Widok
Przekleństwo Dolnego Miasta
Nie da się żyć na Dolnym Mieście! Budowy, rycie, kucie całe dnie nieopanowany hałas. Każdy kawałek gruntu - sprzedany deweloperom. Nie wiem, co z tego chaosu ma pani blondwłosa, niegdyś kupująca namiętnie w godzinach pracy urzędu - brukiew, na "rynku", który też już oddała w prywatne ręce... Dolne Miasto - Łąkowa, Przyokopowa, Toruńska i okoliczne - to ciągły ból głowy, Każdy centymetr ziemi - sprzedany pod deweloperkę! Maszyny od lat kilku całe dnie hałasują ponad normę! Nie ma odpoczynku, nie ma ciszy, nie ma spokoju! Kaska poszła - wolnoć Tomku! Ruskojęzyczne towarzystwo buduje, buduje, buduje. Muzyczkę typu "kalinka maja" całemu światu ogłasza. Nie jestem homofobem, wiem - pracują, wiem - ciężko. Ale - ja jestem mieszkańcem i chcę mieć możliwość odpoczynku w moim domu. A po 40 latach pracy dla tego państwa - mam non-stop walenie młotami, kucie, stawianie nowych patodeweloperskich chat! "Tu pozostaną najdorodniejsze drzewa na ul. Toruńskiej" - głosił napis na jakimś tam banerze. Co pozostało? Drzewa do połowy obcięte - a wkrótce całe wycięte - bo kto chciałby gałęzie drzew na balkonie? Pic na wodę - a miasto nie ma zamiaru tego kontrolować - bo i po co? Kaska już jest! Blondwłosa lady swoje zgarnęła - i leci wzrokiem do innych skwerków, które jeszcze można opitolić z zyskiem! I nie patrzy na fakt, że kilkuletnią mękę decybelową mieszkańcom załatwia. Kilkuletnią! I nie interesuje mnie, że - nie ona przecież, że są odpowiednie służby - dobierz sobie, lady, takie służby i służbistów - żeby mieszkańcy nie płacili zdrowiem za wyprzedaż gruntów. A ja - płacę! Kilka (chyba - naście) lat "zasiedlania" Dolnego Miasta i ciągłego bólu głowy! Po kawałku, po kawałku - niedługo pewnie wyspę na opływie Motławy dacie zrobić! Bo - chętni pewnie się znajdą - a nie przyroda - a kasa się liczy! I już na pewno - nie mieszkańcy, ci to już w ogóle głosu nie mają! Miasto - rozkopane, chcę do przyjaciółki, w Brzeźnie się schować - nie! Nie ma jak dojechać - tramwaju nie ma, jakieś zastępcze autobusy, każdego dnia coś innego "zamiast" - Bydlondynko, nic dobrego jeszcze nie zrobiłaś! Może się dorobiłaś - ale ja, mieszkaniec miasta - wszelkie gromy ci na łeb zsyłam, bo tylko zła jesteś przyczyną. Uśmiechaj się dalej, pani prezydent (świadomie z małej litery!)