Widok
Otóż to. Ja swoją działkę kupiłam w 2005 roku, wtedy o planie nikt nie słyszał. Projekt domu sporządzany był na podstawie warunków zabudowy. Kiedy przyjeżdżałam tu najpierw oglądać działkę, a później doglądać budowy, zapewniano mnie, że naokoło będzie pusto, bo „na tamtych terenach, pani kochana, to w ogóle nic nie może powstać, one do gminy należą i nie można na nich budować”. Powtarzali to wszyscy, sprawdziłam w gminie i była to prawda. Tereny były oznaczone jako nienadające się pod zabudowę. Ale minęło parę lat, znalazł się obrotny developer z odpowiednią kasą... Poszła łapówka i nagle tereny okazały się zdatne. W ciągu dwóch lat powstało wokół mnie istne osiedle. Wykarczowali drzewa, rozwalili piękną zieleń. Teraz są domki, szeregowce, brać, wybierać. Tylko dawnego spokoju próżno szukać.
I tak sobie czytam jakiś czas drodzy współmieszkańcy i sama nie wiem... Nie znoszę, jak ktoś się wywyższa... Ale nie znoszę też, jak się obrażacie. A każdą wskazywaną niedogodność kwituje nie hasłem: Jak Ci się nie podoba, to won.
Lubię tu mieszkać, nie przeszkadzają mi kosiarki, dzwony i dzieciaki. Ale jak się tu wprowadzałam nie było mowy o boisku, o festynach w niedzielę, w trakcie których głowa skaczę mu po poduszce, o nowych domach w których właściciele dla przyoszczędzenia palą bóg wie czym... Nowi owszem, muszą się dostosować, ale myślę sobie, że rdzenni mieszkańcy również.
Gdynianie przyjeżdżali tu sobie puszczać głośne samolociki. Okej, ale wtedy latały sobie nad polami, a nie nad dachami domów, podobnie pierdzące, głośne motory.
Nie można zjeść ciastko i mieć ciastko.
Wszyscy musimy się na nowo nauczyć współistnieć w tym naszym grajdole.
Wyzwiska i wzajemne obrażanie się z pewnością nam w tym nie pomogą.
Lubię tu mieszkać, nie przeszkadzają mi kosiarki, dzwony i dzieciaki. Ale jak się tu wprowadzałam nie było mowy o boisku, o festynach w niedzielę, w trakcie których głowa skaczę mu po poduszce, o nowych domach w których właściciele dla przyoszczędzenia palą bóg wie czym... Nowi owszem, muszą się dostosować, ale myślę sobie, że rdzenni mieszkańcy również.
Gdynianie przyjeżdżali tu sobie puszczać głośne samolociki. Okej, ale wtedy latały sobie nad polami, a nie nad dachami domów, podobnie pierdzące, głośne motory.
Nie można zjeść ciastko i mieć ciastko.
Wszyscy musimy się na nowo nauczyć współistnieć w tym naszym grajdole.
Wyzwiska i wzajemne obrażanie się z pewnością nam w tym nie pomogą.
Droga "Marylo" skoro jestes tak oblatana to po kiego wala sie budowalas w Bojanie, to chyba kazdy bez wiekszej wyobrazni wiedzial w owym czasie, ze sie to miejsce rozwinie w taki a nie inny sposob, jak ktois chce mieszkac sielsko to albo w Bieszczady albo do puszczy kampinowskiej.....ale Ty Marylka powinnas sie wyprowadzic do zlotopolic!!!
p.s. bez urazy ale ty nie szczedzisz slow obrazajac innych. a co do saren I lisow to podchodza pod moj dom kazdego dnia , moze mialy Cie poprostu dosyc.
p.s. bez urazy ale ty nie szczedzisz slow obrazajac innych. a co do saren I lisow to podchodza pod moj dom kazdego dnia , moze mialy Cie poprostu dosyc.
Ale swoją drogą to forum jest doskonałe. Taki papierek lakmusowy polskiego piekiełka, tak jak je lubi opisywać Smarzowski. Te kubły pomyj gotowe do wylania, coś pięknego. Dwóch zdań poprawnie po polsku napisać nie potrafi jeden z drugim, ale za to ziać nienawiścią - każdy. Jesteście cudowni. Polacy buraczki.
Ano gapią się, to prawda. Ale to „dzień dobry, sąsiadko, może pomóc?”, „a dokąd to w taki piękny dzień?”, „sąsiadka po zakupy? może podwieźć?” to chyba nie dlatego wykrzykują, że uważają mnie za dziwoląga, tylko z całkiem innego powodu. I żony ich do domu zaganiają też nie dlatego, że taki ze mnie dziwoląg. Oj nie. Niestety. Bo mnie takie śmieszne podrywy zupełnie nie interesują. Więc jak następnym razem będziecie się ślinić, drodzy panowie, pomyślcie, że głupio wyglądacie.
Maryla nie rozumiem jednego, wyprowadziłas się do Bojana a przecież 10 lat temu było widać w jakim kierunku się rozwija. Przemysł, usługi, magazyny itp tego będzie coraz więcej, a z tym wiąże się hałas i smród.
Ps, całe szczęście nie jesteś moja sąsiadka, już sobie wyobraziłem Twoje focha jak wychodzisz na dwór.
Ps, całe szczęście nie jesteś moja sąsiadka, już sobie wyobraziłem Twoje focha jak wychodzisz na dwór.