Widok
Hahaha, spokojna głowa o mój dom. I to nie ja jestem wieśniara. Wieśniackie są dzwony w kościele „byle głośniej”, wesela z disco polo grzmiącym na całą wieś, właściciele okolicznych domów, którzy sądzą, że weekend bez koszenia trawniczka jest stracony, a samochód koniecznie trzeba wypucować na podjeździe przy otwartych szybach, rycząc przy tym muzą rozkręconą na full... Te wszystkie trampoliny w ogródkach, dzieci wrzeszczące, jakby je ze skóry żywcem obdzierano, quady, modelarze, cała ta zgraja buractwa, która zasiedliła to spokojne kiedyś i piękne miejsce.
Kiedy się tu wprowadzałam, miałam jednego sąsiada, w kościele nie było jeszcze nawet dzwonnicy, a pod mój dom przychodziły lisy i sarny. Powietrze było czyste, śpiewały ptaki, muczały krowy. Teraz słychać tylko hałas, czuć tylko smród. Naokoło Brajankowo. I tyle zostało z Bojana. Brajankowo.
Kiedy się tu wprowadzałam, miałam jednego sąsiada, w kościele nie było jeszcze nawet dzwonnicy, a pod mój dom przychodziły lisy i sarny. Powietrze było czyste, śpiewały ptaki, muczały krowy. Teraz słychać tylko hałas, czuć tylko smród. Naokoło Brajankowo. I tyle zostało z Bojana. Brajankowo.
Owszem, mam wtażliwy słuch, dlatego wydałam na okna masę pieniędzy. I 90% czasu siedzę przy zamkniętych, bo smród z zewnątrz i tak uniemożliwia ich otwarcie, ale kosiara sąsiada przebije się nawet przez mur oporowy.
Tak, wyprowadzając się na wieś o tym właśnie marzyłam - o siedzeniu przy zamkniętych oknach z powodu hałasu i smrodu... Zresztą już sama rada świadczy o panującym tu absurdzie - po co komu dźwiękoszczelne okna, gdy na zewnątrz taka cisza, hm?
Tak, wyprowadzając się na wieś o tym właśnie marzyłam - o siedzeniu przy zamkniętych oknach z powodu hałasu i smrodu... Zresztą już sama rada świadczy o panującym tu absurdzie - po co komu dźwiękoszczelne okna, gdy na zewnątrz taka cisza, hm?
@Maryla ...może czas już wyprowadzić się z namiotu/szałasu. Zima nadchodzi dużymi krokami :-p !!! Wszystko ci przeszkadza, dzwony, rolnicy, hobbyści, "dzieciary", itd, itp.. Jest sposób aby rozwiązać ten problem, zadowoleni będą wszyscy. wyprowadź się. najgorsze,to gdy na wieś, przeprowadza się "wieśniara" ,
Skoro masz taki wrażliwy słuch, to trzeba było zainwestować w okna o lepszych parametrach dźwiękoszczelnych.
Podejrzewam że przeszkadza ci także: rolnik który orze swoje pole o poranku lub w nocy, samoloty startujące między 5 a 7 rano z Rębiechowa, wesela w Magnacie. Pewnie należysz do takich osób, które ostro protestują gdy komuś coś się stanie w środku nocy i przyjechałaby karetka na sygnale.
A jeżeli mieszkasz tam gdzie sądzę - w okolicach stadionu i miejsca gdzie bawią się modelarze, to niebawem może się zdarzyć że wybudują ci pod oknami kolejkę miejską :-)
Podejrzewam że przeszkadza ci także: rolnik który orze swoje pole o poranku lub w nocy, samoloty startujące między 5 a 7 rano z Rębiechowa, wesela w Magnacie. Pewnie należysz do takich osób, które ostro protestują gdy komuś coś się stanie w środku nocy i przyjechałaby karetka na sygnale.
A jeżeli mieszkasz tam gdzie sądzę - w okolicach stadionu i miejsca gdzie bawią się modelarze, to niebawem może się zdarzyć że wybudują ci pod oknami kolejkę miejską :-)
Ja nie mówię, że w wielkiej płycie jest ciszej niż gdziekolwiek. Z pewnością są cichsze miejsca. Ale nie po to wyprowadzałam się na wieś, żeby teraz spać w zatyczkach. Znam takich, co narzekają na piejącego koguta - zazdroszczę im. Mnie budzą najpierw dzwony, a zaraz potem włączają się sąsiedzkie kosiary. Bo oczywiście do ogródka o powierzchni 20 m2 koniecznie potrzebna jest największa kosiarka, jaką można dostać na rynku. W garażach bramy pootwierane, w każdym ktoś coś tnie, coś piłuje, dzieciaki latają, wrzeszczą - oszaleć można. W bloku mieszkałam na 9 piętrze, to chociaż odgłosów z zewnątrz nie było słychać.
Mieszkam w bloku na osiedlu z "wielkiej płyty" i powiem tak - może było ciszej, kiedy się wychowywałaś na takim osiedlu, bo w tamtych czasach jak ktoś z sąsiadów miał wiertarkę udarową, to był gość.
Teraz chyba każdy domowy majsterklepka ma sprzęt i co najgorsze - wciąż nowe pomysły na zmianę aranżacji swojej klitki.
I tak np. w mojej klatce schodowej sąsiad nade mną zaczął remont w grudniu ub.r., przerwał go jedynie na święta i Sylwestra i skończył go z końcem marca. Były dwa tygodnie spokoju i .... remont zaczął sąsiad dwa piętra niżej a skończył pod koniec czerwca. No i od połowy lipca do końca sierpnia remontował sąsiad zza ściany. A jeszcze w sierpniu rozpoczął się kapitalny remont na klatkach schodowych, który trwa do dziś (pomimo, że poprzedni był przed trzema laty i nie było przesłanek do kolejnego).
Tak więc nie tłumacz mi, że w "wielkiej płycie" jest ciszej, niż gdziekolwiek, bo w tym dziadostwie - jak sąsiad z parteru wierci 150siąty otwór pod haczyk na obrazek, to mi na czwartym piętrze zęby w dziąsłach się obluzowują).
Teraz chyba każdy domowy majsterklepka ma sprzęt i co najgorsze - wciąż nowe pomysły na zmianę aranżacji swojej klitki.
I tak np. w mojej klatce schodowej sąsiad nade mną zaczął remont w grudniu ub.r., przerwał go jedynie na święta i Sylwestra i skończył go z końcem marca. Były dwa tygodnie spokoju i .... remont zaczął sąsiad dwa piętra niżej a skończył pod koniec czerwca. No i od połowy lipca do końca sierpnia remontował sąsiad zza ściany. A jeszcze w sierpniu rozpoczął się kapitalny remont na klatkach schodowych, który trwa do dziś (pomimo, że poprzedni był przed trzema laty i nie było przesłanek do kolejnego).
Tak więc nie tłumacz mi, że w "wielkiej płycie" jest ciszej, niż gdziekolwiek, bo w tym dziadostwie - jak sąsiad z parteru wierci 150siąty otwór pod haczyk na obrazek, to mi na czwartym piętrze zęby w dziąsłach się obluzowują).
Szczerze? Kiedy się tu przeprowadzałam 10 lat temu z centrum Gdyni, myślałam „łał, w końcu odpocznę”. A co mam? Zapier...ce dzień i noc Majora Bojana samochody, smród z kominów sto razy gorszy niż w mieście (bo tam starymi gaciami nikt nie pali, budynki muszą mieć aktualne przeglądy), boisko z drącymi mordę dzieciarami pod bokiem, nieustanne hałasy od rana do nocy - jak nie dzwony kościelne to roboty drogowe albo straż pożarna, a jak nie to, to sąsiedzi imprezują do rana tak, że całe Bojano słyszy, albo odpalają kosiary. A jak już nastanie chwila wymarzonej ciszy, to kretyni odpalają samolociki zdalnie sterowane i brzęczą nimi pół dnia. Albo inny d**il lata nad głową na paralotni z jakimś ogłuszającym silniczkiem. I to ma być ten spokój?! Toż to jest istny pitolec! Na osiedlu z wielkiej płyty jest ciszej - wiem, bo wychowywałam się na takim.
Owszem, zamierzam się wynieść. I to jak najdalej!
Owszem, zamierzam się wynieść. I to jak najdalej!
Co prawda w Bojanie ścigają się tylko motocykle i quady, ale ryk też jest przedni. Oprócz tego: tabuny dzieciorów - są. Ujadające psy: 100 razy więcej niż w mieście. Smród spalin: ooo, te wyziewy z bojańskich kominów... A do tego unoszący się w powietrzu od czerwca od września aromat obornika - no cud, miód, malyna! Co tu jeszcze mamy? Boisko, gdzie nie tylko rozwrzeszczane dzieciary, ale jeszcze kretyńskie festyny. Całonocne imprezy mamy, z muzyką, a jakże - żeby pół wsi słyszało. Pokazy sztucznych ogni w środku nocy mamy. A nawet strzelaniny, jak myśliwym się zachce. No i nie zapominajmy o najważniejszym czasoumilaczu: kościelnych dzwonach. Te jak pier...ną, to już naprawdę jest komplet.
Po prostu żyć nie umierać, taka cisza i spokój w tym Bojanie!
Po prostu żyć nie umierać, taka cisza i spokój w tym Bojanie!
A może to słynny złoty paw ?
https://m.youtube.com/watch?v=VAqX1ewH7lU
https://m.youtube.com/watch?v=VAqX1ewH7lU