Widok
Mnie bardziej zastanawia jak można żądać w ogłoszeniu o pracę podania stanu rodzinnego...
Z tego co wiem to jest to zabronione (pytania o stan cywilny, o liczbę dzieci). Zgłoszę to do Inspekcji, zobaczymy co zrobią.
Z drugiej strony chciałam tam napisać z zapytaniem czy nie trzeba też podac innych danych typu rozmiar buta, zapatrywania seksualne?
hahahhaha :)
Z tego co wiem to jest to zabronione (pytania o stan cywilny, o liczbę dzieci). Zgłoszę to do Inspekcji, zobaczymy co zrobią.
Z drugiej strony chciałam tam napisać z zapytaniem czy nie trzeba też podac innych danych typu rozmiar buta, zapatrywania seksualne?
hahahhaha :)
już znalazłam ogłoszenie.
pracowałam tam 4 lata temu przez 3 dni.
chociaż sama się dziwię, że tak długo...
włascicielm jest prezes (to on umieścił ogłoszenie)
poza tym w biurze czasami siedzi jego żona, która zajmue się księgowością oraz jeszcze dwie babki
rozmowa kwalifikacyjna to pranie mózgownicy, które się kończy dopiero w tedy gdy przyznasz, że działalność gospodarcza jest atrakcyjniejsza niż umowa o pracę :)
dodatkowo w biurze są jeszcze dwie starsze panie, które zajmują się swoją robotą i nic ci nie powiedzą, tylko będą się wrednie patrzeć.
prawdą jest, że dają obiad (ale tylko dla ludzi o żelaznych żołądkach)
praca polega na podlewaniu kwiatów dwa razy w tygodniu, odbieraniu telefonów i wykonywaniu zleceń prazesa dot. administracji podległej nieruchomości,
czasami trzeba pojechać do niej, wiec bez samochodu nie ma co się porywać tam pracować.
i to tyle, mam nadzieję, że pomogłam
PS. nie ma szans na umowę o pracę
pracowałam tam 4 lata temu przez 3 dni.
chociaż sama się dziwię, że tak długo...
włascicielm jest prezes (to on umieścił ogłoszenie)
poza tym w biurze czasami siedzi jego żona, która zajmue się księgowością oraz jeszcze dwie babki
rozmowa kwalifikacyjna to pranie mózgownicy, które się kończy dopiero w tedy gdy przyznasz, że działalność gospodarcza jest atrakcyjniejsza niż umowa o pracę :)
dodatkowo w biurze są jeszcze dwie starsze panie, które zajmują się swoją robotą i nic ci nie powiedzą, tylko będą się wrednie patrzeć.
prawdą jest, że dają obiad (ale tylko dla ludzi o żelaznych żołądkach)
praca polega na podlewaniu kwiatów dwa razy w tygodniu, odbieraniu telefonów i wykonywaniu zleceń prazesa dot. administracji podległej nieruchomości,
czasami trzeba pojechać do niej, wiec bez samochodu nie ma co się porywać tam pracować.
i to tyle, mam nadzieję, że pomogłam
PS. nie ma szans na umowę o pracę