Wczoraj podrozowalem tj. 24.11.2018 ze Szczecina z przesiadka w Gdyni Glowna na SKM-ke na Lotnisko im. Lecha Walesy w Gdansku. Moje przezycia byly nie do opisania. Gdyby nie fakt ze od 18-tu lat mieszkam poza granicami kraju i po raz pierwszy od 10 lat podrozowalem PKP, jestem przekonany ze nie widzialbym w tym nic dziwnego. Obsluga klienta przy okienku kasowym na bardzo niskim poziomie (wrecz nie do zaakceptowania). Po zakupieniu biletu na SKM-ke zapytalem gdzie uzyskac informacje na temat odjazdu pociagu, skierowano mnie w strone holu gdzie na elektronicznych tablicach widnialy informacje przyjazdow i odjazdow pociagow, mimo to w dalszym ciagu nie wiedzialem gdzie mam sie udac. Wrocilem wiec do okienka kasowego z tym samym pytaniem. Opryskliwie otrzymalem odpowiedz cyt.: "Gdansk Wrzesz" .Ruszylem spowrotem na hol do rozkladu jazdy; a nastepnie na peron 2 . Pociag ozywiscie nie zjawil sie lub odjechal z innego peronu. W miedzy czasie obserwowalem ludzi biegajacych z peronu na peron i wtedy zrozumialem, ze to nie jest nic nadzwyczajnego i nie widzialem zadnego zdziwienia na twarzach podrozujacych. Prybowalem wsluchiwac sie w informacje przekazywane przez megafon na plycie peronu,lecz bez najmniejszego skutku ( nic nie slychac, a moze przesadzilem; slychac lecz bez szans cos zrozumiec.Zaczepilem maszyniste wychodzacego z SKM-ki z pytaniem ktory z pociagow odjezdza na lotnisko. W pospiechu bez przystaniecia "otrzymalem" trzeba sluchac informacji przez megafon.... hahaha. Kolejny pociag byl godzine pozniej, co wykluczalo moj dojazd na miejce na czas. Postanowilem zamowic taksowke UBER i dotarlem na lotnisko ok 30 minut pozniej. Nikomu z kraju i zza granicy nie polecam podrozowac Polskimi Kolejami Panstwowymi, a ponadto zycze przcownikom Kolei oraz obslugi PKP podobnych doswiadzczen po wyjezdzie za granice.