Może problem leżał po Twojej stronie, bo jak to jurek zauważył (chociaż ujął to subtelniej) miałaś wysokie mniemanie o sobie w stosunku do niego. Że taka dobra jesteś, że mu przysługę robisz... i pewnie też to w jakiś sposób wykorzystywałaś;)
A on może wcale nie mieć kompleksów, wygląda jak wygląda, ma głos jaki ma, ale to nie znaczy że musi mieć kompleksy. Nie jesteśmy ideałami, na niektóre rzeczy nie mamy wpływu i każdemu można coś wytknąć.
Jak widać nie ma problemu ze zdobyciem kobiety - każdy musi wykorzystywać metodę w jakiej jest najlepszy, dziwne gdyby podrywał kobiety na bycie przystojnym jak nim nie jest.
Błędem jest myślenie kobiety że robi mu przysługę i on powinien to docenić. Związki nie polegają na tym że "wyświadczam ci przysługę będąc z Tobą" to obopólna korzyść, a dając komuś odczuć coś takiego praktycznie rozrywa się tą wieź uczuciową która tworzy związek. Efekt jest taki, że rozsądny człowiek idzie szukać szczęścia u innej osoby.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"