Re: Operacje plastyczne...
Tak, tak. Oczywiście, że chciałabym coś w sobie zmienić. Mieć długie zgrabne nogi, 10 cm mniej w pasie, blond loki, regularne rysy ... itd.
Tylko po co?
Jak niską trzeba mieć samoocenę...
rozwiń
Tak, tak. Oczywiście, że chciałabym coś w sobie zmienić. Mieć długie zgrabne nogi, 10 cm mniej w pasie, blond loki, regularne rysy ... itd.
Tylko po co?
Jak niską trzeba mieć samoocenę wobec siebie i innych, jeżeli wyznacznikiem mojego życia miała by być uroda własna i innych.
Gdy Bozia posyłała mnie na ten świat to powiedziała: "Ty będziesz ta mądra." I dotrzymała słowa. Jako nastolatka miałam straszliwe kompleksy. W liceum snułam się gdzieś po kątach ubrana na szaro, starając się nie zwracać na siebie niczyjej uwagi. Uważam, że straciłam w życiorysie parę lat. Po maturze powiedziałam sobie dość. Zmieniłam się. Na studia poszła już zupełnie inna dziewczyna. Uśmiechnięta, kolorowa, otwarta do ludzi. I tak jest do dziś. Mam mnóstwo znajomych, wspaniałych przyjaciół i miłość mojego życia (dla niego jestem najpiękniejsza). I te relacje nie są oparte na wyglądzie, tylko na tym jacy dla siebie jesteśmy.
Gdy kilka lat temu w moim liceum zorganizowano spotkanie z okazji ...-lecia matury, w pierwszej chwili zastanawiałam się czy iść. Czy ktoś w ogóle pamięta tą szarą myszkę. Postanowiłam jednak, że pójdę i będę się dobrze bawiła. I tak było. Koledzy, którzy w szkole nawet nie mówili mi cześć, koniecznie chcieli ze mną porozmawiać, zatańczyć, zrobić sobie zdjęcie. Wypiękniałam przez te lata? Nie (lat raczej praybyło). Po prostu UWIERZYŁAM W SIEBIE.
Wygląd to tylko pierwsze wrażenie. Nieraz złudne. Bo niestety "przemija uroda w nas". Natomiast pozostaje to jakim jest się człowiekiem.
zobacz wątek