Widok

Samotność zabija :-(

Cześć wszystkim. Często czytam Wasze wypowiedzi na tym forum i widzę, że tworzycie grupę wartościowych, życzliwych ludzi. Trwa długi weekend, a ja mam doła. Nie myślcie, ze siedzę ciągle w domu i się umartwiam, bo czas spędzam aktywnie, trochę sportu, spotkania z przyjaciółmi. Ale to mało. Sorry, ale trochę się wyżalę. Najgorszym nowotworem, który zżera moje serce, to samotność. Nie wiem, może coś ze mną jest nie tak, ale gdy kogoś poznaję, czy to w realu, czy przez net, to prędzej czy później okazuje się, że to nie to. Nie mam już siły, już przestałem słuchać tekstów, ze jeszcze wszytsko przede mną, bo mam dopiero 24 lata i ze jeszcze na pewno ktoś się pojawi w moim życiu. Boję się angażować, już nie ufam kobietom. Ostatnio przez internet poznałem świetną dziewczynę. Zaczęło się od maili, potem telefony. Mieliśmy ze sobą świetny kontakt, nieraz pisaliśmy do siebie nawet o godz. 2 w nocy. Ona pierwsza zaproponowała spotkanie i było cudownie, spędziliśmy ze sobą kilka godzin, świetnie się dogadywaliśmy i wierzyłem jej, gdy mówiła, ze pragnie aby ta historia miała ciąg dalszy. Od dnia spotkania odzywa się coraz rzadziej, a jej wiadomości są chłodne i obojętne. Pewnie okazało się, ze nie jestem taki, jakim mnie sobie wyobraziła. Mogłaby mi to po prostu napisać, a nie unikać ze mną kontaktu. Przecież nie miałbym zamiaru się jej na siłe narzucać. Trudno mi będzie kiedykolwiek znowu zaufać kobiecie.

Niby mam poukładane życie. Mam gdzie mieszkać, skończyłem studia, mam zajęcie, które może nie przynosi mi jakiejś fortuny, ale daje jakąś stabiizację i możliwość rozwoju. Zastanawiam się jednak - po co mi to wszystko, jeśli z nikim nie mogę sie tym podzielić. Żyję tylko dla siebie. Owszem, mam przyjaciół, którzy wiele mi dają i mnie wzbogacają, ale to nie wszystko. Nie wiem, co robić. Nie chce mi się cierpliwie czekać. Tracę wiarę i siłę.

Wiem, że się żalę, ale jeśli ktoś z Was napisze mi kilka słów pocieszenia, to może na chwilę poczuję się lepiej. Pozdrawiam.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Samotność może i czasem dokucza, czasem powoduje płacz ,ale co tam - ten przecież działa oczyszczająco.Ja również nie mogę powiedzieć, że płec męską zmieniałam jak rękawiczki, hehe, ale się nie przejmuję.Po co ??Samotność to świetny czas na poflirtowanie z samym sobą, na poznanie siebie , rozwijanie własnych talentów itd.A to się przydaje, bo wiecej zaoferujemy związkowi z mężczyzną /kobietą ( odpowiednie wybrać :) )), z drugim człowiekiem, którego prędzej czy później spotkamy ( choćby i na emeryturze :):) ).

P.S.Swoją drogą ,fajne to forum. :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
łączę się szerokim uściskiem z wszystkimi miłośnikami ZKM.

a na zapoznanie innych podróżnych polecam nie tylko wyczekiwanie na bus lub tram który "wypadł", ale także wszelkiego rodzaju roboty i komunikację zastępczą. co ludzie sobie nawet "dzień dobry" i "przepraszam" nie mówią, a tu buch!!! - każdy / ładny, ładna, młoda, młody, atrakcyjniejsi i nie bardzo / pyta się jak dojechać i w ogóle dlaczego tak jest jak jest, a robotnicy to mogliby pracować 26 h/dobę :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ZKM zbliża ludzi.. załaszcza jak poprzedni autobus / tramwaj "wypadnie" z rozkładu :)))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
wiesz co?
jak na moje oko to wszystko z Tobą w porządku.......
......tylko po prostu czasami warto spasować...tzn. po prostu dac sobie więcej swobody i przestać o czymś myśleć........zobaczysz, że wtedy poczujesz się szczęśliwsza.........a i ten ukochany zjawi się jak błyskawica:-)

powiem Ci w tajemnicy, że do niedawna byłam w podobnej sytuacji....
...nie miałam nikogo.......nie znałam nawet stanu powiedźmy "bycia" z kimś....
....zakochiwałam się co prawda.........ale zawsze byłam sama...........
.....bardzo mocno pragnęłam, żeby zjawił się mój książe, a on jak na złość wcale się nie spieszył........
.....potem w końcu pojawił się taki jeden.....ale to nie był książe, bo złamał mi serce i generalnie wyszłam z tej znajomości strasznie pokiereszowana.....niestety przez moją naiwność....bardzo późno przekonałam się, że on nie jest mnie wart i że nie jest żadnym księciem ani nawet żabą w przebraniu księcia:-).........potem był kolejny....wydawał się tym właściwym......tym "dobrym" człowieczkiem.....i "przyjacielem", ale niestety...........(teraz to chyba niestety dla niego)......nie był nim:-(.......

............nadszedł czas, że powiedziałam sobie "stop"...koniec z chłopami:-)...
......nie będę miała faceta.......a dziecko sobie wyprodukuję:-)......będę "nowoczesną" kobietą........(oczywiście troszkę żartuję z tą produkcją dzieci)hihihihi
......no ale generalnie stwierdziłam, że nie ma dla mnie nikogo na tym padole łez........
.......aż tu nagle.........Ktoś mnie oczarował.....i tak już zostało..........
........mam nadzieję, że tak będzie do końca mojego życia:-)

teraz zrozumiałam, że moje wyobrażenia o tym jedynym były bardzo wyidealizowane.......że tak naprawdę nie wiemy kto jest tym jedynym.......
kto nim będzie i jaki on będzie..........
....ale kochając.........zawsze czujesz, że to ta osoba jest dla Ciebie jedyna, bo to ona jest częścią twojego świata:-)
nie wiem co będę czuła za jakiś czas........jak potoczy się życie.........
.........ale jestem pewna, że nie będę żałowała niczego, bo jeśli się kocha to nie można żałować.......

hmm......chyba odbiegłam troszkę od tematu.........
otóż, droga Julko..........nie martw się tak bardzo........
..........głęboko wierzę w to, że podobnie jak ja spotkasz w końcu swoją miłość.........kogoś komu będzie można zaufać.........

pozdrowionka:-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
..ahh te autobusy.ciasno, niewygodnie, ale za to ile atrakcji;-))))
powaznie-ile sie można o ludziach dowiedzieć..samochód samochodem a ja tam swoje wiem;))
pozdrawiam wszystkich miłosników trojmiejskiego ZKM-u!!;-))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

:/

Qrde dzis w autobusie naszego kochanego ZKM, jechalem z bardzo ladna pania (nie pierwszy raz), z ktora chetnie bym sie zapoznal... mysle, ze zauwazyla juz wczesniej, ze jestem "zaciekawiony"... rzadko mam ta przyjemnosc Ja widziec... na zlosc moze, dzis czulem sie fatalnie (przeziebilem sie w maju :P, glowa boli, z nosa leci jak z konewki, a gardlo odmawia posluszenstwa heh) i mialem ochote tylko dojechac szybko do domciu i posmarkac w husteczki w towarzystwie mojego lozeczka haha, na szczescie Jej zdrowie dopisuje bo z autobusu wyskoczyla jak sarenka ;))))

A jaki z tego wniosek?... "Smarkacze" odchodza zawsze z kwitkiem ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
nic dodać nic ująć :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wiesz co....Nie chce mi się już o tym wszystkim pisać - bo chyba nie potrafisz przyjąć do wiadomości, że kobieta może być atrakcyjnym, równorzędnym partnerem do rozmów (nie tylko taka, która się ciągle uśmiecha, kiwa głową i od czasu do czasu zarzuca blond grzywą - chociaż sama mam blond grzywę;)
Odpowiem tylko na niezbędne minimum:)

> jak widać nie lubisz mnie albo lubisz ciągnąć dyskusje o
> dyskusjach.

Wyluzuj - kto się czubi, ten się lubi (podobno:) A dyskusję ciągniesz Ty - cytuję: "...no to podyskutujmy..." taki trochę pejoratywny imperatyw;) Więc nie dziw się, że czuję się (w pewnym sensie) zobligowana do podjęcia dyskusji.

skoro napisałem że właśnie z tak interpretowanych
> wypowiedzi można wyciągnąć / patrz glut / co tylko się chce i
> czepiać się byle czego, co jest bez sensu - to dlaczego
> ponownie to robisz?

"ciągnąć gluta" znaczy dla moich znajomych i dla mnie przeciąganie tematu, na który - wydawałoby się - powiedziano już wystarczająco dużo:) W każdym razie - nic obraźliwego.
Dalej - nie nazwałabym opierania się na suchych faktach, jako czepiania się. A już tym bardziej nie nazwałabym przytaczania cytatów i teorii wymienianych przez Nas filozofów jako byle jakie i bezsensowne. Obrona moich przekonań to też żadne czepianie się! Może zabrakło Ci argumentów(?) Tak tylko - głośno myślę;)

z całą pewnością nie oczekiwałem odpowiedzi
> na te wszystkie prima. przykro mi że nie zauważyłaś.

I vice versa.

zastanawia
> mnie Twój upór

Jak wyżej.

- prawdopodobnie masz olbrzymie EGO które chce
> pobić maleńkiego w Twoich oczach mężczyznę. bez obrazy.

Zapewniam Cię, że moje ego nie jest większe od Twojego;) I to jest kolejny dowód "niemiłego ataku" mojej osoby. Sformułowanie - bez obrazy niczego nie zmienia:)
>
> cały czas próbujesz atakować i przybiera to niezbyt miłe
> rozmiary, nawet pomimo znaczków "uśmieszków" / za Chiny nie
> wiem jak się na to mówi chociaż zdaję sobie sprawę że mają one
> własną nazwę - wybacz mój brak wykształcenia w tej dziedzinie
> /. ale czy ktokolwiek podejmował tutaj walkę na logikę? możemy
> tak dyskutować ale akurat ja nie mam ochoty, a i tutejsze forum
> nie jest do tego, no i tematy wole bardziej naukowe.

Chyba nie rozróżniasz ataku od obrony. Nie rusza mnie to, co prawda, ale to Ty uciekasz się do mniej miłych form:
1. wyrzucanie mi nieścisłości w pisowni "..znałem o kant d.. potłuc(...)ale też fajnie" itp., - kiedy sam nie jesteś profesorem Miodkiem,
2. odwoływanie się (nie wiadomo na jakiej podstawie) do mojego filozofowania,
3. wyjaśnianie zasad erystyki i moja, rzekoma chęć zdobywania (nieuczciwie) punktów w "rozgrywce", uciekania się do "chwytów" etc., etc. Stary - z czym do ludzi - wyluzuj:)
Nie mam pojęcia jak się fachowo nazywają te uśmieszki, ja je nazywam buźki i służą mi do pokazania tego, czego nie widać po Twojej (Waszej)stronie monitora.

> w obronie własnego EGO i swoich zdolności umysłowych podniosę,
> że skoro zarzucasz mi błędy logiczne, to nie stawiaj przesłanek
> które zależą tylko od Twojego punktu widzenia: "Moje - miało
> oznaczać - wymyślone przeze mnie". ja przyjąłem bardziej
> "powszechną" interpretację MOJE od MIEĆ. po drugie indukcja
> logiczna - jak zapewne wiesz - przewiduje różne wyniki w
> zależności która przesłanka mniejsza czy większa jest
> prawdziwa (1) bądź nie (0). a zatem moje spostrzeżenie - nawet
> jeżeli się z nim nie zgadzasz i zmienisz wartość jednej z
> przesłanek - jest wynikiem poprawnie przeprowadzonego rachunku
> zdań.

Wiesz co - znudziłeś mnie - więc nie podejmę tematu, chociaż uważam, że wywód ma pewne luki we wnioskowaniu...

> dziękuję za wykład z filozofii i zasad logicznego myślenia oraz
> mam nadzieję, że popiszemy sobie normalnie na innym forum.
>
> ps. mógłbym podrażnić się jeszcze troszkę i napisać, że
> "oczywiście świadom jestem że odpiszesz na ten post bo będziesz
> chciała mieć ostatnie słowo" -ale tego nie napiszę. wredne bo
> wiem że właśnie to zrobiłem? oczywiście żartowałem. pozdrawiam.

Sorki, ale sformułowanie "mógłbym podrażnić się jeszcze troszeczkę i napisać(...)" stawia Cię (niestety) w niekorzystnym świetle. Daje pogląd kto tu się tak na prawdę czepia.

Obawiam się, że Cię merytorycznie zagięłam i jesteś na mnie o to wkurzony - bo nie okazałeś się na tyle sprytny, żeby głupią babę wywieść w pole. Widzisz - nie wystarczy błysnąć kilkoma górnolotnymi sformułowaniami i przytoczeniem kilku wielkich nazwisk (przypuszczam, że zwykle tak to wygląda):( Czasem kosa trafia na kamień - ale to Twój problem. W każdym razie - choćbyś nie wiem co napisał (łącznie z inwektywami;) - ja nie podejmę tematu, bo już mi się nie chce.

Pozdrawiam, M25.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
jak widać nie lubisz mnie albo lubisz ciągnąć dyskusje o dyskusjach. skoro napisałem że właśnie z tak interpretowanych wypowiedzi można wyciągnąć / patrz glut / co tylko się chce i czepiać się byle czego, co jest bez sensu - to dlaczego ponownie to robisz? z całą pewnością nie oczekiwałem odpowiedzi na te wszystkie prima. przykro mi że nie zauważyłaś. zastanawia mnie Twój upór - prawdopodobnie masz olbrzymie EGO które chce pobić maleńkiego w Twoich oczach mężczyznę. bez obrazy.

cały czas próbujesz atakować i przybiera to niezbyt miłe rozmiary, nawet pomimo znaczków "uśmieszków" / za Chiny nie wiem jak się na to mówi chociaż zdaję sobie sprawę że mają one własną nazwę - wybacz mój brak wykształcenia w tej dziedzinie /. ale czy ktokolwiek podejmował tutaj walkę na logikę? możemy tak dyskutować ale akurat ja nie mam ochoty, a i tutejsze forum nie jest do tego, no i tematy wole bardziej naukowe.

w obronie własnego EGO i swoich zdolności umysłowych podniosę, że skoro zarzucasz mi błędy logiczne, to nie stawiaj przesłanek które zależą tylko od Twojego punktu widzenia: "Moje - miało oznaczać - wymyślone przeze mnie". ja przyjąłem bardziej "powszechną" interpretację MOJE od MIEĆ. po drugie indukcja logiczna - jak zapewne wiesz - przewiduje różne wyniki w zależności która przesłanka mniejsza czy większa jest prawdziwa (1) bądź nie (0). a zatem moje spostrzeżenie - nawet jeżeli się z nim nie zgadzasz i zmienisz wartość jednej z przesłanek - jest wynikiem poprawnie przeprowadzonego rachunku zdań.

dziękuję za wykład z filozofii i zasad logicznego myślenia oraz mam nadzieję, że popiszemy sobie normalnie na innym forum.

ps. mógłbym podrażnić się jeszcze troszkę i napisać, że "oczywiście świadom jestem że odpiszesz na ten post bo będziesz chciała mieć ostatnie słowo" -ale tego nie napiszę. wredne bo wiem że właśnie to zrobiłem? oczywiście żartowałem. pozdrawiam.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

> A nie zauważyłeś, że dyskusja toczy się tylko między Nami(?)
> Nikt tego nie komentuje, nie dopisuje swoich spostrzeżeń etc.,
> etc.
Ja czytam... :)
ale sie nie wlaczam bo niestety nie jestem az tak oblatany w filozofii

Ale dyskusja Ciekawa (miejscami troche jak zawody zapasnicze :)) )... szkoda tylko, że na drugiej stronie forum :) - Moze by ja przeniesc z powrotem na pierwsza? ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Widzę, że "ciągniemy gluta" (?) Ok, to ciągniemy dalej;)

sivy napisał(a):

> no to podyskutujmy.
>
> nowoczesny sofizmat / "prawnicy, politycy"/ daleki jest od
> filozofii greckiej , a szczególnie retoryki republiki
> rzymskiej.

Nie tak zupełnie - to w dalszym ciągu "nieścisłość wnioskowania i świadomy błąd logiczny" poparty kwiecistą, niesolidną argumentacją. Zresztą - nie bez przyczyny ta grupa społeczna zyskała sobie to miano - "...sceptycy, umiejący udowodnić dowolne stwierdzenie..." - nie brzmi współcześnie(?) Dla mnie aż za bardzo:)
Natomiast Grecy byli nie tylko znamienitymi filozofami, ale również doskonałymi retorykami - co potwierdza cała palestra sofistów (Protagoras, Georgiasz, Sokrates, Platon(!) - notabene - dzięki Platonowi sofiści zyskali TAk złą sławę)

najprostszą zasadą sofistów, a także niezwykle
> skutecznym narzędziem erystyki jest ustosunkowywanie sie do
> fragmentów tekstu nieobjętych żadnym kontekstem, czyli tzw.
> wypowiedzi wyrwanych.

Najprostszą zasadą sofistów (Sokrates) była zasada "żywej dyskusji" - którą przeprowadzali za pomocą dwóch, uzupełniających się metod - elenktycznej i majeutycznej.

"Nie rozumiem a propos czego to piszesz,
> chyba zastosowałeś skrót myślowy, ale oki - przyjmuję;)" -
> odpowiedziałem na zarzut zawarty w wypowiedzi wcześniejszej, że
> "Cały czas Nam udowadniasz, że pisać i czytać
> potrafisz...;)".jakoś umknęło że każda odpowiedź ma w sobie
> tzw. element sprzężenia zwrotnego, a zatem w grucie rzeczy jest
> reakcją na poprzednią wypowiedź interlokutora :) itd.

Po pierwsze - to nie był zarzut. Poza tym nie musisz tego udowadniać - samo się udowadnia. W końcu, jeśli pisząc - odpowiadasz na poprzednią wypowiedź - to znaczy, że potrafisz zarówno czytać, jak i pisać. Mnie zaś chodziło o umiejętność rozumienia tekstu.
Dalej - nie wyjaśniaj mi zasad umiejętnego przeprowadzania dyskusji... Wiem, jakie są zasady erystyki:) Natomiast, wybacz, ale zdanie
"...nikomu nic nie udowadniam i nawet nie staram się tego robić, bowiem wyznaję zasadę, że nie wiem nawet jak bym mógł uzasadnić swoje, nie mam prawa oczekiwać od nieznanych - bowiem Wy nie znacie mnie i odwrotnie - ludzi, że uznają to za prawdę..." - sam się w to wczytaj - sorry, ale podtrzymuję swoją opinię, że ten wywód jest niejasny.

>
> drugie primo / bo tamto było pierwsze primo jak mam być
> kosekwentny /, jeszcze prostszym zabiegiem aby zwyciężyć w
> dyskusji jest sprowadzić do takiej sytuacji, aby móc oskarżyć o
> nieuczciwe zagrywki interlokutora, bowiem w ten sposób
> najłatwiej ukryć ich własne wykorzystywanie :
> "w swoim kunszcie oratorskim miały na celu obronę swoich
> (często zupełnie absurdalnych) tez", "po prostu walczę o swoje
> argumenty" etc a patrz jw. i przykłady poniżej.

Nie widzę tu chęci zdyskredytowania mojego rozmówcy (interlokutora;) - czyli Ciebie. Poczytaj wstecz swoje wypowiedzi - według mnie w wielu z nich, wprowadzone przez Ciebie, ciągi logiczne po prostu się wykluczają. A Ty wykorzystujesz ozdobniki do "zmylenia przeciwnika".
>
> trzecie primo: zastosowanie erystyki wymaga aby zdobyć w
> dyskusji przewagę. w teorii aktów mowy Nęckiego /
> pragmatyczno-kontekstowa/ mówi sie o mocy i pozycji. nie odnosi
> się to jednak do chwili obecnej, czyli toczonej dyskusji.

To po co przytoczyłeś ten przykład?!?

> najlepiej jeżeli odwołamy sie do "obiektywnych" czynników
> pozycjonujących własną osobę na "wyższym szczeblu" od
> przeciwnika np: pozycji społecznej, wykształceniu, hierarchii,
> a czasami czynników trochę absurdalnych, ale mających
> "kosmiczny" wpływ na kształtowanie naszej "lepszej" od
> przeciwnika osobowości:
> "...jako osoba z silnymi wpływami zodiakalnej Wagi, równoważyć
> pewne zjawiska, dociekać ich sedna. Zwłaszcza w sytuacjach,
> kiedy widać tylko tę jedną, jedyną stronę medalu". ja jestem
> zodiakalnym Bliżniakiem i nie wiem co to znaczy szczerze mówiąc
> ale się ciesze :)))

Tu przyznam Ci rację - nie każdy wie, co się kryje pod zodiakalnymi symbolami:) Waga, generalnie, symbolizuje równowagę. Zagłębiając się w arkana chodzi o dążenie do obiektywizmu, sprawiedliwości (przyglądanie się dwóm stronom medalu) i harmonii. I wcale nie chodzi o wykazanie "silniejszej, lepszej" ze stron. Chodziło mi o przedstawienie mojego rysu osobowości i charakterystycznych zachowań. Miało tylko pomóc w dyskusji - wszak zarzuciłeś mi, że mam przed sobą "bariery poznawcze". Otóż powtarzam - nie mam - bo z natury jestem dociekliwa.

>
> 4 primo i dalej erystyka.a może...zwykła wymiana argumentów z
> zakresu dyskredytowania wiedzy przeciwnika / przecież
> przetrwają silniejsi/silniejsze :)))))) / :
> "A priori pochodzi z łaciny i oznacza (dosłownie) - z założenia
> - Kant tyko przysposobił sobie (jak wielu innych) pewną
> terminologię. Jedyne, co w tej dyskusji, można przypiąć do
> Kanta to pojęcie transcendentalizmu...." ktoś wyciął tekst

nie wyciął - przeczytaj sobie:)

i nie zauważył, że napisane było "to Kant rozpowszechnił
> te a priori i inne".

Ok - dobrze - przystaję na to. Wytłumacz mi tylko jedno - skoro uważasz, że to utarte frazesy - to dlaczego się na nie powołujesz za pośrednictwem Kanta i jego teorii??? W końcu Kant, w swoich rozważaniach nad teorią poznania, przyjął trzy rodzaje sądów a priori, które polegały na tym, że możliwe jest poznanie bez względu na doświadczenie. Ty powołałeś się w swoich rozważaniach tylko na sądy a posteriori, czyli te, które były niemożliwe do poznania bez doświadczenia.

chciałem tak z dowcipem...nie było
> napisane że Kant wymyślił ani że jemu można to przypiąć.to
> dzięki niemu "z założenia" stało sie tzw. argumentem, żeby
> wytłumaczyć transcendentalne.a na początku było słowo, stoi
> gdzieś napisane...tylko trzeba przeczytać ;))))

Patrz, jak wyżej.
>
> 5 primo. Ponowne działanie żeby przypiąć łatkę komuś, żeby
> gdzie indziej nie było widać: "Jedyne z czym się mogę zgodzić,
> kiedy mówisz o argumentum ad personam to to, że podważasz moje
> postrzeganie świata - tak, to rzeczywiście jest osobisty
> przytyk". Podważanie czyjegoś postrzegania świata nie jest
> "osobistym przytykiem", ale podnoszeniem pewnych roszczeń co do
> prawdy,

Co jest zatem prawdą - wynik dyskusji(?) Według mnie każdy ma prawo do swoich przekonań. Ja nie staram się narzucać komuś swoich - za to bronię swoich racji - bo mam do tego prawo. Poza tym uważam, że z przekonaniami jest podobnie jak z gustami. A już starożytni mawiali: "..de gustibus non disputandum est..." Są tak indywidualne i osobiste, że nie można komuś powiedzieć - dlaczego jesteś tego zdania, to złe podejście(?) Według mnie to blablabla...itd. Przekonania są wypadkową tysiąca rzeczy - między innymi matrycy wartości i indywidualnego spojrzenia na to, co Nas otacza.

a zarazem wejściem na pole wymiany komunikacyjnej, w
> której nie chodzi o to aby jedna strona zniewoliła drugą /
> Alter i Ego/,

Patrz, jak wyżej.

ale poprzez wymianę argumentów uzgodniły sposób
> postrzegania lub działania / naczytałem się Habermasa,
> poleciłbym ale dziadek ostatnio zdziwaczał i pisuje różne inne
> bzdury - ale teoria działań komunikacyjnych jest good /.

Toteż tak robimy:) Ale coś nie możemy dojść do konsensusu;) Ciekawe dlaczego;)(?)

a co
> mamy z drugiej strony?:
"Tym gorzej dla Ciebie:(" - dla mnie,dla
> sivego / buuuu /; "... jak mi to próbujesz przedstawić" -
> niedobry prosiak sivy. to tak trochę ad personam nie?:))))))

Dlatego gorzej, że trochę się zapętliłeś:( Ad personam(?). Nie - po prostu stwierdzam fakt - brak konsekwencji logicznej.

> 6 primo wracamy do erystyki - ty jeden przeciwko wszystkim, my
> razem-a ty sam.

A nie zauważyłeś, że dyskusja toczy się tylko między Nami(?) Nikt tego nie komentuje, nie dopisuje swoich spostrzeżeń etc., etc.

to tak jak się rozmawia w towarzystwie, ale
> wszyscy śmieją się z dowcipów tylko jednego, który stoi
> naprzeciw ciebie: "Cały czas Nam udowadniasz" "...- śmiało,
> podziel się nimi z Nami:)))" "Twojej nie znaczy -
> wszystkich"

Nam - ponieważ pomimo braku zainteresowania tą dyskusją ze strony innych forumowiczy, mam świadomość, że nie jesteśmy na priv'ie. Wymaga tego:
po pierwsze primo;) - dobre wychowanie,
po drugie primo;) - szacunek do pozostałej części uczestników forum:)))

...i jak tu się ma: "... to oznaczałoby, że jestem
> nic niewartą, nadmuchaną i zarozumiałą pańcią. A tak nie jest -
> podejmuję dyskusję - to ukłon w Twoją stronę:))))) / i wszyscy
> się śmieją - dopisek by sivy ;) / "

Nie wiem czy ktoś się śmieje - bo na pewno nie ja:) Cały czas podtrzymuję:) Gdyby było inaczej, to pewnie nie dyskutowałabym z Tobą tak zawzięcie;) Dawno tak sobie nie roztrząsałam, przetrząsałam i drążyłam;):)))) Hehehehe - fajnie:)

> to były żarty !!! widać potrafimy sobie "porozmawiać" na temat
> co? Widzisz jak się chce to można wszystko wyczytać i z treści
> i spomiędzy / jak to się pisze? / linijek tekstu. dawno nie
> bawiłem się w rozbiory zdań i wypowiedzi :) jeżeli Cię
> zdenerwowałem to niechcący...

Jak wyżej:)

> teraz merytorycznie. napisałaś:"a kto powiedział, że to są MOJE
> prawdy absolutne - one funkcjonują od wieków, a ja je po prostu
> pokornie przyjmuję!" jak to ma się do stosunku ZNAĆ-MIEĆ?czyż
> nie można by zrozumieć tego w ten sposób, że skoro je
> przyjmujesz - powiedzmy wpisujesz w swoją bazę danych - to są
> one Twoje / czyli je MASZ /?

Błąd logiczny - kolejny;):P Moje - miało oznaczać - wymyślone przeze mnie:) W tym znaczeniu nie są moje. Co nie znaczy, że ich nie przyjęłam:)

> przecież przyjmując takie założenie a priori, nie będziesz
> dążyć do jego sprawdzenia, bowiem Twój komputer powie Ci od
> razu - "tak jest" albo "tak nie jest".

Bo według mnie, omawiane zjawisko ideału, to sąd a priori.

Próbuje tylko tak
> dociec, a nie odwrócić „kota ogonem” / zresztą
> ciekawe dlaczego tak się mówi? Dygresja /.

Nie wiem:)

> moim skromniutkim zdaniem,którego nikomu nie narzucam, każde
> założenie aprioryczne jest jednak weryfikowalne.świat idzie do
> przodu i zwłaszcza dla ludzi młodych nie powinno być prawd
> absolutnych.zwłaszcza jeżeli chodzi o frazesy i myślę przede
> wszystkim o "nie ma ideału" i "co ma się nie udać na pewno się
> nie uda" etc, bo to rzeczy względne i dla każdego indywidualne,
> a zatem nieobjęta żadną prawdą uniwersalną.wydaje się logiczne.

No cóż - czyli poddajesz w wątpliwość tyle wieków mozolnej pracy kilku wybitnych filozofów(?) Hm.... nic nie powiem, bo stwierdzisz, że to było ad personam;)
>
> bezspornie jednak zgadzam się, że istnieją zasady
> niepodważalne, np. nie zabijaj.ale niestety dla mnie i jak się
> zdaje dla większości społeczeństwa, bowiem zdażają się
> patologie i inne moralności, gdzie prawda ta jest pojmowana
> zgoła odmiennie.pozdrowenia.>

Nie wypowiadam się za kogoś (mam na mysli patologie). Ale masz rację -sama muchy nie tknę ;)

> ps:wiem też że sie nie pisze "pierwsze primo" bo to to samo, a
> już w ogóle drugie i następne primmo, ale fajnie brzmi

Bardzo fajnie:) Też lubię i stosuję;):)
Pozdrawiam, M25.
> :))))))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
no to podyskutujmy.

nowoczesny sofizmat / "prawnicy, politycy"/ daleki jest od filozofii greckiej , a szczególnie retoryki republiki rzymskiej.najprostszą zasadą sofistów, a także niezwykle skutecznym narzędziem erystyki jest ustosunkowywanie sie do fragmentów tekstu nieobjętych żadnym kontekstem, czyli tzw. wypowiedzi wyrwanych. "Nie rozumiem a propos czego to piszesz, chyba zastosowałeś skrót myślowy, ale oki - przyjmuję;)" - odpowiedziałem na zarzut zawarty w wypowiedzi wcześniejszej, że "Cały czas Nam udowadniasz, że pisać i czytać potrafisz...;)".jakoś umknęło że każda odpowiedź ma w sobie tzw. element sprzężenia zwrotnego, a zatem w grucie rzeczy jest reakcją na poprzednią wypowiedź interlokutora :) itd.

drugie primo / bo tamto było pierwsze primo jak mam być kosekwentny /, jeszcze prostszym zabiegiem aby zwyciężyć w dyskusji jest sprowadzić do takiej sytuacji, aby móc oskarżyć o nieuczciwe zagrywki interlokutora, bowiem w ten sposób najłatwiej ukryć ich własne wykorzystywanie :
"w swoim kunszcie oratorskim miały na celu obronę swoich (często zupełnie absurdalnych) tez", "po prostu walczę o swoje argumenty" etc a patrz jw. i przykłady poniżej.

trzecie primo: zastosowanie erystyki wymaga aby zdobyć w dyskusji przewagę. w teorii aktów mowy Nęckiego / pragmatyczno-kontekstowa/ mówi sie o mocy i pozycji. nie odnosi się to jednak do chwili obecnej, czyli toczonej dyskusji. najlepiej jeżeli odwołamy sie do "obiektywnych" czynników pozycjonujących własną osobę na "wyższym szczeblu" od przeciwnika np: pozycji społecznej, wykształceniu, hierarchii, a czasami czynników trochę absurdalnych, ale mających "kosmiczny" wpływ na kształtowanie naszej "lepszej" od przeciwnika osobowości:
"...jako osoba z silnymi wpływami zodiakalnej Wagi, równoważyć pewne zjawiska, dociekać ich sedna. Zwłaszcza w sytuacjach, kiedy widać tylko tę jedną, jedyną stronę medalu". ja jestem zodiakalnym Bliżniakiem i nie wiem co to znaczy szczerze mówiąc ale się ciesze :)))

4 primo i dalej erystyka.a może...zwykła wymiana argumentów z zakresu dyskredytowania wiedzy przeciwnika / przecież przetrwają silniejsi/silniejsze :)))))) / :
"A priori pochodzi z łaciny i oznacza (dosłownie) - z założenia - Kant tyko przysposobił sobie (jak wielu innych) pewną terminologię. Jedyne, co w tej dyskusji, można przypiąć do Kanta to pojęcie transcendentalizmu...." ktoś wyciął tekst i nie zauważył, że napisane było "to Kant rozpowszechnił
te a priori i inne". chciałem tak z dowcipem...nie było napisane że Kant wymyślił ani że jemu można to przypiąć.to dzięki niemu "z założenia" stało sie tzw. argumentem, żeby wytłumaczyć transcendentalne.a na początku było słowo, stoi gdzieś napisane...tylko trzeba przeczytać ;))))

5 primo. Ponowne działanie żeby przypiąć łatkę komuś, żeby gdzie indziej nie było widać: "Jedyne z czym się mogę zgodzić, kiedy mówisz o argumentum ad personam to to, że podważasz moje postrzeganie świata - tak, to rzeczywiście jest osobisty przytyk". Podważanie czyjegoś postrzegania świata nie jest "osobistym przytykiem", ale podnoszeniem pewnych roszczeń co do prawdy, a zarazem wejściem na pole wymiany komunikacyjnej, w której nie chodzi o to aby jedna strona zniewoliła drugą / Alter i Ego/, ale poprzez wymianę argumentów uzgodniły sposób postrzegania lub działania / naczytałem się Habermasa, poleciłbym ale dziadek ostatnio zdziwaczał i pisuje różne inne bzdury - ale teoria działań komunikacyjnych jest good /.a co mamy z drugiej strony?:"Tym gorzej dla Ciebie:(" - dla mnie,dla sivego / buuuu /; "... jak mi to próbujesz przedstawić" - niedobry prosiak sivy. to tak trochę ad personam nie?:))))))

6 primo wracamy do erystyki - ty jeden przeciwko wszystkim, my razem-a ty sam.to tak jak się rozmawia w towarzystwie, ale wszyscy śmieją się z dowcipów tylko jednego, który stoi naprzeciw ciebie: "Cały czas Nam udowadniasz" "...- śmiało, podziel się nimi z Nami:)))" "Twojej nie znaczy - wszystkich"...i jak tu się ma: "... to oznaczałoby, że jestem nic niewartą, nadmuchaną i zarozumiałą pańcią. A tak nie jest - podejmuję dyskusję - to ukłon w Twoją stronę:))))) / i wszyscy się śmieją - dopisek by sivy ;) / "

to były żarty !!! widać potrafimy sobie "porozmawiać" na temat co? Widzisz jak się chce to można wszystko wyczytać i z treści i spomiędzy / jak to się pisze? / linijek tekstu. dawno nie bawiłem się w rozbiory zdań i wypowiedzi :) jeżeli Cię zdenerwowałem to niechcący...

teraz merytorycznie. napisałaś:"a kto powiedział, że to są MOJE prawdy absolutne - one funkcjonują od wieków, a ja je po prostu pokornie przyjmuję!" jak to ma się do stosunku ZNAĆ-MIEĆ?czyż nie można by zrozumieć tego w ten sposób, że skoro je przyjmujesz - powiedzmy wpisujesz w swoją bazę danych - to są one Twoje / czyli je MASZ /?

przecież przyjmując takie założenie a priori, nie będziesz dążyć do jego sprawdzenia, bowiem Twój komputer powie Ci od razu - "tak jest" albo "tak nie jest". Próbuje tylko tak dociec, a nie odwrócić „kota ogonem” / zresztą ciekawe dlaczego tak się mówi? Dygresja /.

moim skromniutkim zdaniem,którego nikomu nie narzucam, każde założenie aprioryczne jest jednak weryfikowalne.świat idzie do przodu i zwłaszcza dla ludzi młodych nie powinno być prawd absolutnych.zwłaszcza jeżeli chodzi o frazesy i myślę przede wszystkim o "nie ma ideału" i "co ma się nie udać na pewno się nie uda" etc, bo to rzeczy względne i dla każdego indywidualne, a zatem nieobjęta żadną prawdą uniwersalną.wydaje się logiczne.

bezspornie jednak zgadzam się, że istnieją zasady niepodważalne, np. nie zabijaj.ale niestety dla mnie i jak się zdaje dla większości społeczeństwa, bowiem zdażają się patologie i inne moralności, gdzie prawda ta jest pojmowana zgoła odmiennie.pozdrowenia.

ps:wiem też że sie nie pisze "pierwsze primo" bo to to samo, a już w ogóle drugie i następne primmo, ale fajnie brzmi :))))))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
sivy napisał(a):

> nikomu nic nie udowadniam i nawet nie staram się tego robić,
> bowiem wyznaję zasadę, że nie wiem nawet jak bym mógł
> uzasadanić swoje, nie mam prawa oczekiwać od nieznanych -
> bowiem WY nie znacie mnie i odwrotnie - ludzi,że uznają to za
> prawdę.

Nie rozumiem a propos czego to piszesz, chyba zastosowałeś skrót myślowy, ale oki - przyjmuję;)

> daleki więc jestem tutaj od sofizmu, chociaż w pracy / prawo /
> posługuję się nieraz takim narzędziem.może "wyczulona" jesteś
> na ten ton ale zdarza mi się to bezwiednie / jak słówka:
> bowiem, także, zatem... / .

Słówka nie są jedynym wyznacznikiem jakiejkolwiek "szkoły". A mówiąc (pisząc) o sofizmie, miałam na myśli Twoją tendencję "odkręcania kota ogonem" - typowego dla tej szkoły udowadniania - bogatą retoryką -swoich racji, które często (jak to na sofistów przystało) nie miały na celu dążenia do prawdy, ale w swoim kunszcie oratorskim miały na celu obronę swoich (często zupełnie absurdalnych) tez. No tak....ale skoro jesteś prawnikiem.... Współcześni, którzy są określani mianem sofistów to przecież politycy i prawnicy:(((

> wyjaśnię może już "jawnie" o co mi chodziło - nie podoba mi się
> i zasmuca, że osoba młoda i niezwykle inteligenta,

Oj, nie trzeba było;) Ale dziękuję :):P

ma przed
> sobą "bariery poznawcze" w postaci utartych frazesów,

Nie prawda. Skąd ten wniosek? Staram się dostrzegać wieloaspektowość sytuacji i doskonale rozumiem, że takie one są - bo ilu ludzi, tyle teorii. A jeśli chodzi o "bariery poznawcze" - to przyznam Ci się, że ku wściekłości jednych (nauczyciele) i uciesze innych (znajomi) staram się, jako osoba z silnymi wpływami zodiakalnej Wagi, równoważyć pewne zjawiska, dociekać ich sedna. Zwłaszcza w sytuacjach, kiedy widać tylko tę jedną, jedyną "stronę medalu".
A te, według Ciebie, utarte frazesy, to przepraszam - które(?)

bo jestem
> z tego samego przedziału wiekowego.sorki, że to powiem, ale
> przekroczony ćwierć setki to nie jest wiek filozofa, który zna
> prawdy absolutne.

A kto powiedział, że to są MOJE prawdy absolutne - one funkcjonują od wieków, a ja je po prostu pokornie przyjmuję! Wiem, że nie jestem najmądrzejsza z najmądrzejszych - jak świat światem byli, są i będą (dzięki Bogu) mądrzejści. Nie mam - wierzaj mi - zadatków na filozofa;))) O "wielkiej" filozofii mogę jedynie porozmawiać.

młodość także>25, jest po to żeby się uczyć,

Otóż to! Tylko, żeby się uczyć, trzeba czasami przyjąć pewien punkt odniesienia, jakąś stałą! Nie jestem ignorantką.

> nawet popełniając błędy.z drugiej strony to Kant rozpowszechnił
> te a priori i inne,

A priori pochodzi z łaciny i oznacza (dosłownie) - z założenia - Kant tyko przysposobił sobie (jak wielu innych) pewną terminologię. Jedyne, co w tej dyskusji, można przypiąć do Kanta to pojęcie transcendentalizmu....

ale jego nazwisko nie potwierdza jego
> prawdomówności :)))

Tym gorzej dla Ciebie:(

> nie ciągnijmy tego wątku, bo argumentum ad personam na się
> pojawiło,

Jedyne z czym się mogę zgodzić, kiedy mówisz o argumentum ad personam to to, że podważasz moje postrzeganie świata - tak, to rzeczywiście jest osobisty przytyk:P Ale nie gniewam się :)

zwłaszcza w formie malutka25=My, Nam, a
> sivy=On,Oni,Im.

Bzdura - po prostu walczę o swoje argumenty. Gdybym tak myślała, jak mi to próbujesz przedstawić, to oznaczałoby, że jestem nic niewartą, nadmuchaną i zarozumiałą pańcią. A tak nie jest - podejmuję dyskusję - to ukłon w Twoją stronę:)))))

Nie chcę się czepiać, ale według W. Kopalińskiego ideał - to "...doskonałość, najwyższy cel dążeń, pragnień, wzór, probierz..."

Pozdrawiam, Malutka25.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
nikomu nic nie udowadniam i nawet nie staram się tego robić, bowiem wyznaję zasadę, że nie wiem nawet jak bym mógł uzasadanić swoje, nie mam prawa oczekiwać od nieznanych - bowiem WY nie znacie mnie i odwrotnie - ludzi,że uznają to za prawdę.
daleki więc jestem tutaj od sofizmu, chociaż w pracy / prawo / posługuję się nieraz takim narzędziem.może "wyczulona" jesteś na ten ton ale zdarza mi się to bezwiednie / jak słówka: bowiem, także, zatem... / .

wyjaśnię może już "jawnie" o co mi chodziło - nie podoba mi się i zasmuca, że osoba młoda i niezwykle inteligenta, stawia przed sobą "bariery poznawcze" w postaci utartych frazesów, bo jestem z tego samego przedziału wiekowego.sorki, że to powiem, ale przekroczony ćwierć setki to nie jest wiek filozofa, który zna prawdy absolutne.młodość także>25, jest po to żeby się uczyć, nawet popełniając błędy.z drugiej strony to Kant rozpowszechnił te a priori i inne, ale jego nazwisko nie potwierdza jego prawdomówności :)))

nie ciągnijmy tego wątku, bo argumentum ad personam na się pojawiło, zwłaszcza w formie malutka25=My, Nam, a sivy=On,Oni,Im.dzięki i pozdrowionka.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wiesz co(?) Tak od jakiegoś czasu czytam Twoje wypowiedzi i mam nieodparte wrażenie, że jesteś sofistą...Taki Georgiasz, czy co(?)
Są pewne prawdy a priori - nie ma co się od nich odcinać.

> odpowiadam, a literówki jak będę chciał to będę popełniał /
> teraz się postaram /:

a pisz sobie, jak Ci się chce - tylko bądź konsekwentny...

chciałem się podroczyć trochę, bo moim
> zdaniem ten kto mówi, że "nie ma ideału" takiego ideału szuka,
> bądź szukał, co trochę przeczy sobie.

Ale z czego wnosisz(?) Gdzie ciąg logiczny, krok po kroku - może to projekcja Twojej autopsji. Twojej nie znaczy - wszystkich.

> po drugie jeżeli po prostu wierzysz w cytowaną prawdę abolutną,
> to skąd w głębi duszy możesz wiedzieć, że go nie ma, jak nie
> wiesz jak ma wyglądać, BO nie szukasz bowiem go "nie
> ma".obłędne kółko.coś tak jak gdy wieczny kłamca mówi: "zawsze
> kłamię".

Bo po pierwsze jestem dobrym obserwatorem, po drugie, jak już wyżej napisałam są pewne prawdy aprioryczne. A skąd wiesz, że Nasza Galaktyka nie jest jedyną w kosmosie - nie mów mi, że widziałeś na własne oczy;) - a jednak wierzysz...

> i wygląda na to, że Ci co napisali że "ideału nie ma" i nie
> warto nawet się męczyć i szukać, to najczęściej są
> rozczarowani, że nie poczuli jeszcze nigdy, że ktoś dla NICH
> mógłby być idealny...
>
Mylisz pojęcia - zwykle jest tak, że ktoś Nam bardzo odpowiada, pomimo pewnych "braków" (chociaż brzmi okropnie). Dla Nas jest "prawie idealny" - a to już nie jest ideał, prawda(?)

> na razie tylko jedna osoba stwierdziła, że ma SWÓJ IDEAŁ, który
> rozrzuca skarpetki.a ja mam ideał który doprowadza mnie do
> szału nocnym sprzątaniem.a inni / uogólniam / nawet o 5% nie
> skłonili się do prawdziwych słów, tylko szereg merytorycznych
> odpowiedzi z filozofii.widać samotność zabija...tylko co?
>
Ale to już nie jest ideał! To tak jakby uwielbiana prze Ciebie kula z jednej strony była wgnieciona - niby kula jest, ale sama forma nie jest już idealna.

> ale jak napisałaś / chyba zgryźliwie ;) / nie umiem
> czytać...dzięki za kubełek wody :))))))))))) pozdrawiam

Cały czas Nam udowadniasz, że pisać i czytać potrafisz...;) I nie obrażaj się za to, że ktoś może mieć inne poglądy:) Ma do tego prawo:)
Pozdrawiam, M25.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
> Zapewniam Cię, że nadmiar bywa równie
> szkodliwy jak brak.
To narzekasz na obecną sytuację czy nie?
Niezależnie od tego, ja Twój post traktuje jako wypowiedź optymistyczną :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
odpowiadam, a literówki jak będę chciał to będę popełniał / teraz się postaram /: chciałem się podroczyć trochę, bo moim zdaniem ten kto mówi, że "nie ma ideału" takiego ideału szuka, bądź szukał, co trochę przeczy sobie.

po drugie jeżeli po prostu wierzysz w cytowaną prawdę abolutną, to skąd w głębi duszy możesz wiedzieć, że go nie ma, jak nie wiesz jak ma wyglądać, BO nie szukasz bowiem go "nie ma".obłędne kółko.coś tak jak gdy wieczny kłamca mówi: "zawsze kłamię".

i wygląda na to, że Ci co napisali że "ideału nie ma" i nie warto nawet się męczyć i szukać, to najczęściej są rozczarowani, że nie poczuli jeszcze nigdy, że ktoś dla NICH mógłby być idealny...

na razie tylko jedna osoba stwierdziła, że ma SWÓJ IDEAŁ, który rozrzuca skarpetki.a ja mam ideał który doprowadza mnie do szału nocnym sprzątaniem.a inni / uogólniam / nawet o 5% nie skłonili się do prawdziwych słów, tylko szereg merytorycznych odpowiedzi z filozofii.widać samotność zabija...tylko co?

ale jak napisałaś / chyba zgryźliwie ;) / nie umiem czytać...dzięki za kubełek wody :))))))))))) pozdrawiam
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wiesz co ... mogłabym Ci napisać, że jeszcze będziesz się z tego śmiała, ale Ci nie napiszę, bo i tak mi nie uwierzysz i pomyślisz, że Cię tylko pocieszam i złapiesz jeszcze większego doła. Napiszę Ci po prostu swoją historię: pół liceum marzyłam o wielkiej miłości... potem chociaż o malutkiej. Jak ktoś chwilkę za długo na mnie popatrzył interpretowałam to jako zainteresowanie. Automatycznie się zakochiwałam i potem były miesiące oczekiwań. Nigdy nic z tego nie wyszło (nie przyszło mi do łba, że jak ludzie są spontaniczni, otwarci i pewni siebie to czasami patrzą innym w oczy. niekoniecznie jako dowód miłości). Następną żenadą były imprezy. To miały być wielkie bale dla kopciuszka.... Godziny przygotowań przed wyjściem. Pewność, że to właśnie dziś jest Ten Dzień... I nic się nie wydarzało. Pełno wspaniałych facetów ... i żaden nie zwracał na mnie najmniejszej uwagi (zresztą ci mniej wspaniali też nie). Na wolnych kawałkach - katorga. Oczekiwanie aż ktoś podejdzie. Jak podchodził to zawsze do kogoś obok... Zresztą co Ci będę opowiadać ... jak tego nie znasz to i tak jesteś lepsza ode mnie.... Minęło wiele lat... skończyłam studia. Nie zmieniłam się fizycznie. Żadnych operacji plastycznych, ani innych drastycznych zmian. Tylko zmienił mi się problem. Teraz nie wiem co zrobić z tymi wszystkimi facetami, którzy się we mnie zakochują ;) Parę razy już słyszałam, że jestem dla kogoś stworzona. I czasem tęsknię do czasów liceum, kiedy to wierzyłam, że należy spotkać tą jedną jedyną osobę i żyć z nią długo i szczęśliwie. Zapewniam Cię, że nadmiar bywa równie szkodliwy jak brak. I zapewniam, że może się zdarzyć jednej i tej samej osobie. Miałam niespełnione nadzieje teraz mam cynizm. Tobie życzę złotego środka.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ej, sivy - czy Ty masz trudności ze zrozumieniem tekstu(?) Przecież w ani jednej wypowiedzi nie napisałam, że istnieją ideały - wręcz przeciwnie - cały czas twierdzę, że ich nie ma - i to jest dla mnie prawda absolutna, niezmienna i pewna, jak to, że trawa jest zielona, więc co to ma być(???):

> zdecyduj sie albo nie ma ideału albo jest jakaś "prawda
> absolutna" - jakby coś nie zmiennego, aksjomat,
> transcendtentalne zapewnienie, nie?

Hej - a może masz jakieś swoje, odkrywcze teorie, o których nie wiemy - śmiało, podziel się nimi z Nami:)))

Jedno "ale" - jeżeli chcesz podejmować z kimś dyskusję, to przynajmniej dobrze "wysłuchaj" swojego rozmówcę:P Poza tym, jeżeli już się czepiasz do "stylu" mojej wypowiedzi to, z łaski swojej, zacznij najpierw od korekty swoich (patrz: transcendtentalne - ja znam - transcendentalne)
Ale w sumie Twoje też fajne :)))) - taki mały neologizm:P - takie zabawne, powiedziałabym:)
>
> a właściwie dlaczego ludzi tak przyciąga wątek "Samotność
> zabija :-("?

Może dlatego, że jest w nim dużo wypowiedzi(?) Ale ja proponuję, żebyś najpierw powiedział - dlaczego CIEBIE przyciąga...
M25.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry