Widok
Problem z prawym kolanem ;/
Witam!
Ostatnio borykam się z pewną przypadłością. Otóż przy większym, długotrwałym obciążeniu kolan, zaczynają boleć do tego stopnia, że samo zginanie kolana jest bardzo bolesne. Jestem mężczyną, mam 21 lat, waga ok 70 kg (w momencie kiedy zaczęły się problemy...teraz z powodu problemów nie uprawiam zadnego sportu i waga wzrosła o ok 7kg w ciągu 2 tygodni). Zaczęło się od tego, że wybrałem się na rowerze nad morze. Pierwszego dnia zrobilem ok 200km. Wieczorem pierwszego dnia dokuczał mi lekki ból prawego kolana, ale zignorowałem go...przeważnie po dalszej jeździe tego rodzaju bóle mijały. W nocy było strasznie zimno (ok 7 st...byłem przygotowany na ok 16 st). Spałem może ze 2h...kolano w nocy trochę zmarzło. Następnego dnia ból kolana był już wyraźniejszy. Po przejechaniu 70 km, zrobiłem sobie przerwę...kolano zaczęło przeszkadzać nawet przy chodzeniu. Wróciłem na trasę, ale musialem robić coraz częściej przerwy w jeździe. Po przejechaniu 150 km zdecydowaliśmy z innymi uczestnikami wycieczki (mój młodszy brat i jego kolega), że z uwagi na mój stan zdrowia najlepiej pojechać do jakiegoś wiekszego miasta i wrócić pociągiem do domu. Po drodze brat zaczął się ścigać z jakimś kolarzem, musiałem ich dogonić (z racji tego, że brat był pod moją opieką).Kolarz dał a wygraną...przez moment utrzymywalismy tempo. Wtedy przyszedł totalny kryzys lewe kolano też zaczęło boleć. Całe szczęscie, że do stacji PKP było juz niedaleko. Pojechaliśmy do domu pociągiem. Potem jechałem tylko 10km, które dzieliły stację docelową od mojego domu...Muszę jeszcze dodać, że podczas jazdy drugiego dnia przez pewien pewien dystans "siedziałem" na siodełku prawym podudziem, ponieważ tyłek tak bolał, ze nie mozna było na nim usiedzieć na siodełku. Po okresie ok tygodnia, ból kolana ustapił na tyle, ze mogłem chodzić, nie odczuwając zadnego bólu. Czułem straszną potrzebę ruchu, aż mnie rozrywało (w koncu cały tydzień nie ruszałem się zbytnio). Myślałem, że problem z kolanem się skonczył (przeważnie jesli ból ustępował przy jakichkolwiek kontuzjach to wszystko było w porządku). Poszedłem zagrać w piłkę nożną. Po 5 min grania ból powrócil...może nie z takim samym natężeniem...ale to był ten sam rodzaj bólu (to było w ostatnią sobotę). Dzisiaj ból znowu ustapił na tyle, ze chodzenie nie sprawia bólu...ale wystarczy uklęknąć na prawym kolanie na dłużej...a ból znowu się pojawia na kilkanaście minut. Jestem bardzo ambitną osobą i chcę jeszcze podczas tych wakacji dojechać nad morze na rowerze (odległość ok 700km). Boję się jednak, że mogę trwale uszkodzić sobie kolano. Czy moje kolano po pewnym okresie regeneracji wróci do swojego poprzedniego stanu (jesli tak to po jak długim okresie?), czy też może wymagać jakiegoś specjalistycznego leczenia?
Ostatnio borykam się z pewną przypadłością. Otóż przy większym, długotrwałym obciążeniu kolan, zaczynają boleć do tego stopnia, że samo zginanie kolana jest bardzo bolesne. Jestem mężczyną, mam 21 lat, waga ok 70 kg (w momencie kiedy zaczęły się problemy...teraz z powodu problemów nie uprawiam zadnego sportu i waga wzrosła o ok 7kg w ciągu 2 tygodni). Zaczęło się od tego, że wybrałem się na rowerze nad morze. Pierwszego dnia zrobilem ok 200km. Wieczorem pierwszego dnia dokuczał mi lekki ból prawego kolana, ale zignorowałem go...przeważnie po dalszej jeździe tego rodzaju bóle mijały. W nocy było strasznie zimno (ok 7 st...byłem przygotowany na ok 16 st). Spałem może ze 2h...kolano w nocy trochę zmarzło. Następnego dnia ból kolana był już wyraźniejszy. Po przejechaniu 70 km, zrobiłem sobie przerwę...kolano zaczęło przeszkadzać nawet przy chodzeniu. Wróciłem na trasę, ale musialem robić coraz częściej przerwy w jeździe. Po przejechaniu 150 km zdecydowaliśmy z innymi uczestnikami wycieczki (mój młodszy brat i jego kolega), że z uwagi na mój stan zdrowia najlepiej pojechać do jakiegoś wiekszego miasta i wrócić pociągiem do domu. Po drodze brat zaczął się ścigać z jakimś kolarzem, musiałem ich dogonić (z racji tego, że brat był pod moją opieką).Kolarz dał a wygraną...przez moment utrzymywalismy tempo. Wtedy przyszedł totalny kryzys lewe kolano też zaczęło boleć. Całe szczęscie, że do stacji PKP było juz niedaleko. Pojechaliśmy do domu pociągiem. Potem jechałem tylko 10km, które dzieliły stację docelową od mojego domu...Muszę jeszcze dodać, że podczas jazdy drugiego dnia przez pewien pewien dystans "siedziałem" na siodełku prawym podudziem, ponieważ tyłek tak bolał, ze nie mozna było na nim usiedzieć na siodełku. Po okresie ok tygodnia, ból kolana ustapił na tyle, ze mogłem chodzić, nie odczuwając zadnego bólu. Czułem straszną potrzebę ruchu, aż mnie rozrywało (w koncu cały tydzień nie ruszałem się zbytnio). Myślałem, że problem z kolanem się skonczył (przeważnie jesli ból ustępował przy jakichkolwiek kontuzjach to wszystko było w porządku). Poszedłem zagrać w piłkę nożną. Po 5 min grania ból powrócil...może nie z takim samym natężeniem...ale to był ten sam rodzaj bólu (to było w ostatnią sobotę). Dzisiaj ból znowu ustapił na tyle, ze chodzenie nie sprawia bólu...ale wystarczy uklęknąć na prawym kolanie na dłużej...a ból znowu się pojawia na kilkanaście minut. Jestem bardzo ambitną osobą i chcę jeszcze podczas tych wakacji dojechać nad morze na rowerze (odległość ok 700km). Boję się jednak, że mogę trwale uszkodzić sobie kolano. Czy moje kolano po pewnym okresie regeneracji wróci do swojego poprzedniego stanu (jesli tak to po jak długim okresie?), czy też może wymagać jakiegoś specjalistycznego leczenia?
Witam,
problem kolan jest tak czesto wystepujacy ze opisano setki stron na ten temat na forach rowerowych, listach dyskusyjnych itp miejscach w necie poswieconych kolarstwu.
Niestety, na tym forum nie uzyskasz konkretnej odpowiedzi, a twoje obawy są wielce uzasadnione.
Wg. mnie zrob sobie RTG obu kolan (kazdego z osobna i porowawczy) oraz USG i z wynikami tak szybko jak ci na tym zależy do ortopedy. Znajdz takiego ktory nie zaczyna od otwierania kolana - temu tez maja sluzyc przygotowane rtg i usg.
Powodzenia i zdrowia życzę!
Pzdr.
T.
problem kolan jest tak czesto wystepujacy ze opisano setki stron na ten temat na forach rowerowych, listach dyskusyjnych itp miejscach w necie poswieconych kolarstwu.
Niestety, na tym forum nie uzyskasz konkretnej odpowiedzi, a twoje obawy są wielce uzasadnione.
Wg. mnie zrob sobie RTG obu kolan (kazdego z osobna i porowawczy) oraz USG i z wynikami tak szybko jak ci na tym zależy do ortopedy. Znajdz takiego ktory nie zaczyna od otwierania kolana - temu tez maja sluzyc przygotowane rtg i usg.
Powodzenia i zdrowia życzę!
Pzdr.
T.
żulek napisał(a):
> Witam!
> Ostatnio borykam się z pewną przypadłością. Otóż przy większym,
> długotrwałym obciążeniu kolan, zaczynają boleć do tego stopnia,
> że samo zginanie kolana jest bardzo bolesne. Jestem mężczyną,
> mam 21 lat, waga ok 70 kg (w momencie kiedy zaczęły się
> problemy...teraz z powodu problemów nie uprawiam zadnego sportu
> i waga wzrosła o ok 7kg w ciągu 2 tygodni).
Starość nie radość. Nie każdemu dane jest uprawiać sport jak zdrowie nie pozwala to trzeba odpuścić.
7 kg w ciągu dwóch tygodni bo nie jeździsz rowerem - niezły tekst.
Są sporty które nie obciążają kolan, nawet na siłowni można pakować tylko klatę i ręce.
> Witam!
> Ostatnio borykam się z pewną przypadłością. Otóż przy większym,
> długotrwałym obciążeniu kolan, zaczynają boleć do tego stopnia,
> że samo zginanie kolana jest bardzo bolesne. Jestem mężczyną,
> mam 21 lat, waga ok 70 kg (w momencie kiedy zaczęły się
> problemy...teraz z powodu problemów nie uprawiam zadnego sportu
> i waga wzrosła o ok 7kg w ciągu 2 tygodni).
Starość nie radość. Nie każdemu dane jest uprawiać sport jak zdrowie nie pozwala to trzeba odpuścić.
7 kg w ciągu dwóch tygodni bo nie jeździsz rowerem - niezły tekst.
Są sporty które nie obciążają kolan, nawet na siłowni można pakować tylko klatę i ręce.
Niestety Zibi...nie tekst, tylko smutna przypadłość...hmm co do siłowni...to mam trochę daleko. A jeśli chodzi o samo "pakowanie" tylko na klatę i łapy, to chyba nie ma zbytnio sensu. Zresztą sama siłownia trochę źle mi się kojarzy...to przez takich szerokich panów w dresach i bez włosów (przynajmniej na głowie)
Przytyć 7 kg w dwa tygodnie jest możliwe chyba tylko w przypadku niesamowitego obżarstwa lub jakiejś choroby chormonalnej ale napewno nie z powodu zaprzestania jazdy rowerem. Inaczej na wiosnę większość rowerzystów byłaby puszysta.
Co do siłowni to na większości oprócz panów są również panie i bardzo przyjemnie się ćwiczy w takim towrzystwie.
Co do siłowni to na większości oprócz panów są również panie i bardzo przyjemnie się ćwiczy w takim towrzystwie.