Widok

PRACA chciec to moc

Praca Temat dostępny też na forum:
Czesc,
calkiem niedawno temat pracy zostal poruszony (zapewne po raz kolejny na forum, nie wiem bo podlaczylem sie calkiem niedawno) przez "zabrnelam tak daleko" (pozdrawiam Cie i wszystkich tez oczywiscie!!). No i przeanalizowalem grono moich znajomych i przyjaciol i....
no wlasnie wiekszosc z nich pracuje, czasami na 2 etatach i jakos sie im kreci jednym lepiej jednym gorzej. Ale znam tez takich co to siedzi w domu, ojciec go utrzymuje, a ten nawet mu nie w glowie szukac pracy. I czasami rozmawiam z nimi zeby zrozumiec ich podejscie do zycia - chyba jednak nie umie tego pojac. :( Czasami to mnie krew zalewa jak widze w spoleczenstwie takie okazy, eeeeeeeee
Jaka jest Wasza opinia na ten temat???
pzdr
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Nevermind: Potrzebuje kogos z "otwarta glowa" do zarzadzania firma, produkujaca od 10 lat roboty do sterylnego pakowania plynow medycznych. Jesli znasz troche angielski, to masz u mnie prace, kiedy tylko zechcesz.

Jak Twoje pomysly sa zblizone do mojego kierunku, to proponuje partnerstwo.

Z powazaniem, Pimp.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pimp jesteś dobrym przykładem jak pomagać innym.
Szkoda tylko, że nie tym którzy tej pomocy potrzebują.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jak tylko zobaczyłam tytuł tego wątku - to się najeżyłam. Bo wygląda on tak, że praca czeka na ulicy i tylko mi się nie chce po nią schylić i podnieść. Znam te opinie, że jak ktoś chce pracować to tę pracę znajdzie. A ja jestem nieudolna i nie umiem jej znaleźć, albo mi tak naprawdę nie zależy.
Po studiach pracowałam dwa lata, potem pojawiły się dzieci. Gdy były w wieku przedszkolnym (7 i 5) próbowałam szukać pracy, ale pojawiło się trzecie. Okazało się dzieckiem większej troski i ze względu na stan jego zdrowia nie mogłam nawet myśleć o podjęciu pracy. Gdyby mąż chciał uczestniczyć w opiece nad dziećmi byłoby to może możliwe, ale tak nie było. Teraz jestem sama, rozstaliśmy się z mężem, żyję z ailmentów, których jest oczywiście za mało, nie mowiąc o tym, że nie zbieram składek na emeryturę. Czarno widzę przyszłość, nikt mnie nie będzie utrzymywał.
Ale.. co ja mam zrobić? Kurs jakiś skonczyłam (kosztorysowania), ale ewentualni pracodawcy pytali o doświadczenie. Więcej szkoleń nie będę robić, bo kosztują, a obawiam się, że problem będzie ten sam, też doświadczenia mi nie dadzą. Mam wyższe wykształcenie techniczne, dobrze obsługuję komputer i tylko tyle. Nauczyć mogę się wszystkiego, jeszcze szybko się uczę i mi się chce.
Po znajomości dwa razy miałam doraźne tymczasowe prace w biurze, ale na czarno i już się skończyły. Pracowałam jako kasjerka w markecie, dostałam 450 zł za miesiąc i nabawiłam się bóli kręgosłupa. Potem musiałam chodzić na rehabilitację. Pisałam artykuły do gazety (drobne pieniądze były), ale też jako wolny strzelec i nie udaje mi się wkręcić między starych wyżeraczy. Nie siedzę z założonymi rękami, ale mam pewność, że jedyna szansa, to żeby ktoś po znajomości dał mi szansę i pozwolił pracować i nauczyć się czegokolwiek i nabrać doświadczenia. Nie mam pieniędzy, żeby rozpocząć własną działalność, zresztą z jakimi umiejętnościami? A wiecie jakie są ogłoszenia? Czy ktoś je czytał? Potrzebują młodych... ekspedientkę po szkole handlowej, fryzjerkę, przedstawiaciela handlowego z samochodem (nie mam)...
Umiem pisać CV, wiem, jak rozmawiać z pracodawcą... i co z tego? Zresztą, jak spojrzeć szerzej, to jesli nawet pracę bym dostała, to 50 osób, które też odpowiedziały na to ogłoszenie, odejdzie z kwitkiem. Niby to nie mój problem, ale to denerwujące, że o pracy nie decydują chęci, rzetelnośc, uczciwość, umiejętności, tylko sztuczki jak się sprzedać, albo jak młodo wyglądać. Nawet jestem dyspozycyjna, bo dzieci już sobie poradzą. I co z tego? Mam koleżanki w moim wieku, które sytuacja życiowa zmusiła do dłuższej przerwy na wychowanie dzieci. Żadna teraz nie może znaleźć zatrudnienia. Pracują tylko te, które mogły szybko wrócić do pracy, bo mąż pomagał w opiece nad dziećmi. Albo miały szczęście, albo (najczęsciej) znajomości.
Tak ja widzę ten problem. Jako nie do rozwiązania moimi rękami. Tracę wiarę. Może źle... Powiedzcie ze swojej strony, jak to widzicie? Może ja źle patrzę? Może jest jakiś sposób wyjścia z kręgu niemożności? Aktualnie czekam tylko, że manna spadnie mi z nieba, to znaczy, że ktoś mi pomoże.

Życzę miłego dnia
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Niestety zycie jest takie, ze nikt nie chce tracic, a kazdy chce zyskiwac. Stad sie biora takie konkurencyjne kryteria. Jezeli ktos jest mlody z wyzszym wyksztalceniem i juz dobrze sobie radzi to rokuje bardzo duze nadzieje, ze bedzie bardzo korzystny dla firmy. Tymbardziej, ze nie wchodza w gre wygorowane zarobki. Przeciez firmy tez bankrutuja, wiec musza dbac o swoj interes w pierwszym rzedzie.

Problem jest do naprawienia gdzies indziej. Ekonomia pada i bezrobocie jest niestety duze. Wiec kryteria w zdobywaniu pracy sie jeszcze bardziej zaostrzaja. Zeby ekonomie ruszyc to trzeba najpierw zrobic porzadek w polityce. No ale do tego sie zbyt czesto odczuwa wstret, tak jak do sprzatniecia podworka. Latwiej jest narzekac na balagan.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja szukałem pracy jakiś czas temu, i powiem że żeby znaleść prace to trzeba mieć piniądze, bo wydałem w ciągu miesiąca 200 złotych (bilety, telefon itp) i chyba mało wydałem bo nic z tego co znalazłem mnie nie interesowało:)).
Prace można znaleść, oczywiście tylko czy ktoś chce ją przyjąć. Mówią że żadna praca nie hańbi ale mi nie w smak jest sprzedawanie jakichś bubli, już nie mówie o sprzedawaniu długopisów lub cegiełek, jakimś ludziom co nie mają prawie co do garnką włożyć, i jeszcze twierdzić że to na cele charytatywne (z których moja charytatywnośc wynosi 25-50%). Można znaleść prace na czarno (jak się wie gdzie szukać) jako jakiś telemarketer, znam ludzi którzy potrzebowali szybko kase, to tak pracowali po 2h tygodniowo, byli w tym dobrzy to potrafili wyciągnąc 50zł za te dwie godzinki pracy, ale praca na czarno, więc i tak nic im w dokumentach po tym nie zostało, a potem się okazało że pewnego miesiąca trzeba było dobitniej przekonać właściciela że ma zapłacić. Praca sezonowa oki ale co po sezonie? i też przyjmują tylko studentów, głównie studiów dziennych, i oni nie patrzą że ktoś może nie mieć co do garnka włożyć, ważne by student miał na wakacje. Można też pracę znaleść w jakichś chemicznych sprawach, ale nie wiem komu sprawi przyjemność gaszenie wapna, lub coś w tym stylu, oparzenia od tego że się gadać nie chce, no i na układ oddechowy ostro działa. Można znaleść prace przez rózne firmy zajmujące się tym, tu się czasami trafia fajna praca i to jest wyjście, tylko taka firma przez długi czas zgarnia z twojej godzinnej stawki przynajmnie złotówkę, hehe, nic za darmo. Nie koniecznie taka firma się zainteresuje twoją osobą, każą ci wypełnić ankietkę i już się nie odzywają. To jest sprawa tego czy mają szanse znaleść ci prace, tzn wiek, wykształcenie, ilość dodatkowych papierków, doświadczenie!!!
A i tak jak wiadomo najlepsza metoda to znajomości, to jedyna dobra metoda:))

Pozdrawiam

"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wiecie co? Trudno jest ocenić, czy ktoś szuka pracy aktywnie, czy nie. To tak jak napisała po czterdziestce - różnimy się od siebie i część z Nas jest może mniej zaradna, albo ma mniej pomysłów. Nie należy tego oceniać. W każdym razie napiszę Wam jak ja szukałam pracy. Po pierwsze już w szkole średniej pracowałam każdego roku w wakacje a to w knajpie, a to w sklepie - raz złapałam kontakt z jednym pracodawcą, a potem co roku, z odpowiednim wyprzedzeniem, po prostu się "przypominałam". Dodatkowo, w trzeciej klasie, podjęłam pracę w sklepie i w każdą sobotę sobie dorabiałam. W sumie po skończeniu liceum (dziennego dodam) miałam już nie byle doświadczenie. Po skończeniu liceum, startowałam na germanistykę. Ponieważ jednak mi się nie poszczęściło - zadecydowałam, że na dobry początek skończę jakieś studium i poszukam sobie pracy. Szukałam pracy biurowej, bo w zaocznym systemie nauki nie mogłam sobie pozwolić na pracę w sklepie. Dłuuuuugo szukałam, bo nie miałam doświadczenia. Stwierdziłam, że skoro już bezproduktywnie siedzę w domu, to może załatwię sobie jakieś bezpłatne praktyki, żeby się podszkolić. I w ten sposób nabywałam doświadczenia, trzy miesiące pracując za darmo. Pod koniec drugiego miesiąca zaczęlam sobie szukać pracy z wynagrodzeniem;) ...no i udało sie, bo mój aktualny pracodawca, oprócz nabytej przeze mnie wiedzy docenił również moją determinację i wielką chęć podjęcia pracy. Później, na studiach, dowiedziałam się, że często docenia się bardziej kandydata, który wychodzi "na przeciw" organizacji, niż takiego, który ma świetne kwalifikacje i ogromną wiedzę, ale czeka z "założonymi rękami". Poza tym wiem, że gdybym stanęła przed faktem dokonanym - w sensie braku pracy - najprawdopodoniej zadowoliłabym się byle czym i w trakcie szukała sobie czegoś innego. I nie potraktujcie tego jako "przytyk", bo wiem, że oprócz chęci jest jeszcze coś takiego jak szczęście...
Pozdrawiam, M25.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zmienilam nick. Ten z zabrnelam tak daleko troche za bardzo pesmizmem wieje. Sledze ten temat dotyczacy pracy na bierzaco, poniewaz dotyczy bezposrednio mnie. Czytam kazdy list uwaznie.
Podziwiam wasza dojrzalosc i takie powazne podejscie do problemu.
Bardzo dlugo bylam na innym forum. Ale tam z wiekszosci tematow ludzie robili sobie zarty. Az strach bylo sie odezwac. tu jest inaczej.
Praca to teraz problem wielu osob. Chyba tylko ci ktorzy ja maja nie dostrzegaja tego. A nawet jesli dostrzegaja to nie zdaja sobie w pelni sprawy z tego co czuje czlowiek pozbawiony srodkow do zycia.
Chodzi do urzedu miasta. Sklada wniosek o dofinansowanie do mieszkania. Nie odpowiadaja mi od 1, 5 mies, choc odp miala byc w ciagu 30 dni. Mam dlugi w spoldzielni.
ZAraz ktos wyskoczy : nie jest z toba tak zle skoro masz internet. Tak mam przez kablowke. place okolo 90zl. Tez nieregularnie. I jest to moj jedyny kontakt ze swiatem poniewaz tel juz dawno mi odlaczyli.
Po czterdziestce, podobnie jak ty mam dzieci. Czy byloby to bardzo niedyskretne pytanie jesli bym chciala dowiedziec sie o wys alimentow jakie dostajesz?
pozdrawiam
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zapraszam do rozmowy na prywatny adres mailowy. Swojego adresu nie podałaś, ale mój jest dostępny. Chyba umiesz go znaleźć?

Życzę miłego dnia
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
jezynka napisał(a):

> Praca to teraz problem wielu osob. Chyba tylko ci ktorzy ja
> maja nie dostrzegaja tego. A nawet jesli dostrzegaja to nie
> zdaja sobie w pelni sprawy z tego co czuje czlowiek pozbawiony
> srodkow do zycia.
No tak - podobno syty głodnego nie zrozumie. Chociaż czasem mam wrażenie, że to przysłowie niestety działa w dwie strony.
M25.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pisalam to na podstawie wlasnych doswiadczen.
Calymi latami nie pracowalam. Czytajac gazety widzialam dziesiatki ogloszen oferujacych prace. I zawsze uwazalam, ze mowienie o bezrobociu to naciaganie. Przeciez kazdy kto chce moze sobie znalezc prace. Ludziom nie zalezy. Tak wlasnie myslalam. Az znalazlam sie sama w sytuacji poszukiwacza. I okazalo sie ze nie moge niczego znalezc. Nigdzie nie jestem potrzebna.
Teraz tez zastanawiam sie. Zawsze bylam zdania ze moja rola jako matki jest najwazniejsza. Dac dzieciom wszystko (nie chodzi o rzeczy materialne), niech nie siedza w przedszkolach , swietlicach. Ale to chyba byl blad. Gdybym kiedys dla dzieci nie przerwala tej pracy jaka mialam, gdybym skonczyla studia ktore zaczelam, to moze teraz nie bylabym w takiej sytuacji. Nie wiem.
Wiec co jest wazniejsze: ja praca czy ja i moje dzieci?
Nikt nie jest w stanie przewidziec co zmieni sie w jego zyciu na przestrzeni kilku badz kilkunstu lat.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Witam Was bardzo cieplo
Pracuje w firmie konsultingowej, która zajmuje sie również selekcją kandydatów do pracy do dużych korporacji. W tej chwili prowadzę projekt, w którym na 20 stanowisk do obsadzenia wybranych zostało do "obróbki" 400 osób z 2 tysięcy, jakie zostały do tej firmy nadesłane. A więc nie zawsze CHCIEC TO MOC. Konkurencja jest bardzo duża, stanowisk do obsadzenia malo i zarówno pracodawcy mają problem ze znalezieniem właściwych ludzi w "tłumie" podobnych do siebie, jak i kandydaci z powodów oczywistych.
Wyobraźcie sobie, że niektórzy zapraszani przez moje asystentki kandydaci wybrzydzaja, że nie mogą, że pozniej moze moga, ze dadza znac czy w ogole sa zainteresowani - jestem w szoku.
Sama bardzo długo szukalam porzadnej pracy po studiach i pamietam, ze rosly mi skrzydla przy kazdym zaproszeniu na rozmowe czy testy. Jak to wiec jest? Jak znalezc tych naprawde zmotywowanych? I jeszcze jedno: jak znalezc ludzi z odpowiednimi umiejętnosciami...z angielskim...z otwartoscią i inicjatywą, a nie wykonawców...nie wszyscy nadaja sie na "dobre" stanowiska...wiem, ze to przykre, ale firmy sa jak czolgi: pracownicy maja przynosic zysk...jak tego nie daja...szuka sie innych, lepszych...achhh ten kapitalizm
Ot i tyle refleksji na temat pracy w dużych zachodnich firmach...
Pozdrawiam serdecznie
athena
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A ja sie nie do konca zgadzam, ze praca to znajomosci... Pracuje w super firmie, ale nie do konca zajmuje sie tym, czym lubie... postanowilam cos zmienic... Wyslalam odpowiedz na wymarzone ogloszenie z wyborczej... I co? po kilku rozmowach kwalifikacyjnych, testach logiczno-matematycznych - mam nowa prace. bez protekcji, bez znajomosci. Po prostu trzeba chciec, miec troche szczescia... Znalezc sie we wlasciwym miejscu i o wlasciwym czasie. zbierac wszystkie papierki, doswiadczenia. Nigdy nie wiesz co moze ci sie przydac... nawet hobby dotyczace robotek recznych i wyjazd do Afryki. Wszystko co robisz w zyciu moze sie przydac!
teraz mi poszlo latwo, po studiach dlugo szukalam pracy. faktycznie - doswiadczenie... ale to nie o to chodzi by w czasie studiow pracowac na stanowiskach ambitnych... ja reklamowalam makarony w supermarketach itp... to chodzi o to by byc aktywnym. A sie uda!!!!! Powodzenia!!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No właśnie, może ja mam zboczenie zawodowe. Od pięciu lat pracuję jako specjalista ds. personalnych i od blisko czterech samodzielnie przeprowadzam rekrutacje. Zgodzę się z atheną, że czasem przerażające jest podejście ludzi. Jednemu nie pasują godziny, drugiemu kasa, inny jest zbulwersowany, że nie dostałby samochodu służbowego - mają tak roszczeniowe nastawienie, że szczęka mi opada. Jestem w szoku, bo tyle osób dałoby sobie przysłowiową rękę obciąć, żeby dostać tę pracę. Nie wiem z czego to wynika - czasem mam wrażenie, że to jakieś stare nawyki. A prawda jest taka, że żeby zdobyć fajną pracę, to niestety kilka lat trzeba sobie na ten sukces popracować. Sama pamietam swoje początki. Zanim "zapracowałam" na swoją markę, przez kilka lat płaciłam tzw. "frycowe". Byłam ignorowana, traktowano mnie protekcjonalnie - jak gówniarę, która nie ma o niczym zielonego pojęcia i niejednokrotnie szykanowana, kiedy okazywało się, że mam dobre pomysły, zaczynam studia, albo szef głośno i dobitnie docenia moje osiągnięcia. Jak sobie przypomnę moje ówczesne zarobki, ogarnia mnie pusty śmiech - miesięczna stawka była identyczna jak zasiłek. Moi znajomi podśmiewywali się ze mnie, że im za taką kasę nie chciałoby się tyłka z łóżka podnieść. Niejednokrotnie miałam ochotę to wszystko pieprznąć w diabły i odpocząć pół roku na bezrobotnym, ale dzięki Bogu mam w sobie wolę walki i własnie dlatego udało mi się w kilku życiowych kwestiach. Poza tym wcześniej wspomniana kreatywność - tak na prawdę chyba niewiele osób wie na czym polega - a w dzisiejszych czasach jest niezbędna.
M25.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
O jak miło, koleżanka "po fachu" :-)))))))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ano;):))))
Pozdrawiam, M25.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Athenka: pracujesz w firmie konsultacyjnej. Nie gniewaj sie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
eee tam, mi to wszystko jedno... i tak sie tu mowi glownie po angielsku...nestety...ale dzieki za uwage :-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mozna sobie pozwolic na prace , gdy jest sie na utrzymaniu np. rodzicow. Nie placisz rachunkow za mieszkanie, wode i etc...............Wowczas za otrzymywane "wynagrodzenie" mozesz spokojnie szukac : jezdzisz na testy, kupujesz znaczki na listy itp.....
Nie wiem czy starczy na buty, 3-miasto to spory obszar........
Zagadka dla mnie jest jak ma potencjalny kandydat na pracownika odpowiedziec na pytanie: "co pan/pani ulepszylaby w naszej firmie?"........
jakiej odpowiedzi oczekuja "panie kadrowe"...........??????????
To pytanie stawiam serio , i takiej odpowiedzi oczekuje
On/Ona firmy nawt nie widzieli{kto by ich wpuscil}!?!?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To do Polski juz zagranica przyszla:)
Wiec dlaczego ludzie chca do zagranicy, bo niby ze tam praca nie hanbi?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hej.
A to ciekawy temat.
Wiecie co mam 26lat .
Studia aktualnie na 4 roku Politologii(rok przerwy ,studia rozpoczęte w Bydgoszczy)
Po skończeniu liceum podczas wakacji ,kiedy to koledzy jechali w śiną dallll
ja postanowiłem zacząć pracować.(zgadz się znajomości pomagają).
Więc zostałem jak to napisano w św. pracy referent od spraw handlowych.A byłem poprostu sprzedawcą,kierowcą takim chłopcem od wszystkiego.Pracowałem 3-lata.I co wcale nie było żle - pieniądze jak wiecie sami nie są duże dla początkujących młodych(jak to mówili.OOOni z DOŚWIADCZENIEM .A jesteś młody?!
Ok pracować trzeba i czerpałem jak najwięcej w kontaktach z ludzmi.
Sprzedawałem telef. Na początku uczyłem się bacznie że często sprzedać coś nie wiąże się z namówieniem potencjalnego kupującego.(aby nabić utarg dzienny)To nie tędy droga trzeba znalężć drogę do potrzebującego.
Tłumaczyć i potrafić jak najlepiej doradzić.Wybaczcie ale praca mnie mocno pochłoneła kilka lat temu dlatego tak piszę ale muszę to opisać aby dobrnąć do końca.Studiowałem i pracowałem i czasu miałem wiele na różne pomysły.W końcu niestety mówienie czegoś w kółko tego samego i bez perspektyw zmian IIICH (nie nie trzeba zadbać o rekl.,nie trzeba się wychylać , daj sobie spokój , jesteś młody i takie tam bzdury - nowe modele i.t.d)Ale pracowć i zarabiać na studia trzeba.
I jak grom z jasnego nieba prop od kumpla Hurtownia Komputerowa .OK
Lepsze warunki pracy .No i z przyjacielem z dzieciństwa.(Magazyn został moim księstwem).Było fajnie klejenie paczek,wydawanie towaru na wz.
Ale najlepsze nauczyłem się skł Komputery Hi Hi.Wcześniej jak pytałem kolegi to jak potrafiłbym złożyć komp=NIEEEE.
To ja nie pewnie trudne i co .
Wiecie co jak tak patrzyłem to szybko zrozumiałem że to kicz.(do robienia szmalu)co trudnego w złożeniu kompa?Tak naprawde wiem jeżeli ktoś sobie myśli a- nie wie co pisze-przecież to jest trudne.Ja wierzę w to że jeżeli ktoś czegoś bardzo pragnie to dopnie swego.Gdyby kolega poświęciłby trochę czasu zaoszczędziłbym dużo pieniędzy dla siebie i moich znajomych.Ale nic kolejna lekcja z życia.Po roku zamknięcie Hurtowni?. No nic pech.Ups i co ja zrobiłem>Trzeba było pracować w sklepie .Może.
Po pół roku nowa praca jako kierowca - ostatnia z możliwych.
A jeżdziłem i jeżdziłem i jeżdziłem i jeżdziłem i w pewnym momencie zaczynałem znów dostrzegać dobre strony (no tak tak jadę i jadę o 3 rano z Berlina i co -co Ty tutaj robisz )i pomyślałem pracujesz głupku!!!!!!!
A więc papiery celne (szkolenie przez kumpla mówił no wiesz to naprawde proste zobacz i.t.d-I to jest przyjaciel zrozumiałem wszystko).
O wykorzystywanie potencjalne kopanie w tyłek młodych w pracy przez starych wyjadaczy nie jest mi obce.
Z jeżdzeniem mówiłem sobie tak to mi się napewno przyda .I koniec.
Mój prezes po miesiącu pracy powiedział tak Wie pan niech pan daje się kopać pozna pan słabe strony ludzi którzy nie mają nic innego do robienia jak tylko popychać i patrzeć jak upadasz.Ważne dla mnie zdanie Jak upadniesz to masz jeszcze szybciej wstać i do pracy.
Po roku zostałem kierownikiem zakładu produkcyjnego mającego pod sobą około 100osób.(byłem najmłodszy>ONI mówili a karierowicz,a Ten to co)A ja dalej do pracy.Prowadzę firmę już przez 3-lata zdobyliśmy od dwóch lat certyfikat ISO 9001 w tym roku 9002.Było ciężko ale optymizm i chęć zobaczenia rzeczy pozytywnych bardzo pomaga.
Teraz to Ja zatrudniam i wiem także że praca z ludzmi nie jest łatwa ale tak naprawde ważne jest zrozumienie innych(ich problemów ,trosk aby coś naprawić-rozwiązać)
Potrafię (tak myślę słuchać-uważnie)-nauczyłem się za ladą
Potrafię składać komputery.Magazyn
No i jazda choćby dziś np.do Zakopanego.Nie ma problemu(nie boję się trasy *czy to dzień czy noc)jest ok.
Przyda się na następne dni może w rodzinie i wypady po Polsce -Czemu nie.I tak naprawde nie wiem Czy to co robię też się do czegoś jeszcze nie przyda - napewno po kopaniu,staniu za lada ,jazdą samochodem dzień i noc nauczyła walki do własnych pomysłów , chęci zmiany , dążenia do celu
Cel jest bardzo ważny.
Przez rok zawiesiłem studia(ISO) ale wracam studiować już od pażdziernika do Gdańska .
Jest dobrze , _zawsze.
Nie miałem łatwo ten kto pracuje tuż po liceum-sam wie.
Jak czasem starzy wyżeracze mogą popsuć cały sens ,cel do jakiego się dąży.Możesz robić Tylko to na co ci pozwolę(zdany tylko na łaski wielmożnych panów.Wierzyłem że to się zmieni i do tego doczekałem To ja rozdaję karty i Ja decyduję -Jednak dzięki osobie która uwierzyła we mnie
Mój Prezes.
Wcześniej poznałem ludzi jacy są a teraz korzystam z tego i wyciągam wnioski.Przepraszam że tak dużo. Pozdr.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry