Widok
Prawa Pracownicze
Zawieranie "umowy o pracę" przez pracodawców to rzadkość,..
Jakie prawa ma człowiek zawierający umowy typu "Zlecenie" czy "O Dzieło"?
W przypadku łamania praw pracowniczych, naruszania czyjejś godności osobistej, nietykalności cielesnej jakie prawa ma pracownik na podstawie Umów "Zlecenie" i "O Dzieło"?
Bezrobocie do sumy razem wzięte łącznie z nierejestrowanymi, biorąc pod uwagę ludzi, którzy chcą pracować to kilkadziesiąt procent, jak wiemy niejeden pracodawca korzysta z tego, ponieważ pracownik jest jak towar na półce na "wyciągnięcie ręki".
Jednym słowem, mnogo nas...
Jakie prawa ma człowiek zawierający umowy typu "Zlecenie" czy "O Dzieło"?
W przypadku łamania praw pracowniczych, naruszania czyjejś godności osobistej, nietykalności cielesnej jakie prawa ma pracownik na podstawie Umów "Zlecenie" i "O Dzieło"?
Bezrobocie do sumy razem wzięte łącznie z nierejestrowanymi, biorąc pod uwagę ludzi, którzy chcą pracować to kilkadziesiąt procent, jak wiemy niejeden pracodawca korzysta z tego, ponieważ pracownik jest jak towar na półce na "wyciągnięcie ręki".
Jednym słowem, mnogo nas...
Wszystkie procesy i sprawy możesz wytaczać pracodawcy z powództwa cywilnego. Jako pracownik na dziele i zleceniówce nie podlegasz pod przepisy BHP czy Kodeks pracy.
Tylko zlecenie nie jest równe zleceniu. Są zlecenia, gdzie dostajesz pieniądze za to czy pracujesz i ile pracujesz. Nie pracujesz, bo jesteś chory (albo bierzesz urlop) - masz mniejszą wypłatę. Nie jesteś chroniony kodeksem, więc może ci szef zlecić ciężką robotę wpływającą niekorzystnie na zdrowie. A jeśli odmówisz, on może w każdej chwili zerwać z tobą umowę i tyle. Albo po prostu nie przedłużyć następnej. Kobieta w ciąży też nie jest chroniona w okresie ciąży i jeśli zostanie zwolniona, może się sądzić jako osoba fizyczna. Nie jako pracownik.
Są też takie zlecenia, gdzie pracujesz normalnie w firmie 8h przez 5 dni w w tygodniu. Te umowy są oskładkowane (ale nie liczą się do przepracowanych lat pracy - jeśli chcesz, żeby te lata liczyły się do twoich np. dni urlopowych musisz wystąpić do sądu o ustalenie stosunku pracy). Masz płatne urlopy i zwolnienia lekarskie, ale w kwestii wypowiedzenia może być podobnie jak wyżej - z dnia na dzień, nie przedłużają umowy albo grzecznościowo zachowują okres wypowiedzenia w umowie.
Pracownik na zleceniu jest tańszy dla pracodawcy. I nie dajcie mydlić sobie oczu obietnicom pracodawców, że etat będzie kiedyś, bo w Trójmieście dużo takich firm. Małych i dużych (zwłaszcza call center). Człowiek potrafi przeturlać się na śmieciówce jakiś czas, zanim do niego dojdzie, że ktoś robi go w konia.
Zlecenie przez ostatnie lata stało się wypaczoną formą zatrudnienia, której idee i zastosowanie kiedyś było zupełnie inne. Inna sprawa, jak pracownik może sam wybrać, co woli. Inna rzecz, jeśli taką tylko formę zatrudnienia się narzuca i o zgrozo - pracodawca uważa to za naprawdę "fajną" formę współpracy.
Gdyby nikt się na to nie zgadzał, nie byłoby takiego zjawiska, ale jeśli nie wy - ktoś inny podejmie się takiego zatrudnienia.
Tylko zlecenie nie jest równe zleceniu. Są zlecenia, gdzie dostajesz pieniądze za to czy pracujesz i ile pracujesz. Nie pracujesz, bo jesteś chory (albo bierzesz urlop) - masz mniejszą wypłatę. Nie jesteś chroniony kodeksem, więc może ci szef zlecić ciężką robotę wpływającą niekorzystnie na zdrowie. A jeśli odmówisz, on może w każdej chwili zerwać z tobą umowę i tyle. Albo po prostu nie przedłużyć następnej. Kobieta w ciąży też nie jest chroniona w okresie ciąży i jeśli zostanie zwolniona, może się sądzić jako osoba fizyczna. Nie jako pracownik.
Są też takie zlecenia, gdzie pracujesz normalnie w firmie 8h przez 5 dni w w tygodniu. Te umowy są oskładkowane (ale nie liczą się do przepracowanych lat pracy - jeśli chcesz, żeby te lata liczyły się do twoich np. dni urlopowych musisz wystąpić do sądu o ustalenie stosunku pracy). Masz płatne urlopy i zwolnienia lekarskie, ale w kwestii wypowiedzenia może być podobnie jak wyżej - z dnia na dzień, nie przedłużają umowy albo grzecznościowo zachowują okres wypowiedzenia w umowie.
Pracownik na zleceniu jest tańszy dla pracodawcy. I nie dajcie mydlić sobie oczu obietnicom pracodawców, że etat będzie kiedyś, bo w Trójmieście dużo takich firm. Małych i dużych (zwłaszcza call center). Człowiek potrafi przeturlać się na śmieciówce jakiś czas, zanim do niego dojdzie, że ktoś robi go w konia.
Zlecenie przez ostatnie lata stało się wypaczoną formą zatrudnienia, której idee i zastosowanie kiedyś było zupełnie inne. Inna sprawa, jak pracownik może sam wybrać, co woli. Inna rzecz, jeśli taką tylko formę zatrudnienia się narzuca i o zgrozo - pracodawca uważa to za naprawdę "fajną" formę współpracy.
Gdyby nikt się na to nie zgadzał, nie byłoby takiego zjawiska, ale jeśli nie wy - ktoś inny podejmie się takiego zatrudnienia.
Przerabiałem to nie raz obietnica etatu na umowe o pracę, pierwszy raz w 1999r. w znanej firmie (dawno padła), przejęla kiedyś Zakłady Graficzne (też nie istnieją), prezes obiecywał po 3 miesiącach etat.
Minęły 3 miesiące pytałem się pana szefa czy pora już na "Umowe o Pracę" odparł: -za mało się pan stara, nie sprawdził się pan.
Żeby było zabawniej była to umowa zlecenie wtedy bez żadnych składek jedyna składka to był podatek na państwo polskie..
Poszedłem do Urzędu Pracy wypełnić "żółtą blachę bezrobotnego", pani w podeszłym wieku, która mnie rejestrowała stwierdziła że zasiłek mi sie nie należy.
Minęły 3 miesiące pytałem się pana szefa czy pora już na "Umowe o Pracę" odparł: -za mało się pan stara, nie sprawdził się pan.
Żeby było zabawniej była to umowa zlecenie wtedy bez żadnych składek jedyna składka to był podatek na państwo polskie..
Poszedłem do Urzędu Pracy wypełnić "żółtą blachę bezrobotnego", pani w podeszłym wieku, która mnie rejestrowała stwierdziła że zasiłek mi sie nie należy.
1) Zasiłek tobie przysługuje, ale jeśli miałeś ozusowaną umowę i posiadasz formularz RMUA za ostatni rok. Znajomy tak dostał, ale nie wiem czy ten przepis zależy od humorów urzędnika i czy jest gdzieś zapisany - tego nie sprawdzałem.
2) Co do obietnic - sam to przechodziłem. Jeszcze nigdy nie pracowałem na etacie. Na studiach robiłem na zleceniu, wiadomo - czesne itd, interesowała mnie duża elastyczność, a tylko zlecenie taką wówczas oferowało. Nie była to moja "stała" praca i nigdy jej tak nie traktowałem.
W drugiej firmie ściemniano, ściemniano aż uciekłem. W trzeciej, w której obecnie pracuję przez kilka lat mówi mi się, że etaty są bardzo rzadkie i dostają je najbardziej zasłużeni. Mam dylemat, bo to praca, którą lubię, warunki nie są złe, ale właśnie to zlecenie...
BHP - podchodzisz pod nie z kurtuazyjności pracodawcy. Jedna firma może mieć taką politykę, inna nie. Jeśli spotykałeś się z tymi, które te zasady zrzucały również na śmieciowców - o tyle dobrze. W 1 pracy nie obowiązywały mnie, wykonywałem ciężką pracę nieujętą w tych regułach :)
Może od tego czasu się coś zmieniło, ale kilka lat temu z BHP tak własnie wyglądała rzeczywistość.
Największym problemem dla mnie nie jest samo zlecenie, tylko to, że wykonujesz pracę etatowca, a nie podlegasz pod prawa i ewentualną ochronę, która im przysługuje. Burzą się ludzie tylko o składki i podatki, a nie burzą się właśnie o brak jakichkolwiek praw towarzyszącym osobom wykonującą pracę jak na etacie.
I jeszcze jedno, jeśli człowiek na zleceniu dostaje do ręki 1800,- i miałby zmienić pracę na podobną, na etacie, gdzie dostawałby 1500 - myślicie, że by się zdecydował? Może i powinien, ale 300 złotych dla jednych to naprawdę bardzo dużo. Nawet nie patrzy na to, że mógłby potem dostać podwyżkę. Młody człowiek patrzy głównie na to, co może otrzymać na starcie.
Miałem takiego orła w pracy, który twierdził niezmiennie, że zlecenie nie jest takie złe, bo kredyt można dostać bez problemów, bo to też stabilna praca. No niestety stabilność może i gdzie nie gdzie jest, ale dużo mniejsza, mogą wywalić z dnia na dzień, na koniec miesiąca i tyle. Na etacie po trzech latach ma się przynajmniej te 3 miesiące wypowiedzenia i trochę czasu oraz ewentualnego zaplecza finansowego na poszukiwanie pracy. Takiemu zwolnionemu zleceniowcowi niewiele pozostaje. A wspomniany orzeł został zdegradowany, zgodził się na zlecenie (innej pracy by nie znalazł, zasiedziany mocno typ) i teraz dopiero widzi, jak bardzo fajna jest ta praca :)
Koleżanka pracująca na zleceniu została zwolniona jak poinformowała przełożonego o ciąży. Poszła do sądu i wygrała, ale niesmak pozostał.
2) Co do obietnic - sam to przechodziłem. Jeszcze nigdy nie pracowałem na etacie. Na studiach robiłem na zleceniu, wiadomo - czesne itd, interesowała mnie duża elastyczność, a tylko zlecenie taką wówczas oferowało. Nie była to moja "stała" praca i nigdy jej tak nie traktowałem.
W drugiej firmie ściemniano, ściemniano aż uciekłem. W trzeciej, w której obecnie pracuję przez kilka lat mówi mi się, że etaty są bardzo rzadkie i dostają je najbardziej zasłużeni. Mam dylemat, bo to praca, którą lubię, warunki nie są złe, ale właśnie to zlecenie...
BHP - podchodzisz pod nie z kurtuazyjności pracodawcy. Jedna firma może mieć taką politykę, inna nie. Jeśli spotykałeś się z tymi, które te zasady zrzucały również na śmieciowców - o tyle dobrze. W 1 pracy nie obowiązywały mnie, wykonywałem ciężką pracę nieujętą w tych regułach :)
Może od tego czasu się coś zmieniło, ale kilka lat temu z BHP tak własnie wyglądała rzeczywistość.
Największym problemem dla mnie nie jest samo zlecenie, tylko to, że wykonujesz pracę etatowca, a nie podlegasz pod prawa i ewentualną ochronę, która im przysługuje. Burzą się ludzie tylko o składki i podatki, a nie burzą się właśnie o brak jakichkolwiek praw towarzyszącym osobom wykonującą pracę jak na etacie.
I jeszcze jedno, jeśli człowiek na zleceniu dostaje do ręki 1800,- i miałby zmienić pracę na podobną, na etacie, gdzie dostawałby 1500 - myślicie, że by się zdecydował? Może i powinien, ale 300 złotych dla jednych to naprawdę bardzo dużo. Nawet nie patrzy na to, że mógłby potem dostać podwyżkę. Młody człowiek patrzy głównie na to, co może otrzymać na starcie.
Miałem takiego orła w pracy, który twierdził niezmiennie, że zlecenie nie jest takie złe, bo kredyt można dostać bez problemów, bo to też stabilna praca. No niestety stabilność może i gdzie nie gdzie jest, ale dużo mniejsza, mogą wywalić z dnia na dzień, na koniec miesiąca i tyle. Na etacie po trzech latach ma się przynajmniej te 3 miesiące wypowiedzenia i trochę czasu oraz ewentualnego zaplecza finansowego na poszukiwanie pracy. Takiemu zwolnionemu zleceniowcowi niewiele pozostaje. A wspomniany orzeł został zdegradowany, zgodził się na zlecenie (innej pracy by nie znalazł, zasiedziany mocno typ) i teraz dopiero widzi, jak bardzo fajna jest ta praca :)
Koleżanka pracująca na zleceniu została zwolniona jak poinformowała przełożonego o ciąży. Poszła do sądu i wygrała, ale niesmak pozostał.
KP,Art. 304. § 1. Pracodawca jest obowiązany zapewnić bezpieczne i higieniczne warunki pracy, o których mowa w art. 207 § 2, osobom fizycznym wykonującym pracę na innej podstawie niż stosunek pracy w zakładzie pracy lub w miejscu wyznaczonym przez pracodawcę, a także osobom prowadzącym w zakładzie pracy lub w miejscu wyznaczonym przez pracodawcę na własny rachunek działalność gospodarczą.
"A jeśli odmówisz, on może w każdej chwili zerwać z tobą umowę"
To już zależy od szczegółowych zapisów w umowie. Kwestia negocjacji. Ja miałem bardzo korzystną dla siebie umowę cywilnoprawną gdzie każda ze stron była odpowiednimi ustaleniami chroniona przed patologicznymi sytuacjami.
Jeżeli jest to rekrutacja masowa, twoja pozycja negocjacyjna jest nieporównywalnie niższa od pozycji firmy to zapewne wiele się nie ugra i pozostaje zgodzić się na postawione warunki lub odrzucić ofertę. Nie ma obowiązku godzenia się na niekorzystne warunki. Inną sprawą jest "przymus ekonomiczny" gdy sytuacja wymaga by brać co dają.
To już zależy od szczegółowych zapisów w umowie. Kwestia negocjacji. Ja miałem bardzo korzystną dla siebie umowę cywilnoprawną gdzie każda ze stron była odpowiednimi ustaleniami chroniona przed patologicznymi sytuacjami.
Jeżeli jest to rekrutacja masowa, twoja pozycja negocjacyjna jest nieporównywalnie niższa od pozycji firmy to zapewne wiele się nie ugra i pozostaje zgodzić się na postawione warunki lub odrzucić ofertę. Nie ma obowiązku godzenia się na niekorzystne warunki. Inną sprawą jest "przymus ekonomiczny" gdy sytuacja wymaga by brać co dają.
Nie jesteś pracownikiem tylko zleceniobiorcą / wykonującym dzieło i nie masz pracodawcy tylko zleceniodawce / zamawiającego dzieło. Kodeks pracy nie ma zastosowania. Zastosowanie ma kodeks cywilny i w ramach swobody zawierania umów ustalenia zapisane w umowie.
Czyli nie dotyczą cię "prawa pracownicze" w tym między innymi różne zapisy o "mobbingu". Nietykalność cielesna to już kodeks karny i jest to już osobna sprawa wynikająca z osobnych przepisów/
Czyli nie dotyczą cię "prawa pracownicze" w tym między innymi różne zapisy o "mobbingu". Nietykalność cielesna to już kodeks karny i jest to już osobna sprawa wynikająca z osobnych przepisów/