Widok

PRACA chciec to moc

Praca Temat dostępny też na forum:
Czesc,
calkiem niedawno temat pracy zostal poruszony (zapewne po raz kolejny na forum, nie wiem bo podlaczylem sie calkiem niedawno) przez "zabrnelam tak daleko" (pozdrawiam Cie i wszystkich tez oczywiscie!!). No i przeanalizowalem grono moich znajomych i przyjaciol i....
no wlasnie wiekszosc z nich pracuje, czasami na 2 etatach i jakos sie im kreci jednym lepiej jednym gorzej. Ale znam tez takich co to siedzi w domu, ojciec go utrzymuje, a ten nawet mu nie w glowie szukac pracy. I czasami rozmawiam z nimi zeby zrozumiec ich podejscie do zycia - chyba jednak nie umie tego pojac. :( Czasami to mnie krew zalewa jak widze w spoleczenstwie takie okazy, eeeeeeeee
Jaka jest Wasza opinia na ten temat???
pzdr
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Jeszcze dodam, bardziej na temat, dla Venus: mowi sie, ze duzy i silny to ma braki w inteligencji. Wg mnie to nie ma korelacji, a takie okazy to sie w oczy rzucaja, wiec chyba stad te powiedzenie. Na tej samej zasadzie chyba uwaza sie powszechnie, ze inzynier to nie humanista i zarzadzac tez nie potrafi, bo pewnie wyobraznia zbyt scisla, wiec moze ograniczona. Ja sie z tym nie zgadzam, ale wielu uwaza stereotypowo. Jesli bedziesz zarzadzala dziennikarzami to chyba uniwersytet lepszy, a jesli budowa statkow to nie wiadomo, moze politechnika.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jakbym przyjmowal do pracy, to myslalbym, ze politechnika to bardziej na przemysl jest ukierunkowana (gdzie wiekszosc lepiej platnej pracy jest). Scisle myslenie potrzebne jest tam, oparte na matmie, fizyce, wytrzymalosci materialow, itp, zeby np. samochody nie psuly sie na drodze.

Natomiast uniwersytet to kojarzy mi sie z filozofowaniem, wiec jakies dzinnikarstwo, prawnictwo, politykierstwo, nauczycielstwo, psycho, itp. Scisle myslenie nie jest tak potrzebne, szczegolnie jak sie poznalo metody sprzedazy kitu. Dla selsmana to chyba uniwersytet, a dla inzyniera to politechnika lepsza.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mam 19 lat i od pazdziernika zaczynam studia na politechnice Gdańskiej na kierunku zarzadzanie i marketing. Ciesze sie ze moglam sobie troszka poczytac o waszych doczynaniach i sukcesach.
Mam jedno pytanko, otoz, czy w czasie poszukiwania pracy, ma jakies znaczenie to czy ja skonczyłam apolitechnike, a nie np. uniwersytet (chodzi tu o ten sam kierunek), słyszam rózne opinie na ten temat, a co wy o tym myslicie?
Z gory dziekuje za odpowiedz:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
dawno tutaj nie byłem, ale za to dzisiaj sobie poczytałem.dzięki
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Najwazniejsze to uwierzyc w siebie i nie zalamywac sie pierwszymi niepowodzeniami.


Powyzej to tylko moje zdanie.
Nie wszyscy musza sie z tym zgadzac.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Całkiem dobry temat wyszedł, jak tak piszecie o swoich drogach kariery. Muszę przyznać, ze dodał mi skrzydeł po chwilach zwątpienia. Jednak można... tylko trzeba próbować i próbować. Wszystko się może w życiu przydać.

Życzę miłego dnia
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Panie kadrowe były za PRL'u i zajmowały się tylko przekładaniem papierów i popijaniem kawki. W dzisiejszych czasach ten zawód polega na zupełnie czym innym.
Nie wiem co by Ci powiedział ktoś inny. Według mnie wszystko zależy na jakie stanowisko przeprowadzana jest rekrutacja. Jeżeli na Prezesa, to wiadomo, że musiałby się wykazać wiedzą merytoryczna i nieszablonowym rozwiązywaniem problemów, przede wszystkim zaś popartym sukcesami. Często zadaje się takie pytania kandydatom na stanowiska szeregowe. Osobiście nie jestem zwolenniczką przeprowadzania rozmów kwalifikacyjnych, stosując pseudopsychologiczne testy, ale własnie takie pytanie może Ci dużo powiedzieć o kandydacie. I nie chodzi o to, co rzeczywiście mógłby usprawnić (chociaż odpowiedzi bywają inspirujące) - najczęściej chodzi o poznanie reakcji człowieka - jak się zachowuje w sytuacji stresogennej, nowej etc., etc.
Jeśli zaś chodzi o pozwalanie sobie na to i owo mieszkając z rodzicami, to powiem Ci, że łatwo jest zwalić swoje niepowodzenia na karb własnej sytuacji życiowej. Jedna rzecz, moim zdaniem, jest znamienna. Jeżeli nie próbujesz przerwać tego błędnego koła, pod tytułem - nie mam doświadczenia, więc nikt nie chce mnie przyjąć do pracy - to nie liczyłabym na wiele. Szczęsciu trzeba pomóc. Ja osobiście nie miałam wątpliwości - wolałam się trochę przemęczyć za tak niską stawkę - zyskując wiele w postaci doświadczenia. To tak jak wchodzenie po drabinie - za każdym razem o szczebelek wyżej - nie uda Ci się wskoczyć od razu na samą górę.
A najłatwiej jest powiedzieć - nie opłaca mi się, więcej wydam na dojazdy itd.

> Nie wiem czy starczy na buty, 3-miasto to spory obszar........
Nie dajmy się zwariować....
M25.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Co racja to racja.


Powyzej to tylko moje zdanie.
Nie wszyscy musza sie z tym zgadzac.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Manor, tym razem to Twoje pisanie tak wyglada jakbys skopiowal je od Pimpa.

Ja widze Chinczykow robiacych 14 godzin na dobe 6 dni w tygodniu. Nie widza rodziny od lat, ale sa zawsze usmiechnieci. Wielu bezrobotnych wybralo by raczej zebranie niz taka prace. Tutaj tez mamy 20% bezrobocia, a oficjalnie 7%, bo propaganda liczy tylko tych co zasilek pobieraja. Jednak wsrod Chinczykow w USA jest jakis 1% bezrobocia. A ten co nie ma pracy szybko ja znajduje, wysyla pieniadze do Chin dla rodziny. Meksykanie sa podobni.

Relatywnosc polega tutaj na tem, ze jak juz osiagnelismy jakis standard to chcemy tylko lepiej. Wiec nie dziwi mnie to, ani tego nie potepiam. Tak juz jest ... i bardzo dobrze. Biedni z nizszego standartu, ze wschodu np, ciesza sie, ze moga miec lepiej pracujac w Polsce za pol ceny, czyszczac smierdzace kibelki itd. Jakby sie dobrze przyjzec, to ta relatywnosc prowadzi do postepu i rozwoju cywilizacji. A wg mnie, rowniez jest w pewnym sensie sprawiedliwa, gdyz daje najwieksza szanse tym naprawde najbiedniejszym. Przeciez my tez jestesmy tymi ze wschodu jak podejmujemy niehanbiaca prace "zagranica".
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jasne ze tam praca nie hanbi.
Widzialem lekarza noszacego cegly,cement,wylewajacego schody.
Nie u siebie,u obcych.widzialem jego rece chirurga pelne odciskow.Tylko ze on wiedzial za ile ta praca.
Widzialem panie z dobrych domow ktore sprzataly i scielily setki lozek nie mowiac o sprzataniu toalet.A byly to kobiety co w kraju nie znaly slowa praca.
Zycie je do tego zmusilo i sytuacja finansowa.
A co roku,jeszcze oplacalne zbieranie winogron,choc przelicznik juz nie taki jak kiedys mozna spotkac na zboczach ludzi wszelkich zawodow.
Laczy ich jedno,chec zarobienia ludzkich pieniedzy,chocby kosztem spania w spiworze lub w warunkach ekstermalnych.
I ja tych ludzi rozumie,sam kiedys wyjechalem na zbieranie jablek gdyz chcialem wreszcie zarobic wymarzone pieniadze.
A jak myslicie ile osob zza wschodniej granicy pracuje w Polsce na czarno?
Bo sa tansi od naszych bezrobotnych,bo wykonaja kazda prace szybko,solidnie i nie kloca sie o byle co.
Ze zabieraja naszym prace?
Moze tak choc czesto nasi sie nie kwapia by sie urobic.
A na zachodzie coraz trudniej o prace.
Nawet teraz jak wchodzimy do UE.
Szczegolnie teraz.


Powyzej to tylko moje zdanie.
Nie wszyscy musza sie z tym zgadzac.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hej.
A to ciekawy temat.
Wiecie co mam 26lat .
Studia aktualnie na 4 roku Politologii(rok przerwy ,studia rozpoczęte w Bydgoszczy)
Po skończeniu liceum podczas wakacji ,kiedy to koledzy jechali w śiną dallll
ja postanowiłem zacząć pracować.(zgadz się znajomości pomagają).
Więc zostałem jak to napisano w św. pracy referent od spraw handlowych.A byłem poprostu sprzedawcą,kierowcą takim chłopcem od wszystkiego.Pracowałem 3-lata.I co wcale nie było żle - pieniądze jak wiecie sami nie są duże dla początkujących młodych(jak to mówili.OOOni z DOŚWIADCZENIEM .A jesteś młody?!
Ok pracować trzeba i czerpałem jak najwięcej w kontaktach z ludzmi.
Sprzedawałem telef. Na początku uczyłem się bacznie że często sprzedać coś nie wiąże się z namówieniem potencjalnego kupującego.(aby nabić utarg dzienny)To nie tędy droga trzeba znalężć drogę do potrzebującego.
Tłumaczyć i potrafić jak najlepiej doradzić.Wybaczcie ale praca mnie mocno pochłoneła kilka lat temu dlatego tak piszę ale muszę to opisać aby dobrnąć do końca.Studiowałem i pracowałem i czasu miałem wiele na różne pomysły.W końcu niestety mówienie czegoś w kółko tego samego i bez perspektyw zmian IIICH (nie nie trzeba zadbać o rekl.,nie trzeba się wychylać , daj sobie spokój , jesteś młody i takie tam bzdury - nowe modele i.t.d)Ale pracowć i zarabiać na studia trzeba.
I jak grom z jasnego nieba prop od kumpla Hurtownia Komputerowa .OK
Lepsze warunki pracy .No i z przyjacielem z dzieciństwa.(Magazyn został moim księstwem).Było fajnie klejenie paczek,wydawanie towaru na wz.
Ale najlepsze nauczyłem się skł Komputery Hi Hi.Wcześniej jak pytałem kolegi to jak potrafiłbym złożyć komp=NIEEEE.
To ja nie pewnie trudne i co .
Wiecie co jak tak patrzyłem to szybko zrozumiałem że to kicz.(do robienia szmalu)co trudnego w złożeniu kompa?Tak naprawde wiem jeżeli ktoś sobie myśli a- nie wie co pisze-przecież to jest trudne.Ja wierzę w to że jeżeli ktoś czegoś bardzo pragnie to dopnie swego.Gdyby kolega poświęciłby trochę czasu zaoszczędziłbym dużo pieniędzy dla siebie i moich znajomych.Ale nic kolejna lekcja z życia.Po roku zamknięcie Hurtowni?. No nic pech.Ups i co ja zrobiłem>Trzeba było pracować w sklepie .Może.
Po pół roku nowa praca jako kierowca - ostatnia z możliwych.
A jeżdziłem i jeżdziłem i jeżdziłem i jeżdziłem i w pewnym momencie zaczynałem znów dostrzegać dobre strony (no tak tak jadę i jadę o 3 rano z Berlina i co -co Ty tutaj robisz )i pomyślałem pracujesz głupku!!!!!!!
A więc papiery celne (szkolenie przez kumpla mówił no wiesz to naprawde proste zobacz i.t.d-I to jest przyjaciel zrozumiałem wszystko).
O wykorzystywanie potencjalne kopanie w tyłek młodych w pracy przez starych wyjadaczy nie jest mi obce.
Z jeżdzeniem mówiłem sobie tak to mi się napewno przyda .I koniec.
Mój prezes po miesiącu pracy powiedział tak Wie pan niech pan daje się kopać pozna pan słabe strony ludzi którzy nie mają nic innego do robienia jak tylko popychać i patrzeć jak upadasz.Ważne dla mnie zdanie Jak upadniesz to masz jeszcze szybciej wstać i do pracy.
Po roku zostałem kierownikiem zakładu produkcyjnego mającego pod sobą około 100osób.(byłem najmłodszy>ONI mówili a karierowicz,a Ten to co)A ja dalej do pracy.Prowadzę firmę już przez 3-lata zdobyliśmy od dwóch lat certyfikat ISO 9001 w tym roku 9002.Było ciężko ale optymizm i chęć zobaczenia rzeczy pozytywnych bardzo pomaga.
Teraz to Ja zatrudniam i wiem także że praca z ludzmi nie jest łatwa ale tak naprawde ważne jest zrozumienie innych(ich problemów ,trosk aby coś naprawić-rozwiązać)
Potrafię (tak myślę słuchać-uważnie)-nauczyłem się za ladą
Potrafię składać komputery.Magazyn
No i jazda choćby dziś np.do Zakopanego.Nie ma problemu(nie boję się trasy *czy to dzień czy noc)jest ok.
Przyda się na następne dni może w rodzinie i wypady po Polsce -Czemu nie.I tak naprawde nie wiem Czy to co robię też się do czegoś jeszcze nie przyda - napewno po kopaniu,staniu za lada ,jazdą samochodem dzień i noc nauczyła walki do własnych pomysłów , chęci zmiany , dążenia do celu
Cel jest bardzo ważny.
Przez rok zawiesiłem studia(ISO) ale wracam studiować już od pażdziernika do Gdańska .
Jest dobrze , _zawsze.
Nie miałem łatwo ten kto pracuje tuż po liceum-sam wie.
Jak czasem starzy wyżeracze mogą popsuć cały sens ,cel do jakiego się dąży.Możesz robić Tylko to na co ci pozwolę(zdany tylko na łaski wielmożnych panów.Wierzyłem że to się zmieni i do tego doczekałem To ja rozdaję karty i Ja decyduję -Jednak dzięki osobie która uwierzyła we mnie
Mój Prezes.
Wcześniej poznałem ludzi jacy są a teraz korzystam z tego i wyciągam wnioski.Przepraszam że tak dużo. Pozdr.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To do Polski juz zagranica przyszla:)
Wiec dlaczego ludzie chca do zagranicy, bo niby ze tam praca nie hanbi?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mozna sobie pozwolic na prace , gdy jest sie na utrzymaniu np. rodzicow. Nie placisz rachunkow za mieszkanie, wode i etc...............Wowczas za otrzymywane "wynagrodzenie" mozesz spokojnie szukac : jezdzisz na testy, kupujesz znaczki na listy itp.....
Nie wiem czy starczy na buty, 3-miasto to spory obszar........
Zagadka dla mnie jest jak ma potencjalny kandydat na pracownika odpowiedziec na pytanie: "co pan/pani ulepszylaby w naszej firmie?"........
jakiej odpowiedzi oczekuja "panie kadrowe"...........??????????
To pytanie stawiam serio , i takiej odpowiedzi oczekuje
On/Ona firmy nawt nie widzieli{kto by ich wpuscil}!?!?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
eee tam, mi to wszystko jedno... i tak sie tu mowi glownie po angielsku...nestety...ale dzieki za uwage :-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Athenka: pracujesz w firmie konsultacyjnej. Nie gniewaj sie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ano;):))))
Pozdrawiam, M25.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
O jak miło, koleżanka "po fachu" :-)))))))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No właśnie, może ja mam zboczenie zawodowe. Od pięciu lat pracuję jako specjalista ds. personalnych i od blisko czterech samodzielnie przeprowadzam rekrutacje. Zgodzę się z atheną, że czasem przerażające jest podejście ludzi. Jednemu nie pasują godziny, drugiemu kasa, inny jest zbulwersowany, że nie dostałby samochodu służbowego - mają tak roszczeniowe nastawienie, że szczęka mi opada. Jestem w szoku, bo tyle osób dałoby sobie przysłowiową rękę obciąć, żeby dostać tę pracę. Nie wiem z czego to wynika - czasem mam wrażenie, że to jakieś stare nawyki. A prawda jest taka, że żeby zdobyć fajną pracę, to niestety kilka lat trzeba sobie na ten sukces popracować. Sama pamietam swoje początki. Zanim "zapracowałam" na swoją markę, przez kilka lat płaciłam tzw. "frycowe". Byłam ignorowana, traktowano mnie protekcjonalnie - jak gówniarę, która nie ma o niczym zielonego pojęcia i niejednokrotnie szykanowana, kiedy okazywało się, że mam dobre pomysły, zaczynam studia, albo szef głośno i dobitnie docenia moje osiągnięcia. Jak sobie przypomnę moje ówczesne zarobki, ogarnia mnie pusty śmiech - miesięczna stawka była identyczna jak zasiłek. Moi znajomi podśmiewywali się ze mnie, że im za taką kasę nie chciałoby się tyłka z łóżka podnieść. Niejednokrotnie miałam ochotę to wszystko pieprznąć w diabły i odpocząć pół roku na bezrobotnym, ale dzięki Bogu mam w sobie wolę walki i własnie dlatego udało mi się w kilku życiowych kwestiach. Poza tym wcześniej wspomniana kreatywność - tak na prawdę chyba niewiele osób wie na czym polega - a w dzisiejszych czasach jest niezbędna.
M25.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A ja sie nie do konca zgadzam, ze praca to znajomosci... Pracuje w super firmie, ale nie do konca zajmuje sie tym, czym lubie... postanowilam cos zmienic... Wyslalam odpowiedz na wymarzone ogloszenie z wyborczej... I co? po kilku rozmowach kwalifikacyjnych, testach logiczno-matematycznych - mam nowa prace. bez protekcji, bez znajomosci. Po prostu trzeba chciec, miec troche szczescia... Znalezc sie we wlasciwym miejscu i o wlasciwym czasie. zbierac wszystkie papierki, doswiadczenia. Nigdy nie wiesz co moze ci sie przydac... nawet hobby dotyczace robotek recznych i wyjazd do Afryki. Wszystko co robisz w zyciu moze sie przydac!
teraz mi poszlo latwo, po studiach dlugo szukalam pracy. faktycznie - doswiadczenie... ale to nie o to chodzi by w czasie studiow pracowac na stanowiskach ambitnych... ja reklamowalam makarony w supermarketach itp... to chodzi o to by byc aktywnym. A sie uda!!!!! Powodzenia!!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Witam Was bardzo cieplo
Pracuje w firmie konsultingowej, która zajmuje sie również selekcją kandydatów do pracy do dużych korporacji. W tej chwili prowadzę projekt, w którym na 20 stanowisk do obsadzenia wybranych zostało do "obróbki" 400 osób z 2 tysięcy, jakie zostały do tej firmy nadesłane. A więc nie zawsze CHCIEC TO MOC. Konkurencja jest bardzo duża, stanowisk do obsadzenia malo i zarówno pracodawcy mają problem ze znalezieniem właściwych ludzi w "tłumie" podobnych do siebie, jak i kandydaci z powodów oczywistych.
Wyobraźcie sobie, że niektórzy zapraszani przez moje asystentki kandydaci wybrzydzaja, że nie mogą, że pozniej moze moga, ze dadza znac czy w ogole sa zainteresowani - jestem w szoku.
Sama bardzo długo szukalam porzadnej pracy po studiach i pamietam, ze rosly mi skrzydla przy kazdym zaproszeniu na rozmowe czy testy. Jak to wiec jest? Jak znalezc tych naprawde zmotywowanych? I jeszcze jedno: jak znalezc ludzi z odpowiednimi umiejętnosciami...z angielskim...z otwartoscią i inicjatywą, a nie wykonawców...nie wszyscy nadaja sie na "dobre" stanowiska...wiem, ze to przykre, ale firmy sa jak czolgi: pracownicy maja przynosic zysk...jak tego nie daja...szuka sie innych, lepszych...achhh ten kapitalizm
Ot i tyle refleksji na temat pracy w dużych zachodnich firmach...
Pozdrawiam serdecznie
athena
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry