Wielkie nadzieje, wielkie rozczarowanie
Pierwszą połowę filmu mogą łyknąć chyba właśnie Skandynawowie. Druga połowa jakoś się broni. Naiwny obraz: dyrektorka (prawdopodobnie) wysuwa zarzuty przeciwko swojemu pracownikowi o molestowanie...
rozwiń
Pierwszą połowę filmu mogą łyknąć chyba właśnie Skandynawowie. Druga połowa jakoś się broni. Naiwny obraz: dyrektorka (prawdopodobnie) wysuwa zarzuty przeciwko swojemu pracownikowi o molestowanie dziecka. Gdy ten zbiera się po kilku dniach w sobie i idzie z nią porozmawiać, szanowna pani ucieka i krzyczy żeby się do niej nie zbliżał. Wcześniej pani poprosiła o zbadanie sprawy jakiegoś "znawcę" ludzkiej psychiki, który ciągle dziecku sugerował odpowiedzi, a kiedy dziewczynka przyznawała, że kłamała, to już nie dopuszczał takiego rozwiązania sprawy. Absurdy, absurdy, absurdy
zobacz wątek