Widok
Porażka
Byłam raz ze swoim yorkiem i nigdy więcej.
Pani jakaś zaspana, dziwna otworzyła drzwi,bo były zamknięte, psa wzieła i trzeba było wyjść. Pod czas odbierania psa, pies wyglądał po ścięciu jakby z psychiatryka wyszedł, cichy spokojny jak po prochach, jak nie on, siedział cicho na kanapie bez ruchu, ścięty na zapałkę, krzywo i krótko zimą, dziury łyse, a miał długie ładne włosy. Pies sam się wstydził wychodzić na dwór i dwa dni nie chciał wychodzić, do tego był osowiały....hmm podejrzewam że używają tam usypiacza,żeby było łatwiej ścinać. Nie polecam i sama nigdy więcej tam nie zajrzę,raz nam starczyło
Pani jakaś zaspana, dziwna otworzyła drzwi,bo były zamknięte, psa wzieła i trzeba było wyjść. Pod czas odbierania psa, pies wyglądał po ścięciu jakby z psychiatryka wyszedł, cichy spokojny jak po prochach, jak nie on, siedział cicho na kanapie bez ruchu, ścięty na zapałkę, krzywo i krótko zimą, dziury łyse, a miał długie ładne włosy. Pies sam się wstydził wychodzić na dwór i dwa dni nie chciał wychodzić, do tego był osowiały....hmm podejrzewam że używają tam usypiacza,żeby było łatwiej ścinać. Nie polecam i sama nigdy więcej tam nie zajrzę,raz nam starczyło