Odpowiadasz na:

Re: Relacje ... :)

Od kiedy startuję w ERnO, zastanawiam się, co jest ważniejsze, by osiągnąć sukces - przygotowanie biegowe czy umiejętność nawigacji. To była moja czwarta "setka" i drugi Harpagan. Rajd w... rozwiń

Od kiedy startuję w ERnO, zastanawiam się, co jest ważniejsze, by osiągnąć sukces - przygotowanie biegowe czy umiejętność nawigacji. To była moja czwarta "setka" i drugi Harpagan. Rajd w Kobylnicy dał mi odpowiedź - wystarczy odrobina jednego i drugiego. Tym razem Harp 34 przyniósł mi sukces biegowy, ale klęskę nawigacyjną. Gdy dobiegłem do mety, czułem złość i poczucie niespełnienia, ale gdy po kilku dniach i nocach spędzonych na wspominaniu i pół-sennych wizjach (przez pierwsze 3 noce śniło mi się tylko i wyłącznie przedzieranie się przez trasę H 34), doszedłem do wniosku, że Harpagan w Kobylnicy był niesamowitą przygodą, której byłem co prawda świadomy, ale jednak nie doceniałem na trasie (może przez niepokój jak to będzie). To wciąga jak magnes (albo bagno, którego było wyjątkowo dużo) i nakazuje czekać z niecierpliwością na kolejny rajd, w którym mam naiwną nadzieję nie powtarzać błędów z tej edycji. Ale przecież gdyby nie błędy, nie byłoby tej całej zabawy.

Ale do rzeczy. Nie będę opisywał trasy, bo wszyscy ją przeżyliśmy. Chcę się skupić na porównaniu walorów biegowych i nawigacyjnych. Wiadomo, wygrywa ten, kto jest dobry i w jednym i w drugim, ale dla jednego zwycięstwem może być miejsce w pierwszej trójce a dla drugiego dotarcie do mety. Poniżej dowód na to, jak wiele można stracić na błądzeniu i jak wiele zyskać na lekkim podbieganiu. Czy ktoś poza mną miał takie skoki pozycji? Ech... Pewnie nie było słabszego nawigatora ode mnie...

Na punkcie 1, 2 i 3 byłem na 13 miejscu. Biegłem sporo, jakieś 60 %.
Trasę z PK 3 na PK 4 wspominam niezbyt dobrze. Przejście zajęło mi aż 3 i pół godziny, co zniweczyło cały wysiłek biegowy. A więc górą nawigacja. Na PK 4 byłem 247!

Postanowiłem nie błądzić (wielka naiwność jak na mnie) i co jakiś czas biec, z lekka oszczędzając siły. W efekcie na 6 km (statystycznie tyle wynosił średni dystans miedzy punktami) przebiegałem ok. 2. Oto jak przedstawiała się moja lokata na poszczególnych punktach (myślę że to ciekawe zestawienie)
PK 4 - 247
PK 5 - 197 (znów błądziłem ok. 1 km)
PK 6 - 140 (w miarę czysto)
PK 7 - 73 (PK znaleziony tylko dzięki rowerzystom)
PK 8 - ok. 60 (nadłożyłem ok. 1,5 km przez własną głupotę)
PK 9 - 49 (nadłożyłem ok. 1 km przez nonszalancję)
PK 10 - 45
PK 11 - 26
PK 12 - 27 (wyszedłem aż poza mapę, jak nic ze 3 km więcej niż trzeba)
PK 13 - 24
PK 14 - 19!

I tu znów roztrwoniłem całą ambitną pogoń za czołówką, pomyliłem lasy (jak to możliwe? - nie poszedłem przez PGR tylko przez Sierakowo) i spędziłem półtorej godziny błądząc po bagnach. Dalej:
PK 15 - 51
Meta - 35 (znów nadłożyłem ze 4 km, ale i tak wyprzedziłem kilkunastu chłopa, bo ostatnie 6 km ostro biegłem).

Wniosek? - kto nie biega niech się nie martwi - tacy jak ja wcześniej czy później zabłądzą. Wystarczy nie błądzić a miejsce w trzydziestce gwarantowane. Bo ja nie dość, że straciłem kupę czasu, to jeszcze przeszedłem nie 100, ale wg moich obliczeń - około 125 km! A czas - 23 h i 24 min jest gorszy o ponad 3,5 godziny od wiosennego Harpa.

Zatem Harpagan 34 to dla mnie wielka lekcja pokory. Na szczęście lekcja przebiegająca w dobrej atmosferze, bo na co najmniej 10 PK czułem radość z poprawiania lokaty. Tak czy inaczej mój następny rajd - obojętnie czy będzie to Masakra czy Harpagan, będzie egzaminem poprawkowym z nawigacji, bo ten niestety zawaliłem. Zatem jeśli ktoś ma zamiar uczyć się na błędach, to pozwalam uczyć się na moich.

Pozdrawiam i do zobaczenia na kolejnej niesamowitej gonitwie!

Z wielkim szacunkiem dla Organizatorów - Jacek Janowicz.

zobacz wątek
18 lat temu
~y13

Odpowiedź

Autor

Polityka prywatności