Widok
Opary absurdu?
Witam wszystkich.Chciałem się podzielić swoją dzisiejszą przygodą. Jest godz. 7.30 rano, jestem na treningu - jadę szosówką asfaltową szosą przez las od Spacerowej do leśniczówki Gołębiewo (tzw. Długa Linia). Dojeżdżam do pierwszego zabudowania w Gołębiewie, prędkość ok.35-40km/h. W tym momencie widzę, że z podwórka zza gęstego żywopłotu z impetem wyjeżdża zielona szkoda favorit, bez zwracania jakiejkolwiek uwagi, czy na szosie Z PIERWSZEŃSTWEM coś(ktoś?) się znajduje,z zamiarem przecięcia mojego pasa i wyjechania w stronę Spacerowej.Cudem w ostatniej chwili zjeżdzam na lewy pas, silnie hamuję,unikam zderzenia, kierowca skody też mnie zauważa i hamuje- wyjeżdzając wpierw ok. 2 m na pas, którym jadę. Jak do tej pory to standard, nic nadzwyczajnego na polskich drogach, byłem na to przygotowany. To co się wydarzyło dalej - to jednak przerosło moje oczekiwania. Po zachamowaniu na wysokości grilla skody przy mojej prawej nodze, patrzę w oczy kierowcy - to kobieta w średnim wieku, ok. 40-50 lat - A ONA W TYM MOMENCIE ZACZYNA NA MNIE SIĘ DRZEĆ JAK GŁUPIA!!!!! Dowiaduję się, że rowerzyści pędzą jak szaleni, że specjalnie przyspieszyłem, gdy zobaczyłem, że ona wyjeżdża, że jej się spieszy... To nie było "zwrócenie uwagi" - ta BABA PO CHAMSKU WYSKOCZYŁA NA MNIE Z RYJEM, dodatkowo gorączkowo gestykulując. Po "kopie adrenaliny", gdy musiałem uskoczyć przed nią na przeciwny pas, coś takiego przerosło moją zdolność do zachowania spokoju - więc podniesionym głosem zacząłem jej tłumaczyć, że to jednak ja miałem pierwszeństwo, a ona miała bezwzględny obowiązek to uszanować (nie ukrywam, że okrasiłem do soczystą polszczyzną). TO JESZCZE NIC. Na ogłosy kłótni z sąsiedniego budynku wyszedł chyba leśniczy z leśniczówski Gołębiowo - i zagroził mi, że za chwilę zadzwoni po Policję, żeby mnie zabrali, że mam odczepić się od tej kobiety i dać jej biednej spokój, i w ogóle o co mi chodzi. Dowiedziałem się, że "rowerzyści się panoszą" i w ogóle mam s*******ać. PODWÓJNE OPARY ABSURDU!!! Po takim zmasowanym ataku uznałem, że chyba trafiłem do domu wariatów - wsiadłem na rower i pojechałem dalej. OCZEKIWANEGO PRZEZE MNIE PRZEPRASZAM NIE USŁYSZAŁEM, co więcej - przez obie wyżej wzmiankowane osoby zostałem potraktowany jak ostatnie gówno.
ZWRACAM SIĘ Z APELEM DO WSZYSTKICH ROWERZYSTÓW - przejeżdżając obok tych zabudowań w Gołębiewie:
- po pierwsze: uważajcie na idiotów;
- po drugie: zawsze uśmiechajcie się do sympatycznej pani, która czasem jeździ zieloną skodą i koniecznie mówcie jej "dzień dobry"; polecam Waszej uwadze również leśniczego z Gołębiewa - jego dzielna postawa także zasługuje na szczególne względy.
- po trzecie: tym razem zwracam się do służb drogowych - ze względu na zamieszkiwanie w Gołębiewie osób szczególnej troski, być może warto byłoby zmienić pierwszeństwo na drodze tzw. Długiej Linii i podporządkować ją wyjazdom z obu posesji w Gołębiewie (przypominam: pierwsze podwórko od strony Spacerowej po wyjeździe z lasu i leśniczówka). Być może wskazany byłby nawet znak stopu dla obu kierunków, a ze szczególnym wskazaniem na rowerzystów (bo się na tej drodze panoszą).
ZWRACAM SIĘ Z APELEM DO WSZYSTKICH ROWERZYSTÓW - przejeżdżając obok tych zabudowań w Gołębiewie:
- po pierwsze: uważajcie na idiotów;
- po drugie: zawsze uśmiechajcie się do sympatycznej pani, która czasem jeździ zieloną skodą i koniecznie mówcie jej "dzień dobry"; polecam Waszej uwadze również leśniczego z Gołębiewa - jego dzielna postawa także zasługuje na szczególne względy.
- po trzecie: tym razem zwracam się do służb drogowych - ze względu na zamieszkiwanie w Gołębiewie osób szczególnej troski, być może warto byłoby zmienić pierwszeństwo na drodze tzw. Długiej Linii i podporządkować ją wyjazdom z obu posesji w Gołębiewie (przypominam: pierwsze podwórko od strony Spacerowej po wyjeździe z lasu i leśniczówka). Być może wskazany byłby nawet znak stopu dla obu kierunków, a ze szczególnym wskazaniem na rowerzystów (bo się na tej drodze panoszą).
Czekanie na "skutecznych" - może i byłaby to opcja, gdyby nie to, że kiedyś czekałem na nich 3,5 godziny. I drugie Twoje podejrzenie jest również słuszne - raczej nikt nie zakłada dzwonka i temu podobnych dziwnych przyrządów do kolarki.
Wiem, że to byłoby duże wyrzeczenie - ale może 10 rowerzystów między 7 a 8 rano mogłoby pokręcić kółka w Gołebiewie na drodze z pierwszeństwem? Prawdopodobnie ta pani (a i również leśniczy, który o tej porze zaczyna buszowanie w lesie) regularnie o tej porze wyjeżdża do pracy i jej się strasznie spieszy? Czekam na chętnych.
Wiem, że to byłoby duże wyrzeczenie - ale może 10 rowerzystów między 7 a 8 rano mogłoby pokręcić kółka w Gołebiewie na drodze z pierwszeństwem? Prawdopodobnie ta pani (a i również leśniczy, który o tej porze zaczyna buszowanie w lesie) regularnie o tej porze wyjeżdża do pracy i jej się strasznie spieszy? Czekam na chętnych.
Po co tracić czas na dyskusje z kobietą która i tak nic nie zrozumie. Jeśli nie widzi swojego błędu to raczej się jej nie przetłumaczy. Niestety wiele osób prawo jazdy kupiło.
W grę wchodzą emocje więc bez krótkiego dosadnego tekstu raczej nie mogło się obyć to jasne, ale dalsza dyskusja to strata czasu.
Jak widzę niektórym marzy się odwet. Proszę bardzo ale zastanówmy się czy jadąc rowerem stosujemy się do wszystkich przepisów. Czy sami nie stworzyliśmy niebezpiecznej sytuacji na drodze. Może piesi w ramach odwetu za to że przeszkadzamy im wielkorotnie na chodniku będą mścić się na nas. Zresztą sami rowerzyści stwarzają niebezpieczne sytuacje na ściezkach rowerowych. Jeżdzę codziennie na trasie Gdańsk - Sopot mam w tym temacie pewne obserwacje. W końcu po co jeździć normalnie jak można :
1. jadąc rowerem zjeść coś sobie trzymajac kierownicę jedną ręką,
2. jadąc nie trymać kierownicy bo własciwie po co,
3. jechać z kolegą obok siebie i prowadzić dyskuje przy okazji zajmując całą ścieżkę
4. jadąc zrobić pieskowi przyjemność i przyczepić smycz do roweru, a niech się wybiega po ścieżce
W grę wchodzą emocje więc bez krótkiego dosadnego tekstu raczej nie mogło się obyć to jasne, ale dalsza dyskusja to strata czasu.
Jak widzę niektórym marzy się odwet. Proszę bardzo ale zastanówmy się czy jadąc rowerem stosujemy się do wszystkich przepisów. Czy sami nie stworzyliśmy niebezpiecznej sytuacji na drodze. Może piesi w ramach odwetu za to że przeszkadzamy im wielkorotnie na chodniku będą mścić się na nas. Zresztą sami rowerzyści stwarzają niebezpieczne sytuacje na ściezkach rowerowych. Jeżdzę codziennie na trasie Gdańsk - Sopot mam w tym temacie pewne obserwacje. W końcu po co jeździć normalnie jak można :
1. jadąc rowerem zjeść coś sobie trzymajac kierownicę jedną ręką,
2. jadąc nie trymać kierownicy bo własciwie po co,
3. jechać z kolegą obok siebie i prowadzić dyskuje przy okazji zajmując całą ścieżkę
4. jadąc zrobić pieskowi przyjemność i przyczepić smycz do roweru, a niech się wybiega po ścieżce
szybki napisał(a):
> 1. jadąc rowerem zjeść coś sobie trzymajac kierownicę jedną
> ręką,
> 2. jadąc nie trymać kierownicy bo własciwie po co,
> 3. jechać z kolegą obok siebie i prowadzić dyskuje przy okazji
> zajmując całą ścieżkę
> 4. jadąc zrobić pieskowi przyjemność i przyczepić smycz do
> roweru, a niech się wybiega po ścieżce
5. Nie sygnalizowac skretow tylko nagle skrecic. (w ten sposob po raz pierwszy przywalilem w innego rowerzyste)
6. Jechac ponad 40 km/h w Sopocie kolo Hestii pomimo ze po 16 w lecie jest tam tyle ludzi, psow, rowerow, dzieci, desek z zaglem ze tylko w Guangzhou w korku jest wiekszy scisk (w ten sposob po raz pierwszy przywalilem rowerem w pieszego)
I pewnie mozna by jeszcze kilka wymienic. Kto sie dalej bedzie dopisywal do tej listy rowerowych grzechow :-/
Gruzz!
I.
> 1. jadąc rowerem zjeść coś sobie trzymajac kierownicę jedną
> ręką,
> 2. jadąc nie trymać kierownicy bo własciwie po co,
> 3. jechać z kolegą obok siebie i prowadzić dyskuje przy okazji
> zajmując całą ścieżkę
> 4. jadąc zrobić pieskowi przyjemność i przyczepić smycz do
> roweru, a niech się wybiega po ścieżce
5. Nie sygnalizowac skretow tylko nagle skrecic. (w ten sposob po raz pierwszy przywalilem w innego rowerzyste)
6. Jechac ponad 40 km/h w Sopocie kolo Hestii pomimo ze po 16 w lecie jest tam tyle ludzi, psow, rowerow, dzieci, desek z zaglem ze tylko w Guangzhou w korku jest wiekszy scisk (w ten sposob po raz pierwszy przywalilem rowerem w pieszego)
I pewnie mozna by jeszcze kilka wymienic. Kto sie dalej bedzie dopisywal do tej listy rowerowych grzechow :-/
Gruzz!
I.
o ivan - nie utonąłeś? jest tak źle jak w telewizorze czy nie?
a co do grzechów - ja bardzo lubię jak rowerzysta wyprzedzany po prawej i o wyprzedzaniu ostrzegany wykonuje manewr znienackowy i wężykując podstępnie z lewa na prawo i spowrotem wrzuca wyprzedzającego na płot obok ścieżki rowerowej (nieopodal wsa na al. zwycięstwa), po czym opieprza wrzuconego z góry na dół za wjechanie pod koła (rozumicie, z nienacka od tyłu i podstępnie wrzeszcząc przy tym "po prawej" i potem jeszcze "po prawej!!! kur**!!! ała!!!" mu pod koła wskoczyłem)
a co do grzechów - ja bardzo lubię jak rowerzysta wyprzedzany po prawej i o wyprzedzaniu ostrzegany wykonuje manewr znienackowy i wężykując podstępnie z lewa na prawo i spowrotem wrzuca wyprzedzającego na płot obok ścieżki rowerowej (nieopodal wsa na al. zwycięstwa), po czym opieprza wrzuconego z góry na dół za wjechanie pod koła (rozumicie, z nienacka od tyłu i podstępnie wrzeszcząc przy tym "po prawej" i potem jeszcze "po prawej!!! kur**!!! ała!!!" mu pod koła wskoczyłem)
grisza napisał(a):
> o ivan - nie utonąłeś? jest tak źle jak w telewizorze czy nie?
Jeszcze sie trzymam... Ale faktycznie jest lipnie. U mnie tutaj to mozliwie. Jak przywali deszczem to wody zaledwie po kolana, samochody zalewa tylko do okien... Ale im dalej na polnoc tym Zoltki mocniej dostaly wpier... od pogody. Generalnie miazga. co oczywiscie nie przeszkadza im zupelnbie, nawet w najwiekszej ulewie jezdzic wszedzie na rowerkach :) Zakladaja tylko takie smieszne pelerynki coby zupelni ich nie splukalo i smigaja az milo. Mowie wam ciency jestesmy z tym naszym przywiazaniem do jazdy w przyzwoitych warunkach...
> a co do grzechów - ja bardzo lubię jak rowerzysta wyprzedzany
> po prawej i o wyprzedzaniu ostrzegany wykonuje manewr
> znienackowy i wężykując podstępnie z lewa na prawo i spowrotem
> wrzuca wyprzedzającego na płot obok ścieżki rowerowej
> (nieopodal wsa na al. zwycięstwa), po czym opieprza wrzuconego
> z góry na dół za wjechanie pod koła (rozumicie, z nienacka od
> tyłu i podstępnie wrzeszcząc przy tym "po prawej" i potem
> jeszcze "po prawej!!! kur**!!! ała!!!" mu pod koła wskoczyłem)
To bylo 9.
10. Zlewcze i kaskaderskie pomykanie chodnikami, a noz uda sie pieszaka zachaczyc rogiem od kiery. I juz bedzie na kogo nawrzeszczec (twistedevill)
Gruzz!
I.
> o ivan - nie utonąłeś? jest tak źle jak w telewizorze czy nie?
Jeszcze sie trzymam... Ale faktycznie jest lipnie. U mnie tutaj to mozliwie. Jak przywali deszczem to wody zaledwie po kolana, samochody zalewa tylko do okien... Ale im dalej na polnoc tym Zoltki mocniej dostaly wpier... od pogody. Generalnie miazga. co oczywiscie nie przeszkadza im zupelnbie, nawet w najwiekszej ulewie jezdzic wszedzie na rowerkach :) Zakladaja tylko takie smieszne pelerynki coby zupelni ich nie splukalo i smigaja az milo. Mowie wam ciency jestesmy z tym naszym przywiazaniem do jazdy w przyzwoitych warunkach...
> a co do grzechów - ja bardzo lubię jak rowerzysta wyprzedzany
> po prawej i o wyprzedzaniu ostrzegany wykonuje manewr
> znienackowy i wężykując podstępnie z lewa na prawo i spowrotem
> wrzuca wyprzedzającego na płot obok ścieżki rowerowej
> (nieopodal wsa na al. zwycięstwa), po czym opieprza wrzuconego
> z góry na dół za wjechanie pod koła (rozumicie, z nienacka od
> tyłu i podstępnie wrzeszcząc przy tym "po prawej" i potem
> jeszcze "po prawej!!! kur**!!! ała!!!" mu pod koła wskoczyłem)
To bylo 9.
10. Zlewcze i kaskaderskie pomykanie chodnikami, a noz uda sie pieszaka zachaczyc rogiem od kiery. I juz bedzie na kogo nawrzeszczec (twistedevill)
Gruzz!
I.