrowie i ładną sylwetkę a oszczędzasz czas i pieniądze na fitness.
Przecież to nie prawda, co piszą w wywiadzie. Rower nie jest najważniejszy, ale jest jednym z istotnych środków transportu w mieście i na wsi, i w najbliższych latach jego rola będzie wzrastała. Zaż
ś maniacy stania w korkach kompletnie nie przyjmują do wiadomości, że nie są jedyni, a już samotni kierowcy w wielkich furach są głównym źródłem kłopotów dla ruchu w mieście.
ś maniacy stania w korkach kompletnie nie przyjmują do wiadomości, że nie są jedyni, a już samotni kierowcy w wielkich furach są głównym źródłem kłopotów dla ruchu w mieście.
ad1. zgadza się
ad2. zgadza się ale nie do końca (można mieć ubranie biurowe w pracy)
ad3. zgadza się ale nie do końca - zależy jak pada
ad4. zgadza się ale nie do końca - można umyć się w umywalce
ad5. nie zgadza się, kwestia sakw
ad6. nie zgadza się.....
Jeżdze do pracy rowerem od 20 lat.....na wszystko jest sposób....tylko trzeba szukać sposobu a nie powodu. Rower daje mi poczucie niezależności, szybkości przemieszczania się, kondycji, uśmiechu na twarzy, wiatru we włosach, dobrego samopoczucia....
ad2. zgadza się ale nie do końca (można mieć ubranie biurowe w pracy)
ad3. zgadza się ale nie do końca - zależy jak pada
ad4. zgadza się ale nie do końca - można umyć się w umywalce
ad5. nie zgadza się, kwestia sakw
ad6. nie zgadza się.....
Jeżdze do pracy rowerem od 20 lat.....na wszystko jest sposób....tylko trzeba szukać sposobu a nie powodu. Rower daje mi poczucie niezależności, szybkości przemieszczania się, kondycji, uśmiechu na twarzy, wiatru we włosach, dobrego samopoczucia....
Jak to wygląda w praktyce - dla niezorientowanych
Dojeżdżam rowerem do pracy praktycznie codziennie (2,5 km w jedną stronę, płaski teren), za wyjątkiem dni, kiedy pada deszcz albo śnieg. Grunt, że jest sucho, temperatura nie ma tu większego znaczenia.
W pracy obowiązuje mnie pewien dress code (business casual), zdarza mi się jeżdzić do pracy w butach na obcasie lub spódnicy (spokojnie da się).
Obalam tu wieeecznie powracający argument ludzi będących z aktywnością fizyczną na bakier (albo tymi przyspawanymi do foteli samochodowych) - nie pocę się w czasie jazdy, nie śmierdzę, nie mam potrzeby brać prysznica ani zabierać ubrań na zmianę.
Wszystko to to pochodna pokonywanego dystansu, terenu i przyzwyczajenia do regularnej dawnki ruchu.
Torba na laptopa (i inne) spokojnie mieści się na bagażniku - sprawdzone wielokrotnie.
Zatem wszystko jest kwestią porzucenia wyszukiwanych na siłę wymówek i po prostu sprawdzenia się.
W pracy obowiązuje mnie pewien dress code (business casual), zdarza mi się jeżdzić do pracy w butach na obcasie lub spódnicy (spokojnie da się).
Obalam tu wieeecznie powracający argument ludzi będących z aktywnością fizyczną na bakier (albo tymi przyspawanymi do foteli samochodowych) - nie pocę się w czasie jazdy, nie śmierdzę, nie mam potrzeby brać prysznica ani zabierać ubrań na zmianę.
Wszystko to to pochodna pokonywanego dystansu, terenu i przyzwyczajenia do regularnej dawnki ruchu.
Torba na laptopa (i inne) spokojnie mieści się na bagażniku - sprawdzone wielokrotnie.
Zatem wszystko jest kwestią porzucenia wyszukiwanych na siłę wymówek i po prostu sprawdzenia się.
Czytam te wszystkie komentarze i mam wrażenie że większość ludzi nie rozumie problemu .
Możesz mieć samochód, rower, deskorolkę i samolot nawet. Tylko musisz z nich korzystać w określonych warunkach i tylko o to chodzi.
Jak są duże korki to korzystam z roweru lub komunikacji miejskiej lub nie jeżdżę do centrum i tyle. Można zastosować metody odstraszające np. opłaty za parkowanie czy zwężanie ulic.
Przecież nikt nie każe zamieniać aut na rowery !
Jak są duże korki to korzystam z roweru lub komunikacji miejskiej lub nie jeżdżę do centrum i tyle. Można zastosować metody odstraszające np. opłaty za parkowanie czy zwężanie ulic.
Przecież nikt nie każe zamieniać aut na rowery !
kultura rowerowa to może i nie ale...
Kultura rowerowa to faktycznie nie jest nikomu do niczego potrzebna ale kultura jazdy na rowerze to niestety tej u nas brakuje, nie mówiąc już o kompletnym braku znajomości przepisów ruchu drogowego. Kiedyś obowiązkowa była karta rowerowa i może nad tym warto się zastanowić i w koń. cu zacząć od rowerzystów egzekwować znajomość przepisów. Dla jasności sam sam jeżdżę na rowerze, chodzę piechotą , jeżdżę samochodem i motorem, używam więc wszelkich dostępnych środków lokomocji więc wiem o czym piszę na temat rowerzystów.
Przehedź się samochodem i rowerem po kilku miastach Europy. Zobacz jak się traktuje pieszych i rowerzystów. Z naszego punktu widzenia to dopiero są święte krowy. Ale kierowcy są przyzwyczajeni i uważają. Wyobraź sobie co to by było, gdyby kierowcy ciężarówek traktowali osobowe, jak u nas osobowe rowerzystów. No bo oni rozwożą towar, są więksi i mocniejsi. Musiałbyś, niezależnie od przepisów i pierwszeństwa przepuszczać wszędzie tiry, bo by ci mogli wjechać w bok i jeszcze op...
A przyez dojazdówkę dla tirów, nawet na drofze szybkiego ruchu musiałbyś jechać 10 km/h, albo pchać.
A przyez dojazdówkę dla tirów, nawet na drofze szybkiego ruchu musiałbyś jechać 10 km/h, albo pchać.
jeżeli rowerzysta przejeżdża przez przejście na czerwonym to ten sam rowerzysta jako pieszy przejdzie na czerwonym i to ten sam rowerzysta jadąc samochodem zobaczywszy żółte ciśnie na gaz żeby zdążyć przejechać . Jeżeli rowerzysta pędzi po chodniku lawirując pomiędzy pieszymi to ten sam rowerzysta za kierownicą samochodu wyprzedza na obwodnicy prawym pasem jadąc 150km/h siedząc innemu na zderzaku i to ten sam pieszy który chcąc sobie skrócić drogę lezie przez ulicę pomiedzy jednym a drugim samochodem. To nie jest kwestia że rowerzysta łamie przepisy, tylko dany człowiek, który myśli ze jest święta krową i wszystko mu wolno i on zawsze zdąży
Pojechałeś gościu
Robiłeś badania socjologiczne ?
Większość rowerzystów to ludzie młodzi i oni nie kierują samochodami.
Z kolei wielu łamiących przepisy za kierownicą samochodu nawet jak ma rower to nim nie jeździ lub jeździ raz na rok po ścieżce nad morzem
Problemem ogólnie są ludzie o niskim IQ, którym nikt łopatologicznie nie wbił w szkole do głowy co wolno a czego kategorycznie nie. Podstawowe pytanie dlaczego każde dziecko po szkole podstawowej nie ma karty rowerowej ? To powinien być wymóg a przepisy nie są jakieś koszmarnie trudne do opanowania. Niestety żaden geniusz w ministerstwie na to nie wpadł.
Prosty przykład z dzisiaj rowerzysta przejeżdża na czerwonym na dużym skrzyżowaniu, ja czekam na zielone. Za chwili jadąc całkiem spokojnie rowerem doganiam go. Pytanie po co przejechał na czerwonym. Pewnie sam nie potrafiłby odpowiedzieć na to pytanie.
Większość rowerzystów to ludzie młodzi i oni nie kierują samochodami.
Z kolei wielu łamiących przepisy za kierownicą samochodu nawet jak ma rower to nim nie jeździ lub jeździ raz na rok po ścieżce nad morzem
Problemem ogólnie są ludzie o niskim IQ, którym nikt łopatologicznie nie wbił w szkole do głowy co wolno a czego kategorycznie nie. Podstawowe pytanie dlaczego każde dziecko po szkole podstawowej nie ma karty rowerowej ? To powinien być wymóg a przepisy nie są jakieś koszmarnie trudne do opanowania. Niestety żaden geniusz w ministerstwie na to nie wpadł.
Prosty przykład z dzisiaj rowerzysta przejeżdża na czerwonym na dużym skrzyżowaniu, ja czekam na zielone. Za chwili jadąc całkiem spokojnie rowerem doganiam go. Pytanie po co przejechał na czerwonym. Pewnie sam nie potrafiłby odpowiedzieć na to pytanie.
Pewnie jechał spokojnym spacerkiem z zakupów, a ty raz stałeś jak człon na weselu, patrząc na czerwone światło i pustą ulicę, a potem zapiep**ałeś 40kmh na swoim sportowym rowerku przepacając obciślaki i owszem, wyprzedzając spacerowicza, by zdążyć wziąć prysznic?
W wielu krajach rowerzysta i pieszy ma prawo przejechać na czerwonym pod warunkami:
1 - ustępowania wszystkim pojazdom, które mają zielone światło ( czyli w praktyce rower jedzie tylko jak pusta droga )
2 - ponosi winę jeśli zrobi wypadek
Dzięki temu jest promocja roweru i mniej korków, bo ludzie wolą jechać rowerem, bo nie stają się obiektem upiornych polowań głupiej psiarni, na miejsce docierają szybciej i wygodniej, a wypadków i tak jest MNIEJ niż w polandzie, gdzie nic nikomu nie wolno i jest polskie piekło, bo wszyscy łamią wszystkie prawa.
Najmniej wypadków w ogóle jest w UK, gdzie możesz przejść czerwone niemal nadeptując policjanta. Najmniej wypadków rowerzystów jest w NL i DK gdzie do w/w angielskich zwyczajów dochodzi jeszcze lepsza separacja ruchu.
A Mikael jest wspaniałym mówca, jego wystąpienia to show, ma maniery gwiazdy i odniósł sukcesy porównywalne z tymi Gatesa i Zuckerberga. Więc zastanówcie się, co daje wam -ciapki- prawo krytykować to co On mówi?
W wielu krajach rowerzysta i pieszy ma prawo przejechać na czerwonym pod warunkami:
1 - ustępowania wszystkim pojazdom, które mają zielone światło ( czyli w praktyce rower jedzie tylko jak pusta droga )
2 - ponosi winę jeśli zrobi wypadek
Dzięki temu jest promocja roweru i mniej korków, bo ludzie wolą jechać rowerem, bo nie stają się obiektem upiornych polowań głupiej psiarni, na miejsce docierają szybciej i wygodniej, a wypadków i tak jest MNIEJ niż w polandzie, gdzie nic nikomu nie wolno i jest polskie piekło, bo wszyscy łamią wszystkie prawa.
Najmniej wypadków w ogóle jest w UK, gdzie możesz przejść czerwone niemal nadeptując policjanta. Najmniej wypadków rowerzystów jest w NL i DK gdzie do w/w angielskich zwyczajów dochodzi jeszcze lepsza separacja ruchu.
A Mikael jest wspaniałym mówca, jego wystąpienia to show, ma maniery gwiazdy i odniósł sukcesy porównywalne z tymi Gatesa i Zuckerberga. Więc zastanówcie się, co daje wam -ciapki- prawo krytykować to co On mówi?
ale jaki jest sens stania na czerwonym o 1 w nocy kiedy nic nie jedzie?Poza tym j..ne oszczane sygnalizacje świetlne i tak nie wykrywają rowerów więc w nocy np nie wykonasz legalnie rowerem skrętu w lewo w wielu miejscach trójmiasta lub nie wyjedziesz z bocznej ulicy na główną to taka bolszewicka sztampa kolorek światła ważniejszy niż rozsądek
karta rowerowa jest w szkole
nie wiem jak w innych szkołach ale moje dzieci mają karty rowerowe - obowiązkowo było zaliczenie na zajęciach technicznych bodajże w 4 klasie. Brak zdania karty rowerowej to ocena dopuszczająca z techniki. Nauczyciel bardzo rygorystycznie podchodzi do sprawy - za pierwszym razem na 25 osobową klasę zdały 2 osoby. Są trzy podejścia do egzaminu. Praktyczny wszyscy zdali za pierwszym razem ale z teoretycznym był duży problem, ostatecznie zdali wszyscy i tak jest co roku (na pewno od 7 lat)
i to jest reguła w Trójmieście, nie tylko w Gdansku, gdyńskie szkoły też chyba wszystkie organizują karty rowerowe
a prócz kart rowerowych jest Rowerowa Szkoła, praktyczne szkolenie przez rowerzystów, a nie teoretyczne przez policjanta lub intruktora PoRD, niestety zwykle głąba ktory odbębnia te zajęcia po łebkach, dlatego Rowerowa Szkoła ma sens!
niech żyje nasze Kuratorium Oświaty, bo to mądre gostki są!
to wcale nie jest reguła w głębi kraju, właśnie koresponduję z Warszawiakiem, zdziwił się gdy o tym się dowiedział, jego dzieciaki nie dostały takich szans
a prócz kart rowerowych jest Rowerowa Szkoła, praktyczne szkolenie przez rowerzystów, a nie teoretyczne przez policjanta lub intruktora PoRD, niestety zwykle głąba ktory odbębnia te zajęcia po łebkach, dlatego Rowerowa Szkoła ma sens!
niech żyje nasze Kuratorium Oświaty, bo to mądre gostki są!
to wcale nie jest reguła w głębi kraju, właśnie koresponduję z Warszawiakiem, zdziwił się gdy o tym się dowiedział, jego dzieciaki nie dostały takich szans
przez GAiT odechciewa się jeździć rowerem
przejazd autobusem 158 przez tunel z rowerem (ruch rowerowy i pieszy jest tam zabroniony) to rosyjska ruletka - czy kierowca będzie miał dobry humor czy NIE! Kto w GAiT przydziela flotę do obsługi konkretnych kursów?! Czy są tam pracownicy kompetentni, z wyobraźnią i empatią?
A czy ktoś wie, że
w europie zachodniej , którą tak wielbi kilku oszołomionych ped**arzy nie ma już prawie rodzin w których istnieje tylko jeden samochód ?? Najczęściej dwa , a nawet trzy, Oczywiście z wyjątkiem świeżo przybyłych którzy jeszcze ich nie nabyli , ale radzą sobie nawet nieżle kradnąc i rozjeżdżając kogo się da.
Ale czy cykliści wiedzą że dane cepik są z d*py?
Te magiczne pińcet samochodów na mieszkańca z lubością przytaczane przez pedalarstwo to dane cepik, które nie mają związku z rzeczywistością. Biorąc pod uwagę dane ubezpieczycieli z OC w Polsce jeździ ok 13 mln samochodów, czyli trochę ponad 300 na tysiąc mieszkańców.
Powinno się wprowadzić powrót katy rowerowej, zwiększyć kontrole i kary dla niepoważnych rowerzystów....za brak oświetlenia.....głownie...za łamanie przepisów.....OC..również powinno być obowiązkowe....(wystarczy połaczyć z OC kierowcy lub OC mieszkania....i po problenie oczywiście zwiększając stawkę.
Czyli według Ciebie muszę koniecznie wyrobić prawo jazdy? Moje dzieci też? Bo tak wiążesz OC. Samochodowi nie muszą płacić więcej za produkt, wystarczy OC ze zniżkami za bezszkodowość, lata itd. Nie muszą dokupować pakietu do mieszkania.
Ja chcę OC tylko dla roweru, bez dodatkowych pseudo-produktów bankowo-ubezpieczeniowych. Więc wracam do swojego pytania, gdzie?
Odpowiem. Nigdzie. Nie istnieje.
Zdecydowanie popieram powrót karty rowerowej.
Ja chcę OC tylko dla roweru, bez dodatkowych pseudo-produktów bankowo-ubezpieczeniowych. Więc wracam do swojego pytania, gdzie?
Odpowiem. Nigdzie. Nie istnieje.
Zdecydowanie popieram powrót karty rowerowej.
Można wprowadzić tylko....po co
Kierowcy muszą płacić OC dlatego że prawdopodobieństwo wystąpienia szkody znacznej wartości jest bardzo duże.( straty to 12mld zł rocznie 40tys poszkodowanych )
W przypadku rowerzystów te ryzyko jest niewielkie.. co nie znaczy że nie warto się ubezpieczyć.
Jak ktoś chce to ubezpieczanie na rower jest przeważnie w ubezpieczeniu na mieszkanie w postaci " OC w życiu prywatnym" ( z tym że sumy ubezpieczeń nie są wysokie)
W przypadku rowerzystów te ryzyko jest niewielkie.. co nie znaczy że nie warto się ubezpieczyć.
Jak ktoś chce to ubezpieczanie na rower jest przeważnie w ubezpieczeniu na mieszkanie w postaci " OC w życiu prywatnym" ( z tym że sumy ubezpieczeń nie są wysokie)
doskonale........
Wyrzucić samochody z centrum miast, wprowadzić tańszą i lepszą komunikacje miejską.....zmusić ludzi bo ruchu....wszyscy na tam skorzystamy...pozdrawiam serdecznie w ten piekny jesienny dzień.
PS
Miasta europejskie już dawno doszły do takich wniosków.....miasta dla ludzi nie dla samochodów.
PS
Miasta europejskie już dawno doszły do takich wniosków.....miasta dla ludzi nie dla samochodów.
Czy myślicie , że arab który ma 10 dzieci
albo i więcej z kilkoma żonami chce jeżdzić na rowerze? U siebie dosiadał osiołka , którego przez pole minowe prowadzila za sobą najstarsza żona . Dzisiaj europejski arab chce aby jego liczne potomstwo, żony i osiołek (chyba w odwrotnej kolejności) miały swoje samochody !! A jak !! Jest wszakże europejczykiem wg. nawiedzonych wyborców PO, co zmienia POstać rzeczy ,bo struktura populacji zmienia się w zastraszającym tempie i POpyt na zdezelowane graty rośnie. Już nawet POlakowi z układami u Turków POd Berlinem ciężko coś ustrzelić . A w takiej np. Francji , 30% populacji jest wyznania islamskiego. Wnioski ?? Nie wybierajcie budynia na następną kadencję , a ilość samochodów w Trójmieście nie będzie wzrastać .
Kolarze
"Majki" to też użytkownicy dróg. I chociaż też za nimi nie przepadam nie uważam, żeby spychanie ich pod koła ciężarówek była to postawa chrześcijańska. Myślę, że w Trójmieście w ogóle brakuje dyskusji na temat potrzeb każdej z grup. Na razie widzę tylko, że "kierowcy" wściekają się z powodu utraty pozycji hegemona dróg. Piesi nie chcą być wpychani pod ziemię w tunele i inne wynalazki. Rowerzyści natomiast dzielą się na "amatorów" i "kolarzy", a miasto proponuje jedno pół-rozwiązanie dla obu grup, często łącząc ruch kołowy z rowerowym, bądź pieszy z rowerowym.
.... i wszystko rozbija się o brak nadzoru ze strony organów porządkowych.
Jak policja stoi, to nagle ruch się uspokaja. Kierowcy karnie zatrzymują się już na żółtym. Zielona strzałka odzyskuje prawdziwe znaczenie. Nagle wszyscy się mieszczą pomiędzy zmianą świateł. Piesi i rowerzyści przestają wpadać na drogę niczym bydło.
Konkludując? Przy tak uspokojonym ruchu budowa jakichkolwiek wydumanych ścieżek nie byłaby potrzebna. Bo byłoby po prostu bezpiecznie. Dla wszystkich.
Jak policja stoi, to nagle ruch się uspokaja. Kierowcy karnie zatrzymują się już na żółtym. Zielona strzałka odzyskuje prawdziwe znaczenie. Nagle wszyscy się mieszczą pomiędzy zmianą świateł. Piesi i rowerzyści przestają wpadać na drogę niczym bydło.
Konkludując? Przy tak uspokojonym ruchu budowa jakichkolwiek wydumanych ścieżek nie byłaby potrzebna. Bo byłoby po prostu bezpiecznie. Dla wszystkich.
Jak najbardziej. Słusznie zauważasz, że w parkach często dochodzi do wypadków. Pies luzem, dziecko luzem, panna zapatrzona w lusterko smartfona z słuchawkami na uszach. Najgorzej jest przy lodziarniach w sezonie :) O rowerzystach parkujących w poprzek ścieżki nie wspominając.
Schodzę wtedy z roweru. 5 minut mnie nie zbawi. Ale często wtedy myślę, gdzie są jednostki dyscyplinujące ten lud bezmyślny.
Schodzę wtedy z roweru. 5 minut mnie nie zbawi. Ale często wtedy myślę, gdzie są jednostki dyscyplinujące ten lud bezmyślny.
to nie jest kwestia roweru
sam jeżdżę na szosówce, ale rozpędzam się tylko tam, gdzie mam taką możliwość, a ścieżkę rowerową traktuję tylko jako dojazdówkę na docelowe miejsce treningu. nie wyobrażam sobie, żebym mógł się rozpedzić na zatłoczonej ścieżce rekreacyjnej - po pierwsze, hamowanie na szosówce jest delikatnie mówiąc nie specjalnie efektyene z uwagi na cienkie opony i relatywnie słabe hamulce, po drugie jedno koło kosztuje tyle co przeciętny rower rekreacyjny, więc dzwon to ostatnia rzecz, której bym sobie życzył i mam wrażenie, że znakomita większość użytkowników rowerów szosowych ma podobne podejście...
staram się nie jeździć na rowerze po mieście, bo to nie jest miejsce dla mnie, do przemieszczania się służy auto. natomiast sportowo, na MTB lasy - tutaj trójmiasto wymiata, można cisnąć po parku krajobrazowym bez końca. Z szosą trochę trudniej - ścieżki są słabe - króluje kostka - i zatłoczone. Jak już mam jeździć w mieście, to albo jadę na Reja w Sopocie, albo jadę trasę z Orłowa do stadionu w Letnicy i z powrotem. W dzień powszedni koło 13-14 poza sezonem jest znośnie na tej ścieżce, tylko odcinek sopocki od molo do Jelitkowa słaby, bo kostka. Natomiast wystarczy podjechać do Chwaszczyna (nawet samochodem z rowerem na bagażniku) i cisnąć ile się da po drogach, rzecz jasna nie główną do Żukowa, bo tłok, ale te boczne są naprawdę fajne, no i te różnice poziomów...
Chciałbym zobaczyć obcisłogaciowego wiozącego na rowerze np 15kg worek z karmą dla psa albo choinkę na święta.
Niektórym z tymi rowerami już odbiło! Robią z tego jakąś religię, a tymczasem to tylko środek transportu dla biedoty chcącej zaocszczędzić na biletach lub paliwie. Nikt mi nie powie, że jeździ dla przyjemności na rowerze w regionie kraju, gdzie pada przez 300 dni w roku, a temperatura latem nie przekracza 18 stopni. Tylko głupiec zrezygnuje z komfortu jazdy samochodem na rzecz roweru.
wielu się przesiadło na samochody i nabawiło się otyłości i chorób serca
wielu nadal jeździ rowerem, skuterem i motocyklem,
W Chinach zdarzają się przypadki 3 letnich dzieci ważących ponad 50 kg.
W Ameryce dzieci podwożone do szkoły samochodami rodziców tracą dzieciństwo, chorują na nadwagę i otyłość i wszystkie inne choroby cywilizacyjne z tego wynikające.
Życzę zdrowego oddechu w uzdrowisku Sopot. Proponuję uważać na darmowe kąpiele błotne oferowane przez kolegów kierowców.
W Chinach zdarzają się przypadki 3 letnich dzieci ważących ponad 50 kg.
W Ameryce dzieci podwożone do szkoły samochodami rodziców tracą dzieciństwo, chorują na nadwagę i otyłość i wszystkie inne choroby cywilizacyjne z tego wynikające.
Życzę zdrowego oddechu w uzdrowisku Sopot. Proponuję uważać na darmowe kąpiele błotne oferowane przez kolegów kierowców.
twoje pytanie kierowco ma charakter zamknięty
moja krótka odpowiedź: nie, nie i jeszcze raz nie.
Próbujesz, jak wielu przedpiśców wciskać mi poglądów, których nie głoszę.
W samochodach nie widzę samych grubasów, tylko stwierdzam, że miasto tworzone głównie z myślą o potrzebach kierowców, lekceważące potrzeby pieszych i rowerzystów to miasto, w którym jest coraz więcej osób mających problemy z nadwagą i otyłością.
Jeżeli sam nie masz z tym problemów, to nie jest problem - życzę ci zdrowia.
Zwracanie się do inaczej myślących per "wy" to przejaw pozostałości zwyczajów panujących za komuny. Od tego można się odzwyczaić.
Próbujesz, jak wielu przedpiśców wciskać mi poglądów, których nie głoszę.
W samochodach nie widzę samych grubasów, tylko stwierdzam, że miasto tworzone głównie z myślą o potrzebach kierowców, lekceważące potrzeby pieszych i rowerzystów to miasto, w którym jest coraz więcej osób mających problemy z nadwagą i otyłością.
Jeżeli sam nie masz z tym problemów, to nie jest problem - życzę ci zdrowia.
Zwracanie się do inaczej myślących per "wy" to przejaw pozostałości zwyczajów panujących za komuny. Od tego można się odzwyczaić.
Idealnie udowaniasz jakim jestes pustakiem gdybys niebył az tak głupi to bys sie nie kompromitował
To co ludzie wiozą i jak na rowerach kazdy moze sobaczyc co dziennie mieszkają w krajach zachodnich to nie jest dla nich zadna nowość czy cos niesamowitego .Przykłady jakie podałeś tez niesą nadzwyczajne bo bagażnik rowerowy jest do 10-15 kilo właśnie.Nawet taki zwykły prostak z prowincji o poziomie inteligencji meduzy potrafi poszukac w necie i zobaczyc filmy czy zdjecia co na rowerach ludzie wiozą.
Ale ty niemasz nawet ilorazu inteligencji meduzy bo własnie to potwierdziłes.
a skoro wielokrotnie twierdzisz zejestes przedstawicielem grupy blachosmrodów to twoje posty i tobie podobne własnie udowadniaja jakich ciemniaków mamy za kierownica blachosmroda ped**arza ,bo wiekszosc z was nawet niewie ile pa**łów ma w blachosmrodzie
Ale ty niemasz nawet ilorazu inteligencji meduzy bo własnie to potwierdziłes.
a skoro wielokrotnie twierdzisz zejestes przedstawicielem grupy blachosmrodów to twoje posty i tobie podobne własnie udowadniaja jakich ciemniaków mamy za kierownica blachosmroda ped**arza ,bo wiekszosc z was nawet niewie ile pa**łów ma w blachosmrodzie
to ideologia i nic więcej
oni wierzą, że są lepsi, bardziej trendi, po eko, itd. dzisiaj widziałem nawet paru na ulicy, a pogoda taka, że psa nie wypuścisz.
po pierwsze, Trójmiasto nie jest aż tak zakorkowane, a jeżeli już się korkuje, to na dojazdówkach do i za obwodnicę, a to raczej mało przyjazna trasa dla dwukołowca ze względu na różnicę poziomów. po drugie tak wcale nie jest bardziej zdrowo, bo owszem, ruch fizyczny jest i to wychodzi na plus, ale co się nawdycha jeden z drugim syfu z powietrza, z rur i kominów i to jeszcze podczas wysiłku to sami sobie możecie wyobrazić. już wolę sobie pójść pobiegać do lasu i być równie sprawnym niż wdychać silnie rakotwórcze substancje dzień w dzień. no i ostatnia kwestia - to tylko się sprawdza w określonym modelu komunikacyjnym - jedziesz z domu do pracy czy na uczelnie, siedzisz parę godzin i do tego domu wracasz - nie odwozisz dzieci na zajęcia, nie spotykasz się z klientami w innej części miasta, nie robisz po drodze zakupów, nie odwiedzasz rodziny po pracy, itp
po pierwsze, Trójmiasto nie jest aż tak zakorkowane, a jeżeli już się korkuje, to na dojazdówkach do i za obwodnicę, a to raczej mało przyjazna trasa dla dwukołowca ze względu na różnicę poziomów. po drugie tak wcale nie jest bardziej zdrowo, bo owszem, ruch fizyczny jest i to wychodzi na plus, ale co się nawdycha jeden z drugim syfu z powietrza, z rur i kominów i to jeszcze podczas wysiłku to sami sobie możecie wyobrazić. już wolę sobie pójść pobiegać do lasu i być równie sprawnym niż wdychać silnie rakotwórcze substancje dzień w dzień. no i ostatnia kwestia - to tylko się sprawdza w określonym modelu komunikacyjnym - jedziesz z domu do pracy czy na uczelnie, siedzisz parę godzin i do tego domu wracasz - nie odwozisz dzieci na zajęcia, nie spotykasz się z klientami w innej części miasta, nie robisz po drodze zakupów, nie odwiedzasz rodziny po pracy, itp
15 kilo karmy? jaja sobie robisz?
ok,
niniejszym ogłaszam, że wypożyczę za opłatą
rower towarowy, którym regularnie, niemal co dzień, wożę ponad 80 kg bagażu
po Starej Oliwie (ci co bywają w Parku widzieli mnie wielokrotnie)
tylko serio oferty, telefon siedemdziesiątdziewięć czterystajedenaście siedem pińcetpięć
niniejszym ogłaszam, że wypożyczę za opłatą
rower towarowy, którym regularnie, niemal co dzień, wożę ponad 80 kg bagażu
po Starej Oliwie (ci co bywają w Parku widzieli mnie wielokrotnie)
tylko serio oferty, telefon siedemdziesiątdziewięć czterystajedenaście siedem pińcetpięć
"papiez od rowera" - to jedynie pokazuje denny poziom intelektualny tej rowerowej hałastry
papiez wie wszystko - miasto ma byc jak gabka i wszystko jasne. Jezdzi na rowerze i wie jak miasto zabezpieczyc przed powodzia..... LOL to tylko potwierdza stara obserwacje, ze rowerzysci nie mysla samodzielnie - tro gromada idiotow opetana idea zbawienia swiata z pomoca roweru
budujmy szybciej cyklostrady - w rezerwie terenu przeznaczonego na budowę pseudoautostrad miejskich.
w tradycyjnej sieci ulicznej lepiej skupić się na uspokojeniu i redukcji skali ruchu kołowego.
W Sopocie tylko na 4 głównych ulicach obowiązuje limit prędkości wyższy niż 30 km/h.
Szkoda, że nawierzchnia wielu ulic nie jest przyjazna ani dla rowerów, ani dla pieszych.
W Sopocie tylko na 4 głównych ulicach obowiązuje limit prędkości wyższy niż 30 km/h.
Szkoda, że nawierzchnia wielu ulic nie jest przyjazna ani dla rowerów, ani dla pieszych.
prowokator samochodowiec nie może zauważyć, że samochód nie jest sposobem
szybszego przemieszczania się niż rower na odległości do 5 km - a takie odległości i krótsze dominują wśród podróży odbywanych w większości współczesnych miast europejskich - w tym oczywiście w Trójmieście.
prowokatorzy i pseudoantyprowokatorzy zwykle niewiele kumają.
prowokatorzy i pseudoantyprowokatorzy zwykle niewiele kumają.
taką opinią strzelasz sobie w kolano
to jeżdżący samochodami powodują, że często stoisz w korku i masz trudności ze znalezieniem miejsca do parkowania swojej bryki.
Polecam ćwiczenie zdolności do refleksji - najlepiej się ją rozwija chodząc pieszo lub jeżdżąc rowerem w atrakcyjnych okolicznościach przyrody, których w Trójmieście nie brakuje.
Zamiast tracić czas na zarabianie na paliwo, ubezpieczenie i inne wydatki samochodowe, przejdź się na spacer.
Polecam ćwiczenie zdolności do refleksji - najlepiej się ją rozwija chodząc pieszo lub jeżdżąc rowerem w atrakcyjnych okolicznościach przyrody, których w Trójmieście nie brakuje.
Zamiast tracić czas na zarabianie na paliwo, ubezpieczenie i inne wydatki samochodowe, przejdź się na spacer.
Kultura rowerowa?
Będąc w Danii miałem okazje korzystać z rowerów miejskich, faktycznie infrastruktura rowerowa poraża swoją skalą.
Ale spory dystans pokonałem pieszo. Niestety po drodze musiałem przechodzić przez przejścia dla pieszych. O kulturze duńskich kierowców można mówić dobrze, natomiast duńscy rowerzyści? Są debilami, rozpędzony rower nie zatrzyma się przed niczym i nikim, właśnie na przejściu dla pieszych można zostać rozjechanym przez rower. Nikt, dosłownie nikt, kto porusza się na rowerze nie zwraca uwagi na pieszych. Czy to jest brak kultury, brak poszanowania innych? Narażanie ich na ryzyko poturbowania? I to w kraju który stawia się jako wzór jeśłi chodzi o bezpieczeństwo na drogach
Ale spory dystans pokonałem pieszo. Niestety po drodze musiałem przechodzić przez przejścia dla pieszych. O kulturze duńskich kierowców można mówić dobrze, natomiast duńscy rowerzyści? Są debilami, rozpędzony rower nie zatrzyma się przed niczym i nikim, właśnie na przejściu dla pieszych można zostać rozjechanym przez rower. Nikt, dosłownie nikt, kto porusza się na rowerze nie zwraca uwagi na pieszych. Czy to jest brak kultury, brak poszanowania innych? Narażanie ich na ryzyko poturbowania? I to w kraju który stawia się jako wzór jeśłi chodzi o bezpieczeństwo na drogach
po prostu sam rowerem nie jeździsz i nie zauważasz, że rowerzysta woli ominąć pieszego
niż się zatrzymać i potem znowu ruszać z miejsca.
Szkoda, że nie odniosłeś się do skali infrastruktury dla pieszych w stolicy Danii. Jest ona także wysokiej jakości głównie dzięki stosowaniu restrykcyjnej polityki wobec amatorów korzystania z samochodu: tego nie widać nawet z siodełka roweru publicznego, z którego korzystałeś sporadycznie.
Rower ma sens jeśli jedzie, choć bardzo wolno - stąd stosowana w Holandii i Danii zasada, że lepiej tworzyć tzw. współdzieloną przestrzeń niż stawiać znaki i stosować do pistoletów wodnych te same przepisy, jakie obowiązują przy obchodzeniu się z bronią palną.
Twój wpis świadczy jedynie o trudnościach dostosowania się do masowego ruchu rowerowego przez przybysza z innego kraju. Pomieszkałbyś w Holandii lub Danii i szybko doszedłbyś do wniosku, że kierowcy mogą jednak stwarzać większe zagrożenie w ruchu, jeśli nie zachowują się z wyobraźnią uwzględniającą potrzeby innych korzystających z tej samej przestrzeni ulicy.
Jak zapiszesz się do ligi twierdzących, że jezdnia jest do jeżdżenia samochodów i wszędzie musi obowiązywać segregacja, będzisz miał jak dotąd, dość smutny żywot.
Tylko współczuć.
Szkoda, że nie odniosłeś się do skali infrastruktury dla pieszych w stolicy Danii. Jest ona także wysokiej jakości głównie dzięki stosowaniu restrykcyjnej polityki wobec amatorów korzystania z samochodu: tego nie widać nawet z siodełka roweru publicznego, z którego korzystałeś sporadycznie.
Rower ma sens jeśli jedzie, choć bardzo wolno - stąd stosowana w Holandii i Danii zasada, że lepiej tworzyć tzw. współdzieloną przestrzeń niż stawiać znaki i stosować do pistoletów wodnych te same przepisy, jakie obowiązują przy obchodzeniu się z bronią palną.
Twój wpis świadczy jedynie o trudnościach dostosowania się do masowego ruchu rowerowego przez przybysza z innego kraju. Pomieszkałbyś w Holandii lub Danii i szybko doszedłbyś do wniosku, że kierowcy mogą jednak stwarzać większe zagrożenie w ruchu, jeśli nie zachowują się z wyobraźnią uwzględniającą potrzeby innych korzystających z tej samej przestrzeni ulicy.
Jak zapiszesz się do ligi twierdzących, że jezdnia jest do jeżdżenia samochodów i wszędzie musi obowiązywać segregacja, będzisz miał jak dotąd, dość smutny żywot.
Tylko współczuć.
Kwik
Serio, kwik. Żeby nie ukradli, to się używa dobre zabezpieczenie w postaci u-locka. I wtedy spokojna głowa. A jeśli złodziej jest w stanie sforsować u-locka, to znaczy, że może sforsować każdy zamek z drogich aut stojących dwa metry dalej, więc na rower się nie połasi (no chyba, że stoją tylko stare rzęchy, to wtedy często bardziej opłaca się ukraść rower). Też mam więcej niż jeden rower i jakoś w przeciągu 25 lat jeszcze żadnego mi nie skradziono, czy w przypadku starego górala czy nowej szosy. A samochód można skraść lub okraść w równie prosty sposób. A w jeszcze prostszy sposób można sobie je skasować przy wypadku. I taki biedny Kowalski zostaje niekiedy z ręką w nocniku.