Widok

Praca społeczna

Od jakiegoś czasu chodzą mi po głowie przemyślenia o pracy społecznej. Weszłam w to ponad rok temu, najpierw, żeby uzyskać pomoc dla siebie i kilka rozwiązań rzeczywiście dostałam na tacy, ale potem poczułam potrzebę aktywności, potrzebę działalności dla innych, dzielenia się swoimi doświadczeniami, szukania nowych pomysłów i sposobów dla wszystkich. Zaczęłam poświęcać swój prywatny czas, łączyć sferę rodzinną, koleżeńską i zawodową ze społeczną, wszystkie one jakby wzajemnie się przenikają i nakręcają. Teraz widzę, że to zajęcie przyczyniło się do mojego rozwoju, którego nie kupiłabym za żadne pieniądze. Dało możliwość poczynienia wielu obserwacji, które zrewidowały moje błędne postępowanie, umożliwiło znalezienie "prawdziwej" pracy (tzn. za pieniądze), ale najważniejsze, że uruchomiło aktywność, wyciągnęło mnie z kokona niemożności.
Kiedyś społecznicy cieszyli się społecznym uznaniem, teraz raczej uważani sa za frajerów, bo nie daje im to kasy. Chciałabym poczytać, jakie macie doświadczenia i opinie związane z pracą społeczną.
lubię cyfry i litery
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
flagon napisał(a):

> Praca społeczna, jako nazwa, budzi we mnie dosyć mieszane
> uczucia...
> Ale jako czyn, w niesieniu pomocy i to bezinteresownej, innemu
> człowiekowi, budzi we mnie najwyższy szacunek i uznanie.
> Naprawdę Rut, jestem pełen podziwu dla Twojej trudu, bardzo mi
> imponujesz tym co robisz.
> Pomoc innemu, komuś potrzebującemu tej pomocy, jak powietrza i
> wody, wznosi Cię na wyżyny człowieczeństwa, dobro jakie wypływa
> z Ciebie, Rut, powróci i to ze zdwojoną siłą...
> Powodzenia Rut
> Pozdrawiam :-)



O rany jestem pod wrażeniem,flagon czy to naprawdę Ty?:-).Do tej pory jakoś tak........Ale teraz zgadzam się z Tobą w 100 % i pozdrawiam .

PS. S.Wyszyński powiedział: " Człowiek jest odpowiedzialny nie tylko za uczucia,które ma dla innych,ale i za te które w innych budzi".

Do tej pory uczucia,jakie najczęściej budziły Twoje wypowiedzi u forumowiczów były raczej jasne,Ale teraz flagoniku,większość oszaleje.Pozytywnie oczywiście:-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Praca społeczna, jako nazwa, budzi we mnie dosyć mieszane uczucia...
Ale jako czyn, w niesieniu pomocy i to bezinteresownej, innemu człowiekowi, budzi we mnie najwyższy szacunek i uznanie. Naprawdę Rut, jestem pełen podziwu dla Twojej trudu, bardzo mi imponujesz tym co robisz.
Pomoc innemu, komuś potrzebującemu tej pomocy, jak powietrza i wody, wznosi Cię na wyżyny człowieczeństwa, dobro jakie wypływa z Ciebie, Rut, powróci i to ze zdwojoną siłą...
Powodzenia Rut
Pozdrawiam :-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wolontariat,praca społeczna,to cudowna rzecz.Kiedyś,dawno temu siedziałam w tym głęboko.Potem wciągnęło mnie tzw."życie".Chętnie bym do tego wróciła.Proszę napisz coś więcej o tym co robisz.Serdecznie Cie pozdrawiam i gratuluję mądrego spędzania czasu ,a w dodatku na pewno wypełnionego radością.Naprawdę super :-))))).

"Pod wieczór życia będą sądzić Cię z miłości."
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Zgodzę się z sznaką - jeszcze nigdy nie spotkałam się ze stwierdzeniem, że wolontariat to frajerstwo. Nie mam praktyki w tej dziedzinie, aczkoliwek zastanawiam się od dłuższego czasu nad możliwością zostania taką "społecnicą", wolnego czasu mam sporo i fajnie byłoby go w sensowny sposób wykorzystać
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Rut napisał(a):

> Kiedyś społecznicy cieszyli się społecznym uznaniem, teraz
> raczej uważani sa za frajerów, bo nie daje im to kasy.

Ogólnie rzecz biorąc to moze masz tu rację, ale w moim środowisku praca społeczna, wolontariat nie jest postrzegana jako frajerstwo czy wręcz głupota. Podejrzewam, że jest sporo takich ludzi, którzy uważają to za coś bardzo pozytywnego i pożytecznego.
Moja koleżanka juz od wielu lat udziela sie jako wolontariuszka, była też w Kenii jako misjonarka, pomagała w leczeniu chorych dzieci i nie tylko.
Podobnie jak Tobie, pomogło jej to pewne rzeczy zrozumieć i popatrzeć na nie z zupełnie innej perspektywy.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
kokon niemożności... ciekawie to nazwałaś... ja też szukam sposobu, żeby się uwolnić z tego posakudztwa... może skoro Ty sobie poradziłaś to warto spróbować

...Remember the jester that showed you tears...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry