Widok
ludzie, nie macie wyobraźni????? kupując mieszkanie, płacisz w czynszu fundusz remontowy- nie martwisz się że przecieka dach- zgłaszasz i robią. TU wszystko jest na twojej głowie. ponad to utrzymanie domu, bliźniaka, czy szeregu jest droższe niż mieszkania. sama się przekonałam. zimą trzeba grzać. budynki są nowe i jeśli chcesz zaoszczędzić na ogrzewaniu to niespodzianki wyjdą na pewno. znam już takich co dewelopera atakowali a zimą grzeją na dole i to tylko jak wracają z pracy. poza tym co z tego, że cena domu w cenie mieszkania w mieście, jak taki domek trzeba wykończyć: koszt 2 razy większy. pełno tu takich co dom mają.... ale nic więcej. no i te ogródki jak boksy dla koni... i jeszcze parę rodzin na Imbirowej co nie szanują spokoju innych mieszkańców
Serio? kupując dom nie wiedziałaś/eś, że trzeba się liczyć z czymś takim jak ogrzewanie i naprawy? Że wykończyć trzeba?
Swoją drogą wykończenie kosztuje tyle samo, kwotę końcową jednak stanowi metraż do wykończenia - w Baninie często dwukrotnie taki co mieszkanie w Gdańsku. Co do wielkości ogródka - powiadasz, że gorszy boks dla konia od trawnika przed blokiem? Co kto lubi, ja tam wolę jednak pojeść mój owies we własnym boksie.
Swoją drogą wykończenie kosztuje tyle samo, kwotę końcową jednak stanowi metraż do wykończenia - w Baninie często dwukrotnie taki co mieszkanie w Gdańsku. Co do wielkości ogródka - powiadasz, że gorszy boks dla konia od trawnika przed blokiem? Co kto lubi, ja tam wolę jednak pojeść mój owies we własnym boksie.
Też mieszkam na Imbirowej ale nie mam problemu z sąsiadami wręcz odwrotnie naprawdę fajnych ludzi mamy w szeregu. Sąsiedzi z którymi sąsiadujemy ogródkami są bardzo sympatyczni nawet zapoznaliśmy się z ludzi z Goździkowej :) Mieszkałam w Gdańsku 27 lat i będę szczera nie zmieniła bym mojego mieszkania z małym ogródkiem z powrotem na miasto ale znam takich co uważają , że upadłam na głowę przeprowadzając się do Banina ale o gustach się nie dyskutuje :)
Jeżeli chodzi o tych sąsiadów co maja bernardyna to musze przyznać rację . Nie liczą się z nikim ani z niczym . Sama mam dwójkę dzieci , ale to jak te dzieci zachowują się głośno przez pół niedzieli w ogródku .... masakra . Mieszkam ulicę dalej a głowa pęka. Dzieci nie obwiniam tylko rodziców , że nie uciszą chociaż trochę dzieci. Uwagi zwrócić nie zwrócę bo powiedzą , że jestem dziwna bo to dzieci , ale jak puszcze muzę głośniej wieczorem to policja bo dzieci śpią :) taki mały paradoks. :)
Ja chyba spróbowała bym z tymi ludźmi porozmawiać, w końcu każdemu powinno się tu dobrze mieszkać i nie powinno być tak , że jedni mają większe prawa niż inni. Gdyby uznali mnie za dziwna to ich sprawa ale może by coś do nich dotarło.
U Nas dookoła też są dzieciaki i to w różnym wieku i nie mogę narzekać by był z nimi jakiś problem, do tego sami mamy psa i staram się by nie przeszkadzał sąsiadom jak hałasuje to zamykam go w domu bo nie każdy musi słuchać jego szczekania nawet w ciągu dnia.
Powinniśmy się szanować nawzajem i smutne jest to, że są tu ludzie którzy się tej zasady nie trzymają.
U Nas dookoła też są dzieciaki i to w różnym wieku i nie mogę narzekać by był z nimi jakiś problem, do tego sami mamy psa i staram się by nie przeszkadzał sąsiadom jak hałasuje to zamykam go w domu bo nie każdy musi słuchać jego szczekania nawet w ciągu dnia.
Powinniśmy się szanować nawzajem i smutne jest to, że są tu ludzie którzy się tej zasady nie trzymają.
I jak tam drodzy sąsiedzi z budynku 54, udały się odbiory? Mam nadzieję, że wszystko poszło tak jak trzeba i nie było nigdzie większych problemów. Podzielcie się proszę opiniami oraz uwagami, żebyśmy wiedzieli czemu sie przyjrzeć przy naszych odbiorach, do których również już niezbyt daleko :)
pozdrawiam
pozdrawiam