Re: Operacje plastyczne...
Jola napisał(a):
> Musisz sobie cos uswiadomic : Maciek nie zrobil tych operacji
> dla Ciebie ,zeby sie Tobie podobac wiec wcale nie musi byc w
> guscie Twoim albo wielu...
rozwiń
Jola napisał(a):
> Musisz sobie cos uswiadomic : Maciek nie zrobil tych operacji
> dla Ciebie ,zeby sie Tobie podobac wiec wcale nie musi byc w
> guscie Twoim albo wielu innych ludzi bo to nie bylo jego
> celem.On je zrobil tylko po to zeby sie samemu czuc dobrze
A jednak....odnoszę inne wrażenie. Jeśli się sami sobie nie podobamy, najprostszą metodą uniknięcia stresu jest niezbyt częste spoglądanie w lustro. Metoda ZA DARMO, bez ingerencji chirurga, bez ewentualnych powikłań (zauważ, że AŻ 11 operacji musiał przejść, by się sobie spodobać, to chyba NIE MAŁO). Myślę, że osoby, które aż tak bardzo przywiązują wagę do własnego wyglądu, że decydują się na korekty, mimo iż nie są pokrzywdzonymi w wypadku, robią to jednak po to, by podobać się otoczeniu, a nie sobie. Zgoda, że robią to dla siebie, ale motywem jest dążenie do zyskania uznania otoczenia w sprawie swojego wyglądu.
Absolutnie nie potępiam tych, którzy wykonują sobie o.p., choć sama nie zdecydowałabym się na coś takiego (chyba, że w wyniku wypadku mój zewnętrzny wygląd byłby dramatem dla otoczenia). Generalnie kobiety, a ostatnio również mężczyźni, "upiększają się" stosując makijaż, jakieś maseczki, liftingi, farbują, kręcą lub prostują włosy i insze takie. Wszystkie te zabiegi to kamuflaż naszego naturalnego wyglądu. Przyznam, że też coś tam sobie lubię umalować, bo tak mi się podoba.
Nie miałam zamiaru wypowiadać się w tym wątku, uznałam problem za nie_problem, bo każdy ma prawo do własnego poglądu: jak ktoś chce, i ma to uwolnić go od koszmaru kompleksów, to niechaj sobie robi nawet 100 operacji (ostatecznie może wyglądać jak słynny Michel, który był całkiem sympatycznym Murzynkiem, upppssss, Afrykańczykiem). Znam sporo osób, które są ładne i atrakcyjne zewnętrznie, a przy bliższym poznaniu tracą swój urok. I odwrotnie: osoby szaro-bure zewnętrznie, gdy otworzą buzię stają się duszą towarzystwa i natychmiast zyskują grono sobie przychylne. To chyba kwestia dojrzałości. W końcu wszyscy z wiekiem tracimy na atrakcyjności w wyglądzie, a możemy zyskać na atrakcyjności w osobowości.
Trochę inaczej należy chyba potraktować osoby publiczne, które mając inne istotne zalety, mają jednocześnie np. krzywe zęby, nienaturalnie krzywy lub długi nos, zajęczą wargę i.t.p. W "okienku" jednak nie powinni nas straszyć, a przynajmniej wywoływać odruchu wymiotnego.
Dziwię się bardzo, że tak "lekki" temat wzbudza tyle emocji i niektórzy gotowi są skoczyć do gardła swoim oponentom.
Bądźcie bardziej życzliwi i tolerancyjni....
zobacz wątek