Widok

Psy na ścieżkach rowerowych

Witam. Poruszając się rowerem po leśnych ścieżkach rowerowych w okolicach Gdyni i Sopotu napotykam (ostatnio coraz cześciej) psy biegające luzem bez smyczy i kagańca. Jeżeli są to małe psy to pół biedy ale duże zreguły atakują rowerzyste. Ostatnio kilka razy udało mi się uciec ale jeden z psów niestety poszarpał mi spodnie od dresu. Psy oczywiście są z właścicielami którzy w ogóle nie reagują i uważają że to normalne że psy biegają luzem po lesie jednak według przepisów pies powinien być w kagańcu i na smyczy w innym razie właściciele powinni być karani. Uważam że przy wejściach do lasu i na ścieżkach rowerowych powinny być umieszczone odpowiednie tablice z ostrzeżeniem dla właścicieli psów a straż miejska powinna nie stosującym się do przepisów wymierzać manadaty. Obecnie poprostu boje się że zostane zaatakowany przez psa i to może skończyć się w szpitalu.

Roman G
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
A w wypowiedzi o samochodach chodziło mi o sprowadzenie do absurdu użycia argumentu niedotyczącego tematu dyskusji. Zarzut niesprzątania psich kupek w dyskusji o bezpieczeństwie, prawie i dopuszczalności spuszczania psa ze smyczy jest bezsensowny. Psie kupki można sprzątać lub olewać po psie uwiązanym i wolno biegającym. W dodatku dyskutant nie traci poważania, ani jego argumenty racji bytu, jeśli nie sprząta, więc zabieg z kupkami jest li tylko erystyczny. Równie dobrze (tu powtarzam) można mu zarzucić, że nie spuszcza w domu wody w kiblu.
Że też ja muszę tłumaczyć każdą swoją krótką wypowiedź. Od teraz będę pisał wyłącznie o przerzutkach:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
W ogóle nic nie szkodzi środowisku, tylko ludzie, bez ludzi byłoby samo środowisko naturalne :)
Rzeczywiście nie znam statystyk umieralności, ale założę się, że w Polsce ilość dzieci chorych z powodu mieszkania w mieście i oddziaływania spalin jest większa, niż ilość dzieci hospitalizowanych na choroby odzwierzęce. Co do jednego masz rację: o pasożycie można jednoznacznie powiedzieć, że pochodzi od zwierząt i jeśli dziecko nie jest ze wsi, to najprawdopodobniej zaraziło się w piaskownicy. O astmie, cukrzycy i nowotworze żaden lekarz nie powie, ze to z powodu mieszkania w centrum. Spaliny to tzw. czynnik ryzyka, a nie jedyna bezpośrednia przyczyna choroby. Pozostaje kwestia produkcji samochodów, utylizacji starych samochodów, wypadków komunikacyjnych, degradacji środowiska związanej z budową infrastruktury drogowej i zmian klimatu spowodowanych emisją CO2. W rezultacie mamy transport samochodowy jako drugi po przemyśle czynnik niszczący planetę. Psy teoretycznie można usunąć z obszaru zabaw dziecięcych, można zadbać o higienę dziecka i sporo zminimalizować (choć nie zlikwidować) ryzyko zachorowania. Komunikacji się nie usunie z cywilizacji, bo jest jej elementem, a dziś nie bardzo jest sensowna (Boże chroń mnie od takiego użycia słowa alternatywa!) alternatywa dla silnika spalinowego.

Co do kwestii pierwszej (nie pistolety zabijają, ale ludzie), to mogę odbić piłeczkę, że to nie psy zarażają dzieci, ale dzieci zarażają się same glistami, poprzez zjadanie piasku. Gdyby dzieci nie zjadały piasku i nie wkładały niemytych paluchów do buzi, to by były zdrowe, nawet siedząc pół metra od psiej kupki. Takie gadanie, że nie samochody. Można mówić, że silniki, albo, ze nie silniki tylko spalanie węglowodorów, albo nie spalanie, tylko związki powstałe na skutek tego spalania. Tylko o co chodzi? Żeby zmienić winnego? Mnie chodziło o rodzaj pistoletu, a nie upodobania zabójcy.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jeżeli chodzi o tego C, M to jak go czasem pies ugryzie to znaczy ze natura jest sprawiedliwa bo on też ma metody co nie podobają się innym. Ludzie co są towarzyscy nie chcą chodzić z psem na smyczy jak jacys zombie. Tak by to wygladalo. A stara śpiewka przeciwników psów jest taka ze nie trzeba było brać psa. A pogryzienia dzieci w rodzinie to już inna sprawa.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Do użytkownika Mateusz
Mam nieodparte wrażenie że Ty wszystkich olewasz bo wydaje Ci się że jesteś najmądrzejszy.
Słyszałeś o przypadkach gdy pies zaatakował właściciela lub dziecko.
W TV jest program o człowieku który bardzo dobrze radzi sobie z psami a i on w jednym z odcinków musiał skorzystać z porady lekarza bo pies ugryzł go w rękę.
Pies jest tylko zwierzęciem.
Najlepsze są monologi właścicieli do psów, którym najwyraźniej się wydaje że zwierzak coś z tego zrozumie.
SM ostatnio zaczęła poruszać się na rowerach a akcje skierowane na posiadaczy psów są coraz popularniejsze.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Do użytkownika Rysiek 55+

Wszystko zależy od punktu widzenia.
Jeśli już to samochody nie szkodzą środowisku tylko ludzie, którzy nimi jeżdżą.
Nie masz wiedzy jakie choroby są przenoszone przez psy i jaka jest skala problemu jeśli chodzi o zakażenia dzieci przez odchody zwierzęce na placach zabaw. I tu jest podobnie jak z samochodami. Ludzkie zaniedbania powodują że dzieci są zagrożone poważnymi chorobami.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Olewam takich paranoików jak ty. Takich co nie rozumieją psów i najlepiej widzieliby ich w klatkach. A po za tym straży miejskiej nie chce się chodzić do lasu, policja jak jest to ma inne zadania a leśniczy to jest nasz znajomy i jedynie jak maja akcje odstrzału dzików to mówi żebyśmy nie przebywali w tym miejscu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Dwie rady dla użytkownika Mateusz

1. Jeśli nie chcemy dostać mandatu za pieska bez smyczy to po lesie grzecznie prowadzimy go na smyczy. Widziałem już jak właściciele dostawali mandaty za to przewinienie.

2. Naucz się pisać po polsku bo to co wytworzyłeś to jakieś językowe kuriozum.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Moze Ty sobie tego nie wyobrażasz, ale ustawa o lasach mówi o nie puszczaniu luzem. Więc musisz sobie to wyobrazić (jeżeli potrafisz)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Ja sobie nie wyobrażam żeby w lesie prowadzić psa na smyczy. Jak widzę kogoś nowego i ten ktoś nie jest tylko na chwilę ale będziemy się jeszcze spotykać to mówię żeby spuszczał ze smyczy jak mnie widzi. Psy którzy mają właścicieli myślących że nie spuszczę go ze smyczy bo coś tam może się stać mają smutne życie. No i wiadomo że taki pies już nawet nie może być spuszczony bo nie nauczył się być z innymi psami.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
Jesteśmy na forum rowery, więc śmiało można powiedzieć, że samochody więcej szkody przynoszą środowisku niż psy. To jest argument taki, jak Pański ostatni, w stylu "a u was murzynów biją". Może brzmi dobrze, erystyka bez zarzutu, ale logicznie słabe.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
" Psy maja swoich właścicieli i jak ktoś jest niemiły dla psa to może spotkać go kara. "
Czyli jeśli ktoś obroni się przed psem to pobije go właściciel ?
Szanowny pan ma wysokie mniemanie o swojej sprawności fizycznej ale czy jest to poparte jakąś wiedzą i ćwiczeniami.
Ja np wiele lat trenuje samoobronę.

" A na spotkaniach psów to jak ma niby wyglądać ? Każdy trzyma psa na smyczy ? Psy powinny biegać razem, tarzać się razem, silować sie."
Szanowny pan chyba za dużo przebywał wśród psów, radzę więcej przebywać z ludźmi.
Są specjalne ogrodzone siatką miejsca gdzie można puszczać psa luzem, a smycze dla mniejszych psów mają bardzo długie linki więc pies nie jest aż tak bardzo pokrzywdzony.
Psy rzucają się też na siebie więc radzę uważać na tych spotkaniach psów. I tu dochodzimy do kwestii po co komu wielki pies w mieście a dokładnie w bloku.

A kupy po swoim piesku się sprząta ?
Jaka jest gwarancja że pies nie roznosi pasożytów a kupek na placach zabaw nie brakuje.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2
Wczoraj wieczorem użyłem ścieżki koło lotniska jako wyścigowej. Na szosówce, z prędkością ok 40-50 jechałem od Radarowej do Spadochroniarzy (taka pętla od Klukowa). Pieszych brak. Dwoje rolkarzy nie zareagowało na okrzyk "rolkarze na bok!" (zwykle przestają choćby wymachiwać kulasami). Musiałem objechać ich chodnikiem. Oczywiście, gdyby byli piesi, albo więcej rowerzystów jechałbym odpowiednio wolniej.
Są ścieżki i ścieżki. DDR od Matarni do Radarowej to jeden wielki bulwar piknikowy, na szczęście nie tak tłoczny, jak trasa nadmorska. Każdy tam znajduje nawierzchnię dla siebie, rolkarze, o ile nie zajmują całej ścieżki nie przeszkadzają mi tam, pieski chodzą bokiem, dzieci na bobikach jadą środkiem DDR. Dzieciom się nie dziwię, natomiast dziwię się matkom. Sam jeździłem z małymi dziećmi po lasach, ścieżkach, chodnikach, a potem ulicach. Naczelną moją zasadą zawsze było chronić dzieci, nie narażać ich na kolizje. Te matki z maluchami na DDR niespecjalnie chyba się przejmują bezpieczeństwem swoich pociech.
A piesek na DDR wygląda tak:
https://www.youtube.com/watch?v=42NzBWXRquY
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja chodzę z moją suką luzem ale nie muszę się o nic martwić. Jej się nie chce biegać za rowerami. Ale nie lubię jak ktoś uważa ścieżkę rowerową za swój tor wyścigowy. Wtedy mam ochotę połamać rower. A możecie mi wierzyć że nie jestem jakimś ułomkiem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Nie przesadzajmy, człowiek, który nie lubi/boi się psów ma prawo przejść bez strachu obok pary czlowiek-pies. Wiem, ze nie zawsze jest możliwe uniknięcie kontaktu, dlatego:
a) w większym tłumie zawsze trzymałem psa na smyczy, dla jej i innych dobra. Inna sprawa, że była tak wyuczona, że smycz zawsze wisiała luźno. Poza tłumem szła karnie koło mnie, na żądanie przy nodze i nigdy nie wychodziła na ulicę (ćwiczenia z patykiem rzucanym na jezdnię są może stresujące, ale potem dla psa krawężnik jest barierą nieprzekraczalną)
b) po śmierci tamtego psa zrezygnowałem z trzymania psa w ogóle. Za dużo przepisów ograniczających naturę psa. Prawie nigdzie nie wolno spuszczać (ani w lesie, a ni na polu, ani gdy chodnik pusty), a biegać to pies chyba powinien na siłowni, na bieżni 1m.

Są psy i psy. Jako rowerzysta nie lubię tych, co gonią, bo nie wiem, który jest na tyle sprawny, że dogoni i na tyle odważny, ze capnie. Niewielkiemu psu bardzo trudno chwycić w pełnym pędzie szybko obracającą się nogę i tylko wprawiony w boju kundel umie dokonać takiej sztuki nie dostając pedałem po łbie. Ale nieprzyjemne uczucie jest. Jako miłośnik psów niewiele sobie robię z psów wielkości szczura, które z ujadaniem pędzą obok, ale rozumiem, że rowerzyści nie lubią tego. Lepiej jest jednak uciekać (pedałować), niż walczyć (przestać pedałować i wymachiwać nogą w celu kopnięcia). Chyba, że pies ma dobry kąt natarcia i idzie na nieuniknione spotkanie. (albo jest duży i wie jak zabić). Więcej mi nogawki poszarpały moje własne psy niż obce :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jak się nie podoba ze psy chodzą luzem po lesie to radze nie wchodzić do lasu
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
Nie lubię przeciwników psów. To są głównie sadysci dla których morderstwo to jak splunac
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tyle tu i na innych forach kozakow co piszą o psikaniu w psa gazem a takiego nie spotkałem. Psy maja swoich właścicieli i jak ktoś jest niemiły dla psa to może spotkać go kara. Po za tym to przeciwnicy psów powołują się na te durne przepisy o smyczy jak na Pismo Święte czy Biblie. A na spotkaniach psów to jak ma niby wyglądać ? Każdy trzyma psa na smyczy ? To bez sensu przecież. Psy powinny biegać razem, tarzać się razem, silować sie.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
Natura psa jest taka, że jak coś ucieka, to się to goni. Można ją (naturę) okiełznać przez tresurę, ale po wsiach psy tresowane nie są. Chociaż wspomniany kopniak jest forma tresury. Kilka razy pies oberwał ode mnie pedałem, kopniaki rozdawałem raczej w samoobronie. Mój pies biegał przy rowerze bez smyczy i był zainteresowany utrzymaniem odległości, a nie innymi rowerzystami. Chociaż na początku łapała mnie i dzieci za nogawki dość szybko dało się ja oduczyć i to bez kopniaków.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja tez zawsze miałem psy i mam obecnie, ale jednak jak widze jamnika to mi się zapala lampka czerwona - zresztą jamnik to jedyny obcy pies ktory mnie ugryzł na ulicy - ot mijałem go i się rzucił i dziabnął w nogę.

Natomiast na rowerze lepiej uważać przy każdym psie - psy i dzieci są jednak nieprzewidywalne i potrafią wykonać jakiś dziwny manewr z kosmosu - zwłaszcza jak zobacza rower w ostatniej chwili, co nawet przy nieznacznej prędkosci może zaowocować wywrotką przy próbie wymijania. Dzieci i psy zawsze wymijam jak najszerzej się da, a przy dzieciach jeszcze dodatkowo znacznie zwalniam.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
A w ogóle to droga Leśna to nie jest tor wyścigowy. Tam może czasem iść jez ślimaków dużo chodzi. A zza krzaków może wybiec dziecko. Ale nie. Oni muszą sprawdzić możliwości roweru i naciskają na pedały ile maja siły.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
do góry