Widok

PRACA chciec to moc

Praca Temat dostępny też na forum:
Czesc,
calkiem niedawno temat pracy zostal poruszony (zapewne po raz kolejny na forum, nie wiem bo podlaczylem sie calkiem niedawno) przez "zabrnelam tak daleko" (pozdrawiam Cie i wszystkich tez oczywiscie!!). No i przeanalizowalem grono moich znajomych i przyjaciol i....
no wlasnie wiekszosc z nich pracuje, czasami na 2 etatach i jakos sie im kreci jednym lepiej jednym gorzej. Ale znam tez takich co to siedzi w domu, ojciec go utrzymuje, a ten nawet mu nie w glowie szukac pracy. I czasami rozmawiam z nimi zeby zrozumiec ich podejscie do zycia - chyba jednak nie umie tego pojac. :( Czasami to mnie krew zalewa jak widze w spoleczenstwie takie okazy, eeeeeeeee
Jaka jest Wasza opinia na ten temat???
pzdr
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Pisalam to na podstawie wlasnych doswiadczen.
Calymi latami nie pracowalam. Czytajac gazety widzialam dziesiatki ogloszen oferujacych prace. I zawsze uwazalam, ze mowienie o bezrobociu to naciaganie. Przeciez kazdy kto chce moze sobie znalezc prace. Ludziom nie zalezy. Tak wlasnie myslalam. Az znalazlam sie sama w sytuacji poszukiwacza. I okazalo sie ze nie moge niczego znalezc. Nigdzie nie jestem potrzebna.
Teraz tez zastanawiam sie. Zawsze bylam zdania ze moja rola jako matki jest najwazniejsza. Dac dzieciom wszystko (nie chodzi o rzeczy materialne), niech nie siedza w przedszkolach , swietlicach. Ale to chyba byl blad. Gdybym kiedys dla dzieci nie przerwala tej pracy jaka mialam, gdybym skonczyla studia ktore zaczelam, to moze teraz nie bylabym w takiej sytuacji. Nie wiem.
Wiec co jest wazniejsze: ja praca czy ja i moje dzieci?
Nikt nie jest w stanie przewidziec co zmieni sie w jego zyciu na przestrzeni kilku badz kilkunstu lat.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
jezynka napisał(a):

> Praca to teraz problem wielu osob. Chyba tylko ci ktorzy ja
> maja nie dostrzegaja tego. A nawet jesli dostrzegaja to nie
> zdaja sobie w pelni sprawy z tego co czuje czlowiek pozbawiony
> srodkow do zycia.
No tak - podobno syty głodnego nie zrozumie. Chociaż czasem mam wrażenie, że to przysłowie niestety działa w dwie strony.
M25.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zapraszam do rozmowy na prywatny adres mailowy. Swojego adresu nie podałaś, ale mój jest dostępny. Chyba umiesz go znaleźć?

Życzę miłego dnia
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zmienilam nick. Ten z zabrnelam tak daleko troche za bardzo pesmizmem wieje. Sledze ten temat dotyczacy pracy na bierzaco, poniewaz dotyczy bezposrednio mnie. Czytam kazdy list uwaznie.
Podziwiam wasza dojrzalosc i takie powazne podejscie do problemu.
Bardzo dlugo bylam na innym forum. Ale tam z wiekszosci tematow ludzie robili sobie zarty. Az strach bylo sie odezwac. tu jest inaczej.
Praca to teraz problem wielu osob. Chyba tylko ci ktorzy ja maja nie dostrzegaja tego. A nawet jesli dostrzegaja to nie zdaja sobie w pelni sprawy z tego co czuje czlowiek pozbawiony srodkow do zycia.
Chodzi do urzedu miasta. Sklada wniosek o dofinansowanie do mieszkania. Nie odpowiadaja mi od 1, 5 mies, choc odp miala byc w ciagu 30 dni. Mam dlugi w spoldzielni.
ZAraz ktos wyskoczy : nie jest z toba tak zle skoro masz internet. Tak mam przez kablowke. place okolo 90zl. Tez nieregularnie. I jest to moj jedyny kontakt ze swiatem poniewaz tel juz dawno mi odlaczyli.
Po czterdziestce, podobnie jak ty mam dzieci. Czy byloby to bardzo niedyskretne pytanie jesli bym chciala dowiedziec sie o wys alimentow jakie dostajesz?
pozdrawiam
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wiecie co? Trudno jest ocenić, czy ktoś szuka pracy aktywnie, czy nie. To tak jak napisała po czterdziestce - różnimy się od siebie i część z Nas jest może mniej zaradna, albo ma mniej pomysłów. Nie należy tego oceniać. W każdym razie napiszę Wam jak ja szukałam pracy. Po pierwsze już w szkole średniej pracowałam każdego roku w wakacje a to w knajpie, a to w sklepie - raz złapałam kontakt z jednym pracodawcą, a potem co roku, z odpowiednim wyprzedzeniem, po prostu się "przypominałam". Dodatkowo, w trzeciej klasie, podjęłam pracę w sklepie i w każdą sobotę sobie dorabiałam. W sumie po skończeniu liceum (dziennego dodam) miałam już nie byle doświadczenie. Po skończeniu liceum, startowałam na germanistykę. Ponieważ jednak mi się nie poszczęściło - zadecydowałam, że na dobry początek skończę jakieś studium i poszukam sobie pracy. Szukałam pracy biurowej, bo w zaocznym systemie nauki nie mogłam sobie pozwolić na pracę w sklepie. Dłuuuuugo szukałam, bo nie miałam doświadczenia. Stwierdziłam, że skoro już bezproduktywnie siedzę w domu, to może załatwię sobie jakieś bezpłatne praktyki, żeby się podszkolić. I w ten sposób nabywałam doświadczenia, trzy miesiące pracując za darmo. Pod koniec drugiego miesiąca zaczęlam sobie szukać pracy z wynagrodzeniem;) ...no i udało sie, bo mój aktualny pracodawca, oprócz nabytej przeze mnie wiedzy docenił również moją determinację i wielką chęć podjęcia pracy. Później, na studiach, dowiedziałam się, że często docenia się bardziej kandydata, który wychodzi "na przeciw" organizacji, niż takiego, który ma świetne kwalifikacje i ogromną wiedzę, ale czeka z "założonymi rękami". Poza tym wiem, że gdybym stanęła przed faktem dokonanym - w sensie braku pracy - najprawdopodoniej zadowoliłabym się byle czym i w trakcie szukała sobie czegoś innego. I nie potraktujcie tego jako "przytyk", bo wiem, że oprócz chęci jest jeszcze coś takiego jak szczęście...
Pozdrawiam, M25.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja szukałem pracy jakiś czas temu, i powiem że żeby znaleść prace to trzeba mieć piniądze, bo wydałem w ciągu miesiąca 200 złotych (bilety, telefon itp) i chyba mało wydałem bo nic z tego co znalazłem mnie nie interesowało:)).
Prace można znaleść, oczywiście tylko czy ktoś chce ją przyjąć. Mówią że żadna praca nie hańbi ale mi nie w smak jest sprzedawanie jakichś bubli, już nie mówie o sprzedawaniu długopisów lub cegiełek, jakimś ludziom co nie mają prawie co do garnką włożyć, i jeszcze twierdzić że to na cele charytatywne (z których moja charytatywnośc wynosi 25-50%). Można znaleść prace na czarno (jak się wie gdzie szukać) jako jakiś telemarketer, znam ludzi którzy potrzebowali szybko kase, to tak pracowali po 2h tygodniowo, byli w tym dobrzy to potrafili wyciągnąc 50zł za te dwie godzinki pracy, ale praca na czarno, więc i tak nic im w dokumentach po tym nie zostało, a potem się okazało że pewnego miesiąca trzeba było dobitniej przekonać właściciela że ma zapłacić. Praca sezonowa oki ale co po sezonie? i też przyjmują tylko studentów, głównie studiów dziennych, i oni nie patrzą że ktoś może nie mieć co do garnka włożyć, ważne by student miał na wakacje. Można też pracę znaleść w jakichś chemicznych sprawach, ale nie wiem komu sprawi przyjemność gaszenie wapna, lub coś w tym stylu, oparzenia od tego że się gadać nie chce, no i na układ oddechowy ostro działa. Można znaleść prace przez rózne firmy zajmujące się tym, tu się czasami trafia fajna praca i to jest wyjście, tylko taka firma przez długi czas zgarnia z twojej godzinnej stawki przynajmnie złotówkę, hehe, nic za darmo. Nie koniecznie taka firma się zainteresuje twoją osobą, każą ci wypełnić ankietkę i już się nie odzywają. To jest sprawa tego czy mają szanse znaleść ci prace, tzn wiek, wykształcenie, ilość dodatkowych papierków, doświadczenie!!!
A i tak jak wiadomo najlepsza metoda to znajomości, to jedyna dobra metoda:))

Pozdrawiam

"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Niestety zycie jest takie, ze nikt nie chce tracic, a kazdy chce zyskiwac. Stad sie biora takie konkurencyjne kryteria. Jezeli ktos jest mlody z wyzszym wyksztalceniem i juz dobrze sobie radzi to rokuje bardzo duze nadzieje, ze bedzie bardzo korzystny dla firmy. Tymbardziej, ze nie wchodza w gre wygorowane zarobki. Przeciez firmy tez bankrutuja, wiec musza dbac o swoj interes w pierwszym rzedzie.

Problem jest do naprawienia gdzies indziej. Ekonomia pada i bezrobocie jest niestety duze. Wiec kryteria w zdobywaniu pracy sie jeszcze bardziej zaostrzaja. Zeby ekonomie ruszyc to trzeba najpierw zrobic porzadek w polityce. No ale do tego sie zbyt czesto odczuwa wstret, tak jak do sprzatniecia podworka. Latwiej jest narzekac na balagan.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jak tylko zobaczyłam tytuł tego wątku - to się najeżyłam. Bo wygląda on tak, że praca czeka na ulicy i tylko mi się nie chce po nią schylić i podnieść. Znam te opinie, że jak ktoś chce pracować to tę pracę znajdzie. A ja jestem nieudolna i nie umiem jej znaleźć, albo mi tak naprawdę nie zależy.
Po studiach pracowałam dwa lata, potem pojawiły się dzieci. Gdy były w wieku przedszkolnym (7 i 5) próbowałam szukać pracy, ale pojawiło się trzecie. Okazało się dzieckiem większej troski i ze względu na stan jego zdrowia nie mogłam nawet myśleć o podjęciu pracy. Gdyby mąż chciał uczestniczyć w opiece nad dziećmi byłoby to może możliwe, ale tak nie było. Teraz jestem sama, rozstaliśmy się z mężem, żyję z ailmentów, których jest oczywiście za mało, nie mowiąc o tym, że nie zbieram składek na emeryturę. Czarno widzę przyszłość, nikt mnie nie będzie utrzymywał.
Ale.. co ja mam zrobić? Kurs jakiś skonczyłam (kosztorysowania), ale ewentualni pracodawcy pytali o doświadczenie. Więcej szkoleń nie będę robić, bo kosztują, a obawiam się, że problem będzie ten sam, też doświadczenia mi nie dadzą. Mam wyższe wykształcenie techniczne, dobrze obsługuję komputer i tylko tyle. Nauczyć mogę się wszystkiego, jeszcze szybko się uczę i mi się chce.
Po znajomości dwa razy miałam doraźne tymczasowe prace w biurze, ale na czarno i już się skończyły. Pracowałam jako kasjerka w markecie, dostałam 450 zł za miesiąc i nabawiłam się bóli kręgosłupa. Potem musiałam chodzić na rehabilitację. Pisałam artykuły do gazety (drobne pieniądze były), ale też jako wolny strzelec i nie udaje mi się wkręcić między starych wyżeraczy. Nie siedzę z założonymi rękami, ale mam pewność, że jedyna szansa, to żeby ktoś po znajomości dał mi szansę i pozwolił pracować i nauczyć się czegokolwiek i nabrać doświadczenia. Nie mam pieniędzy, żeby rozpocząć własną działalność, zresztą z jakimi umiejętnościami? A wiecie jakie są ogłoszenia? Czy ktoś je czytał? Potrzebują młodych... ekspedientkę po szkole handlowej, fryzjerkę, przedstawiaciela handlowego z samochodem (nie mam)...
Umiem pisać CV, wiem, jak rozmawiać z pracodawcą... i co z tego? Zresztą, jak spojrzeć szerzej, to jesli nawet pracę bym dostała, to 50 osób, które też odpowiedziały na to ogłoszenie, odejdzie z kwitkiem. Niby to nie mój problem, ale to denerwujące, że o pracy nie decydują chęci, rzetelnośc, uczciwość, umiejętności, tylko sztuczki jak się sprzedać, albo jak młodo wyglądać. Nawet jestem dyspozycyjna, bo dzieci już sobie poradzą. I co z tego? Mam koleżanki w moim wieku, które sytuacja życiowa zmusiła do dłuższej przerwy na wychowanie dzieci. Żadna teraz nie może znaleźć zatrudnienia. Pracują tylko te, które mogły szybko wrócić do pracy, bo mąż pomagał w opiece nad dziećmi. Albo miały szczęście, albo (najczęsciej) znajomości.
Tak ja widzę ten problem. Jako nie do rozwiązania moimi rękami. Tracę wiarę. Może źle... Powiedzcie ze swojej strony, jak to widzicie? Może ja źle patrzę? Może jest jakiś sposób wyjścia z kręgu niemożności? Aktualnie czekam tylko, że manna spadnie mi z nieba, to znaczy, że ktoś mi pomoże.

Życzę miłego dnia
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pimp jesteś dobrym przykładem jak pomagać innym.
Szkoda tylko, że nie tym którzy tej pomocy potrzebują.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nevermind: Potrzebuje kogos z "otwarta glowa" do zarzadzania firma, produkujaca od 10 lat roboty do sterylnego pakowania plynow medycznych. Jesli znasz troche angielski, to masz u mnie prace, kiedy tylko zechcesz.

Jak Twoje pomysly sa zblizone do mojego kierunku, to proponuje partnerstwo.

Z powazaniem, Pimp.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Po części się z tobą zgadzam ale pamiętaj że nie każdy studiuje taki kierunek aby mieć jeszcze czas na praktykę lub pracę. Ja takowego niemiałam no chyba że w wakacje, a z praktyką też nie jest tak różowo, tu także wygrywają znajomości bo miejsc potencjalnych miejsc jest niewiele. Każdemu życie układa się inaczej i nie można odbierać ludziom prawa do pracy bo akurat nie mieli warunków aby się wykazać swoimi umiejętnościami.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ludzie! Jeśli chodzi o absolwentów świeżo po studiach i z doświadczeniem - owszem, JEST TO MOŻLIWE. Kto mówi, że nie jest, ten żyje w innym wymiarze. Studia to okres, gdy ma się czas na zrobienie praktyk, odbycie staży i natłuczenie sobie rzeczonego doświadczenia. Sama w tej chwili skończyłam pierwszy kierunek i mam bite 2 lata pracy za sobą i w swoim zawodzie. Co dalej? Gdzie znaleźć tą pracę? Nie rzucę się w objęcia koncernów (choć mnie chcą i to nie jeden), ponieważ mam swój pomysł na życie. Zdobyte doświadczenia i wiedza praktyczna pozwolą mi otworzyć za ok. 2 lata swoją działalność. A póki co doktorat i dalsze gromadzenie wiedzy z zakresu tego, jak działa to, co sama chcę robić za jakiś czas. Gdy już ja będę rozdawać karty i zatrudniać innych, na pewno będę przyjmować absolwentów i ludzi młodych, ambitnych, bez zobowiązań, pazernych na życie i rozwój. Osły, dobrzy uczniowie i megalomani nie mają szans.

Wszyscy szukający pracy - to proste - trzeba tylko chcieć i gromadzić, ciułać, zbierać doświadczenia. Gdy ma się co pokazać w swoim CV oraz sobą, większość drzwi staje otworem. Jednak jeśli ktoś ma zamiar na studiach się uczyć, a na 4 roku urodzić dziecko, to sam się skreśla i mi go nie żal nawet troszeczkę...

Notabene - firma, z którą nadal współpracuję, to ta sama, w której odbyłam staż. Nikt mnie nie wyrzuca, nie grozi zwolnieniem, nie zrywa kontaktu. Może dlatego, że nie boję się, znam swoją wartość i - jak wspomniałam na wstępie - mam swój pomysł i swoją wizję? To się chyba nazywa "niezależność". Której wszystkim życzę z całego serca.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Rozebrales na czynniki pierwsze moj wpis.
Z wieloma rzeczami zgadzam sie z Toba.
Niemniej uwazam,ze jesli wezmiemy przy zatrudnianiu "mlodego" wszystkie za i przeciw to wyjdzie nam jednak ze do czasu sprawdzenia sie w firmie nie mozna placic za duzo.
Kij ma dwa konce,duza pensja,wiekszy podatek,zwalniasz dajac zaswiadczenie o zarobkach,na opinie nikt (lub prawie nikt)nie zwraca uwagi i delikwent sieje zamieszanie w innej firmie.
Widzialem kontrakty w ktorych na dzien dobry,byl samochod sluzbowy,telefon,zwrot kosztow do uzgodnionej wysokosci oraz pensja wyzsza niz niejedna dyrektorska.
Nie wspominam juz o czestych zabezpieczeniach przed wczesniejszym zwolnieniem.
Rezultat,po miesiacu,facet juz nie pracowal ale przez rok mial zapewniona pensje.
Czy to normalne?Chyba nie i mysle ze nie jest to powszechny zwyczaj.


Powyzej to tylko moje zdanie.
Nie wszyscy musza sie z tym zgadzac.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dziekuje za zdjecie gif-a. Przepraszam za "glupote". Jeszcze jak zdejmiesz "troche zlosliwy" i nie zastapisz niczym (np Byly Sopociak) to bede calkowicie usatysfakcjonowany.

Manor napisał(a):

> Jaki mozna miec pozytek z czlowieka po studiach,ktoremu
> zaplacisz od razu duza pensje.Bez sprawdzenia ile jest wart,co
> potrafi dajesz mu od razu pensje kogos kto musial do tej pory
> przepracowac kilka lat by miec te same piemiadze?

Mlody po studiach z kilkuletnim doswiadczeniem jest atrakcyjny, gdyz nie trzeba mu placic za duzo, a wiele juz potrafi.

Jesli ktos zatrudni kogos zaraz po studiach (bez doswiadczenia) to glownie dla niskiego wynagrodzenia. Dla niektorych firm to moze byc dobre rozwiazanie, szczegolnie w rzadkich specjalizacjach, gdzie doswiadczonych brak. Szkoli sie takiego na kursie i jak jest dobry to awansuje, ale ciagle na dosc niskich zarobkach.

> A jesli sie nie sprawdza,zwalniasz go a on idac do nastepnej
> firmy domaga sie takich samych pieniedzy.

To juz jego sprawa czego sie domaga. Moze dostanie, a moze nie. Jak sie nie bedzie domagal to nigdy nie dostanie. Za malo to moze nie chce, bo jakie to zycie wtedy ma. Wiec lepiej za granice, gdzie praca nie hanbi, bo pieniadze pozwalaja na godziwsze zycie.

> Wedlug mnie ,najpierw kazdy musi pokazac co potrafi a dopiero
> potem stawiac warunki.

I tak sie to dzieje.

> Nie rozumie rowniez dlaczego widok gifa ma swiadczyc o czyjejs
> inteligencji,tym bardziej ze jest adekwatny do mojego podpisu.

Owszem, to ja bylem zbyt zlosliwy tym razem, a podpisu tez nie lubie, bo mozna byc zlosliwym bez obrazania inteligencji innych. Ludzie sa madrzy i widza.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Byc moze, ze ta ulotke napisali wlasnie czerwoni baroni, ktorzy chca uzaleznic Polske od wschodu a nie zachodu. No ale polityka ma to do siebie, ze jak sie nie wglebisz w nia to dlugo nie wiesz co Ci szykuja. Historia dopiero moze odkryc prawde ale za pozno. Jedyna droga to zeby jak najwiecej ludzi, takich jak na tym forum np. nie mialo wstretu do polityki. Aktywny udzial w szukaniu prawdy i pozytecznych rozwiazan dla kraju przez wiekszosc myslacych ludzi, ktorzy rowniez pojda wlasciwie (swiadomie i dobrze dla siebie) glosowac, moze przyniesc tylko dobre rezultaty. Wsadzanie glowy w piasek, bo sie nie lubi polityki, pozwala na rozwoj i zwyciestwa bandytyzmu politycznego. No i masz: niesprawiedliwe podatki i przywileje, kulawa gospodarke, bezrobocie ogromne, nawet nie pozwalaja zebys sie uczyl, pomimo ze wyz demograficzny w uniwersytetach skonczyl sie ponad cwierc wieku temu. Pozostaje tylko narzekac i litowac sie nad swoim losem, jak sie nie chce aktywnie dostrzegac prawde.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
i co z tego ze szukam. Jak to bez sensu. Ech
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ciekawie piszesz.
Tylko nie moge zrozumiec kilku rzeczy.
Jaki mozna miec pozytek z czlowieka po studiach,ktoremu zaplacisz od razu duza pensje.Bez sprawdzenia ile jest wart,co potrafi dajesz mu od razu pensje kogos kto musial do tej pory przepracowac kilka lat by miec te same piemiadze?
A jesli sie nie sprawdza,zwalniasz go a on idac do nastepnej firmy domaga sie takich samych pieniedzy.
Wedlug mnie ,najpierw kazdy musi pokazac co potrafi a dopiero potem stawiac warunki.
Tak dla Twojej wiadomosci,przez kilka lat bylem tym,co zatrudnial ludzi,wiem jak to wyglada.
Nie mam najmniejszego zamiaru zmieniac swiata a to co przeczytales w moim pierwszym wpisie bylo tylko glosem w dyskusji.
Nie rozumie rowniez dlaczego widok gifa ma swiadczyc o czyjejs inteligencji,tym bardziej ze jest adekwatny do mojego podpisu.


Powyzej to tylko moje zdanie.
Nie wszyscy musza sie z tym zgadzac.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do: zabrnelam tak daleko
Ja nie chcialem haslem "chciec to moc" wyrazic opini (glownie myslac o Tobie) ze szukajacy pracy nie chca pracowac. Z Twojej ostatniej wypowiedzi (tej z przed kilku dni) wynika ze szukasz i chcesz podjac prace. Ja natomiast chcialem podkreslic fakt ze istnieja w naszym jednostki, ktore maja wszystko (czyt. prace) w ....beep..., a inni musza sobie zyly wypruwac zeby znalezc prace, a pozniej jeszcze utrzymac sie w niej bo kto wie czy za tydzien nie beda zwalniac. Zdaje sobie sprawe z sytuacji na naszym rynku pracy i to jest koszmar.
pzdr
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"normalność to luksus, praca to przywilej" - tak brzmi nowe motto naszego kraju, zapisane w zeszłym roku w czasie festiwalu murales na jednym z filarów na Węźle Kliniczna. dowód na prawdziwość tego sliganu pojawił się wprost na nim - bachory / dumni artyści graficiarze / zapaskudziły go jakimś idioctwem bo normalne to to nie jest, a jakby mieli pracę to by nie latali ze sprayem.

macie rację, wskaźnik bezrobocia bliski 20% nie wziął się znikąd. jednakże nie tylko znajomości bądź polityka jest winna. trzeba troszkę trzeźwiej myśleć niż kiedyś. sam się przekonałem. tytuł mgr daje dużo, oczywiście w zależności od kierunków, ale wykształcenie wyższe jest pożądane. no i "studiować"- czyli bimbać i pić piwo w klubach i akademikach, ucząc się za mamusine pieniążki :)))) - to najwyżej do III roku. potem oglądać się za praktykami, stażami, pracą dorywczą, pracą na lato, pół etatu / zajęcia można zawsze jakoś dograć sobie / - jak najwięcej a jak wam zapłacą to tylko klaskać w dłonie. i macie to 2 letnie doświadczenie. tak będzie łatwiej w przyszłości, tylko trzeba sobie wyrobić tą "przedsiębiorczość". ja dałem ciała i zacząłem szukać po 4 roku :((. no i klęska, dobrze że był jeszcze V to nie bałem się bezrobocia i prąc tak uparcie znalazłem robotę w połowie IX zimowego semstru. teraz mam dopiero 1,5 roku dośw. i wiem że mogę już startować w przetargach na pracownika.

to chyba jakieś tam rady dla ludzi co zaczynają, bo osobom bez pracy i wieku "pozastudiowanym" zdadzą się na nic... wiem bo też czekałem na swoją szansę... wszystkim życzę powodzenia.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Bueheheh czyżby kolejna teoria rządowego spisku? Tylko tutaj mamy jeszcze nawoływania do obalenia rządów.

Podam tu treść pewnej ulotki która trafiła w moje ręce kilka miesięcy temu, na początku trzymałem ją dla żartów a potem pomogłem w ochronie środowiska i wykożystałem jej tylnią, czystą stronę jako miejsce na zapisanie kulku hasełek do kont pocztowych...oto ta treść:

UWAGA
Polska stoi w obliczu gospodarczej katastrofy i calkowitej utraty suwerennosci w wyniku rzadow czerwonych "baronow" i ich agentow. Dazenie tej zgrai do podpozadkowania naszego kraju uni europejskiej doprowadzi do odebrania nam reszty majatku narodowego i zrobienia z nas zebrakow.
W obliczu zagrozenia naszej panstwowosci oraz braku reakcji ze strony innych ugrupowan politycznych, liga obrony suwrennosci polski podejmuje inicjatywe zorganizowania narodowego oporu przeciwko hanby i zdrady narodowej. Dlatego wzywamy wszystkich polakow do wsparcia naszej akcji, zmierzajacej do ocalenia ojczyzny przed ostatecznym upadkiem.
przewodniczacy LOS Polski - (...)
liga obrony suwerennosci polski
zainteresowanych prosimy o kontakt - tel: (...)

To miejwiecej tak wygladalo, tylko mialo polskie znaki i co trzeba z duzej literki, jak Pimp lub ktos inny jest zainteresowany ruchem oporu/obalaniem czerwonych baronow itp to na @ moge podac numer komorki do LOSu, buehehehe

Pozdrawiam

"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry