Widok
"rower" jest na prawach pieszego tylko wtedy , gdy jest nie starszy niż 10 lat (tzn ten, co go dosiada, hehe) albo jest prowadzony - niezależnie od statusu drogi (prawo o ruchu drogowym jest stosowane również poza drogami publicznymi, gdy tylko zachodzi jest taka potrzeba - tako rzecze ustawa)
a co do znaków B-1 (zakaz ruchu): w 99,9% przypadków są stawiane bez zastanowienia się, że zabraniają ruchu rowerów. Bez liku jest takich przypadków, gdy po drodze z zabronionym (znakiem) ruchem rowerowym jest jednocześnie wytyczony szlak rowerowy - i zazwyczaj wytyczany przez tą samą gminę czy nadleśnictwo, które są jednocześnie zarządcami drogi. Niestety, skala tego zjawiska (głównie w lasach) jest praktycznie nie do ogarnięcia, ale dopóki nic nieszczęśliwego się nie wydarzy (np kolizja z ciągnikiem leśnym albo stadem dzików ;) ) konsekwencji żadnych tego stanu rzeczy dla rowerzystów zazwyczaj nie ma.
pozdr
a co do znaków B-1 (zakaz ruchu): w 99,9% przypadków są stawiane bez zastanowienia się, że zabraniają ruchu rowerów. Bez liku jest takich przypadków, gdy po drodze z zabronionym (znakiem) ruchem rowerowym jest jednocześnie wytyczony szlak rowerowy - i zazwyczaj wytyczany przez tą samą gminę czy nadleśnictwo, które są jednocześnie zarządcami drogi. Niestety, skala tego zjawiska (głównie w lasach) jest praktycznie nie do ogarnięcia, ale dopóki nic nieszczęśliwego się nie wydarzy (np kolizja z ciągnikiem leśnym albo stadem dzików ;) ) konsekwencji żadnych tego stanu rzeczy dla rowerzystów zazwyczaj nie ma.
pozdr
Przyszła mi do głowy taka myśl. Czy nie sądzicie, że pod zakazem ruchu na Reja powinna się znaleźć tabliczka "nie dotyczy rowerów"?
W razie wypadku nie ma mowy o odszkodowaniu- nie powinno nas tam być.
A co, gdyby jakiemuś nadgorliwemu "stróżowi prawa" przyszło do głowy wyegzekwować ten zakaz?
Pozdrawiam!
W razie wypadku nie ma mowy o odszkodowaniu- nie powinno nas tam być.
A co, gdyby jakiemuś nadgorliwemu "stróżowi prawa" przyszło do głowy wyegzekwować ten zakaz?
Pozdrawiam!