>M
Nie wiem, może w moim przypadku to już koniec... Jak dotąd spokój, przestała pisać, dzwonić, nie dąży do kontaktu. Ale! Przez całą tę sytuację zauważyłam, że zrobiłam się strasznie nerwowa...
rozwiń
>M
Nie wiem, może w moim przypadku to już koniec... Jak dotąd spokój, przestała pisać, dzwonić, nie dąży do kontaktu. Ale! Przez całą tę sytuację zauważyłam, że zrobiłam się strasznie nerwowa i wręcz paranoicznie wszędzie czuję jej obecność. Mój partner ma podobne odczucia, chociaż oboje wiemy że tu już wyobraźnia płata figle. Mam nadzieję, że ta kobieta już na dobre odpuscila i niedługo o tym zapomnimy. Powiem szczerze, że w życiu nie myślałam że ktoś może się tak zachowywać, że to o czym czytałam, to odosobnione przypadki ale jak widać swirow nie brakuje i to obojga płci. Ja miałam kiedyś "adoratora", który za mną chodził dosłownie wszedzie, nie rozmunial "nie" ale po jakimś czasie dał sobie spokój, ożenił się, założył rodzinę i mu minęło. Na to co zafundowała nam ta pani nie ma słów. Pozdrawiam :)
zobacz wątek