Widok

PRACA chciec to moc

Towarzyskie Temat dostępny też na forum:
Czesc,
calkiem niedawno temat pracy zostal poruszony (zapewne po raz kolejny na forum, nie wiem bo podlaczylem sie calkiem niedawno) przez "zabrnelam tak daleko" (pozdrawiam Cie i wszystkich tez oczywiscie!!). No i przeanalizowalem grono moich znajomych i przyjaciol i....
no wlasnie wiekszosc z nich pracuje, czasami na 2 etatach i jakos sie im kreci jednym lepiej jednym gorzej. Ale znam tez takich co to siedzi w domu, ojciec go utrzymuje, a ten nawet mu nie w glowie szukac pracy. I czasami rozmawiam z nimi zeby zrozumiec ich podejscie do zycia - chyba jednak nie umie tego pojac. :( Czasami to mnie krew zalewa jak widze w spoleczenstwie takie okazy, eeeeeeeee
Jaka jest Wasza opinia na ten temat???
pzdr
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mnie osobiscie denerwuje cos innego.
Ogloszenie w gazecie,przyjme mlodego,po studiach z doswiadczeniem ....
A niby kiedy on mial to doswiadczenie zdobyc?
Ludzie,ktorzy pracuja,traca prace z dnia na dzien,szybciej sobie poradza niz ci co nigdy nie pracowali a sytuacja zyciowa zmusza ich teraz do podjecia jakiejkolwiek pracy by przezyc.To jest cholernie trudne chocby dlatego ze przez te wszystkie lata,ktore uplynely po szkolach,tyle sie zmienilo w organizacji pracy ze trudno cos zrozumiec.
Ale prawda jest tez ze czesto falszywa ambicja niepozwala niektorym na podjecie pracy gdyz uwazaja ze to wstyd pracowac w nie swoim wyuczonym zawodzie.
Dziwne tylko ze po wyjezdzie za granice ambicja i wstyd pozostaja w kraju.
I wtedy sie mowi ze zadna praca nie hanbi.


Powyzej to tylko moje zdanie.
Nie wszyscy musza sie z tym zgadzac.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Troche zlosliwy.
Manor napisał(a):

> Mnie osobiscie denerwuje cos innego.
> Ogloszenie w gazecie,przyjme mlodego,po studiach z
> doswiadczeniem ....
> A niby kiedy on mial to doswiadczenie zdobyc?
...
> Dziwne tylko ze po wyjezdzie za granice ambicja i wstyd
> pozostaja w kraju.
> I wtedy sie mowi ze zadna praca nie hanbi.

Przede wszystkim nie tylko zlosliwy, ale rowniez nie myslacy.

1) mozna byc mlodym i miec np. 2-5 lat doswiadczenia po studiach.
Jak sie ma 28 lat to sie nie jest jescze starym.

2) Ludzie podejmuja prace w nie swoim zawodzie jezeli im pieniadze odpowiadaja, a nie dlatego, ze sa poza krajem. Jesli w kraju pieniadze byly by lepsze, nawet nie w swoim zawodzie, to praca tez by nie hanbila.

Pimp.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sadzisz ze 2-3 lata doswiadczenia wystarczy?
A jesli do tego dodac wymagania co do zarobku to nie dziwi mnie czesty los absolwentow.


Powyzej to tylko moje zdanie.
Nie wszyscy musza sie z tym zgadzac.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jak widac, dla tych co oferuja prace mlodym po studiach, 2-3 lata doswiadczenia wystarcza zeby oferowac prace, bez wzgledu na Twoja opinie. Sam jestem pracodawca i wiem, ze swiezy po studiach potrzebowalby jakies 2 lata zeby byl wydajny w firmie. Taki z 10-letnia praktyka bylby po prostu za drogi, a pomimo ze jest tylko troche lepszy od 2-3-letniego, to rowniez nauczyl sie wiecej jak oszukiwac system. Wiec w ogolnym rozrachunku jest mniej oplacalny. Rowniez choruje czesciej i ciagle ma jakies wymagania. Jak chcesz zmienic zycie to prosze bardzo, zycze powodzenia. Tymczasem ja pozostaje przy realiach.

Jesli chodzi o wymagania co do zarobku to nie ma nic w tym dziwnego, ze ludzie chca zarabiac na godziwe zycie, a nie tylko na potege moznowladcow.

Minor, radze Ci po dobroci, skoncz juz z tym gif-em, bo tylko podkresla Twoja glupote.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Ciekawie piszesz.
Tylko nie moge zrozumiec kilku rzeczy.
Jaki mozna miec pozytek z czlowieka po studiach,ktoremu zaplacisz od razu duza pensje.Bez sprawdzenia ile jest wart,co potrafi dajesz mu od razu pensje kogos kto musial do tej pory przepracowac kilka lat by miec te same piemiadze?
A jesli sie nie sprawdza,zwalniasz go a on idac do nastepnej firmy domaga sie takich samych pieniedzy.
Wedlug mnie ,najpierw kazdy musi pokazac co potrafi a dopiero potem stawiac warunki.
Tak dla Twojej wiadomosci,przez kilka lat bylem tym,co zatrudnial ludzi,wiem jak to wyglada.
Nie mam najmniejszego zamiaru zmieniac swiata a to co przeczytales w moim pierwszym wpisie bylo tylko glosem w dyskusji.
Nie rozumie rowniez dlaczego widok gifa ma swiadczyc o czyjejs inteligencji,tym bardziej ze jest adekwatny do mojego podpisu.


Powyzej to tylko moje zdanie.
Nie wszyscy musza sie z tym zgadzac.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dziekuje za zdjecie gif-a. Przepraszam za "glupote". Jeszcze jak zdejmiesz "troche zlosliwy" i nie zastapisz niczym (np Byly Sopociak) to bede calkowicie usatysfakcjonowany.

Manor napisał(a):

> Jaki mozna miec pozytek z czlowieka po studiach,ktoremu
> zaplacisz od razu duza pensje.Bez sprawdzenia ile jest wart,co
> potrafi dajesz mu od razu pensje kogos kto musial do tej pory
> przepracowac kilka lat by miec te same piemiadze?

Mlody po studiach z kilkuletnim doswiadczeniem jest atrakcyjny, gdyz nie trzeba mu placic za duzo, a wiele juz potrafi.

Jesli ktos zatrudni kogos zaraz po studiach (bez doswiadczenia) to glownie dla niskiego wynagrodzenia. Dla niektorych firm to moze byc dobre rozwiazanie, szczegolnie w rzadkich specjalizacjach, gdzie doswiadczonych brak. Szkoli sie takiego na kursie i jak jest dobry to awansuje, ale ciagle na dosc niskich zarobkach.

> A jesli sie nie sprawdza,zwalniasz go a on idac do nastepnej
> firmy domaga sie takich samych pieniedzy.

To juz jego sprawa czego sie domaga. Moze dostanie, a moze nie. Jak sie nie bedzie domagal to nigdy nie dostanie. Za malo to moze nie chce, bo jakie to zycie wtedy ma. Wiec lepiej za granice, gdzie praca nie hanbi, bo pieniadze pozwalaja na godziwsze zycie.

> Wedlug mnie ,najpierw kazdy musi pokazac co potrafi a dopiero
> potem stawiac warunki.

I tak sie to dzieje.

> Nie rozumie rowniez dlaczego widok gifa ma swiadczyc o czyjejs
> inteligencji,tym bardziej ze jest adekwatny do mojego podpisu.

Owszem, to ja bylem zbyt zlosliwy tym razem, a podpisu tez nie lubie, bo mozna byc zlosliwym bez obrazania inteligencji innych. Ludzie sa madrzy i widza.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Rozebrales na czynniki pierwsze moj wpis.
Z wieloma rzeczami zgadzam sie z Toba.
Niemniej uwazam,ze jesli wezmiemy przy zatrudnianiu "mlodego" wszystkie za i przeciw to wyjdzie nam jednak ze do czasu sprawdzenia sie w firmie nie mozna placic za duzo.
Kij ma dwa konce,duza pensja,wiekszy podatek,zwalniasz dajac zaswiadczenie o zarobkach,na opinie nikt (lub prawie nikt)nie zwraca uwagi i delikwent sieje zamieszanie w innej firmie.
Widzialem kontrakty w ktorych na dzien dobry,byl samochod sluzbowy,telefon,zwrot kosztow do uzgodnionej wysokosci oraz pensja wyzsza niz niejedna dyrektorska.
Nie wspominam juz o czestych zabezpieczeniach przed wczesniejszym zwolnieniem.
Rezultat,po miesiacu,facet juz nie pracowal ale przez rok mial zapewniona pensje.
Czy to normalne?Chyba nie i mysle ze nie jest to powszechny zwyczaj.


Powyzej to tylko moje zdanie.
Nie wszyscy musza sie z tym zgadzac.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ludzie! Jeśli chodzi o absolwentów świeżo po studiach i z doświadczeniem - owszem, JEST TO MOŻLIWE. Kto mówi, że nie jest, ten żyje w innym wymiarze. Studia to okres, gdy ma się czas na zrobienie praktyk, odbycie staży i natłuczenie sobie rzeczonego doświadczenia. Sama w tej chwili skończyłam pierwszy kierunek i mam bite 2 lata pracy za sobą i w swoim zawodzie. Co dalej? Gdzie znaleźć tą pracę? Nie rzucę się w objęcia koncernów (choć mnie chcą i to nie jeden), ponieważ mam swój pomysł na życie. Zdobyte doświadczenia i wiedza praktyczna pozwolą mi otworzyć za ok. 2 lata swoją działalność. A póki co doktorat i dalsze gromadzenie wiedzy z zakresu tego, jak działa to, co sama chcę robić za jakiś czas. Gdy już ja będę rozdawać karty i zatrudniać innych, na pewno będę przyjmować absolwentów i ludzi młodych, ambitnych, bez zobowiązań, pazernych na życie i rozwój. Osły, dobrzy uczniowie i megalomani nie mają szans.

Wszyscy szukający pracy - to proste - trzeba tylko chcieć i gromadzić, ciułać, zbierać doświadczenia. Gdy ma się co pokazać w swoim CV oraz sobą, większość drzwi staje otworem. Jednak jeśli ktoś ma zamiar na studiach się uczyć, a na 4 roku urodzić dziecko, to sam się skreśla i mi go nie żal nawet troszeczkę...

Notabene - firma, z którą nadal współpracuję, to ta sama, w której odbyłam staż. Nikt mnie nie wyrzuca, nie grozi zwolnieniem, nie zrywa kontaktu. Może dlatego, że nie boję się, znam swoją wartość i - jak wspomniałam na wstępie - mam swój pomysł i swoją wizję? To się chyba nazywa "niezależność". Której wszystkim życzę z całego serca.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Po części się z tobą zgadzam ale pamiętaj że nie każdy studiuje taki kierunek aby mieć jeszcze czas na praktykę lub pracę. Ja takowego niemiałam no chyba że w wakacje, a z praktyką też nie jest tak różowo, tu także wygrywają znajomości bo miejsc potencjalnych miejsc jest niewiele. Każdemu życie układa się inaczej i nie można odbierać ludziom prawa do pracy bo akurat nie mieli warunków aby się wykazać swoimi umiejętnościami.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nevermind: Potrzebuje kogos z "otwarta glowa" do zarzadzania firma, produkujaca od 10 lat roboty do sterylnego pakowania plynow medycznych. Jesli znasz troche angielski, to masz u mnie prace, kiedy tylko zechcesz.

Jak Twoje pomysly sa zblizone do mojego kierunku, to proponuje partnerstwo.

Z powazaniem, Pimp.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pimp jesteś dobrym przykładem jak pomagać innym.
Szkoda tylko, że nie tym którzy tej pomocy potrzebują.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Niestety zycie jest takie, ze nikt nie chce tracic, a kazdy chce zyskiwac. Stad sie biora takie konkurencyjne kryteria. Jezeli ktos jest mlody z wyzszym wyksztalceniem i juz dobrze sobie radzi to rokuje bardzo duze nadzieje, ze bedzie bardzo korzystny dla firmy. Tymbardziej, ze nie wchodza w gre wygorowane zarobki. Przeciez firmy tez bankrutuja, wiec musza dbac o swoj interes w pierwszym rzedzie.

Problem jest do naprawienia gdzies indziej. Ekonomia pada i bezrobocie jest niestety duze. Wiec kryteria w zdobywaniu pracy sie jeszcze bardziej zaostrzaja. Zeby ekonomie ruszyc to trzeba najpierw zrobic porzadek w polityce. No ale do tego sie zbyt czesto odczuwa wstret, tak jak do sprzatniecia podworka. Latwiej jest narzekac na balagan.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja jestem taka osoba ktora siedzi w domu i liczy na pomoc mamy, meza z daleka .. I owszem szukam pracy. I chetnie podejme na dwoch etatach. Jesli to takie proste moze twoi znajomi pomoga mi. Bede wdzieczna ogromnie. Zaznaczam ze przez lata nie pracowalam. Wychowywalam dzieci. Co zreszta dawalo mi wielka satysfakcje. Jednakze ta satysfakcja okazala sie niewystarczajaca aby dalej zyc, miec na zakupy, na szkoly itd....
powtarzam jeszcze raz. Skoro takie latwe jest podjecie pracy na dwoch etatach oczekuje na rady twoich znajomych. Jak to zrobic.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
nieprawda...... nie ma pracy ani dla ludzi ze studiami ani bez,,,,,,,
firmy, chyba jacys posrednicy, zbieraja ludzi sprawdzaja na nich testy{na intelgencje?}, mowia , ze odpowiedz bedzie za 2-3 tygodnie i zalega glucha cisza ....... moze w ten sposob zbieraja dane osobowe? nigdy niczego sie nie mozna dowiedziec do konca, kogo i czy, przyjeli do pracy, a dlaczego nie mnie........ NIE i kropka .....w moim bloku bez pracy jest i slusarz i magister - nikt nie jest TU potrzebny!mysle, ze tylko politycy[?politykierzy} sa potrzebni ,,,,,,,,,,kolejarzy, lekarzy ,pielegniarek , nauczycieli, stoczniowcow, magistrow zarzadzania, ekonomistow, bibliotekarzy,logopedow i nie daj boze innych humanistow wraz z chemikami nalezy wyslac ....najlepiej gdzies daleko!
Podobna sytuacja jest z tak zwanym wiekiem produkcyjnym:masz 25-28 lat nie masz praktyki, do widzenia! Masz lat 40 - za stary! a wiek emerytalny osiagniesz dopier za 20 lat .Feministki ustaliły, ze kobieta ma prawa emerytury. w wieku 62 lat! kto powierzy dziecko przedszkolance w tym wieku? ona juz bedzie dla niego babcia!
same paranoje!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jest jeszcze kwestia znajomości, kto je ma, ma też pracę. Smutne ale prawdziwe, polecone osoby przyjowane są nawet bez odpowiednich kwalifikacji. Znam takich doskonale. :(((
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
"normalność to luksus, praca to przywilej" - tak brzmi nowe motto naszego kraju, zapisane w zeszłym roku w czasie festiwalu murales na jednym z filarów na Węźle Kliniczna. dowód na prawdziwość tego sliganu pojawił się wprost na nim - bachory / dumni artyści graficiarze / zapaskudziły go jakimś idioctwem bo normalne to to nie jest, a jakby mieli pracę to by nie latali ze sprayem.

macie rację, wskaźnik bezrobocia bliski 20% nie wziął się znikąd. jednakże nie tylko znajomości bądź polityka jest winna. trzeba troszkę trzeźwiej myśleć niż kiedyś. sam się przekonałem. tytuł mgr daje dużo, oczywiście w zależności od kierunków, ale wykształcenie wyższe jest pożądane. no i "studiować"- czyli bimbać i pić piwo w klubach i akademikach, ucząc się za mamusine pieniążki :)))) - to najwyżej do III roku. potem oglądać się za praktykami, stażami, pracą dorywczą, pracą na lato, pół etatu / zajęcia można zawsze jakoś dograć sobie / - jak najwięcej a jak wam zapłacą to tylko klaskać w dłonie. i macie to 2 letnie doświadczenie. tak będzie łatwiej w przyszłości, tylko trzeba sobie wyrobić tą "przedsiębiorczość". ja dałem ciała i zacząłem szukać po 4 roku :((. no i klęska, dobrze że był jeszcze V to nie bałem się bezrobocia i prąc tak uparcie znalazłem robotę w połowie IX zimowego semstru. teraz mam dopiero 1,5 roku dośw. i wiem że mogę już startować w przetargach na pracownika.

to chyba jakieś tam rady dla ludzi co zaczynają, bo osobom bez pracy i wieku "pozastudiowanym" zdadzą się na nic... wiem bo też czekałem na swoją szansę... wszystkim życzę powodzenia.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Emma, to prawda - badania firm zajmujacych sie rekruatacja profesjonalnie w Polsce dowodza, iz osob siedzacych z zalozonymi rekoma lub ktore nie mialy stycznosci z rynkiem pracy jest tylko 3 %...
PRACY NA PRAWDE NIE MA (ilosc osob poszukujacych jest niezdrowo, nieproporcjonalnie wieksza do oferowanych miejsc pracy) - brak zrodel finansowania autorskich inwencji gospodarczych powoduje tez agonie przedsiebiorczosci... udaje sie nielicznym, i tych nielicznych jest coraz mniej. To mniej niz margines spoleczenstwa.....a reszta?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Glosujcie na Kwasniewskiego, popierajcie Busha, Blarea i wojne. Moze wojna (taka porzadna, 3-cia swiatowa) rozwinie przemysl zbrojeniowy i da Wam prace, ale potrzeba troche czasu na to. Owoce takie pracy beda skuteczniej zabijac ludzi o tych samych ideach, ale naznaczonych etykieta "wroga". Tak czy inaczej jestesmy na dobrej drodze.

Inna mozliwoscia jest stworzenie opozycji politycznej do obecnej sytuacji: obalenie bandytow politycznych i stworzenie normalnego klimatu dla ludzi, ktorzy chca pracowac dla rozwoju cywilizacji. Ktorzy chca produkowac przedmioty komsumpcyjne potrzebne do wygodniejszego zycia z ograniczeniem cierpien. Zapotrzebowanie jest wielkie tak dlugo jak ludzie potrzebuja czegos. Wiec ekonomia moze isc w gore. Trzeba po prosu Clintonow a nie Bushow, Kwasniewskich i Blairow. Jak sie nie wlaczycie w walke polityczna to sobie narzekajcie. Juz oni Wam wyszykuja neoniewonictwo. Przespicie pare lat i komputery pod skore beda Wam wszczepiac, niby zeby grupe krwi monitorowac itp, a tak naprawde, zeby widziec gdzie niewolnik probuje uciec. Nie badzcie naiwni, konspiracja istnieje od poczatku ludzkosci, a oficjalna propaganda probuje osmieszac tych co chca w nia wierzyc.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Bueheheh czyżby kolejna teoria rządowego spisku? Tylko tutaj mamy jeszcze nawoływania do obalenia rządów.

Podam tu treść pewnej ulotki która trafiła w moje ręce kilka miesięcy temu, na początku trzymałem ją dla żartów a potem pomogłem w ochronie środowiska i wykożystałem jej tylnią, czystą stronę jako miejsce na zapisanie kulku hasełek do kont pocztowych...oto ta treść:

UWAGA
Polska stoi w obliczu gospodarczej katastrofy i calkowitej utraty suwerennosci w wyniku rzadow czerwonych "baronow" i ich agentow. Dazenie tej zgrai do podpozadkowania naszego kraju uni europejskiej doprowadzi do odebrania nam reszty majatku narodowego i zrobienia z nas zebrakow.
W obliczu zagrozenia naszej panstwowosci oraz braku reakcji ze strony innych ugrupowan politycznych, liga obrony suwrennosci polski podejmuje inicjatywe zorganizowania narodowego oporu przeciwko hanby i zdrady narodowej. Dlatego wzywamy wszystkich polakow do wsparcia naszej akcji, zmierzajacej do ocalenia ojczyzny przed ostatecznym upadkiem.
przewodniczacy LOS Polski - (...)
liga obrony suwerennosci polski
zainteresowanych prosimy o kontakt - tel: (...)

To miejwiecej tak wygladalo, tylko mialo polskie znaki i co trzeba z duzej literki, jak Pimp lub ktos inny jest zainteresowany ruchem oporu/obalaniem czerwonych baronow itp to na @ moge podac numer komorki do LOSu, buehehehe

Pozdrawiam

"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Byc moze, ze ta ulotke napisali wlasnie czerwoni baroni, ktorzy chca uzaleznic Polske od wschodu a nie zachodu. No ale polityka ma to do siebie, ze jak sie nie wglebisz w nia to dlugo nie wiesz co Ci szykuja. Historia dopiero moze odkryc prawde ale za pozno. Jedyna droga to zeby jak najwiecej ludzi, takich jak na tym forum np. nie mialo wstretu do polityki. Aktywny udzial w szukaniu prawdy i pozytecznych rozwiazan dla kraju przez wiekszosc myslacych ludzi, ktorzy rowniez pojda wlasciwie (swiadomie i dobrze dla siebie) glosowac, moze przyniesc tylko dobre rezultaty. Wsadzanie glowy w piasek, bo sie nie lubi polityki, pozwala na rozwoj i zwyciestwa bandytyzmu politycznego. No i masz: niesprawiedliwe podatki i przywileje, kulawa gospodarke, bezrobocie ogromne, nawet nie pozwalaja zebys sie uczyl, pomimo ze wyz demograficzny w uniwersytetach skonczyl sie ponad cwierc wieku temu. Pozostaje tylko narzekac i litowac sie nad swoim losem, jak sie nie chce aktywnie dostrzegac prawde.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do: zabrnelam tak daleko
Ja nie chcialem haslem "chciec to moc" wyrazic opini (glownie myslac o Tobie) ze szukajacy pracy nie chca pracowac. Z Twojej ostatniej wypowiedzi (tej z przed kilku dni) wynika ze szukasz i chcesz podjac prace. Ja natomiast chcialem podkreslic fakt ze istnieja w naszym jednostki, ktore maja wszystko (czyt. prace) w ....beep..., a inni musza sobie zyly wypruwac zeby znalezc prace, a pozniej jeszcze utrzymac sie w niej bo kto wie czy za tydzien nie beda zwalniac. Zdaje sobie sprawe z sytuacji na naszym rynku pracy i to jest koszmar.
pzdr
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
i co z tego ze szukam. Jak to bez sensu. Ech
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jak tylko zobaczyłam tytuł tego wątku - to się najeżyłam. Bo wygląda on tak, że praca czeka na ulicy i tylko mi się nie chce po nią schylić i podnieść. Znam te opinie, że jak ktoś chce pracować to tę pracę znajdzie. A ja jestem nieudolna i nie umiem jej znaleźć, albo mi tak naprawdę nie zależy.
Po studiach pracowałam dwa lata, potem pojawiły się dzieci. Gdy były w wieku przedszkolnym (7 i 5) próbowałam szukać pracy, ale pojawiło się trzecie. Okazało się dzieckiem większej troski i ze względu na stan jego zdrowia nie mogłam nawet myśleć o podjęciu pracy. Gdyby mąż chciał uczestniczyć w opiece nad dziećmi byłoby to może możliwe, ale tak nie było. Teraz jestem sama, rozstaliśmy się z mężem, żyję z ailmentów, których jest oczywiście za mało, nie mowiąc o tym, że nie zbieram składek na emeryturę. Czarno widzę przyszłość, nikt mnie nie będzie utrzymywał.
Ale.. co ja mam zrobić? Kurs jakiś skonczyłam (kosztorysowania), ale ewentualni pracodawcy pytali o doświadczenie. Więcej szkoleń nie będę robić, bo kosztują, a obawiam się, że problem będzie ten sam, też doświadczenia mi nie dadzą. Mam wyższe wykształcenie techniczne, dobrze obsługuję komputer i tylko tyle. Nauczyć mogę się wszystkiego, jeszcze szybko się uczę i mi się chce.
Po znajomości dwa razy miałam doraźne tymczasowe prace w biurze, ale na czarno i już się skończyły. Pracowałam jako kasjerka w markecie, dostałam 450 zł za miesiąc i nabawiłam się bóli kręgosłupa. Potem musiałam chodzić na rehabilitację. Pisałam artykuły do gazety (drobne pieniądze były), ale też jako wolny strzelec i nie udaje mi się wkręcić między starych wyżeraczy. Nie siedzę z założonymi rękami, ale mam pewność, że jedyna szansa, to żeby ktoś po znajomości dał mi szansę i pozwolił pracować i nauczyć się czegokolwiek i nabrać doświadczenia. Nie mam pieniędzy, żeby rozpocząć własną działalność, zresztą z jakimi umiejętnościami? A wiecie jakie są ogłoszenia? Czy ktoś je czytał? Potrzebują młodych... ekspedientkę po szkole handlowej, fryzjerkę, przedstawiaciela handlowego z samochodem (nie mam)...
Umiem pisać CV, wiem, jak rozmawiać z pracodawcą... i co z tego? Zresztą, jak spojrzeć szerzej, to jesli nawet pracę bym dostała, to 50 osób, które też odpowiedziały na to ogłoszenie, odejdzie z kwitkiem. Niby to nie mój problem, ale to denerwujące, że o pracy nie decydują chęci, rzetelnośc, uczciwość, umiejętności, tylko sztuczki jak się sprzedać, albo jak młodo wyglądać. Nawet jestem dyspozycyjna, bo dzieci już sobie poradzą. I co z tego? Mam koleżanki w moim wieku, które sytuacja życiowa zmusiła do dłuższej przerwy na wychowanie dzieci. Żadna teraz nie może znaleźć zatrudnienia. Pracują tylko te, które mogły szybko wrócić do pracy, bo mąż pomagał w opiece nad dziećmi. Albo miały szczęście, albo (najczęsciej) znajomości.
Tak ja widzę ten problem. Jako nie do rozwiązania moimi rękami. Tracę wiarę. Może źle... Powiedzcie ze swojej strony, jak to widzicie? Może ja źle patrzę? Może jest jakiś sposób wyjścia z kręgu niemożności? Aktualnie czekam tylko, że manna spadnie mi z nieba, to znaczy, że ktoś mi pomoże.

Życzę miłego dnia
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja szukałem pracy jakiś czas temu, i powiem że żeby znaleść prace to trzeba mieć piniądze, bo wydałem w ciągu miesiąca 200 złotych (bilety, telefon itp) i chyba mało wydałem bo nic z tego co znalazłem mnie nie interesowało:)).
Prace można znaleść, oczywiście tylko czy ktoś chce ją przyjąć. Mówią że żadna praca nie hańbi ale mi nie w smak jest sprzedawanie jakichś bubli, już nie mówie o sprzedawaniu długopisów lub cegiełek, jakimś ludziom co nie mają prawie co do garnką włożyć, i jeszcze twierdzić że to na cele charytatywne (z których moja charytatywnośc wynosi 25-50%). Można znaleść prace na czarno (jak się wie gdzie szukać) jako jakiś telemarketer, znam ludzi którzy potrzebowali szybko kase, to tak pracowali po 2h tygodniowo, byli w tym dobrzy to potrafili wyciągnąc 50zł za te dwie godzinki pracy, ale praca na czarno, więc i tak nic im w dokumentach po tym nie zostało, a potem się okazało że pewnego miesiąca trzeba było dobitniej przekonać właściciela że ma zapłacić. Praca sezonowa oki ale co po sezonie? i też przyjmują tylko studentów, głównie studiów dziennych, i oni nie patrzą że ktoś może nie mieć co do garnka włożyć, ważne by student miał na wakacje. Można też pracę znaleść w jakichś chemicznych sprawach, ale nie wiem komu sprawi przyjemność gaszenie wapna, lub coś w tym stylu, oparzenia od tego że się gadać nie chce, no i na układ oddechowy ostro działa. Można znaleść prace przez rózne firmy zajmujące się tym, tu się czasami trafia fajna praca i to jest wyjście, tylko taka firma przez długi czas zgarnia z twojej godzinnej stawki przynajmnie złotówkę, hehe, nic za darmo. Nie koniecznie taka firma się zainteresuje twoją osobą, każą ci wypełnić ankietkę i już się nie odzywają. To jest sprawa tego czy mają szanse znaleść ci prace, tzn wiek, wykształcenie, ilość dodatkowych papierków, doświadczenie!!!
A i tak jak wiadomo najlepsza metoda to znajomości, to jedyna dobra metoda:))

Pozdrawiam

"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wiecie co? Trudno jest ocenić, czy ktoś szuka pracy aktywnie, czy nie. To tak jak napisała po czterdziestce - różnimy się od siebie i część z Nas jest może mniej zaradna, albo ma mniej pomysłów. Nie należy tego oceniać. W każdym razie napiszę Wam jak ja szukałam pracy. Po pierwsze już w szkole średniej pracowałam każdego roku w wakacje a to w knajpie, a to w sklepie - raz złapałam kontakt z jednym pracodawcą, a potem co roku, z odpowiednim wyprzedzeniem, po prostu się "przypominałam". Dodatkowo, w trzeciej klasie, podjęłam pracę w sklepie i w każdą sobotę sobie dorabiałam. W sumie po skończeniu liceum (dziennego dodam) miałam już nie byle doświadczenie. Po skończeniu liceum, startowałam na germanistykę. Ponieważ jednak mi się nie poszczęściło - zadecydowałam, że na dobry początek skończę jakieś studium i poszukam sobie pracy. Szukałam pracy biurowej, bo w zaocznym systemie nauki nie mogłam sobie pozwolić na pracę w sklepie. Dłuuuuugo szukałam, bo nie miałam doświadczenia. Stwierdziłam, że skoro już bezproduktywnie siedzę w domu, to może załatwię sobie jakieś bezpłatne praktyki, żeby się podszkolić. I w ten sposób nabywałam doświadczenia, trzy miesiące pracując za darmo. Pod koniec drugiego miesiąca zaczęlam sobie szukać pracy z wynagrodzeniem;) ...no i udało sie, bo mój aktualny pracodawca, oprócz nabytej przeze mnie wiedzy docenił również moją determinację i wielką chęć podjęcia pracy. Później, na studiach, dowiedziałam się, że często docenia się bardziej kandydata, który wychodzi "na przeciw" organizacji, niż takiego, który ma świetne kwalifikacje i ogromną wiedzę, ale czeka z "założonymi rękami". Poza tym wiem, że gdybym stanęła przed faktem dokonanym - w sensie braku pracy - najprawdopodoniej zadowoliłabym się byle czym i w trakcie szukała sobie czegoś innego. I nie potraktujcie tego jako "przytyk", bo wiem, że oprócz chęci jest jeszcze coś takiego jak szczęście...
Pozdrawiam, M25.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zmienilam nick. Ten z zabrnelam tak daleko troche za bardzo pesmizmem wieje. Sledze ten temat dotyczacy pracy na bierzaco, poniewaz dotyczy bezposrednio mnie. Czytam kazdy list uwaznie.
Podziwiam wasza dojrzalosc i takie powazne podejscie do problemu.
Bardzo dlugo bylam na innym forum. Ale tam z wiekszosci tematow ludzie robili sobie zarty. Az strach bylo sie odezwac. tu jest inaczej.
Praca to teraz problem wielu osob. Chyba tylko ci ktorzy ja maja nie dostrzegaja tego. A nawet jesli dostrzegaja to nie zdaja sobie w pelni sprawy z tego co czuje czlowiek pozbawiony srodkow do zycia.
Chodzi do urzedu miasta. Sklada wniosek o dofinansowanie do mieszkania. Nie odpowiadaja mi od 1, 5 mies, choc odp miala byc w ciagu 30 dni. Mam dlugi w spoldzielni.
ZAraz ktos wyskoczy : nie jest z toba tak zle skoro masz internet. Tak mam przez kablowke. place okolo 90zl. Tez nieregularnie. I jest to moj jedyny kontakt ze swiatem poniewaz tel juz dawno mi odlaczyli.
Po czterdziestce, podobnie jak ty mam dzieci. Czy byloby to bardzo niedyskretne pytanie jesli bym chciala dowiedziec sie o wys alimentow jakie dostajesz?
pozdrawiam
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zapraszam do rozmowy na prywatny adres mailowy. Swojego adresu nie podałaś, ale mój jest dostępny. Chyba umiesz go znaleźć?

Życzę miłego dnia
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
jezynka napisał(a):

> Praca to teraz problem wielu osob. Chyba tylko ci ktorzy ja
> maja nie dostrzegaja tego. A nawet jesli dostrzegaja to nie
> zdaja sobie w pelni sprawy z tego co czuje czlowiek pozbawiony
> srodkow do zycia.
No tak - podobno syty głodnego nie zrozumie. Chociaż czasem mam wrażenie, że to przysłowie niestety działa w dwie strony.
M25.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pisalam to na podstawie wlasnych doswiadczen.
Calymi latami nie pracowalam. Czytajac gazety widzialam dziesiatki ogloszen oferujacych prace. I zawsze uwazalam, ze mowienie o bezrobociu to naciaganie. Przeciez kazdy kto chce moze sobie znalezc prace. Ludziom nie zalezy. Tak wlasnie myslalam. Az znalazlam sie sama w sytuacji poszukiwacza. I okazalo sie ze nie moge niczego znalezc. Nigdzie nie jestem potrzebna.
Teraz tez zastanawiam sie. Zawsze bylam zdania ze moja rola jako matki jest najwazniejsza. Dac dzieciom wszystko (nie chodzi o rzeczy materialne), niech nie siedza w przedszkolach , swietlicach. Ale to chyba byl blad. Gdybym kiedys dla dzieci nie przerwala tej pracy jaka mialam, gdybym skonczyla studia ktore zaczelam, to moze teraz nie bylabym w takiej sytuacji. Nie wiem.
Wiec co jest wazniejsze: ja praca czy ja i moje dzieci?
Nikt nie jest w stanie przewidziec co zmieni sie w jego zyciu na przestrzeni kilku badz kilkunstu lat.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Witam Was bardzo cieplo
Pracuje w firmie konsultingowej, która zajmuje sie również selekcją kandydatów do pracy do dużych korporacji. W tej chwili prowadzę projekt, w którym na 20 stanowisk do obsadzenia wybranych zostało do "obróbki" 400 osób z 2 tysięcy, jakie zostały do tej firmy nadesłane. A więc nie zawsze CHCIEC TO MOC. Konkurencja jest bardzo duża, stanowisk do obsadzenia malo i zarówno pracodawcy mają problem ze znalezieniem właściwych ludzi w "tłumie" podobnych do siebie, jak i kandydaci z powodów oczywistych.
Wyobraźcie sobie, że niektórzy zapraszani przez moje asystentki kandydaci wybrzydzaja, że nie mogą, że pozniej moze moga, ze dadza znac czy w ogole sa zainteresowani - jestem w szoku.
Sama bardzo długo szukalam porzadnej pracy po studiach i pamietam, ze rosly mi skrzydla przy kazdym zaproszeniu na rozmowe czy testy. Jak to wiec jest? Jak znalezc tych naprawde zmotywowanych? I jeszcze jedno: jak znalezc ludzi z odpowiednimi umiejętnosciami...z angielskim...z otwartoscią i inicjatywą, a nie wykonawców...nie wszyscy nadaja sie na "dobre" stanowiska...wiem, ze to przykre, ale firmy sa jak czolgi: pracownicy maja przynosic zysk...jak tego nie daja...szuka sie innych, lepszych...achhh ten kapitalizm
Ot i tyle refleksji na temat pracy w dużych zachodnich firmach...
Pozdrawiam serdecznie
athena
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No właśnie, może ja mam zboczenie zawodowe. Od pięciu lat pracuję jako specjalista ds. personalnych i od blisko czterech samodzielnie przeprowadzam rekrutacje. Zgodzę się z atheną, że czasem przerażające jest podejście ludzi. Jednemu nie pasują godziny, drugiemu kasa, inny jest zbulwersowany, że nie dostałby samochodu służbowego - mają tak roszczeniowe nastawienie, że szczęka mi opada. Jestem w szoku, bo tyle osób dałoby sobie przysłowiową rękę obciąć, żeby dostać tę pracę. Nie wiem z czego to wynika - czasem mam wrażenie, że to jakieś stare nawyki. A prawda jest taka, że żeby zdobyć fajną pracę, to niestety kilka lat trzeba sobie na ten sukces popracować. Sama pamietam swoje początki. Zanim "zapracowałam" na swoją markę, przez kilka lat płaciłam tzw. "frycowe". Byłam ignorowana, traktowano mnie protekcjonalnie - jak gówniarę, która nie ma o niczym zielonego pojęcia i niejednokrotnie szykanowana, kiedy okazywało się, że mam dobre pomysły, zaczynam studia, albo szef głośno i dobitnie docenia moje osiągnięcia. Jak sobie przypomnę moje ówczesne zarobki, ogarnia mnie pusty śmiech - miesięczna stawka była identyczna jak zasiłek. Moi znajomi podśmiewywali się ze mnie, że im za taką kasę nie chciałoby się tyłka z łóżka podnieść. Niejednokrotnie miałam ochotę to wszystko pieprznąć w diabły i odpocząć pół roku na bezrobotnym, ale dzięki Bogu mam w sobie wolę walki i własnie dlatego udało mi się w kilku życiowych kwestiach. Poza tym wcześniej wspomniana kreatywność - tak na prawdę chyba niewiele osób wie na czym polega - a w dzisiejszych czasach jest niezbędna.
M25.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
O jak miło, koleżanka "po fachu" :-)))))))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ano;):))))
Pozdrawiam, M25.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hej.
A to ciekawy temat.
Wiecie co mam 26lat .
Studia aktualnie na 4 roku Politologii(rok przerwy ,studia rozpoczęte w Bydgoszczy)
Po skończeniu liceum podczas wakacji ,kiedy to koledzy jechali w śiną dallll
ja postanowiłem zacząć pracować.(zgadz się znajomości pomagają).
Więc zostałem jak to napisano w św. pracy referent od spraw handlowych.A byłem poprostu sprzedawcą,kierowcą takim chłopcem od wszystkiego.Pracowałem 3-lata.I co wcale nie było żle - pieniądze jak wiecie sami nie są duże dla początkujących młodych(jak to mówili.OOOni z DOŚWIADCZENIEM .A jesteś młody?!
Ok pracować trzeba i czerpałem jak najwięcej w kontaktach z ludzmi.
Sprzedawałem telef. Na początku uczyłem się bacznie że często sprzedać coś nie wiąże się z namówieniem potencjalnego kupującego.(aby nabić utarg dzienny)To nie tędy droga trzeba znalężć drogę do potrzebującego.
Tłumaczyć i potrafić jak najlepiej doradzić.Wybaczcie ale praca mnie mocno pochłoneła kilka lat temu dlatego tak piszę ale muszę to opisać aby dobrnąć do końca.Studiowałem i pracowałem i czasu miałem wiele na różne pomysły.W końcu niestety mówienie czegoś w kółko tego samego i bez perspektyw zmian IIICH (nie nie trzeba zadbać o rekl.,nie trzeba się wychylać , daj sobie spokój , jesteś młody i takie tam bzdury - nowe modele i.t.d)Ale pracowć i zarabiać na studia trzeba.
I jak grom z jasnego nieba prop od kumpla Hurtownia Komputerowa .OK
Lepsze warunki pracy .No i z przyjacielem z dzieciństwa.(Magazyn został moim księstwem).Było fajnie klejenie paczek,wydawanie towaru na wz.
Ale najlepsze nauczyłem się skł Komputery Hi Hi.Wcześniej jak pytałem kolegi to jak potrafiłbym złożyć komp=NIEEEE.
To ja nie pewnie trudne i co .
Wiecie co jak tak patrzyłem to szybko zrozumiałem że to kicz.(do robienia szmalu)co trudnego w złożeniu kompa?Tak naprawde wiem jeżeli ktoś sobie myśli a- nie wie co pisze-przecież to jest trudne.Ja wierzę w to że jeżeli ktoś czegoś bardzo pragnie to dopnie swego.Gdyby kolega poświęciłby trochę czasu zaoszczędziłbym dużo pieniędzy dla siebie i moich znajomych.Ale nic kolejna lekcja z życia.Po roku zamknięcie Hurtowni?. No nic pech.Ups i co ja zrobiłem>Trzeba było pracować w sklepie .Może.
Po pół roku nowa praca jako kierowca - ostatnia z możliwych.
A jeżdziłem i jeżdziłem i jeżdziłem i jeżdziłem i w pewnym momencie zaczynałem znów dostrzegać dobre strony (no tak tak jadę i jadę o 3 rano z Berlina i co -co Ty tutaj robisz )i pomyślałem pracujesz głupku!!!!!!!
A więc papiery celne (szkolenie przez kumpla mówił no wiesz to naprawde proste zobacz i.t.d-I to jest przyjaciel zrozumiałem wszystko).
O wykorzystywanie potencjalne kopanie w tyłek młodych w pracy przez starych wyjadaczy nie jest mi obce.
Z jeżdzeniem mówiłem sobie tak to mi się napewno przyda .I koniec.
Mój prezes po miesiącu pracy powiedział tak Wie pan niech pan daje się kopać pozna pan słabe strony ludzi którzy nie mają nic innego do robienia jak tylko popychać i patrzeć jak upadasz.Ważne dla mnie zdanie Jak upadniesz to masz jeszcze szybciej wstać i do pracy.
Po roku zostałem kierownikiem zakładu produkcyjnego mającego pod sobą około 100osób.(byłem najmłodszy>ONI mówili a karierowicz,a Ten to co)A ja dalej do pracy.Prowadzę firmę już przez 3-lata zdobyliśmy od dwóch lat certyfikat ISO 9001 w tym roku 9002.Było ciężko ale optymizm i chęć zobaczenia rzeczy pozytywnych bardzo pomaga.
Teraz to Ja zatrudniam i wiem także że praca z ludzmi nie jest łatwa ale tak naprawde ważne jest zrozumienie innych(ich problemów ,trosk aby coś naprawić-rozwiązać)
Potrafię (tak myślę słuchać-uważnie)-nauczyłem się za ladą
Potrafię składać komputery.Magazyn
No i jazda choćby dziś np.do Zakopanego.Nie ma problemu(nie boję się trasy *czy to dzień czy noc)jest ok.
Przyda się na następne dni może w rodzinie i wypady po Polsce -Czemu nie.I tak naprawde nie wiem Czy to co robię też się do czegoś jeszcze nie przyda - napewno po kopaniu,staniu za lada ,jazdą samochodem dzień i noc nauczyła walki do własnych pomysłów , chęci zmiany , dążenia do celu
Cel jest bardzo ważny.
Przez rok zawiesiłem studia(ISO) ale wracam studiować już od pażdziernika do Gdańska .
Jest dobrze , _zawsze.
Nie miałem łatwo ten kto pracuje tuż po liceum-sam wie.
Jak czasem starzy wyżeracze mogą popsuć cały sens ,cel do jakiego się dąży.Możesz robić Tylko to na co ci pozwolę(zdany tylko na łaski wielmożnych panów.Wierzyłem że to się zmieni i do tego doczekałem To ja rozdaję karty i Ja decyduję -Jednak dzięki osobie która uwierzyła we mnie
Mój Prezes.
Wcześniej poznałem ludzi jacy są a teraz korzystam z tego i wyciągam wnioski.Przepraszam że tak dużo. Pozdr.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Athenka: pracujesz w firmie konsultacyjnej. Nie gniewaj sie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
eee tam, mi to wszystko jedno... i tak sie tu mowi glownie po angielsku...nestety...ale dzieki za uwage :-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To do Polski juz zagranica przyszla:)
Wiec dlaczego ludzie chca do zagranicy, bo niby ze tam praca nie hanbi?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jasne ze tam praca nie hanbi.
Widzialem lekarza noszacego cegly,cement,wylewajacego schody.
Nie u siebie,u obcych.widzialem jego rece chirurga pelne odciskow.Tylko ze on wiedzial za ile ta praca.
Widzialem panie z dobrych domow ktore sprzataly i scielily setki lozek nie mowiac o sprzataniu toalet.A byly to kobiety co w kraju nie znaly slowa praca.
Zycie je do tego zmusilo i sytuacja finansowa.
A co roku,jeszcze oplacalne zbieranie winogron,choc przelicznik juz nie taki jak kiedys mozna spotkac na zboczach ludzi wszelkich zawodow.
Laczy ich jedno,chec zarobienia ludzkich pieniedzy,chocby kosztem spania w spiworze lub w warunkach ekstermalnych.
I ja tych ludzi rozumie,sam kiedys wyjechalem na zbieranie jablek gdyz chcialem wreszcie zarobic wymarzone pieniadze.
A jak myslicie ile osob zza wschodniej granicy pracuje w Polsce na czarno?
Bo sa tansi od naszych bezrobotnych,bo wykonaja kazda prace szybko,solidnie i nie kloca sie o byle co.
Ze zabieraja naszym prace?
Moze tak choc czesto nasi sie nie kwapia by sie urobic.
A na zachodzie coraz trudniej o prace.
Nawet teraz jak wchodzimy do UE.
Szczegolnie teraz.


Powyzej to tylko moje zdanie.
Nie wszyscy musza sie z tym zgadzac.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Manor, tym razem to Twoje pisanie tak wyglada jakbys skopiowal je od Pimpa.

Ja widze Chinczykow robiacych 14 godzin na dobe 6 dni w tygodniu. Nie widza rodziny od lat, ale sa zawsze usmiechnieci. Wielu bezrobotnych wybralo by raczej zebranie niz taka prace. Tutaj tez mamy 20% bezrobocia, a oficjalnie 7%, bo propaganda liczy tylko tych co zasilek pobieraja. Jednak wsrod Chinczykow w USA jest jakis 1% bezrobocia. A ten co nie ma pracy szybko ja znajduje, wysyla pieniadze do Chin dla rodziny. Meksykanie sa podobni.

Relatywnosc polega tutaj na tem, ze jak juz osiagnelismy jakis standard to chcemy tylko lepiej. Wiec nie dziwi mnie to, ani tego nie potepiam. Tak juz jest ... i bardzo dobrze. Biedni z nizszego standartu, ze wschodu np, ciesza sie, ze moga miec lepiej pracujac w Polsce za pol ceny, czyszczac smierdzace kibelki itd. Jakby sie dobrze przyjzec, to ta relatywnosc prowadzi do postepu i rozwoju cywilizacji. A wg mnie, rowniez jest w pewnym sensie sprawiedliwa, gdyz daje najwieksza szanse tym naprawde najbiedniejszym. Przeciez my tez jestesmy tymi ze wschodu jak podejmujemy niehanbiaca prace "zagranica".
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Co racja to racja.


Powyzej to tylko moje zdanie.
Nie wszyscy musza sie z tym zgadzac.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A ja sie nie do konca zgadzam, ze praca to znajomosci... Pracuje w super firmie, ale nie do konca zajmuje sie tym, czym lubie... postanowilam cos zmienic... Wyslalam odpowiedz na wymarzone ogloszenie z wyborczej... I co? po kilku rozmowach kwalifikacyjnych, testach logiczno-matematycznych - mam nowa prace. bez protekcji, bez znajomosci. Po prostu trzeba chciec, miec troche szczescia... Znalezc sie we wlasciwym miejscu i o wlasciwym czasie. zbierac wszystkie papierki, doswiadczenia. Nigdy nie wiesz co moze ci sie przydac... nawet hobby dotyczace robotek recznych i wyjazd do Afryki. Wszystko co robisz w zyciu moze sie przydac!
teraz mi poszlo latwo, po studiach dlugo szukalam pracy. faktycznie - doswiadczenie... ale to nie o to chodzi by w czasie studiow pracowac na stanowiskach ambitnych... ja reklamowalam makarony w supermarketach itp... to chodzi o to by byc aktywnym. A sie uda!!!!! Powodzenia!!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mozna sobie pozwolic na prace , gdy jest sie na utrzymaniu np. rodzicow. Nie placisz rachunkow za mieszkanie, wode i etc...............Wowczas za otrzymywane "wynagrodzenie" mozesz spokojnie szukac : jezdzisz na testy, kupujesz znaczki na listy itp.....
Nie wiem czy starczy na buty, 3-miasto to spory obszar........
Zagadka dla mnie jest jak ma potencjalny kandydat na pracownika odpowiedziec na pytanie: "co pan/pani ulepszylaby w naszej firmie?"........
jakiej odpowiedzi oczekuja "panie kadrowe"...........??????????
To pytanie stawiam serio , i takiej odpowiedzi oczekuje
On/Ona firmy nawt nie widzieli{kto by ich wpuscil}!?!?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Panie kadrowe były za PRL'u i zajmowały się tylko przekładaniem papierów i popijaniem kawki. W dzisiejszych czasach ten zawód polega na zupełnie czym innym.
Nie wiem co by Ci powiedział ktoś inny. Według mnie wszystko zależy na jakie stanowisko przeprowadzana jest rekrutacja. Jeżeli na Prezesa, to wiadomo, że musiałby się wykazać wiedzą merytoryczna i nieszablonowym rozwiązywaniem problemów, przede wszystkim zaś popartym sukcesami. Często zadaje się takie pytania kandydatom na stanowiska szeregowe. Osobiście nie jestem zwolenniczką przeprowadzania rozmów kwalifikacyjnych, stosując pseudopsychologiczne testy, ale własnie takie pytanie może Ci dużo powiedzieć o kandydacie. I nie chodzi o to, co rzeczywiście mógłby usprawnić (chociaż odpowiedzi bywają inspirujące) - najczęściej chodzi o poznanie reakcji człowieka - jak się zachowuje w sytuacji stresogennej, nowej etc., etc.
Jeśli zaś chodzi o pozwalanie sobie na to i owo mieszkając z rodzicami, to powiem Ci, że łatwo jest zwalić swoje niepowodzenia na karb własnej sytuacji życiowej. Jedna rzecz, moim zdaniem, jest znamienna. Jeżeli nie próbujesz przerwać tego błędnego koła, pod tytułem - nie mam doświadczenia, więc nikt nie chce mnie przyjąć do pracy - to nie liczyłabym na wiele. Szczęsciu trzeba pomóc. Ja osobiście nie miałam wątpliwości - wolałam się trochę przemęczyć za tak niską stawkę - zyskując wiele w postaci doświadczenia. To tak jak wchodzenie po drabinie - za każdym razem o szczebelek wyżej - nie uda Ci się wskoczyć od razu na samą górę.
A najłatwiej jest powiedzieć - nie opłaca mi się, więcej wydam na dojazdy itd.

> Nie wiem czy starczy na buty, 3-miasto to spory obszar........
Nie dajmy się zwariować....
M25.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ooo!!! MadziaK :-)
slyszalam że kilimandzaro zdobyte :-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Całkiem dobry temat wyszedł, jak tak piszecie o swoich drogach kariery. Muszę przyznać, ze dodał mi skrzydeł po chwilach zwątpienia. Jednak można... tylko trzeba próbować i próbować. Wszystko się może w życiu przydać.

Życzę miłego dnia
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Najwazniejsze to uwierzyc w siebie i nie zalamywac sie pierwszymi niepowodzeniami.


Powyzej to tylko moje zdanie.
Nie wszyscy musza sie z tym zgadzac.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
dawno tutaj nie byłem, ale za to dzisiaj sobie poczytałem.dzięki
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mam 19 lat i od pazdziernika zaczynam studia na politechnice Gdańskiej na kierunku zarzadzanie i marketing. Ciesze sie ze moglam sobie troszka poczytac o waszych doczynaniach i sukcesach.
Mam jedno pytanko, otoz, czy w czasie poszukiwania pracy, ma jakies znaczenie to czy ja skonczyłam apolitechnike, a nie np. uniwersytet (chodzi tu o ten sam kierunek), słyszam rózne opinie na ten temat, a co wy o tym myslicie?
Z gory dziekuje za odpowiedz:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jakbym przyjmowal do pracy, to myslalbym, ze politechnika to bardziej na przemysl jest ukierunkowana (gdzie wiekszosc lepiej platnej pracy jest). Scisle myslenie potrzebne jest tam, oparte na matmie, fizyce, wytrzymalosci materialow, itp, zeby np. samochody nie psuly sie na drodze.

Natomiast uniwersytet to kojarzy mi sie z filozofowaniem, wiec jakies dzinnikarstwo, prawnictwo, politykierstwo, nauczycielstwo, psycho, itp. Scisle myslenie nie jest tak potrzebne, szczegolnie jak sie poznalo metody sprzedazy kitu. Dla selsmana to chyba uniwersytet, a dla inzyniera to politechnika lepsza.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jeszcze dodam, bardziej na temat, dla Venus: mowi sie, ze duzy i silny to ma braki w inteligencji. Wg mnie to nie ma korelacji, a takie okazy to sie w oczy rzucaja, wiec chyba stad te powiedzenie. Na tej samej zasadzie chyba uwaza sie powszechnie, ze inzynier to nie humanista i zarzadzac tez nie potrafi, bo pewnie wyobraznia zbyt scisla, wiec moze ograniczona. Ja sie z tym nie zgadzam, ale wielu uwaza stereotypowo. Jesli bedziesz zarzadzala dziennikarzami to chyba uniwersytet lepszy, a jesli budowa statkow to nie wiadomo, moze politechnika.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Panuje powszechna opinia, że bardziej ceni się wykształcenie politechniczne niż uniwersyteckie. Na pierwszy rzut oka mają absolwenci coś więcej niż magistra, bo jeszcze inżyniera. Na to trzeba sobie zapracować.
Może niech wypowiedzą się koleżanki z działu kadr...
Jednak w obecnych realiach poszukiwania pracy nie ma to chyba wielkiego znaczenia, nawet trudno liczyć na pracę w swoim wyuczonym zawodzie.
Jeszcze jedno - podobno na politechnikę łatwiej się dostać, za to studiuje się trudniej niż na uniwerku.

Życzę miłego dnia
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mnie osobiście nie wypada klasyfikować tych dwoch uczelni. Natomiast po raz kolejny wrócę do ogólnopolskiego rankingu katedr zarządzania szkół wyższych za 2002, który ukazał się we Wprost. Na liście znalazło się 30 szkół wyższych. Niestety, Naszego rodzimego Uniwersytetu nawet nie zaklasyfikowano do rankingu, z kolei Politechnika uplasowała się gdzieś w połowie listy.
M25.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
sorki ale jak ktoś naprawdę chce studiować zarządzanie to raczej nie wybiera ani uniw. ani żadnej polibudy / chociaż przedmiot spawania jest ciekawy /. Ci którzy planuja karierę w ekonomii lub pokrewnych powinni wybrać akademie ekonomiczne. polecam w Poznaniu, bo sam myślałem o tej ścieżce kariery i nawet zdałem tam na Wydział ZiM. ale wybrałem prawo i Gdańsk. ze znajomości wiem, że tam naprawde uczą przedmiotów ekonomicznych i zarządzania przez duże E i Z. a i z pracą nie jest źle. znajomi polądowali w wielkich firmach zagranicznych jak Ernst, Glaxo, Price, kilku już ma własne firmy, a część pracuje w UE. w tym zawodzie jak najbardziej liczy się marka i chęć nauczenia się, a nie obiboctwa na wydziel gier izabaw czy innym takim. tak to myśleć można tylko o miganiu się od wojska i "zrobieniu dyplomu" bo ktoś inny i tak mi załatwi robotę.

zatem moim zdaniem warto by wybierać zawody w których można być naprawdę dobrym, albo które są na tyle niszowe, że zawsze będzie na nie popyt. nadprodukowanie mgr-ów zarządzania przez uniw. a tym bardziej polibudy nijak pomaga gospodarce czy rynkowi pracy. oczywiście uogólniam i zdażają się jednostki wybitne z uniw. lub polit., które robią kariery albo wybitne uczelnie, tyle że bardziej na zachodzie niż u nas. ale czytając życiorysy tych rekinów finansiery to szczycą się oni absolwenctwem SGH-u, AE i dodatkowo jakimś MBA.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
sivy napisał(a):

> sorki ale jak ktoś naprawdę chce studiować zarządzanie to
> raczej nie wybiera ani uniw. ani żadnej polibudy / chociaż
> przedmiot spawania jest ciekawy /.
Dlaczego - z badań wynika, że polibuda ma bardzo dobrą katedrę zarządzania. Nie bądźmy tendencyjni;)
Nie słyszałam o "spawaniu" na zarządzaniu PG...

Ci którzy planuja karierę w
> ekonomii lub pokrewnych powinni wybrać akademie ekonomiczne.
> polecam w Poznaniu, bo sam myślałem o tej ścieżce kariery i
> nawet zdałem tam na Wydział ZiM. ale wybrałem prawo i Gdańsk.

Nie, no idąc tym tropem - wybierzmy prestiżową SGH - najlepsza szkoła nauk ekonomicznych w Polsce:)) Tylko czasem trzeba liczyć siły na zamiary....i kasę też radzę policzyć, zanim zaczniesz się upajać obecnością w szeregach pięknej, młodej i perspektywicznej młodzieży Polski - nie tylko tę na korki u wykładowców, czy łapówę, ale na zwykłe utrzymanie się w Wawie, w przypadku kiedy okazałeś się być geniuszem ;)

> ze znajomości wiem, że tam naprawde uczą przedmiotów
> ekonomicznych i zarządzania przez duże E i Z. a i z pracą nie
> jest źle.

Ze znajomości wiem, że ponad przeciętne jednostki same się "odnajdą"
Pracowitym "średnakom" polecam w miarę dobrą szkołę (bo pociągnie ich w górę i nikt się nie będzie pytał: czy tata będzie w stanie zapłacić dodatkowo 1000 za "kurs wyrównawczy";)

> zatem moim zdaniem warto by wybierać zawody w których można być
> naprawdę dobrym, albo które są na tyle niszowe, że zawsze
> będzie na nie popyt.

Z popytem i podażą jest tak, że trzeba się "wstrzelić" w odpowiedni moment. Generalnie to zjawisko równoważy się tylko w teorii i nie spotkałam się w zwykłym życiu (bez względu na jego sferę) z równowagą rynkową;) To również dotyczy zwodów niszowych. Jak już pojawią się pierwsze symptomy nadwyżki rynkowej popytu, to okazuje się, że po 5 latach studiów i jakichś dwóch nabywania doświadczenia znajdujemy się w grupie, która kształtuje nadwyżkę podaży.
Stąd fenomen "zarządzających". A jeśli chodzi o mechanizmy rynkowe, to trzeba pamiętać, że większość z nich rozpatrujemy w tak zwanym (fachowo - według ekonomicznej literatury przedmiotu) długim okresie.

Pozdri, M25.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
pozwolisz że sobie powycinam :))))))))

malutka25 napisał(a):

> Dlaczego - z badań wynika, że polibuda ma bardzo dobrą katedrę
> zarządzania. Nie bądźmy tendencyjni;)
> Nie słyszałam o "spawaniu" na zarządzaniu PG...

bez jaj, sama słyszałaś wydźwięk ocen forumowiczów wydziału zarządzania na PG. oprócz rankingu liczącego się m. in. wg stanu profesorsko-doktorsko-osobowego liczy sie także realne podejście tych osób do nauczania. widać w rankingu "podejście do studenta" / czytaj: męczą czy nie męczą na zarządzaniu / PG dostała też dużo punktów. ale ogólnopolskich książek to kadra z PG jakoś nie pisze, chyba że się mylę. ponadto, każda techniczna uczelnia ma w programie jakiś przedmiot techniczny - do wyboru. moja koleżanka nawet będąć na stypendium w Kilonii nie mogła mieć odpuszczonego spawania na PŁódzkiej na zarządzaniu i robiła je awansem na V roku. na zarządzaniu na uniw. liczy się matma a też musisz odbębnić filozofię albo etykę jako przedmiot społeczny.

> Nie, no idąc tym tropem - wybierzmy prestiżową SGH - najlepsza
> szkoła nauk ekonomicznych w Polsce:)) Tylko czasem trzeba
> liczyć siły na zamiary....

dlatego nie pisałem o SGHu. AE w Krakowie, Katowicach, czy Poznaniu to już nie Warszawka a także są w czołówce i uczą wyłącznie ekonomistów, co może świadczć o poziomie. nawet w końcu ludziki też zrozumieli że idzie tam ten kto chce się tam uczyć i ma warunki / naukowo-mózgowe :) /, bo nabór na te uczelnie z roku na rok maleje, a liczba kandydatów na jedno miejsce spada. marka robi swoje :)

jak ktoś miał 6 z matmy na maturze to chyba może sobie poradzić i bez tego. jakoś moi znajomi ani ja na wstępnych nawet o tym nie pomyślałem. i wiem doskonale że są różne matury- zwłaszcza starego modelu - zależy od lubienia przez nauczycieli, jednakże nie piszę tego do baranów bo tych zweryfikuje egzamin. no chyba że wystąpią wyżej opisywane przez Ciebie patologie, ale znam tez nieustępliwych pedagogów z tytułami na które mogą tatusiowie skoczyć a córunia ma roczek w plecki.

>i kasę też radzę policzyć, zanim
> zaczniesz się upajać obecnością w szeregach pięknej, młodej i
> perspektywicznej młodzieży Polski - nie tylko tę na korki u
> wykładowców, czy łapówę

patologie zawsze zwiększają wrażenie niedostępności.

> ale na zwykłe utrzymanie się w Wawie,
> w przypadku kiedy okazałeś się być geniuszem ;)

ależ droga M - święta racja! SGH ma doskonały system stypendialny, ale wtedy trzeba się jednak pouczyć i zapracować. jak co to nawet za własne pieniądze z naukowego i socjala utrzymasz się na SGH. mogę nawet podać - jeżeli chcesz - dwa nazwiska chłopaków z mojej rodzinnej mieściny, którzy pojechali do Wawy bez większego grosza, utrzymalli się, są absolwentami SGH, a nawet uczelnia wysłała ich na studia do USA.

> Ze znajomości wiem, że ponad przeciętne jednostki same się
> "odnajdą". Pracowitym "średnakom" polecam w miarę dobrą szkołę (bo
> pociągnie ich w górę i nikt się nie będzie pytał: czy tata
> będzie w stanie zapłacić dodatkowo 1000 za "kurs wyrównawczy";)

prawda, że każdy może zrobić karierę Rockefellera ;) jednakże nie powiesz mi chyba że gość z dobrym dyplomem z którejś AE czy SGH, będzie mniej korzystnie postrzegany niż pracowity "średniak", którego niby nie można się przylepic łatki protektorstwa? a co z takim przykładem: spoglądając na b.dobry dyplom z "dobrego" wydziału i pracowitość tego średniaka, rekrutujący pomyśli, więc dlaczego nie sięgnął wyżej? a może to on nie jest taki dobry i właśnie ktoś go "popychał" żeby tak dobrze skończył "chociaż" dobry wydział, bowiem z takimi ocenami mógł walczyć o dyplom lepszej uczelni? wyciągać takie wnioski można zawsze, ale pasują one do powiedzonka lekarzy uczących innych lekarzy, że "jak słychać tętent to niekoniecznie muszą biegnąć zebry, a tylko zwykle konie". zapewniam, że myśl o tym że jak ktoś skończył SGH lub AE to "pewnie ma plecy", nie jest normalnym następstwem zwykłego ciągu zdarzeń związanym z tymi studiami, tak jak zwykły kaszel nie musi oznaczać SARS :) można być "po prostu" bardzo dobrym ekonomistą po b. dobrych studiach.

reszty nie będę wykrajał i cytował odnosząc się do niej, bo faktem jest ze mechanizmy rynkowych rządzących tzw. "ludzkimi zasobami" można tłumaczyć raz tak raz dokładnie odwrotnie. to sobie poczytają u Ciebie.

no ale jak tu nie myśleć o tym, jak biegłych sądowych od kamieni szlachetnych w Polsce jest w liczbie=1 i ekspertyza kosztuje od 10.000 zl wzwyż? ten to trafił w niszę co? :)

M, jesteś osobą rekrutującą, więc jakbyś spojrzała na osoby z takim samym doświadczeniem ale dyplomami jeden same piony ale UG i drugi taki sam tyle że z renomowanej - czytaj naprawdę uczącej i jednocześnie oferującej nowocześniejszy model kształcenia - uczelni niepaństwowej, np. tej z Nowego Sącza?

pozdrowionka
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
O rany - sivy;) My to chyba do u..... śmierci będziemy prowadzili takie żywe dysputy(?)

> bez jaj, sama słyszałaś wydźwięk ocen forumowiczów wydziału
> zarządzania na PG. oprócz rankingu liczącego się m. in. wg
> stanu profesorsko-doktorsko-osobowego liczy sie także realne
> podejście tych osób do nauczania. widać w rankingu "podejście
> do studenta" / czytaj: męczą czy nie męczą na zarządzaniu / PG
> dostała też dużo punktów.

Nie - ocena wynikała z analizy kilkunastu kryteriów, między innymi wymieniano kadrę naukową, program nauczania, dostęp do najnowszych publikacji etc., etc.

ale ogólnopolskich książek to kadra z
> PG jakoś nie pisze, chyba że się mylę.

Mylisz się - publikują i to sporo. I nie chodzi o tylko o zamieszczanie kilku artykułów w periodykach, ale również o wydawanie książek, odczyty na sympozjach etc., etc. Pełną gębą;)

ponadto, każda
> techniczna uczelnia ma w programie jakiś przedmiot techniczny -
> do wyboru. moja koleżanka nawet będąć na stypendium w Kilonii
> nie mogła mieć odpuszczonego spawania na PŁódzkiej na
> zarządzaniu i robiła je awansem na V roku. na zarządzaniu na
> uniw. liczy się matma a też musisz odbębnić filozofię albo
> etykę jako przedmiot społeczny.

Ja też studiowałam zarządzanie na uczelni technicznej i nie było ani jednego przedmiotu technicznego do wyboru.

> dlatego nie pisałem o SGHu. AE w Krakowie, Katowicach, czy
> Poznaniu to już nie Warszawka a także są w czołówce i uczą
> wyłącznie ekonomistów, co może świadczć o poziomie. nawet w
> końcu ludziki też zrozumieli że idzie tam ten kto chce się tam
> uczyć i ma warunki / naukowo-mózgowe :) /, bo nabór na te
> uczelnie z roku na rok maleje, a liczba kandydatów na jedno
> miejsce spada. marka robi swoje :)

No właśnie - w czołówce jest również PG. Po co wyjeżdżać tak daleko, skoro można studiować na miejscu, na dobrej uczelni???

> ależ droga M - święta racja! SGH ma doskonały system
> stypendialny, ale wtedy trzeba się jednak pouczyć i zapracować.
> jak co to nawet za własne pieniądze z naukowego i socjala
> utrzymasz się na SGH. mogę nawet podać - jeżeli chcesz - dwa
> nazwiska chłopaków z mojej rodzinnej mieściny, którzy pojechali
> do Wawy bez większego grosza, utrzymalli się, są absolwentami
> SGH, a nawet uczelnia wysłała ich na studia do USA.

Też mam znajomych, którzy są na SGH'u - stąd moje stanowisko. Wiesz, że życie w Warszawie jest bardzo drogie, a miejsc w akademikach jest mało. Zanim sobie "wyrzeźbisz" stypę musisz mieć źródełko. Jak sam wiesz, na socjala też trzeba spełniać pewne warunki.

> prawda, że każdy może zrobić karierę Rockefellera ;) jednakże
> nie powiesz mi chyba że gość z dobrym dyplomem z którejś AE czy
> SGH, będzie mniej korzystnie postrzegany niż pracowity
> "średniak",

Ale Ty mnie nie zrozumiałeś - ja nie mam nic do szkół, które są prestiżowe. Tylko, że osobie średnio zdolnej bez kontaktów i kasy jest ciężko cokolwiek w tym temacie zdziałać.

> reszty nie będę wykrajał i cytował odnosząc się do niej, bo
> faktem jest ze mechanizmy rynkowych rządzących tzw. "ludzkimi
> zasobami" można tłumaczyć raz tak raz dokładnie odwrotnie. to
> sobie poczytają u Ciebie.

Czyżby przytyk? Myslę, że osobie, która wspomina o popycie i podaży nie trzeba pisać dokładnie które dotyczy pracodawców, a które pracowników - wynika z kontekstu i jest jak najbardziej poprawne.

> no ale jak tu nie myśleć o tym, jak biegłych sądowych od
> kamieni szlachetnych w Polsce jest w liczbie=1 i ekspertyza
> kosztuje od 10.000 zl wzwyż? ten to trafił w niszę co? :)

No to startuj - będzie miał konkurencję;) Poza tym, akurat jeśli chodzi o biegłych, nie ma tu znaczenia fakt wyszukanego zawodu - bo kamienie szlachetne potrafi w Polsce oszacować kilkudziesięciu speców. Problem tkwi w tym, że koleś po pierwsze jest super w tym co robi, a poza tym chciało mu się powalczyć o możliwość występowania w tym charakterze przed sądem. Chociaż z drugiej strony nie wiem - może lobby jubilerskie jest tak silne, że wybierają spośród siebie tylko jedną sztukę, która ich reprezentuje;):P
>
> M, jesteś osobą rekrutującą, więc jakbyś spojrzała na osoby z
> takim samym doświadczeniem ale dyplomami jeden same piony ale
> UG i drugi taki sam tyle że z renomowanej - czytaj naprawdę
> uczącej i jednocześnie oferującej nowocześniejszy model
> kształcenia - uczelni niepaństwowej, np. tej z Nowego Sącza?

Odpowiedzieć prywatnie(?) Staram się być bezstronna - to jeden z warunków, który trzeba spełnić, żeby rekrutację można było nazwać dobrą i skuteczną:)) A i tak naga prawda "wychodzi" już zwykle po pierwszym miesiącu pracy:))))) Poza tym, oprócz szkoły trzeba jeszcze mieć pewne predyspozycje do wykonywania zawodu.
Pozdrawiam, M25.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Pozyskiwanie pracowników z krajów wschodnich czy po prostu mniej rozwiniętych niż Polska może być bardzo korzystne dla każdej firmy. Niestety są oni kojarzeni z tanią siłą roboczą co nie do końca jest prawdą. Sporo osób z takich krajów jak Indie - rozwijają się, budują specjalizację po czym planują wyjazd do innych krajów w poszukiwaniu atrakcyjnej pracy. Oprócz tego są oni oczywiście pracowici i dumni, że mają okazje pracować. Sprawdź szczególy rekrutacji takich osób https://www.dpworkers.pl/pracownicy-z-indii.html
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Jaki zawód wykonujecie? Osobiście zdecydowałem się na pracę w policji. Polecam Wam https://www.rekrutacja-do-policji.pl/ , jest to strona na której znajdziecie wszelkie potrzebne informację które musicie znać chcąc dostać się do policji. Sam skorzystałem z ich oferty przed przystąpieniem do policji.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

Inne tematy z forum Praca

Praca Opiekun w Niemczech Promedica24 (11 odpowiedzi)

wyższe składki ZUS odprowadzane od średniej krajowej (od ok. 4263 PLN brutto), dające wyższe...

gdzie szukać pracy? (126 odpowiedzi)

Hej, przeprowadzam się w lutym do Gdańska, podpowiedzcie gdzie szukać pracy, w sensie ogłoszeń o...

Obiadki dla szefa od pracownika... (3 odpowiedzi)

Mam pytanie do obecnych tu forumowiczów. Czy kiedykolwiek mieliście taką sytuację żeby pracownik...

do góry