Widok
Nienawidzę Świąt!
Nienawidzę Świąt!
Nie cierpię tych "cieplutkich" wspomnień z mojego dzieciństwa... Tandetna, sztuczna choinka i spłowiałe ze starości bombki... Prezenty... Częściej kupowane przez tatusia dla siebie niż dla mnie - gdy miałam 6 lat, dostałam ciężarówkę na baterię. Z przyczepą.
Parę dni na okrągło z rodzicami. Słuchanie ich kłótni. Ale najpierw kuchnia i krojenie wiadra sałatki dla mojego tatusia. Mama jak co roku na święta "jest chora". A tatuś kończy kolejną cześć Dooma, Quake'a, czy innego krwawego paskudztwa. Kto, wie, może w Boże Narodzenie znów się będą żarli i znów się będziemy pakować jak nas tato wyrzuci, żeby zmienić zdanie już po spakowaniu wszystkiego?
Ulga. Tato poszedł do kolegi... Ale wróci. Być może pijany... A ja nawet nie mam dokąd pójść, bo wszyscy koledzy zostają w domu, ze swoimi rodzinami... Nie wypada przeszkadzać.
Jak to jest być na Wigilijnej wieczerzy? Jak to jest siedzieć przy stole i nie bać się kolejnej awantury? Jak to jest nie być samotnym w te dni?
Już 1,5 roku nie mieszkam razem z nimi. Zeszła Wigilia. Druga połowa pojechała do swoich rodziców (moi nie chcą go znać), ja do swoich. Szara ze starości serwetka, mandarynki, makowiec, tato znów przy komputerze, komputerze, wymówki mamy, że się wyprowadziłam… Boże, jacy oni są samotni i jak trudno mi z nimi wytrzymać dłużej…Wyrzuty sumienia, że wciąż patrzę na zegarek. Czy mogę już wyjść?
Pusty autobus. Kierowca słucha radia. Kolęda. Jakieś dziwne z nim czuję pokrewieństwo. Otwieram drzwi do domu, wchodzę w ciszę i ciemność i nie chcę już nawet zapalać światła. Siadam, otulam się kocem i marzę… O rodzinie, o świętach, o cieple… O tym, by o 21 w Wigilię nie być sama. Rok temu byłam mimo wszystko szczęśliwsza niż przez 20 lat mego życia… Byłam wolna…
W tym roku będzie tak samo… Wrócę… Przytulę kota…
Nienawidzę Świąt…
Nie cierpię tych "cieplutkich" wspomnień z mojego dzieciństwa... Tandetna, sztuczna choinka i spłowiałe ze starości bombki... Prezenty... Częściej kupowane przez tatusia dla siebie niż dla mnie - gdy miałam 6 lat, dostałam ciężarówkę na baterię. Z przyczepą.
Parę dni na okrągło z rodzicami. Słuchanie ich kłótni. Ale najpierw kuchnia i krojenie wiadra sałatki dla mojego tatusia. Mama jak co roku na święta "jest chora". A tatuś kończy kolejną cześć Dooma, Quake'a, czy innego krwawego paskudztwa. Kto, wie, może w Boże Narodzenie znów się będą żarli i znów się będziemy pakować jak nas tato wyrzuci, żeby zmienić zdanie już po spakowaniu wszystkiego?
Ulga. Tato poszedł do kolegi... Ale wróci. Być może pijany... A ja nawet nie mam dokąd pójść, bo wszyscy koledzy zostają w domu, ze swoimi rodzinami... Nie wypada przeszkadzać.
Jak to jest być na Wigilijnej wieczerzy? Jak to jest siedzieć przy stole i nie bać się kolejnej awantury? Jak to jest nie być samotnym w te dni?
Już 1,5 roku nie mieszkam razem z nimi. Zeszła Wigilia. Druga połowa pojechała do swoich rodziców (moi nie chcą go znać), ja do swoich. Szara ze starości serwetka, mandarynki, makowiec, tato znów przy komputerze, komputerze, wymówki mamy, że się wyprowadziłam… Boże, jacy oni są samotni i jak trudno mi z nimi wytrzymać dłużej…Wyrzuty sumienia, że wciąż patrzę na zegarek. Czy mogę już wyjść?
Pusty autobus. Kierowca słucha radia. Kolęda. Jakieś dziwne z nim czuję pokrewieństwo. Otwieram drzwi do domu, wchodzę w ciszę i ciemność i nie chcę już nawet zapalać światła. Siadam, otulam się kocem i marzę… O rodzinie, o świętach, o cieple… O tym, by o 21 w Wigilię nie być sama. Rok temu byłam mimo wszystko szczęśliwsza niż przez 20 lat mego życia… Byłam wolna…
W tym roku będzie tak samo… Wrócę… Przytulę kota…
Nienawidzę Świąt…
Mało jest takich, którzy zawsze mieli cudowne święta i szczęśliwą rodzinę.
Ja się już pogodziłam z przeszłością, nikogo nie obwiniam.
Jako dziecko nie miałam wpływu na to jak się układa w rodzinie,
ale teraz mogę mieć swoją i postaram się, żeby moje dzieci miały lepsze wspomnienia niż ja.
Swięta mogą być piękne.:)
Pozdrawiam.
ja te zich nie lubie. nawt ich nei obchodze ale rodzina obchodzi wiec skoro robia raz na ruski rok dobre zarelko to moge sie przylaczyc.
A tak serio to wszyscy sa zapatrzeni w jakas chora idee swiat-sprzataja gotuja i dzieki temu skupiaja sie na klotniach nie na celebracji.
zamiast odpoczywac to szoruja okna siiiiiiiiiiic
(ja na ten przyklad swego okna nie mylam od wielumiesiecy a to dlatego ze za oknem mam obrzydliwe betonowe bloki i zamierzam zapuscic okno tak bardzo by nie musiec ich ogladac:)
Innym przykladem sztucznosci przy okazji swiat jest kolenda!
To to jest juz totalne przegiecie. na szczescie ja w tej szopce nie uczestnicze od dobrych paru lat-wole sie powalesac i pomarznac na dworze w tym czasie..albo porobic cos innego..
A tak serio to wszyscy sa zapatrzeni w jakas chora idee swiat-sprzataja gotuja i dzieki temu skupiaja sie na klotniach nie na celebracji.
zamiast odpoczywac to szoruja okna siiiiiiiiiiic
(ja na ten przyklad swego okna nie mylam od wielumiesiecy a to dlatego ze za oknem mam obrzydliwe betonowe bloki i zamierzam zapuscic okno tak bardzo by nie musiec ich ogladac:)
Innym przykladem sztucznosci przy okazji swiat jest kolenda!
To to jest juz totalne przegiecie. na szczescie ja w tej szopce nie uczestnicze od dobrych paru lat-wole sie powalesac i pomarznac na dworze w tym czasie..albo porobic cos innego..
Zimowe zumky yeah
Kasiu, coz za wyznanie, gratuluje odwagi, bo chyba nielatwo bylo to wszystko napisac.
Swiat nie lubie, z roznych powodow, nie bede tego pisal co swieta;)
Teraz mam inne podejscie do swait, ogolnie do swiata, i do ludzi. Nie mam zadnych konkretnych oczekiwan, wiec nie moge sie zawiesc.
Najbardziej mi sie nie poodba ta medialna checa....ech...
Swiat nie lubie, z roznych powodow, nie bede tego pisal co swieta;)
Teraz mam inne podejscie do swait, ogolnie do swiata, i do ludzi. Nie mam zadnych konkretnych oczekiwan, wiec nie moge sie zawiesc.
Najbardziej mi sie nie poodba ta medialna checa....ech...
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Kasieńko, z tego co napisałaś to może być już tylko lepiej, czego Ci życzę z całego oślego serducha. Ja zawsze marzyłem o tych pierwszych świętach które spędzę z osobą którą będę prawdziwie kochał, o zapachu choinki, blasku kolorowych lampek...
PS.
A pamiętacie Gremliny ?
Pamietacie dlaczego główna bohaterka nie lubiła świąt ?
PS.
A pamiętacie Gremliny ?
Pamietacie dlaczego główna bohaterka nie lubiła świąt ?
...Remember the jester that showed you tears...
smutne to strasznie...ja lubie święta choć wiele rzeczy wygląda podobnie jak u Ciebie...przez tydzie wszyscy krzyczą kłócą się bo "nikt nic nie robi" tylko "ktoś inny" robienie żarcia(skąd ja znam to "wiadro" sałatki...), sprzątanie i krzyki że to już ostatnie święta które się "robi" bo nikt w niczym nie pomaga. całe to zamieszanie tylko po to aby usiąść przy stole złożyc sobie życzenia (to jest dla mnie najbardziej sztuczne życzenia typu abyś była grzeczna słuchała rodziców i dobrze sie uczyła...takie pamiętam najbardziej zyczenia dla mnie??chyba nie..)potem wielkie obżarstwo przed telewizorem, sprzeczki który program włączyć bo kazdy chciałby oglądać coś innego, przymusowe wyjście na pasterkę a potem pretensje że nie mozna już mnie do tego zmusić...achh ale i tak zawsze jakoś na te świętam czekam, może taki urok świąt w moim domu. w tym roku pierwszy raz robie święta u siebie w domu, zapraszam całą moją rodzinkę i rodzinkę mojej połówki i cieszę że spędzimy je razem i jak wspominam te z lat ubiegłych uśmiech sam pojawia się na twarzy...dziwne to bardzo
kasieńka jesli nie masz co ze soba zrobić serdecznie zapraszam na wigilie-serio:)
kasieńka jesli nie masz co ze soba zrobić serdecznie zapraszam na wigilie-serio:)
Nie wiem, czy to dobre miejsce na takie wynurzenia, ale spróbowałam się zastanowić właściwie dlaczego nie lubi się Świąt, które z założenia powinny być radosne. Chyba chodzi o symbol miłości, który jest w nich zawarty. Jeśli tej miłości i akceptacji nie czujemy, jeśli nie jesteśmy z osobami, które kochamy i które nas kochają, to chyba wtedy piszemy, że świąt nie lubimy, bo czujemy tylko przymus i oszukaństwo świątecznego przesłania.
W moim życiu różnie bywało, więc rozumiem dużo z tego co piszecie.
A teraz popatrzmy z drugiej strony. Piszecie o kłótniach o sprzątanie, pomaganie i kanał telewizyjny. Czy osoby kłócące się (w domyśle rodzice i rodzeństwo) nie chciałyby też spędzić tego czasu w radości i miłości? Myślę, że chciałyby, ale nie potrafią. Może napisałyby tu jakieś podobne żale? Każdy tęskni za ciepłem i bliskością, ale często gubimy się po drodze, oczekujemy, że to inni powinni się zmienić albo coś zrobić. A coś chyba zalezy od naszego nastawienia i uczucia do bliskich. I od tego, czy nam się zechce pójść na kompromis, zmienić coś w sobie albo dać od siebie.
W moim życiu różnie bywało, więc rozumiem dużo z tego co piszecie.
A teraz popatrzmy z drugiej strony. Piszecie o kłótniach o sprzątanie, pomaganie i kanał telewizyjny. Czy osoby kłócące się (w domyśle rodzice i rodzeństwo) nie chciałyby też spędzić tego czasu w radości i miłości? Myślę, że chciałyby, ale nie potrafią. Może napisałyby tu jakieś podobne żale? Każdy tęskni za ciepłem i bliskością, ale często gubimy się po drodze, oczekujemy, że to inni powinni się zmienić albo coś zrobić. A coś chyba zalezy od naszego nastawienia i uczucia do bliskich. I od tego, czy nam się zechce pójść na kompromis, zmienić coś w sobie albo dać od siebie.
lubię cyfry i litery
No i trafiłaś w sedno: jesteśmy gnającymi bezsensownie przed siebie w klapkach na oczach osłami. Poszukując pieniędzy, zadowolenia, seksu, awansu osiągamy jedynie to, że zatracamy umiejętność cieszenia się chwilą, kochania, odczuwania czegokolwiek. Stajemy się martwi wewnętrznie, potrafimy tylko marudzić, narzekać i zrzędzić. Całą winę zrzucamy na otoczenie, na los, na innych. Bo nawet jeżeli cokolwiek już mamy to i tak nie potrafimy tego docenić... Kto potrafi się dzisiaj cieszyć z świątecznej atmosfery, z obecności bliskich osób, zapachu choinki, kolorowych światełek, śniegu, zimy w lesie...
...Remember the jester that showed you tears...
Ja myślę że jednak większość z nas ...jedni trochę mniej a inni więcej. Myślę że mało kto może powiedzieć że przedświąteczne przygotowania w domu są "bezproblemowe" ale pomimo tych wszystkich zawirowań każdy z nas w głębi duszy lubi święta i czeka na nie z niecierpliwością bo mają w sobie taki właśnie niepowtarzalny urok i niesamowity klimat...
Pewnie masz rację: dzieci cieszą się bo dostaną prezenty, żona bo może mąż się nie nawali jak codzień, umyje się i nie będzie bił dzieci, mąż bo może w święta dadzą na chwilę spokój rozwścieczeni wierzyciele, bo uda się zapomnieć o tym cholernym kredycie za samochód który już zdążył się rozwalić, bo przez chwilę będzie można poudawać szczęśliwą kochającą się rodzinę. Zaprosić starą schorowaną matkę i zagłuszyć w sobie poczucie winy, że robi się to tylko raz w roku lub rzadziej. Nie opier.... kelnerki w knajpie czy ekspedientki w sklepie. Ach te święta, cudowne święta...
...Remember the jester that showed you tears...
Kasieńka napisał(a):
> Nienawidzę Świąt!
Mamusia robila wszystko i nigdy nie narzekala, a musialo byc 12 dan na Wigilie kazdego roku i czworka nas otrzymywala zawsze prezenty, z ktorych zawsze sie bardzo cieszylismy. Na swieta czekalo sie zawsze z tesknota.
Duzo latwiej by bylo powiedziec, ze sie jest zmeczonym i jak inni nie pomagaja to nie bedzie nic. Takie by bylo racjonalne podejscie do zycia, aby zdrowia nie nadwyrezac. Racjonalizm zdecydowanie przewaza dzisiaj. Mamusia miala jednak religijne podejscie i dlatego uczynila zycie duzo lepsze. Takie zachowania dzisiaj byly by obiektem kpiny, porownan do radia Maryja, Jankowskich i ks. R (nie pamietam jego nazwiska, tylko chyba na R sie zaczynalo), pedofilii, itp. Jesli byly jakies niedomowienia to na okres swiat byly zawieszane dla ogolnego zadowolenia i szczescia. Wyhaftowana serveta mowila: "Milosc buduje Niezgoda rujnuje".
Kasienka ma 21 lat. Czas wziac zycie w swoje rece. Rodzice sie nie rozwiedli do tego czasu to chyba juz tak zostanie. Masz jednak szanse pokazac teraz rodzicom jak powinno szczescie rodzinne wygladac. A rodziny niczym nie zastapisz. Wymaga to niestety pokory z Twojej strony, bo o klotnie latwo jak sie pyche posiada. Malutkie slowko wtedy drazni i po swietach. Z pokora przyjmij jakakolwiek krytyke i sama wprowadz cieplo i milosc w swojej rodzinie. Powiedz rodzicom na przywitanie jak bardzo Ci ich brakuje. Ukochaj Matke i Ojca, Ty zrob im swieta takie jakie bys sie spodziewala od nich. Moze to byc bardzo pouczajacy experyment. Inaczej, wszytko po staremu, bez niespodzianek, czyli ta sama nuda, te same klotnie i ta sama zlosc.
> Nienawidzę Świąt!
Mamusia robila wszystko i nigdy nie narzekala, a musialo byc 12 dan na Wigilie kazdego roku i czworka nas otrzymywala zawsze prezenty, z ktorych zawsze sie bardzo cieszylismy. Na swieta czekalo sie zawsze z tesknota.
Duzo latwiej by bylo powiedziec, ze sie jest zmeczonym i jak inni nie pomagaja to nie bedzie nic. Takie by bylo racjonalne podejscie do zycia, aby zdrowia nie nadwyrezac. Racjonalizm zdecydowanie przewaza dzisiaj. Mamusia miala jednak religijne podejscie i dlatego uczynila zycie duzo lepsze. Takie zachowania dzisiaj byly by obiektem kpiny, porownan do radia Maryja, Jankowskich i ks. R (nie pamietam jego nazwiska, tylko chyba na R sie zaczynalo), pedofilii, itp. Jesli byly jakies niedomowienia to na okres swiat byly zawieszane dla ogolnego zadowolenia i szczescia. Wyhaftowana serveta mowila: "Milosc buduje Niezgoda rujnuje".
Kasienka ma 21 lat. Czas wziac zycie w swoje rece. Rodzice sie nie rozwiedli do tego czasu to chyba juz tak zostanie. Masz jednak szanse pokazac teraz rodzicom jak powinno szczescie rodzinne wygladac. A rodziny niczym nie zastapisz. Wymaga to niestety pokory z Twojej strony, bo o klotnie latwo jak sie pyche posiada. Malutkie slowko wtedy drazni i po swietach. Z pokora przyjmij jakakolwiek krytyke i sama wprowadz cieplo i milosc w swojej rodzinie. Powiedz rodzicom na przywitanie jak bardzo Ci ich brakuje. Ukochaj Matke i Ojca, Ty zrob im swieta takie jakie bys sie spodziewala od nich. Moze to byc bardzo pouczajacy experyment. Inaczej, wszytko po staremu, bez niespodzianek, czyli ta sama nuda, te same klotnie i ta sama zlosc.
Patologia ? Otwórz oczy... to nie jest pesymistyczne, to raczej straszne dokąd zabrnęliśmy... jacy się staliśmy... wszystko na pokaz... jacy chojni, wspaniałomyslni, tolerancyjni, miłosierni... a uczynki... Jestem tylko osłem, ale to co widzę jest przerażające. To co ludzie robią sobie nawzajem, ta bezmyślna pogoń, znieczulica... Wesołych świąt... zabijmy smutki w butelce wódki... najedzmy się za tych którzy i tak umrą z głodu... zaprośmy babcię, musi przecież komuś zapisać mieszkanie... nie płaćmy mandatów i podatków, przecież nic nie jestesmy nikomu winni. Jacy jesteśmy sprytni i inteligentni... tylko czy o to chodzi ?
...Remember the jester that showed you tears...
A ja myślę tak: odpuść sobie "mamusię" i "tatusia" i pomyśl o swojej przyszłości. Stwórz sobie swoje własne święta, swoją własną rodzinę, swoją własną przyszłość. Niektóre więzy trzeba poprzecinać, żeby móc je w przyszłości uzdrowić. Tamto to przeszłość, wszystko się zmienia, najpierw żyjemy w rodzinie w której się urodziliśmy, potem żyjemy samotnie, żeby nauczyć się życia, stanąć na własne nogi, poczuć swoją siłę. Kolejna rodzina to ta którą tworzymy sami i ona staje się ważniejsza od wszystkiego co było wcześniej :o)))))))))))))))))))))))
...Remember the jester that showed you tears...
gizmo napisał(a):
> Kolejna
> rodzina to ta którą tworzymy sami
Spuscizna kulturowa istnieje bo ma fundamenty, a stol na glinianych nogach dlugo nie postoi. Trzeba fundamenty albo posiadac albo wzmacnic.
Jak wybierasz sobie zone to patrz na jej rodzicow bo jest ich mlodsza replika, a tymczasowo mogles ulec oslepieniu z powodu blysku wabika.
> Kolejna
> rodzina to ta którą tworzymy sami
Spuscizna kulturowa istnieje bo ma fundamenty, a stol na glinianych nogach dlugo nie postoi. Trzeba fundamenty albo posiadac albo wzmacnic.
Jak wybierasz sobie zone to patrz na jej rodzicow bo jest ich mlodsza replika, a tymczasowo mogles ulec oslepieniu z powodu blysku wabika.