Widok

PRACA chciec to moc

Towarzyskie Temat dostępny też na forum:
Czesc,
calkiem niedawno temat pracy zostal poruszony (zapewne po raz kolejny na forum, nie wiem bo podlaczylem sie calkiem niedawno) przez "zabrnelam tak daleko" (pozdrawiam Cie i wszystkich tez oczywiscie!!). No i przeanalizowalem grono moich znajomych i przyjaciol i....
no wlasnie wiekszosc z nich pracuje, czasami na 2 etatach i jakos sie im kreci jednym lepiej jednym gorzej. Ale znam tez takich co to siedzi w domu, ojciec go utrzymuje, a ten nawet mu nie w glowie szukac pracy. I czasami rozmawiam z nimi zeby zrozumiec ich podejscie do zycia - chyba jednak nie umie tego pojac. :( Czasami to mnie krew zalewa jak widze w spoleczenstwie takie okazy, eeeeeeeee
Jaka jest Wasza opinia na ten temat???
pzdr
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Jasne ze tam praca nie hanbi.
Widzialem lekarza noszacego cegly,cement,wylewajacego schody.
Nie u siebie,u obcych.widzialem jego rece chirurga pelne odciskow.Tylko ze on wiedzial za ile ta praca.
Widzialem panie z dobrych domow ktore sprzataly i scielily setki lozek nie mowiac o sprzataniu toalet.A byly to kobiety co w kraju nie znaly slowa praca.
Zycie je do tego zmusilo i sytuacja finansowa.
A co roku,jeszcze oplacalne zbieranie winogron,choc przelicznik juz nie taki jak kiedys mozna spotkac na zboczach ludzi wszelkich zawodow.
Laczy ich jedno,chec zarobienia ludzkich pieniedzy,chocby kosztem spania w spiworze lub w warunkach ekstermalnych.
I ja tych ludzi rozumie,sam kiedys wyjechalem na zbieranie jablek gdyz chcialem wreszcie zarobic wymarzone pieniadze.
A jak myslicie ile osob zza wschodniej granicy pracuje w Polsce na czarno?
Bo sa tansi od naszych bezrobotnych,bo wykonaja kazda prace szybko,solidnie i nie kloca sie o byle co.
Ze zabieraja naszym prace?
Moze tak choc czesto nasi sie nie kwapia by sie urobic.
A na zachodzie coraz trudniej o prace.
Nawet teraz jak wchodzimy do UE.
Szczegolnie teraz.


Powyzej to tylko moje zdanie.
Nie wszyscy musza sie z tym zgadzac.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Manor, tym razem to Twoje pisanie tak wyglada jakbys skopiowal je od Pimpa.

Ja widze Chinczykow robiacych 14 godzin na dobe 6 dni w tygodniu. Nie widza rodziny od lat, ale sa zawsze usmiechnieci. Wielu bezrobotnych wybralo by raczej zebranie niz taka prace. Tutaj tez mamy 20% bezrobocia, a oficjalnie 7%, bo propaganda liczy tylko tych co zasilek pobieraja. Jednak wsrod Chinczykow w USA jest jakis 1% bezrobocia. A ten co nie ma pracy szybko ja znajduje, wysyla pieniadze do Chin dla rodziny. Meksykanie sa podobni.

Relatywnosc polega tutaj na tem, ze jak juz osiagnelismy jakis standard to chcemy tylko lepiej. Wiec nie dziwi mnie to, ani tego nie potepiam. Tak juz jest ... i bardzo dobrze. Biedni z nizszego standartu, ze wschodu np, ciesza sie, ze moga miec lepiej pracujac w Polsce za pol ceny, czyszczac smierdzace kibelki itd. Jakby sie dobrze przyjzec, to ta relatywnosc prowadzi do postepu i rozwoju cywilizacji. A wg mnie, rowniez jest w pewnym sensie sprawiedliwa, gdyz daje najwieksza szanse tym naprawde najbiedniejszym. Przeciez my tez jestesmy tymi ze wschodu jak podejmujemy niehanbiaca prace "zagranica".
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Co racja to racja.


Powyzej to tylko moje zdanie.
Nie wszyscy musza sie z tym zgadzac.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Panie kadrowe były za PRL'u i zajmowały się tylko przekładaniem papierów i popijaniem kawki. W dzisiejszych czasach ten zawód polega na zupełnie czym innym.
Nie wiem co by Ci powiedział ktoś inny. Według mnie wszystko zależy na jakie stanowisko przeprowadzana jest rekrutacja. Jeżeli na Prezesa, to wiadomo, że musiałby się wykazać wiedzą merytoryczna i nieszablonowym rozwiązywaniem problemów, przede wszystkim zaś popartym sukcesami. Często zadaje się takie pytania kandydatom na stanowiska szeregowe. Osobiście nie jestem zwolenniczką przeprowadzania rozmów kwalifikacyjnych, stosując pseudopsychologiczne testy, ale własnie takie pytanie może Ci dużo powiedzieć o kandydacie. I nie chodzi o to, co rzeczywiście mógłby usprawnić (chociaż odpowiedzi bywają inspirujące) - najczęściej chodzi o poznanie reakcji człowieka - jak się zachowuje w sytuacji stresogennej, nowej etc., etc.
Jeśli zaś chodzi o pozwalanie sobie na to i owo mieszkając z rodzicami, to powiem Ci, że łatwo jest zwalić swoje niepowodzenia na karb własnej sytuacji życiowej. Jedna rzecz, moim zdaniem, jest znamienna. Jeżeli nie próbujesz przerwać tego błędnego koła, pod tytułem - nie mam doświadczenia, więc nikt nie chce mnie przyjąć do pracy - to nie liczyłabym na wiele. Szczęsciu trzeba pomóc. Ja osobiście nie miałam wątpliwości - wolałam się trochę przemęczyć za tak niską stawkę - zyskując wiele w postaci doświadczenia. To tak jak wchodzenie po drabinie - za każdym razem o szczebelek wyżej - nie uda Ci się wskoczyć od razu na samą górę.
A najłatwiej jest powiedzieć - nie opłaca mi się, więcej wydam na dojazdy itd.

> Nie wiem czy starczy na buty, 3-miasto to spory obszar........
Nie dajmy się zwariować....
M25.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Całkiem dobry temat wyszedł, jak tak piszecie o swoich drogach kariery. Muszę przyznać, ze dodał mi skrzydeł po chwilach zwątpienia. Jednak można... tylko trzeba próbować i próbować. Wszystko się może w życiu przydać.

Życzę miłego dnia
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Najwazniejsze to uwierzyc w siebie i nie zalamywac sie pierwszymi niepowodzeniami.


Powyzej to tylko moje zdanie.
Nie wszyscy musza sie z tym zgadzac.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
dawno tutaj nie byłem, ale za to dzisiaj sobie poczytałem.dzięki
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mam 19 lat i od pazdziernika zaczynam studia na politechnice Gdańskiej na kierunku zarzadzanie i marketing. Ciesze sie ze moglam sobie troszka poczytac o waszych doczynaniach i sukcesach.
Mam jedno pytanko, otoz, czy w czasie poszukiwania pracy, ma jakies znaczenie to czy ja skonczyłam apolitechnike, a nie np. uniwersytet (chodzi tu o ten sam kierunek), słyszam rózne opinie na ten temat, a co wy o tym myslicie?
Z gory dziekuje za odpowiedz:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jakbym przyjmowal do pracy, to myslalbym, ze politechnika to bardziej na przemysl jest ukierunkowana (gdzie wiekszosc lepiej platnej pracy jest). Scisle myslenie potrzebne jest tam, oparte na matmie, fizyce, wytrzymalosci materialow, itp, zeby np. samochody nie psuly sie na drodze.

Natomiast uniwersytet to kojarzy mi sie z filozofowaniem, wiec jakies dzinnikarstwo, prawnictwo, politykierstwo, nauczycielstwo, psycho, itp. Scisle myslenie nie jest tak potrzebne, szczegolnie jak sie poznalo metody sprzedazy kitu. Dla selsmana to chyba uniwersytet, a dla inzyniera to politechnika lepsza.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jeszcze dodam, bardziej na temat, dla Venus: mowi sie, ze duzy i silny to ma braki w inteligencji. Wg mnie to nie ma korelacji, a takie okazy to sie w oczy rzucaja, wiec chyba stad te powiedzenie. Na tej samej zasadzie chyba uwaza sie powszechnie, ze inzynier to nie humanista i zarzadzac tez nie potrafi, bo pewnie wyobraznia zbyt scisla, wiec moze ograniczona. Ja sie z tym nie zgadzam, ale wielu uwaza stereotypowo. Jesli bedziesz zarzadzala dziennikarzami to chyba uniwersytet lepszy, a jesli budowa statkow to nie wiadomo, moze politechnika.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Panuje powszechna opinia, że bardziej ceni się wykształcenie politechniczne niż uniwersyteckie. Na pierwszy rzut oka mają absolwenci coś więcej niż magistra, bo jeszcze inżyniera. Na to trzeba sobie zapracować.
Może niech wypowiedzą się koleżanki z działu kadr...
Jednak w obecnych realiach poszukiwania pracy nie ma to chyba wielkiego znaczenia, nawet trudno liczyć na pracę w swoim wyuczonym zawodzie.
Jeszcze jedno - podobno na politechnikę łatwiej się dostać, za to studiuje się trudniej niż na uniwerku.

Życzę miłego dnia
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mnie osobiście nie wypada klasyfikować tych dwoch uczelni. Natomiast po raz kolejny wrócę do ogólnopolskiego rankingu katedr zarządzania szkół wyższych za 2002, który ukazał się we Wprost. Na liście znalazło się 30 szkół wyższych. Niestety, Naszego rodzimego Uniwersytetu nawet nie zaklasyfikowano do rankingu, z kolei Politechnika uplasowała się gdzieś w połowie listy.
M25.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
sorki ale jak ktoś naprawdę chce studiować zarządzanie to raczej nie wybiera ani uniw. ani żadnej polibudy / chociaż przedmiot spawania jest ciekawy /. Ci którzy planuja karierę w ekonomii lub pokrewnych powinni wybrać akademie ekonomiczne. polecam w Poznaniu, bo sam myślałem o tej ścieżce kariery i nawet zdałem tam na Wydział ZiM. ale wybrałem prawo i Gdańsk. ze znajomości wiem, że tam naprawde uczą przedmiotów ekonomicznych i zarządzania przez duże E i Z. a i z pracą nie jest źle. znajomi polądowali w wielkich firmach zagranicznych jak Ernst, Glaxo, Price, kilku już ma własne firmy, a część pracuje w UE. w tym zawodzie jak najbardziej liczy się marka i chęć nauczenia się, a nie obiboctwa na wydziel gier izabaw czy innym takim. tak to myśleć można tylko o miganiu się od wojska i "zrobieniu dyplomu" bo ktoś inny i tak mi załatwi robotę.

zatem moim zdaniem warto by wybierać zawody w których można być naprawdę dobrym, albo które są na tyle niszowe, że zawsze będzie na nie popyt. nadprodukowanie mgr-ów zarządzania przez uniw. a tym bardziej polibudy nijak pomaga gospodarce czy rynkowi pracy. oczywiście uogólniam i zdażają się jednostki wybitne z uniw. lub polit., które robią kariery albo wybitne uczelnie, tyle że bardziej na zachodzie niż u nas. ale czytając życiorysy tych rekinów finansiery to szczycą się oni absolwenctwem SGH-u, AE i dodatkowo jakimś MBA.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
sivy napisał(a):

> sorki ale jak ktoś naprawdę chce studiować zarządzanie to
> raczej nie wybiera ani uniw. ani żadnej polibudy / chociaż
> przedmiot spawania jest ciekawy /.
Dlaczego - z badań wynika, że polibuda ma bardzo dobrą katedrę zarządzania. Nie bądźmy tendencyjni;)
Nie słyszałam o "spawaniu" na zarządzaniu PG...

Ci którzy planuja karierę w
> ekonomii lub pokrewnych powinni wybrać akademie ekonomiczne.
> polecam w Poznaniu, bo sam myślałem o tej ścieżce kariery i
> nawet zdałem tam na Wydział ZiM. ale wybrałem prawo i Gdańsk.

Nie, no idąc tym tropem - wybierzmy prestiżową SGH - najlepsza szkoła nauk ekonomicznych w Polsce:)) Tylko czasem trzeba liczyć siły na zamiary....i kasę też radzę policzyć, zanim zaczniesz się upajać obecnością w szeregach pięknej, młodej i perspektywicznej młodzieży Polski - nie tylko tę na korki u wykładowców, czy łapówę, ale na zwykłe utrzymanie się w Wawie, w przypadku kiedy okazałeś się być geniuszem ;)

> ze znajomości wiem, że tam naprawde uczą przedmiotów
> ekonomicznych i zarządzania przez duże E i Z. a i z pracą nie
> jest źle.

Ze znajomości wiem, że ponad przeciętne jednostki same się "odnajdą"
Pracowitym "średnakom" polecam w miarę dobrą szkołę (bo pociągnie ich w górę i nikt się nie będzie pytał: czy tata będzie w stanie zapłacić dodatkowo 1000 za "kurs wyrównawczy";)

> zatem moim zdaniem warto by wybierać zawody w których można być
> naprawdę dobrym, albo które są na tyle niszowe, że zawsze
> będzie na nie popyt.

Z popytem i podażą jest tak, że trzeba się "wstrzelić" w odpowiedni moment. Generalnie to zjawisko równoważy się tylko w teorii i nie spotkałam się w zwykłym życiu (bez względu na jego sferę) z równowagą rynkową;) To również dotyczy zwodów niszowych. Jak już pojawią się pierwsze symptomy nadwyżki rynkowej popytu, to okazuje się, że po 5 latach studiów i jakichś dwóch nabywania doświadczenia znajdujemy się w grupie, która kształtuje nadwyżkę podaży.
Stąd fenomen "zarządzających". A jeśli chodzi o mechanizmy rynkowe, to trzeba pamiętać, że większość z nich rozpatrujemy w tak zwanym (fachowo - według ekonomicznej literatury przedmiotu) długim okresie.

Pozdri, M25.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
pozwolisz że sobie powycinam :))))))))

malutka25 napisał(a):

> Dlaczego - z badań wynika, że polibuda ma bardzo dobrą katedrę
> zarządzania. Nie bądźmy tendencyjni;)
> Nie słyszałam o "spawaniu" na zarządzaniu PG...

bez jaj, sama słyszałaś wydźwięk ocen forumowiczów wydziału zarządzania na PG. oprócz rankingu liczącego się m. in. wg stanu profesorsko-doktorsko-osobowego liczy sie także realne podejście tych osób do nauczania. widać w rankingu "podejście do studenta" / czytaj: męczą czy nie męczą na zarządzaniu / PG dostała też dużo punktów. ale ogólnopolskich książek to kadra z PG jakoś nie pisze, chyba że się mylę. ponadto, każda techniczna uczelnia ma w programie jakiś przedmiot techniczny - do wyboru. moja koleżanka nawet będąć na stypendium w Kilonii nie mogła mieć odpuszczonego spawania na PŁódzkiej na zarządzaniu i robiła je awansem na V roku. na zarządzaniu na uniw. liczy się matma a też musisz odbębnić filozofię albo etykę jako przedmiot społeczny.

> Nie, no idąc tym tropem - wybierzmy prestiżową SGH - najlepsza
> szkoła nauk ekonomicznych w Polsce:)) Tylko czasem trzeba
> liczyć siły na zamiary....

dlatego nie pisałem o SGHu. AE w Krakowie, Katowicach, czy Poznaniu to już nie Warszawka a także są w czołówce i uczą wyłącznie ekonomistów, co może świadczć o poziomie. nawet w końcu ludziki też zrozumieli że idzie tam ten kto chce się tam uczyć i ma warunki / naukowo-mózgowe :) /, bo nabór na te uczelnie z roku na rok maleje, a liczba kandydatów na jedno miejsce spada. marka robi swoje :)

jak ktoś miał 6 z matmy na maturze to chyba może sobie poradzić i bez tego. jakoś moi znajomi ani ja na wstępnych nawet o tym nie pomyślałem. i wiem doskonale że są różne matury- zwłaszcza starego modelu - zależy od lubienia przez nauczycieli, jednakże nie piszę tego do baranów bo tych zweryfikuje egzamin. no chyba że wystąpią wyżej opisywane przez Ciebie patologie, ale znam tez nieustępliwych pedagogów z tytułami na które mogą tatusiowie skoczyć a córunia ma roczek w plecki.

>i kasę też radzę policzyć, zanim
> zaczniesz się upajać obecnością w szeregach pięknej, młodej i
> perspektywicznej młodzieży Polski - nie tylko tę na korki u
> wykładowców, czy łapówę

patologie zawsze zwiększają wrażenie niedostępności.

> ale na zwykłe utrzymanie się w Wawie,
> w przypadku kiedy okazałeś się być geniuszem ;)

ależ droga M - święta racja! SGH ma doskonały system stypendialny, ale wtedy trzeba się jednak pouczyć i zapracować. jak co to nawet za własne pieniądze z naukowego i socjala utrzymasz się na SGH. mogę nawet podać - jeżeli chcesz - dwa nazwiska chłopaków z mojej rodzinnej mieściny, którzy pojechali do Wawy bez większego grosza, utrzymalli się, są absolwentami SGH, a nawet uczelnia wysłała ich na studia do USA.

> Ze znajomości wiem, że ponad przeciętne jednostki same się
> "odnajdą". Pracowitym "średnakom" polecam w miarę dobrą szkołę (bo
> pociągnie ich w górę i nikt się nie będzie pytał: czy tata
> będzie w stanie zapłacić dodatkowo 1000 za "kurs wyrównawczy";)

prawda, że każdy może zrobić karierę Rockefellera ;) jednakże nie powiesz mi chyba że gość z dobrym dyplomem z którejś AE czy SGH, będzie mniej korzystnie postrzegany niż pracowity "średniak", którego niby nie można się przylepic łatki protektorstwa? a co z takim przykładem: spoglądając na b.dobry dyplom z "dobrego" wydziału i pracowitość tego średniaka, rekrutujący pomyśli, więc dlaczego nie sięgnął wyżej? a może to on nie jest taki dobry i właśnie ktoś go "popychał" żeby tak dobrze skończył "chociaż" dobry wydział, bowiem z takimi ocenami mógł walczyć o dyplom lepszej uczelni? wyciągać takie wnioski można zawsze, ale pasują one do powiedzonka lekarzy uczących innych lekarzy, że "jak słychać tętent to niekoniecznie muszą biegnąć zebry, a tylko zwykle konie". zapewniam, że myśl o tym że jak ktoś skończył SGH lub AE to "pewnie ma plecy", nie jest normalnym następstwem zwykłego ciągu zdarzeń związanym z tymi studiami, tak jak zwykły kaszel nie musi oznaczać SARS :) można być "po prostu" bardzo dobrym ekonomistą po b. dobrych studiach.

reszty nie będę wykrajał i cytował odnosząc się do niej, bo faktem jest ze mechanizmy rynkowych rządzących tzw. "ludzkimi zasobami" można tłumaczyć raz tak raz dokładnie odwrotnie. to sobie poczytają u Ciebie.

no ale jak tu nie myśleć o tym, jak biegłych sądowych od kamieni szlachetnych w Polsce jest w liczbie=1 i ekspertyza kosztuje od 10.000 zl wzwyż? ten to trafił w niszę co? :)

M, jesteś osobą rekrutującą, więc jakbyś spojrzała na osoby z takim samym doświadczeniem ale dyplomami jeden same piony ale UG i drugi taki sam tyle że z renomowanej - czytaj naprawdę uczącej i jednocześnie oferującej nowocześniejszy model kształcenia - uczelni niepaństwowej, np. tej z Nowego Sącza?

pozdrowionka
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ooo!!! MadziaK :-)
slyszalam że kilimandzaro zdobyte :-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
O rany - sivy;) My to chyba do u..... śmierci będziemy prowadzili takie żywe dysputy(?)

> bez jaj, sama słyszałaś wydźwięk ocen forumowiczów wydziału
> zarządzania na PG. oprócz rankingu liczącego się m. in. wg
> stanu profesorsko-doktorsko-osobowego liczy sie także realne
> podejście tych osób do nauczania. widać w rankingu "podejście
> do studenta" / czytaj: męczą czy nie męczą na zarządzaniu / PG
> dostała też dużo punktów.

Nie - ocena wynikała z analizy kilkunastu kryteriów, między innymi wymieniano kadrę naukową, program nauczania, dostęp do najnowszych publikacji etc., etc.

ale ogólnopolskich książek to kadra z
> PG jakoś nie pisze, chyba że się mylę.

Mylisz się - publikują i to sporo. I nie chodzi o tylko o zamieszczanie kilku artykułów w periodykach, ale również o wydawanie książek, odczyty na sympozjach etc., etc. Pełną gębą;)

ponadto, każda
> techniczna uczelnia ma w programie jakiś przedmiot techniczny -
> do wyboru. moja koleżanka nawet będąć na stypendium w Kilonii
> nie mogła mieć odpuszczonego spawania na PŁódzkiej na
> zarządzaniu i robiła je awansem na V roku. na zarządzaniu na
> uniw. liczy się matma a też musisz odbębnić filozofię albo
> etykę jako przedmiot społeczny.

Ja też studiowałam zarządzanie na uczelni technicznej i nie było ani jednego przedmiotu technicznego do wyboru.

> dlatego nie pisałem o SGHu. AE w Krakowie, Katowicach, czy
> Poznaniu to już nie Warszawka a także są w czołówce i uczą
> wyłącznie ekonomistów, co może świadczć o poziomie. nawet w
> końcu ludziki też zrozumieli że idzie tam ten kto chce się tam
> uczyć i ma warunki / naukowo-mózgowe :) /, bo nabór na te
> uczelnie z roku na rok maleje, a liczba kandydatów na jedno
> miejsce spada. marka robi swoje :)

No właśnie - w czołówce jest również PG. Po co wyjeżdżać tak daleko, skoro można studiować na miejscu, na dobrej uczelni???

> ależ droga M - święta racja! SGH ma doskonały system
> stypendialny, ale wtedy trzeba się jednak pouczyć i zapracować.
> jak co to nawet za własne pieniądze z naukowego i socjala
> utrzymasz się na SGH. mogę nawet podać - jeżeli chcesz - dwa
> nazwiska chłopaków z mojej rodzinnej mieściny, którzy pojechali
> do Wawy bez większego grosza, utrzymalli się, są absolwentami
> SGH, a nawet uczelnia wysłała ich na studia do USA.

Też mam znajomych, którzy są na SGH'u - stąd moje stanowisko. Wiesz, że życie w Warszawie jest bardzo drogie, a miejsc w akademikach jest mało. Zanim sobie "wyrzeźbisz" stypę musisz mieć źródełko. Jak sam wiesz, na socjala też trzeba spełniać pewne warunki.

> prawda, że każdy może zrobić karierę Rockefellera ;) jednakże
> nie powiesz mi chyba że gość z dobrym dyplomem z którejś AE czy
> SGH, będzie mniej korzystnie postrzegany niż pracowity
> "średniak",

Ale Ty mnie nie zrozumiałeś - ja nie mam nic do szkół, które są prestiżowe. Tylko, że osobie średnio zdolnej bez kontaktów i kasy jest ciężko cokolwiek w tym temacie zdziałać.

> reszty nie będę wykrajał i cytował odnosząc się do niej, bo
> faktem jest ze mechanizmy rynkowych rządzących tzw. "ludzkimi
> zasobami" można tłumaczyć raz tak raz dokładnie odwrotnie. to
> sobie poczytają u Ciebie.

Czyżby przytyk? Myslę, że osobie, która wspomina o popycie i podaży nie trzeba pisać dokładnie które dotyczy pracodawców, a które pracowników - wynika z kontekstu i jest jak najbardziej poprawne.

> no ale jak tu nie myśleć o tym, jak biegłych sądowych od
> kamieni szlachetnych w Polsce jest w liczbie=1 i ekspertyza
> kosztuje od 10.000 zl wzwyż? ten to trafił w niszę co? :)

No to startuj - będzie miał konkurencję;) Poza tym, akurat jeśli chodzi o biegłych, nie ma tu znaczenia fakt wyszukanego zawodu - bo kamienie szlachetne potrafi w Polsce oszacować kilkudziesięciu speców. Problem tkwi w tym, że koleś po pierwsze jest super w tym co robi, a poza tym chciało mu się powalczyć o możliwość występowania w tym charakterze przed sądem. Chociaż z drugiej strony nie wiem - może lobby jubilerskie jest tak silne, że wybierają spośród siebie tylko jedną sztukę, która ich reprezentuje;):P
>
> M, jesteś osobą rekrutującą, więc jakbyś spojrzała na osoby z
> takim samym doświadczeniem ale dyplomami jeden same piony ale
> UG i drugi taki sam tyle że z renomowanej - czytaj naprawdę
> uczącej i jednocześnie oferującej nowocześniejszy model
> kształcenia - uczelni niepaństwowej, np. tej z Nowego Sącza?

Odpowiedzieć prywatnie(?) Staram się być bezstronna - to jeden z warunków, który trzeba spełnić, żeby rekrutację można było nazwać dobrą i skuteczną:)) A i tak naga prawda "wychodzi" już zwykle po pierwszym miesiącu pracy:))))) Poza tym, oprócz szkoły trzeba jeszcze mieć pewne predyspozycje do wykonywania zawodu.
Pozdrawiam, M25.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Pozyskiwanie pracowników z krajów wschodnich czy po prostu mniej rozwiniętych niż Polska może być bardzo korzystne dla każdej firmy. Niestety są oni kojarzeni z tanią siłą roboczą co nie do końca jest prawdą. Sporo osób z takich krajów jak Indie - rozwijają się, budują specjalizację po czym planują wyjazd do innych krajów w poszukiwaniu atrakcyjnej pracy. Oprócz tego są oni oczywiście pracowici i dumni, że mają okazje pracować. Sprawdź szczególy rekrutacji takich osób https://www.dpworkers.pl/pracownicy-z-indii.html
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Jaki zawód wykonujecie? Osobiście zdecydowałem się na pracę w policji. Polecam Wam https://www.rekrutacja-do-policji.pl/ , jest to strona na której znajdziecie wszelkie potrzebne informację które musicie znać chcąc dostać się do policji. Sam skorzystałem z ich oferty przed przystąpieniem do policji.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

Zawsze polecam mojego byłego pracodawcę, czyli Balticon w Gdyni. Godne warunki i super zarobki. Można liczyć na wsparcie i dobrą atmosferę pracy.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry