Widok
To właśnie mamy rezygnować z transportu osobistego (samochód) na rzecz zbiorowego. Zbiorowy nie oznacza warunków bydlęcych czy też wyczynów rodem z PRL "na winogrona". Pociągi i tramwaje to na prawdę dobre sposoby na przemieszczanie się. Ale nie może być tak, że muszę dogadywać się z szefem czy klientem końcowym dla którego pracuję czy mogę zaczynać świadczenie usług wcześniej, no bo wie pan... u nas pociągi codziennie się spóźniają, a w godzinach szczytu są zawsze przepełnione i trzeba czekać na następny... no i nikt z tym nic nie robi. Czy Polacy są tacy głupi czy to jeszcze spuścizna podejścia do rozwiązywania problemów rodem z PRL? Tak chcemy być w Europie, ale nie pasujemy, tu opornie wszystko idzie.