Odpowiadasz na:

A mnie się podobało...

... bo to nie jest film tak wycyzelowany jak Piszczyk (który był jakością samą w sobie), ani tak wielowymiarowe Historie Miłosne (bo miłość nie jedno ma imię), tylko syntetyczny przekrój przez... rozwiń

... bo to nie jest film tak wycyzelowany jak Piszczyk (który był jakością samą w sobie), ani tak wielowymiarowe Historie Miłosne (bo miłość nie jedno ma imię), tylko syntetyczny przekrój przez ostatnie 60 lat opowiedziane ze swadą i sporym luzem. Stuhr przebił tym filmem tak zawsze nadęty balon "polactwa", podskórnego antysemityzmu, powierzchownego katolicyzmu i obrządkowości. Wbił szpilę chyba wszystkim narodowym przywarom i pokazał, że jego bohater jest ich wszystkich wypadkową co kapitalnie widać w finałowej scenie. Warto wybrać się do kina.

zobacz wątek
11 lat temu
~JTR

Odpowiedź

Autor

Polityka prywatności
do góry