Widok
SUPER :)
Skyfall zaczyna się dość niepokojąco.. na szczęście szybko się rozkręca i jest sporo fajnych momentów. Zdecydowanie ta część ciekawsza od Quantum of Solace. Warto iść na ten film :) A parking w multikinie to jakaś masakra i tak wystarczająco dużo kroją ludzi na biletach i innych popcornach..
To zdecydowanie najsłabszy Bond jakiego widziałem. Rozczarowuje mimo wspaniałego i zachęcajcego soundtracku Adele.. Nawiasem umiejscowiony jest w miejscu niezwiązanym logicznie i...ginie. Scenariusz to chyba najsłabszy element filmu. Mimo niezłej gry aktorskiej i kilku obiecujących postaci po raz pierwszy miałem ochotę opuścić seans.Film jest po prostu nudny długi nietrzymający w napięciu i niczym niewyróżniający się niczym spośród wielu filmów akcji..Czytając wspaniałe recenzje zastanawiam się czy oglądałem ten sam film. Wracając do scenariusza zakończenie budzi uśmiech zupełnie nieprzekonujące Szef Wywiadu ,007 uzbrojeni w dubeltówkę i kilka lasek dynamitu oczekują na przeciwnika na farmie:-D Widać chyba kłopoty MGM ze scenarzystami..Reżysersko brak proporcji powstał dramat psychologiczny słaby, słaby,słaby. Piszę z żalem. Cała reszta to marketing nic więcej.W Służbie Jej Królewskiej Mości..prezentuje się lepiej. Odradzam szkoda
słabo
byłem wczoraj i powiem tak szczerze bez rewelacji jak dla mnie 5/10..końcówka słaba ..scena w Skyfall trochę przypominała film "Kevin sam w domu" albo MacGyvera..:) postać Q to tragedia ja rozumiem że zmiany zmiany zmiany no ale jak dla mnie nie przemyślana postać i źle dobrany aktor..dialogi momentami słabe jak z komedii klasy B albo C.. fajna gra Javiera Bardem
Bardzo słabo, oj bardzo slabo!
Ktos kto pisał scnariusz, wymyslal fabule itd chyba ma odbiorcow za idiotow. Tak przewidywalny i glupi bond przebil nawet te smieszne produkcje z Piercem Brosnanem. Javiere trzyma tego bonda na powierzchni bo gdyby nie on to dalbym 3/10 :( nie trafione postacie moneypenny i Q. Poprostu od samego poczatku mnie wqrw.....
przecietniak
najslabszy bond z Craigiem póki co. głowna oś fabuły trzyma wszystkie wydarzenia niezgrabnie i na siłę w kupie, nawet jak na film o bondzie, ktory w pierwotnym założeniu NIE jest ambitnym kinem, nie wynaga sie nadmiaru wyrafinowania, on ma tylko cieszyć oczy jak kolejne kobiety bonda. głupio przefilozofowane powroty do korzeni... wmawianie Bondowi ze wyszedł z formy w ujęciu całego filmu jest sztuczne i nienaturalne, "bo tak to wymyslił sobie scenarzysta". są bardzo fajne momenty, tutaj nie ma zaskoczenia, ale całość się klei bardzo slabo i niezgrabnie. pare fajnych momentów nie czyni fajnego filmu - fajny film czyni fajny film. przynajmniej piosenka Adele (i cała abstrakcyjna sekwencja początkowa ) jest fantastyczna i chwała jej za to.
a
scenarzysta to bardzo zmeczony byl jak pisal, film przewidywalny, nierealistyczny, ostatnie sceny obrony w sercu WB szefa wywiadu przy pomocy dubeltowki przeciw bandzie wyposazonej po zeby ze wsparciem lotniczym rodem z filmow Rambo - osmieszajace. Kobitek ladnych malo a jak juz sa to graja jak srubokret lub wcale nie graja bo gina. No i ten Bond na emeryturze co sie odradza jak mu autko zniszczyli na jakies 15 minut, zgadzam sie z majkielem rola Javiera wysmienita i to On ratuje te kiche przed totalna niepamiecia. Przysypialem dosc czesto. Rezyseria kicha, montarz kicha, dzwiek wysmienity, kamera dardzo dobra.
Bond a jak nie Bond
jako film sensacyjny - całkiem fajny ale co on ma wspólnego z Bondem? Po pierwsze, gdzie są te piękne dziewczyny mówiące "OH JAMES"? To co było jedną z głównych zalet Bonda zostało zupełnie zmarginalizowane. Po drugie, czarne charaktery w "Bondach" miały zawsze polot, chciały zniszczyć świat przy użyciu abstrakcyjnych technicznych wynalazków grożąc światu totalną zagładą a tu co, jakieś prywatne porachunki z szefową MI6? No i Q, jak on mógł powiedzieć, że wybuchowych długopisów to oni już nie robią? Przecież to esencja Bonda! Laser w zegarku, bomba w gumie do żucia, rentgen w okularach ... nie, to już nie film o Bondzie. Ten film to koniec kultowej serii, perfekcyjnie realizowanych nierealnych opowieści ... to już tylko bardzo dobra sensacja.
to nie to samo
Ogólnie film oceniam pozytywnie, jednak w porównaniu z porzednimi dwoma częściami fimu, ten moim zdaniem wypada gorzej. Rozumiem, że nie mozna bez konca kontynuwac wątku z Casino Royal i Bond musi ewoluować, jednak najnowszy James, to jednak nie ten sam, co z porzednich dwóch odsłon. Mnie poprzedni klimat bardzo odpowiadał, ten nowy jest juz inny i inny jest też James.
To nie jest film z Gatunku Jamesa Bonda
Mnie osobiście nie odpowiada klimat tej części filmu, nie ma on w sobie żadnej z cech za które kochamy filmy o Agencie 007, tutaj mamy zero akcji (jeden poscig otwierajacy film), Nie ma de facto dziewczyny Bonda (no chyba ze potraktowac wątek - matczyno synowskiej miłości między Bondem a M jako zastępczy w tym temacie) , Bond nie jest juz super bohaterem, dyszy, sapie brak mu sił, NIE PO TO idzie sie do kina aby oglądać podstarzałego emeryta który niczym Rambo rozpoczyna krucjate ze strzelbą w ręku stając - samemu przeciwko kiludziesiecu facetom. Co powodowało reżyserem nie wiem ?? Jak dla mnie pudło - Mendez oddawaj kamera! Nie polecam
Ogólnie sie zgadzam z cala trescia twojego komenta natmiast uwazam ze motyw starzejacego sie bonda mozna bylo pokazac w o wiele ciekawszym swietle. Pomysl na sapiacego sie bonda jest ok ale realizacja zawiodla. Brak dziewczyny bonda tez mi nie przeszkadza bo w dzisiejszych czasach milosc jest szybka bez zaangazowania itd. wiec moze rezyser chcial wlasnie to pokazac? Ale znowu nie wyszlo? No i ostatnia scena pojedynku poprostu jest smieszna. M robi granaty z zarowek niczym mcgiver? poprostu zenuaaa
dobry i ciekawie pokazany
Myślę że reżyser chciał pokazać dwa światy i pokolenia, nowoczesne bardzo multimedialne i świat Bonda z dawnych lat. Okazało się, że nie zawsze nowoczesna technika komputery itd. jest w dzisiejszym świecie bezpieczna i może obrócić się bardzo boleśnie przeciw nam, choć jest w dzisiejszym świecie niezbędna. Z drugiej strony pokazuje, że nie należy odwracać się lub zapominać o starych dobrych sprawdzonych sposobach, bo cóż zrobimy gdy zabraknie nam całej tej elektroniki. W życiu należy doceniać to co młode i nowoczesne a zarazem doceniać to co starsze i doświadczone.Bond to też tylko człowiek nie maszyna i nikt wiecznie nie jest młody.
Niestety rozczarowanie
Chyba zbyt wiele oczekiwałem słysząc o rekordach oglądalności i zyskach na otwarcie...Nie najgorsza czołówka, fajny kawałek Adel, później już było tylko coraz gorzej. I nie chodzi nawet o to, że epizod nie ciągnie tematów z Casino Royal czy QS - ten film w ogole nie jest utrzymany w konwencji filmów o Bondzie. Denne, sztuczne dialogi, fabuła nie trzymająca się kupy, nieciekawy soundtrack. Brak charakterystycznego poczucia humoru. Efekty jak z kolejnej część XXX.
Szkoda, w mojej ocenie najsłabszy Bond z Danielem.
Szkoda, w mojej ocenie najsłabszy Bond z Danielem.
rowniez jestem rozczaowana
Jako film sensacyjny calkiem ok - ladne widoki, długo trzyma w napięciu, w miarę ciekawe watki. Niestety jak na Bonda - bardzo kiepsko. Aktor "dugoplanowy" przejął rolę główną, wątek "kobiet Bonda" żaden, Bond który przez połowę filmu jest słaby, zniszczony, bezsilny, poddał się, nie jest już TYM Bondem. Do tego brak zabytkowych samochodów, i nowoczesnej broni = ZWYKLY FILM SENSACYJNY
Słaby i tyle
Umiejscowienie akcji w kilka dobrych lat po wydarzenich z poprzednich części, ze starszym, zmęczonym i już nie tak sprawnym agentem to był całkiem niezły pomysł. Niestety efekt końcowy mnie rozczarował. Miało być o lojalności, sekretach M itd, itp... a wyszła z tego senasacyjna papka. Może problemy finansowe studia MGM, które zmusiły ich do posiłkowania się nowymi sponsorami w postaci marki browaru i Coca Coli (film miał się ukazać przynajmniej rok wcześniej) spowodowały, że producenci zbyt mało ambitnie podeszli to tematu.
Ten rok jakiś ogólnie pechowy dla kina: kiepski Prometeusz, kiepski nowy Bourne, teraz Bond na którego tak z utęsknieniem wszyscy czekali...
Ten rok jakiś ogólnie pechowy dla kina: kiepski Prometeusz, kiepski nowy Bourne, teraz Bond na którego tak z utęsknieniem wszyscy czekali...