Bo jest d*pą wołową i tyle... Nie chciał koledze robić przykrości, a ja uważam że w takiej sytuacji nie można odpuszczać i trzeba wyjaśnić wszystko twarzą w twarz. Myślał, ze jak ją będzie...
rozwiń
Bo jest d*pą wołową i tyle... Nie chciał koledze robić przykrości, a ja uważam że w takiej sytuacji nie można odpuszczać i trzeba wyjaśnić wszystko twarzą w twarz. Myślał, ze jak ją będzie ignorował to ona się w końcu znudzi i odpuści, jakoś nie trafił w swoich sądach. Wczoraj znowu do mnie napisała tylko, że tym razem z innego nr tel. Wzięłam mojego faceta za tyłek i odwiedziliśmy kolegę mojego partnera, jego żonka też była w domu. Oni rozmawiali, ja obserwowałam, a ona się miotała jak zwierz w klatce. Żeby tym razem się tak nie wywinęła wzięliśmy ze sobą wydruki bilingów, screen smsów, a ja jej zdjęcia jak siedzi w samochodzie przed moją pracą. Jak mój facet skończył mówić, wyjaśnił wszystko swojemu koledze i powiedział babie prosto z mostu, żeby się odczepiła, to wtedy ja opowiedziałam o tych pogróżkach i śledzeniu. No i powiedzieliśmy im, że jak to się nie skończy to sprawa trafi na policję, bo mamy tyle dowodów że nikt jej nawet nie będzie słuchał. Mam nadzieję, że to koniec, że ten facet się jakoś ogarnie i zrobi porządek z żonką, a jak nie to niech się policja tym zajmie i tyle, nie mam zamiaru być zastraszana przez jakąś niezrównoważoną wywłokę.
zobacz wątek