Widok
Przedstawiłeś typowe działanie siódmego nieba. Mimo odbioru domu z rzeczoznawcą ciągle wychodzą kolejne usterki. Cieknący dach który po 10 miesiącach udało im się w końcu uszczelnić. Ale najlepsze jest to czego nie widać czyli źle wykonane i zabezpieczone fundamenty pod które podchodzi woda. Instytucja gwarancji nie istnieje.
ja mam wszystko na mejlu, protokole odbioru itd i dalej (od poł roku od odbioru!) się wymigują od odpowiedzialności (nic nie zostało poprawione z protokołu odbioru!) niektóre rzeczy zostały wykonane niezgodnie z projektem budowlanym, chętnie udzielę zainteresowanym zakupem szczegółowych informacji- nikomu nie polecam.
no tak, sprzedane - znaczy już nie ich - więc czego sie spodziewasz ? wszystko co było na gębę przestaje istnieć. jak nie masz na piśmie / mejlu to ogólnie lipa niesamowita.
ale nie martw się - zobacz jak ludzie mają w tych "domach marzeń" w dąbrowie - elewacja inna niż w projekcie, brak dróg, szamba - raczej nie takie rzeczy kupowali, na obrazkach na stronie wszystko ładniej wygląda - ale zapłacone == zgoda na to co jest obecnie. Bo przecież akt notarialny uwzględnia przejęcie własności lokalu a nie opisuje jego wyglądu, stanu i stanu otoczenia. Dotyczy de facto informacji o własności działki i murów na niej.
ale nie martw się - zobacz jak ludzie mają w tych "domach marzeń" w dąbrowie - elewacja inna niż w projekcie, brak dróg, szamba - raczej nie takie rzeczy kupowali, na obrazkach na stronie wszystko ładniej wygląda - ale zapłacone == zgoda na to co jest obecnie. Bo przecież akt notarialny uwzględnia przejęcie własności lokalu a nie opisuje jego wyglądu, stanu i stanu otoczenia. Dotyczy de facto informacji o własności działki i murów na niej.
No tak ... mieszkam w pierwszych inwestycjach dewelopera. Nigdy nie było idealnie, ale ostatecznie można było się porozumieć i sprawę reklamacyjną do końca poprowadzić.
Dziś to już jest lipa a poziom rozczarowania ( i chyba frystracji) nowych mieszkańców jest na nieznanym mi wcześniej poziomie.
Współczuję.
Dziś to już jest lipa a poziom rozczarowania ( i chyba frystracji) nowych mieszkańców jest na nieznanym mi wcześniej poziomie.
Współczuję.