Widok
Reja sucs, bo albo tam jest odśnieżone za bardzo, albo za mało, a podłoże jest twardym asfaltem, wiec nie da się pojeździć ani na świeżym pierwszym śniegu ani na ostatnim.
W obu wypadkach kij się albo nie wbije w podłoże, albo ściera się i tępi tak szybko, że pod koniec jednej przebieżki nie da się go użyć na podbiegu nawet na lepszej trasie.
Te wady w mniejszym stopniu maja też drogi szutrowe i tłuczniowe, które kosztem ciężkich milionów porobili ostatnio leśnicy. Tam (np. Gliniasta Droga) dodatkowo kamienie wystające ponad śnieg błyskawicznie niszczą ślizg, a gdy jeździć łyżwą - krawędzie. (mam pół piwnicy zniszczonych beyond repair nart) To, w połączeniu z katastrofalną dewastacją tradycyjnych szlaków jak Droga nadleśniczych (dzika zwózka drewna!!!), powoduje że w naszych lasach coraz mniej jest bezpiecznych dobrych dróg na biegówki. I daje powód takim idiotom jak ci, co porobili ostatnio trasę do jeżdżenia w kółko w Kolibkach: komercyjną i skarlałą wersję dawnych tras.
Mam już 50 lat i pewnie niedługo wiek zrówna moją kondycję z tymi dla których zrobiono te poronione Kolibki. Na razie jednak mi żal, że zniszczono mi "mój las". Ostatnio, żeby sobie naprawdę pojeździć te paręnaście kilometrów - najlepiej pojechać w Karkonosze. Gdy miałem 20 lat, miałem idealne trasy pod domem, mogłem nie zdejmując nart (poza kilkoma asfaltami jak Spacerowa) z domu w Oliwie pojechać lasami np. do Wejherowa. To uż se nevrati.
Jedyna trasa jak za dawnych dni to Kościerska. Tylko ten smród...
W obu wypadkach kij się albo nie wbije w podłoże, albo ściera się i tępi tak szybko, że pod koniec jednej przebieżki nie da się go użyć na podbiegu nawet na lepszej trasie.
Te wady w mniejszym stopniu maja też drogi szutrowe i tłuczniowe, które kosztem ciężkich milionów porobili ostatnio leśnicy. Tam (np. Gliniasta Droga) dodatkowo kamienie wystające ponad śnieg błyskawicznie niszczą ślizg, a gdy jeździć łyżwą - krawędzie. (mam pół piwnicy zniszczonych beyond repair nart) To, w połączeniu z katastrofalną dewastacją tradycyjnych szlaków jak Droga nadleśniczych (dzika zwózka drewna!!!), powoduje że w naszych lasach coraz mniej jest bezpiecznych dobrych dróg na biegówki. I daje powód takim idiotom jak ci, co porobili ostatnio trasę do jeżdżenia w kółko w Kolibkach: komercyjną i skarlałą wersję dawnych tras.
Mam już 50 lat i pewnie niedługo wiek zrówna moją kondycję z tymi dla których zrobiono te poronione Kolibki. Na razie jednak mi żal, że zniszczono mi "mój las". Ostatnio, żeby sobie naprawdę pojeździć te paręnaście kilometrów - najlepiej pojechać w Karkonosze. Gdy miałem 20 lat, miałem idealne trasy pod domem, mogłem nie zdejmując nart (poza kilkoma asfaltami jak Spacerowa) z domu w Oliwie pojechać lasami np. do Wejherowa. To uż se nevrati.
Jedyna trasa jak za dawnych dni to Kościerska. Tylko ten smród...
A samochodów tam naprawdę masa, jeden za drugim sznurkiem podjeżdżają... Jak jeden na 10min się trafi to jest dużo. Teraz większe zagrożenie stwarzają progi. Wcześniej co najwyżej ze swojej nieostrożności można było poobcierać się w krzakach uciekając przed przypadkowym samochodem, a teraz stworzono stałą przeszkodę.
Rowerem jedzie się tak szybko na ile siły pozwalają. Czyli pod górę powolutku a z góry szybko. Skoro w tym miejscu dochodzi do wypadków, znaczy że droga jest niebezpieczna. Zostało to zrobione celowo, z głupoty i winy umyślnej leśników. Ci ludzie to najgorszy rodzaj człowieka - mordercy w majestacie prawa.