Widok
Nie zgadzam się z Wami, ja mam przyjaciela faceta i jestem pewna że on nic nie czuję do mnie ani sie we mnie nie zakocha, i to właśnie jemu mogę wszytsko powiedzieć, znamy się kawał czasu i tylko na niego moge tak do końca liczyć. Uważam że faceci są lepszymi przyjaciólmi niż kobiety, nie są zawistni, fałszywi ani nie obrażają się tak szybko. Pozdrawiam
Antyspołeczny ma rację. Nie uda Ci się tej przyjaźni utrzymać. A tak w ogóle to ja nie wierzę w przyjaźń damsko-męską. Zbyt dużo ograniczeń trzeba sobie nakładać, np. pocałuję gościa spontanicznie w policzek, a on może sobie od razu pomyśleć, że zaczynam się w nim zakochiwać itd. itp. Dwa lub trzy razy próbowałam przyjaźnić się z facetem i zawsze ktoś koniec końców cierpiał.
juli22 napisał(a):
> Właśnie jestem w podobnej sytuacji. Mój wieloletni kolega, z
> kórym co jakiś czas się spotykałam, w ramach utzymywania
> kontaktu po prostu- jakieś kino czy kawa, tak, żeby pogadać...
> chyba zmienił podejście do naszego kumplowskiego układu.
> Ostatnio przysyła mi wiadomości o podtekstach miłosnych,
> dzwoni, chce mnie ciągle gdzieś zapraszać- tak czy inaczej robi
> wszystko by nasza znajomośc przekształciła się w coś więcej...
> co mnie kompletnie nie interesuje...
> ... mimo wszystko uważam, że taka przyjaźń ma szansę przetrwać
> i w ogóle zaistnieć...
> ...chociaż czasami, jak w tym przypadku prowadzi do
> niezręcznych sytuacji..
On chce cos wiecej, ty sie oklamujesz ze to bedzie dalej przyjazn, wkoncu dojdziesz do wniosku ze trzeba sobie to wyjasnic, no to potem ta przyjazn stanie sie jakas luzniejsza, niebedziecie mogli sie zrozumiec, coraz rzadziej bedziecie sie widywac, no i to bedzie na tyle.....
Pozdrawiam
> Właśnie jestem w podobnej sytuacji. Mój wieloletni kolega, z
> kórym co jakiś czas się spotykałam, w ramach utzymywania
> kontaktu po prostu- jakieś kino czy kawa, tak, żeby pogadać...
> chyba zmienił podejście do naszego kumplowskiego układu.
> Ostatnio przysyła mi wiadomości o podtekstach miłosnych,
> dzwoni, chce mnie ciągle gdzieś zapraszać- tak czy inaczej robi
> wszystko by nasza znajomośc przekształciła się w coś więcej...
> co mnie kompletnie nie interesuje...
> ... mimo wszystko uważam, że taka przyjaźń ma szansę przetrwać
> i w ogóle zaistnieć...
> ...chociaż czasami, jak w tym przypadku prowadzi do
> niezręcznych sytuacji..
On chce cos wiecej, ty sie oklamujesz ze to bedzie dalej przyjazn, wkoncu dojdziesz do wniosku ze trzeba sobie to wyjasnic, no to potem ta przyjazn stanie sie jakas luzniejsza, niebedziecie mogli sie zrozumiec, coraz rzadziej bedziecie sie widywac, no i to bedzie na tyle.....
Pozdrawiam
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Manor napisał(a):
> To prawda.
> Ja sie nie przechwalam.
> Ja tyle mam.
> Lat,cm i kg.
>
A ja mam odstające uszy i superzgrabne pośladki i jakoś w co drugiej wiadomości o tym nie piszę ;-)))))))))))))))))))))))))))
A może jak będę pisał poczuje się lepiej ? Co Manorku ?
> To prawda.
> Ja sie nie przechwalam.
> Ja tyle mam.
> Lat,cm i kg.
>
A ja mam odstające uszy i superzgrabne pośladki i jakoś w co drugiej wiadomości o tym nie piszę ;-)))))))))))))))))))))))))))
A może jak będę pisał poczuje się lepiej ? Co Manorku ?
...Remember the jester that showed you tears...
Właśnie jestem w podobnej sytuacji. Mój wieloletni kolega, z kórym co jakiś czas się spotykałam, w ramach utzymywania kontaktu po prostu- jakieś kino czy kawa, tak, żeby pogadać... chyba zmienił podejście do naszego kumplowskiego układu. Ostatnio przysyła mi wiadomości o podtekstach miłosnych, dzwoni, chce mnie ciągle gdzieś zapraszać- tak czy inaczej robi wszystko by nasza znajomośc przekształciła się w coś więcej... co mnie kompletnie nie interesuje...
... mimo wszystko uważam, że taka przyjaźń ma szansę przetrwać i w ogóle zaistnieć...
...chociaż czasami, jak w tym przypadku prowadzi do niezręcznych sytuacji..
Myślę, że Manor ma rację, po prostu nie możemy oczekiwać niczego więcej niż przyjaźni, to kwestia podejścia i tzrymania się pewnych, niepisanych zasad...co nie jest, jak widac łatwe...
pozdrawiam
... mimo wszystko uważam, że taka przyjaźń ma szansę przetrwać i w ogóle zaistnieć...
...chociaż czasami, jak w tym przypadku prowadzi do niezręcznych sytuacji..
Myślę, że Manor ma rację, po prostu nie możemy oczekiwać niczego więcej niż przyjaźni, to kwestia podejścia i tzrymania się pewnych, niepisanych zasad...co nie jest, jak widac łatwe...
pozdrawiam