Widok
Nie ma różnicy 5, a 15 %, gdyż od zeszłego roku zmieniło się orzecznictwo i nawet sprzedaż bez udziału komornika jest uznawana za sprzedaż w wyniku działań komornika. Czyli w każdym przypadku komornik ma prawo do naliczenia sobie 15%.
Totalna paranoja, ale niestety tak jest. Już kilku moich klientów się o tym boleśnie przekonało. Nawet w przypadku zawarcia ugody z wierzycielem na spłatę niższej kwoty trzeba komornikowi oddać frycowe w pełnej skali.
A swoją drogą ciekawe jak chcesz sprzedać komuś nieruchomość zadłużoną ponad wartość ? Roszczenie na resztę nadal pozostaje na mieszkaniu, a firmy reklamujące "oddłużanie" czy "zablokowanie komornika" przejmują nieruchomości za takie kwoty, że często już lepiej by zeszły na licytacji.
Totalna paranoja, ale niestety tak jest. Już kilku moich klientów się o tym boleśnie przekonało. Nawet w przypadku zawarcia ugody z wierzycielem na spłatę niższej kwoty trzeba komornikowi oddać frycowe w pełnej skali.
A swoją drogą ciekawe jak chcesz sprzedać komuś nieruchomość zadłużoną ponad wartość ? Roszczenie na resztę nadal pozostaje na mieszkaniu, a firmy reklamujące "oddłużanie" czy "zablokowanie komornika" przejmują nieruchomości za takie kwoty, że często już lepiej by zeszły na licytacji.
Bez obrazy ziomek, ale chyba na Petru głosujesz. Sprzedaż nieruchomości przez komornika to najgorsze rozwiązanie. Nie ważne czy pierwsza czy druga licytacja, Jeszcze gorzej jak wierzyciel przejmie nieruchomość. Każda ewentualność wymijająca komornika jest lepsza. Jest różnica kosztów 5% a 15%. Czysta matematyka. Po sprzedaży nieruchomości nie ważne kto jest właścicielem. Kasa zawsze trafi do wierzycieli, gdy komornikowi uda się sprzedać. Masz nieruchomość zadłużoną ponad wartość znajdź kupca, pozbądź się problemu. Jak nowy nabywca nie spłaci wierzycieli to komornik sprzeda i koniec, kasa idzie do wierzycieli
Błąd - kwestię sprzedaży pominąłem, gdyż zostało napisane, że wartość długu przekracza wartość nieruchomości.
Natomiast warto się postarać, aby poszło na pierwszej licytacji, jeżeli nie ma innej możliwości - przynajmniej zminimalizuje się długi (co do reszty zadłużenia nie tak rzadko banki już są skłonne się dogadać). Problemem jest zabezpieczenie normalnej osoby, ze w razie wygranej bez problemu przejmie lokal. Do zrobienia, ale trzeba mieć patent jak to zrobić.
Natomiast warto się postarać, aby poszło na pierwszej licytacji, jeżeli nie ma innej możliwości - przynajmniej zminimalizuje się długi (co do reszty zadłużenia nie tak rzadko banki już są skłonne się dogadać). Problemem jest zabezpieczenie normalnej osoby, ze w razie wygranej bez problemu przejmie lokal. Do zrobienia, ale trzeba mieć patent jak to zrobić.
Z treści art. 930 §1 Kodeksu postępowania cywilnego jasno wynika, że rozporządzanie nieruchomością po jej zajęciu nie ma wpływu na dalsze postępowanie. Nabywca może zatem uczestniczyć w postępowaniu w charakterze dłużnika, a podejmowane czynności egzekucyjne będą ważne tak w stosunku do dłużnika, jak i w stosunku do nabywcy.
Twoja rada jest do niczego. Licytacja komornicza to najgorsze co może być, każda ewentualność jest lepszym rozwiązaniem, chociażby sprzedaż nieruchomości przed licytacją. Nie da się udzielić hipoteki od nieruchomości. Nowy nabywca bd musiał spłacić wierzycieli gdy mu się nie uda. Jak nie komornik to zlicytuje i staje się w punkcie początkowym ;) Ty w tym przypadku masz jakis grosz dla siebie, bo po sprzedazy przez komornika moglby by zostac CI jedynie dlugi