Widok
Jestem absolwentką szkoły w Łęgowie. To prawda, że niektórzy nauczyciele są fatalni. Niestety w liceum musiałam nadrabiać matematykę, geografię i język angielski. Natomiast wielkie brawa należą się dla pani Flejszar, która wspaniale uczy fizykę i chemię. Jest świetnym, życzliwym nauczycielem. Również pani Dworak bardzo dobrze uczy i jest sprawiedliwa. Jeżeli chodzi o dyrekcję to tutaj można pochwalić panią Kisiel. Ale tych kilku nauczycieli cudów nie zrobi i niestety szkoła w Łęgowie w rankingu wypada bardzo słabo.
http://www.dziennikbaltycki.pl/artykul/434645,oke-w-gdansku-wyniki-egzaminu-gimnazjalnego-z-podzialem-na-szkoly,id,t.html
Mam koleżanki, które skończyły szkołę na Rotmance i z tego co wiem to tam jest bardzo wysoki poziom, to jest jedna z przodujących szkół w powiecie. Może warto się poświęcić i dziecko tam wozić.
Pozdrawiam.
http://www.dziennikbaltycki.pl/artykul/434645,oke-w-gdansku-wyniki-egzaminu-gimnazjalnego-z-podzialem-na-szkoly,id,t.html
Mam koleżanki, które skończyły szkołę na Rotmance i z tego co wiem to tam jest bardzo wysoki poziom, to jest jedna z przodujących szkół w powiecie. Może warto się poświęcić i dziecko tam wozić.
Pozdrawiam.
Myślę, że naprawdę warto. Owszem, jest świetlica. Powiem więcej - ogółem szkoła jest bardzo dobrze wyposażona, ma świetną halę sportową (cały kompleks sportowy), absolutnie niczym nie ustępuje szkołom z Pruszcza czy nawet Gdańska, a w niektórych kwestiach nawet przewyższa te miejskie placówki. No i wciąż się rozbudowuje. Trzeba oddać dyrekcji, że szkoła jest naprawdę dobrze zarządzana, np. jak jest potrzebny remont to go robią. Warunki do nauki i zabawy są naprawdę bardzo dobre. Jestem absolwentem zarówno podstawówki, jak i gimnazjum. Bardzo dobrze wspominam ten okres. Nie mam jeszcze dzieci, ale gdybym miał wybierać pomiędzy Łęgowem, a np. Pruszczem to bez chwili wahania wysyłam dziecko do Łęgowa. ~Katarzyna pisze, że jest niski poziom nauczania, co jest nieprawdziwym stwierdzeniem. Prawda jest taka, że dziecko będzie umieć tyle, na ile samo będzie chciało się uczyć. Jak uczeń nie będzie sam przysiadał do nauki to nie ma znaczenia, czy to szkoła w Łęgowie, Gdańsku, Warszawie czy Zakopanem. ~Katarzyna pisze również, że dyrekcja nie reaguje na skargi i zamiata sprawy pod dywan. Są to kompletne bzdury wyssane z palca. Pani dyrektor jest bardzo uprzejmą, otwartą osobą. Kiedy jest potrzeba to reaguje - wydaje mi się, że jest właśnie szczególnie wyczulona na problemy zgłaszane przez rodziców. Na korzyść szkoły w Łęgowie moim zdaniem wpływa również fakt, że "wiejskie" dzieci nie są jeszcze tak skażone różnymi skrajnymi zachowaniami, jak to ma miejsce w przypadku rozwydrzonych, "miejskich" bachorów. Chodziłem do liceum w mieście, przy którym było gimnazjum, i miałem porównanie między tym, co działo się w gim. w Łęgowie, a tym co widziałem w miejskim gimnazjum. Kiedy patrzyłem na różne "bydlęce" zachowania 15-latków cieszyłem się, że dane mi było chodzić z normalnymi ludźmi do klasy, że nie jestem wypaczony jakimiś dziwnymi zachowaniami. Oczywiście nie jest to reguła. W każdej klasie znajdzie się czarna owca, ale w miejskich szkołach zazwyczaj są to całe stada, więc lepiej unikać. Ostateczna decyzja oczywiście należy do ciebie, ale moim zdaniem nie ma co wymyślać. Będziesz miała jakieś pytania to pisz, postaram się na nie prędzej czy później odpowiedzieć, choć kończyłem szkołę w Łęgowie dobre 7 lat temu.
Twoja opinia jest nic nie warta. Z prostego powodu - jak sama piszesz, nie dość, że do Łęgowa chodziło tylko jedno z twoich dzieci, to jeszcze przez krótki okres czasu. A do powiedzenia masz tyle, jakbyś odchowała co najmniej trójkę absolwentów. Ocenę nauczycieli i ogółem poziomu szkoły zostaw osobom, które się tym zajmują i przynajmniej są wiarygodne. Oceniasz też "panią świetliczankę" na podstawie tego, co przekazało ci twoje dziecko - litości. Jesteś kolejną z tych matek, które wierzą w każde ich słowo i nie biorą pod uwagę, że dziecko może przekazywać mocno subiektywne i tendencyjne informacje, na podstawie własnych odczuć. No chyba, że sama byłaś świadkiem to zwracam honor, choć w tym momencie nie jesteś już wiarygodna. Poza tym, czy ci się to podoba czy nie, świetlica będzie "jej prywatnym folwarkiem" - to ona odpowiada za dzieci tam obecne i czasem zapewne musi krzyknąć, żeby w większości rozpuszczone bachory nie pozabijały się wzajemnie i nie wlazły jej na łeb. Domyślam się, że sprawowanie opieki nad sporą ilością dzieci jest trudne, więc gdyby czasem krzyknęła jest całkowicie usprawiedliwiona. To samo w zasadzie dotyczy nauczycieli. Założę się, że sama nie raz byś krzyknęła na gadające, czy w inny sposób przeszkadzające w prowadzeniu zajęć, dzieci. Dodatkowo rzucasz poważne oskarżenia pod adresem dyrekcji - przytocz jakiś przykład, chętnie posłucham jak "zamiatają wszelkie problemy pod dywan".
Nie polecam szkoły w Łęgowie. Niestety, w tej szkole jest tylko kilku dobrych nauczycieli, a reszta to dno, szczególnie od nauczania początkowego i pani świetliczanka. Moje dziecko przeżyło szok jak usłyszało chamskie odzywki nauczycielki I klasy SP. Dyrekcja nie reaguje na skargi rodziców, a wszelkie problemy "zamiata" pod dywan. Pani B. ze świetlicy zachowuje się jakby to był jej folwark. Jest bardzo nieprzyjemna, agresywna i potrafić wyśmiać dziecko przy innych. Do tej szkoły chodziło moje pierwsze dziecko, ale na szczęście krótko, a drugie dziecko zaczęło edukację w innej szkole. Ogólnie w szkole w Łęgowie jest niski poziom i moje pierwsze dziecko w nowej szkole musiało nadrabiać braki, szczególnie z matematyki i języka angielskiego.