Widok
Na pewno nie szukałabym pracy przez pośredników. Najlepiej bezpośrednio. Taka firma, która wysyła pracownika, dostaje 2/ 3 tego co możesz zarobić. A Tobie płacą marne grosze, które w przeliczeniu na złotówki są oczywiście dość atrakcyjnym wynagrodzeniem dla obywatela naszego kraju. Należy jednak pamiętać, że większość pracodawców zatrudnia pracowników sezonowych na czarno. Jeżeli chciałabyś szukać sama, musisz o tym wiedzieć. I z tym wiąże się pewne ryzyko. Wiadomo. Poza tym, wszystkie wakaty w dobrych firmach są przeważnie obstawione przez rodziny i znajomych pracujących tam na stałe.
Wiem, że w Danii, na wyspie Fyn, w okolicach Odense są szklarnie. Mnóstwo tego jest. I tam szukają pracowników sezonowych. Jeżeli znasz angielski, łatwo będziesz mogła się porozumieć z pracodawcą. A jeszcze łatwiej z innymi pracownikami, bo tam przeważnie pracują nasi :) Gdybyś była zainteresowana szukaniem pracy w tamtych okolicach, mogłabym Ci podpowiedzieć kilka rzeczy. Także jak coś, pisz, podam Ci swoje gg albo maila.
Wiem, że w Danii, na wyspie Fyn, w okolicach Odense są szklarnie. Mnóstwo tego jest. I tam szukają pracowników sezonowych. Jeżeli znasz angielski, łatwo będziesz mogła się porozumieć z pracodawcą. A jeszcze łatwiej z innymi pracownikami, bo tam przeważnie pracują nasi :) Gdybyś była zainteresowana szukaniem pracy w tamtych okolicach, mogłabym Ci podpowiedzieć kilka rzeczy. Także jak coś, pisz, podam Ci swoje gg albo maila.
HISZPANIA | Polki odbite z obozu pracy
Wyrwane z piekła
Prawdziwy koszmar przeżyły dwie młode Polki, które pojechały na truskawki do Huelvy w Hiszpanii. Zamiast do pracy, trafiły do obozu, gdzie były bite i gwałcone przez Marokańczyków. Dramat zakończyła interwencja policji, która uwolniła kobiety.
Wszystko zaczęło się od propozycji pracy, jaką złożyli Polkom Marokańczycy. Chodziło o zajęcie przy zbiorach truskawek w miejscowości Manzanilla, na południu Hiszpanii. Gdy tylko kobiety zjawiły się w umówionym miejscu, zostały porwane i uwięzione przez obywateli Maroka. Przez miesiąc były bite i gwałcone przez bandytów. Gdy próbowały się przeciwstawić, kaleczono je nożem i straszono poderżnięciem gardła. Na szczęście jednej z Polek udało się potajemnie zadzwonić do domu i opowiedzieć o całej sytuacji rodzinie. Ta natychmiast poinformowała policję, która zawiadomiła o sprawie hiszpańskich funkcjonariuszy. Gdy pod domem, zjawiły się radiowozy policji, zdezorientowani Marokańczycy próbowali wmówić funkcjonariuszom, że to jakaś pomyłka. Wtedy jedna z kobiet wyrwała się i wybiegła do policjantów. Ci natychmiast aresztowali oprawców i uwolnili drugą Polkę. Kobiety znajdują się teraz pod opieką lekarzy i psychologów. Mieszkają razem w hiszpańskim klasztorze.
Wyrwane z piekła
Prawdziwy koszmar przeżyły dwie młode Polki, które pojechały na truskawki do Huelvy w Hiszpanii. Zamiast do pracy, trafiły do obozu, gdzie były bite i gwałcone przez Marokańczyków. Dramat zakończyła interwencja policji, która uwolniła kobiety.
Wszystko zaczęło się od propozycji pracy, jaką złożyli Polkom Marokańczycy. Chodziło o zajęcie przy zbiorach truskawek w miejscowości Manzanilla, na południu Hiszpanii. Gdy tylko kobiety zjawiły się w umówionym miejscu, zostały porwane i uwięzione przez obywateli Maroka. Przez miesiąc były bite i gwałcone przez bandytów. Gdy próbowały się przeciwstawić, kaleczono je nożem i straszono poderżnięciem gardła. Na szczęście jednej z Polek udało się potajemnie zadzwonić do domu i opowiedzieć o całej sytuacji rodzinie. Ta natychmiast poinformowała policję, która zawiadomiła o sprawie hiszpańskich funkcjonariuszy. Gdy pod domem, zjawiły się radiowozy policji, zdezorientowani Marokańczycy próbowali wmówić funkcjonariuszom, że to jakaś pomyłka. Wtedy jedna z kobiet wyrwała się i wybiegła do policjantów. Ci natychmiast aresztowali oprawców i uwolnili drugą Polkę. Kobiety znajdują się teraz pod opieką lekarzy i psychologów. Mieszkają razem w hiszpańskim klasztorze.